<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587</id><updated>2012-01-25T23:45:41.575+05:00</updated><category term='Rosjanie i Amerykanie'/><category term='ucieczka więźniów'/><category term='gromkistan'/><category term='twierdza'/><category term='Adaś Miauczyński i zła szefowa'/><category term='kryzys rosyjsko-tadżycki'/><category term='Hissor'/><category term='meczety'/><category term='zemletreslenie'/><category term='wylądowałam'/><category term='Polska. wybory'/><category term='jezioro Karie'/><category term='Tadżykistan informacje praktyczne'/><category term='Dżlalabad'/><category term='01.02.2010'/><category term='korytarz wachański'/><category term='wojna domowa'/><category term='Adas Miauczynski i Lao Che'/><category term='góry'/><category term='Sudak'/><category term='spot'/><category term='Czufut-Kale'/><category term='Manas'/><category term='Sewastopol'/><category term='Poupendlow'/><category term='Karatag'/><category term='Tadżykistan i Rosja'/><category term='Tadżykistan jak się dostać'/><category term='Tatarzy krymscy'/><category term='owoce'/><category term='gromek'/><category term='milicja'/><category term='rewolucja'/><category term='Polska jest faaaaaaajna:)'/><category term='Wachowie'/><category term='Hakimi'/><category term='Duszanbe'/><category term='Dzhangul'/><category term='blog roku'/><category term='Kercz'/><category term='Timur Dara'/><category term='hej Uzbecy'/><category term='religia'/><category term='zakupy w Duszanbe'/><category term='jesień'/><category term='polski film w Tadżykistanie'/><category term='niepodległość'/><category term='TJ'/><category term='&quot;politycznie poprawnie to ideały na wodze trzymać&quot;'/><category term='Iskanderkul'/><category term='samaya horoshaya komanda mira'/><category term='trzęsienie ziemi'/><category term='Monastur Uspieński'/><category term='zabawnie'/><category term='lotnicy'/><category term='zamach'/><category term='Ramadan Bajram'/><category term='achitektura'/><category term='bardak'/><category term='Bakijew'/><category term='otoczysz sprężystą łydką nananana....&quot;'/><category term='urodziny gromkistana'/><category term='czyli Popielów'/><category term='kościół'/><category term='Tadżykistan'/><category term='Teatr Opery i Baleta w Tadżykistanie'/><category term='Durdom'/><category term='GBAO'/><category term='Kirgizi'/><category term='Afganistan'/><category term='klify'/><category term='żółty owoc'/><category term='fontanny;)'/><category term='Tarkanchut'/><category term='mgła'/><category term='mówię Wam &quot;salam&quot; #2'/><category term='Bakczysaraj'/><category term='Biszkek'/><category term='prawie koniec'/><category term='ziemianie'/><category term='Rosjanie w Tadżykistanie'/><category term='tradycyjny ubiór'/><category term='adaś miauczyński'/><category term='jedzenie'/><category term='islam'/><category term='Arslanbob'/><category term='Hissar'/><category term='zabytki'/><category term='Teodozja'/><category term='kolczyki'/><category term='Dziadek Mróz'/><category term='Pamir'/><category term='szkoły'/><category term='Górny Badachszan'/><category term='Czatyr-dah'/><category term='Kurbam Bajram w TJ'/><category term='Krym'/><category term='Tadżykistan dla podróżników'/><category term='pierwszy dzien Adama'/><category term='Osz'/><category term='polscy jezuici'/><category term='Atliesz'/><category term='Lao Che i Hydropiekłowstąpienie'/><category term='wielożeństwo w Tadżykistanie'/><category term='szymonbrzoska.com'/><category term='Góry Fańskie'/><category term='&quot;wydrylujesz śliną mnie'/><category term='Sary-Chelek'/><category term='ramadan Tadżykistan'/><category term='Flota Czarnomorska'/><category term='Biełagorsk'/><category term='złe zachowanie'/><category term='zamieszki w Kirgistanie'/><category term='słownik polsko-tadżycki'/><category term='Afganiec'/><category term='Tadżykistan wiza'/><category term='kidnapping i John Lennon'/><category term='Olenivka'/><category term='Issyk-kul'/><category term='Kirgistan'/><title type='text'>GROMKISTAN, CZYLI GROMEK W STANACH</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>84</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-848968830591063278</id><published>2012-01-16T03:47:00.010+05:00</published><updated>2012-01-16T16:22:56.429+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słownik polsko-tadżycki'/><title type='text'>Słownik polsko-tadżycki</title><content type='html'>Wyobraź sobie, że jesteś w Tadżykistanie, w mieścinie, w której nie mówią ani po rosyjsku ani po angielsku. Chcesz przystrzyc wąsy i brodę, po czym musisz udać się na shopping po lakier do paznokci, grzebień i spinki do mankietów. Potem chcesz zjeść coś taniego i dobrego, ale dostajesz po tym mdłości i trzeba szukać apteki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jak to powiedzieć? Nic trudnego! Wszystkie wyżej wymienione zwroty znajdują się w&lt;a href="https://docs.google.com/open?id=0B6dgJV43y6FsMzU3ODViZTktYzY1Yi00ZjExLWE3NjctZTI1NDNkYTU3NTVh"&gt; słowniku polsko-angielsko-tadżyckim&lt;/a&gt;, który dziś zamieszczam. Dzięki słownikowi poznasz również bardziej użyteczne zwroty, jak „dzień dobry” i „gdzie jest najbliższy szpital” i „panie milicjancie, proszę mi pomóc”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słownik ten skonstruował Rustam, mój serdeczny kolega z Tadżykistanu, który podczas 10-letnich studiów w Polsce w latach 90. dorobił się u nas doktoratu z fizyki, a przy okazji skutecznie promował  swój kraj. Od niego słownik dostałam do powszechnego rozpropagowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rustam po studiach wrócił do Tadżykistanu. Tam oprócz szerokiej gamy działalności opiekuje się również czasem polskimi turystami, którzy łamią palce i rozbijają głowy.  Ponadto zaprasza Polaków na super płow (nie robi tego bynajmniej bezinteresownie, na spotkaniach obowiązuje język polski, którym Rustam i tak perfekcyjnie się posługuje:). I mi pomógł nie raz. Ale jego interesująca historia to opowieść na zupełnie inny post, więc może kiedyś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich, a moich tadżyckich braci czytających bloga szczególnie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-848968830591063278?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/848968830591063278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2012/01/sownik-polsko-tadzycki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/848968830591063278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/848968830591063278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2012/01/sownik-polsko-tadzycki.html' title='Słownik polsko-tadżycki'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6078912411264721737</id><published>2012-01-04T02:01:00.009+05:00</published><updated>2012-01-04T02:39:22.149+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziadek Mróz'/><title type='text'>Morderstwo tadżyckiego Dziadka Mroza</title><content type='html'>Zabili go młodzi, pijani chuligani w Sylwestra, w Duszanbe. Co najlepsze–chuligani zrobili to z okrzykiem na ustach „Ty niewierny”!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B1TbwPkxswc/TwNtRAB10MI/AAAAAAAAId4/VPemmKJeRP8/s1600/ded%2Bmoroz.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-B1TbwPkxswc/TwNtRAB10MI/AAAAAAAAId4/VPemmKJeRP8/s320/ded%2Bmoroz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693514492759363778" /&gt;&lt;/a&gt;Niezła mieszanka. W nawracającym się Tadżykistanie (okrzyk „Ty niewierny!”) , gdzie alkohol jest na wyciągnięcie ręki (pozostałość po ZSRR), w dniu jednego z największych świąt w roku, zaatakowano nożami Dziadka Mroza (Dziadek Mróz to sowiecki odpowiednik Świętego Mikołaja, wyglądem specjalnie się nie różni). Mimo iż od rozpadu ZSRR mija 20 lat Dziadek Mróz i choinki w kraju mają się całkiem dobrze. A Nowy Rok obchodzi się o wiele huczniej niż u nas. Już Sojuz zadbał o to, by najważniejszym świeckim, sowieckim świętem był przełom roku. I tak zostało. Dlatego do tej pory, czy to Kreml, Jakucja czy Tadżykistan – Nowy Rok obchodzony jest z pompą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31 grudnia młody człowiek o imieniu Parviz chciał odwiedzić swoich bliskich w przebraniu Dziadka Mroza. Pod domem jego rodziny napadło go 5 pijanych chuliganów. Zaatakowali go nożami. 2 stycznia Parviz zmarł w szpitalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak donosi portal islamnews.tj w przeddzień Nowego Roku  źródła masowej informacji przedstawiły stanowisko  głównego ulema (teologa) kraju, którzy przypomniał, że Nowy Rok nie jest świętem muzułmańskim.  Jak donosi rosyjska służba BBC, ulem w ten sposób wezwał wierzących do nieświętowania gregoriańskiego przecież kalendarza. Wg niego  noworoczne święto sprzeczne jest z zasadami islamu oraz nie odpowiada narodowej tradycji Tadżyków: „muzułmanie powinni podtrzymywać swoje obyczaje. Ubrane choinki, tańce i zabawa nie są częścią naszej kultury”. Ponadto podczas obchodów Nowego Roku tadżyccy muzułmanie za kołnierze nie wylewają i obżerają się, co również sprzeczne jest z religią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tragedii inny duchowy przywódca kraju nawołał, by zabójstwa nie kojarzyć z tym wystąpieniem.  Dziadek Mróz od 1921 roku obecny jest w kulturze kraju i duchowny nigdy nie słyszał, by nawet wierzący Tadżycy używali wobec niego języka nienawiści . „Dzisiejsza młodzież jest przeciw wszystkiemu. Nie są zadowoleni ze swojego życia, rzeczywistość nie odpowiada ich oczekiwaniom, wystarczy drobiazg, by wszcząć kłótnię”.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałość ZSRR, nowe, radykalne wpływy w kraju a do tego bezrobocie, drożyzna, frustracja, olbrzymia korupcja i ogólny bajzel w kraju powoduje, że ludzi wkurza nawet idący sobie ulicą Dziadek Mróz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim na Nowy Rok życzę wszystkiego dobrego. A Tadżykom życzę szczególnie wytrwałości i wiary, że przyszłość będzie lepsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dochodzą mnie znów głosy, że mój blog umarł. Nie umarł, tylko po bardzo przykrych przygodach na lotnisku w Rosji w listopadzie nie chciało mi się nawet myśleć o szeroko pojętym wschodzie. Minęło mi, czego dowodem jest planowana kolejna wycieczka w Pamir:)! Na wszelki wypadek Rosję omijać będę szerokim łukiem. Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6078912411264721737?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6078912411264721737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2012/01/morderstwo-tadzyckiego-dziadka-mroza.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6078912411264721737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6078912411264721737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2012/01/morderstwo-tadzyckiego-dziadka-mroza.html' title='Morderstwo tadżyckiego Dziadka Mroza'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-B1TbwPkxswc/TwNtRAB10MI/AAAAAAAAId4/VPemmKJeRP8/s72-c/ded%2Bmoroz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3568457687146140541</id><published>2011-11-17T22:55:00.007+05:00</published><updated>2011-11-18T09:32:37.178+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryzys rosyjsko-tadżycki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lotnicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan i Rosja'/><title type='text'>Ziemniaki a kryzys tadżycko-rosyjski</title><content type='html'>W moim domu lekkie poddenerwowanie i irytacja. Czekamy w napięciu na przesyłkę ze stanów (ale tych prawdziwych stanów – Zjednoczonych!). Syn gospodarza mieszkający tamże już 3 tygodnie temu wysłał swojej rodzinie dwa Iphone oraz nowego laptopa, które rodzina zamierzała sprzedać  z  zyskiem i z tego zakupić ziemniaki na zimę. Nie ma Ajfonów, nie ma katrofli. Przesyłka utknęła na lotnisku w Rosji (albo już została rozkradziona). Wszystkiemu winna jak zawsze brudna polityka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat już chyba obiegła informacja o zatrzymanych w Tadżykistanie pilotach linii Rolkan Investmen. Piloci (Rosjanin i Estończyk) latali bez dokumentów i parali się przemytem. Wylądowali (ponoć bez zezwolenia) na lotnisku w Kurban-Tiube na południu Tadżykistanu wracając z Afganistanu wiosną tego roku. Zgodnie z tadżyckim prawem zostali aresztowani. Parę dni temu zapadł wyrok – 8,5 roku więzienia dla obu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I się zaczęło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile od wiosny nikt się pilotami nie interesował, o tyle wyrok zelektryzował najwyższych rosyjskich polityków: prezydent Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że jego kraj nie pogodzi się z niesprawiedliwym - jego zdaniem - werdyktem i odpowie "asymetrycznie".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Asymetryczność w tym wypadku oznacza wyłapywanie tadżyckich robotników w Rosji i deportowanie ich do Tadżykistanu. Jak twierdzi moskiewska "Niezawisima Gazieta" Federalna Służba Migracyjna dostała zadanie deportowania aż 10 tys. Tadżyków. Tadżyccy gastarbeiterzy zostali również oskarżeni o ściąganie do Rosji chorób, w tym wirusa HIV (ponoć nosicieli wirusa HIV na 100 tys. mieszkańców Tadżykistanu przypada 14 razy mniej niż na 100 tys. Rosjan o_0). Naczelny epidemiolog kraju postuluje zamknięcie granic dla Tadżyków. Albo chociaż wprowadzenie wiz. Celny strzał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według komentatora "Niezawisimej Gaziety" Wiktorii Panfiłowej, która od lat zajmuje się Azją Środkową, wygnanie z Rosji robotników z Tadżykistanu to cios nie tylko w gospodarkę tego kraju. - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Milion mężczyzn w wieku od 16 do 50 lat nie znalazłoby w ojczyźnie żadnego zajęcia. Ich rodziny nie miałyby z czego żyć. To mogłoby doprowadzić do poważnych protestów społecznych i wstrząsów politycznych. I może Moskwie chodzi właśnie o to&lt;/span&gt; - mówi Panfiłowa. - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Na Kremlu mają dosyć prezydenta Emomali Rahmona, bo pod jego rządami coraz większe wpływy w kraju zdobywają Iran i Chiny. W dodatku Rahmon domaga się coraz większych pieniędzy za dzierżawę bazy przez naszą armię. A Moskwa nie chce płacić Duszanbe za obecność wojsk w Tadżykistanie, które są jedynym gwarantem stabilności w tym kraju.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc sprawa „liotczikow" i deportacji Tadżyków jest na ustach wszystkich.  Niektórzy przebąkują o „arabskiej wiośnie” w TJ czy coś tam… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykro jest na to patrzeć. Ludzie, którzy są deportowani z Rosji ponoć mają 5 letni zakaz wjazdu tam. Ponadto część z nich zadłużyła się, żeby się do Rosji dostać. Do tej pory deportowano 300 osób, ale za każdym deportowanym robotnikiem stoi co najmniej kilku członków jego rodziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę co moja tadżycka rodzina przeżywa – zatrzymanie przesyłek do TJ ma związek z tym tadżycko-rosyjskim kryzysem. Może sprzęt wcale już nie dotrze. Nie będzie ziemniaków na zimę. Chyba, że dobry syn z Hameryki dośle pieniądze Western Union (dość popularny tutaj). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam wypowiedź rosyjskiego eksperta Maksima Szewczenki, który wyjaśnia kto powinien za to odpowiedzieć i dlaczego to jest Ten Którego Imienia Nie Należy Wymawiać &lt;a href="http://news.tj/ru/news/tadzhikistan-rossiya-razborki-vylivshiesya-v-pokazatelnuyu-porku-slabykh"&gt;www.news.tj/ru&lt;/a&gt; (po rosyjsku). Polecam również ten dwujęzyczny portal dla chcących zorientować się o co chodzi: &lt;a href="http://www.news.tj"&gt;www.news.tj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie kciuki - wracam do Polski za 11 dni przez Rosję. Mam nadzieję, że będę godna dotknąć tej czystej rosyjskiej ziemi (nie mam przecież gruźlicy ani wirusa HIV) i nikt nie będzie mi robił problemów jako polskiemu gastarbeiterowi w Tadżykistanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3568457687146140541?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3568457687146140541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/kryzys-tadzycko-rosyjski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3568457687146140541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3568457687146140541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/kryzys-tadzycko-rosyjski.html' title='Ziemniaki a kryzys tadżycko-rosyjski'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-661595003301802533</id><published>2011-11-05T11:01:00.006+05:00</published><updated>2011-11-05T11:22:30.552+05:00</updated><title type='text'>Dobry jazz po tadżycku</title><content type='html'>Tadżykistan to nie tylko dobra mieszkanka persko-rosyjsko-tureckiej popsy (patrz mój ulubiony DJ Pilgrim na &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nrvUHEJ8GTQ"&gt;YouTube&lt;/a&gt;;), ale naszym ostatnim odkryciem jest Baraka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa Baraka pochodzi z Łotwy. Jak sami siebie określają - ich muzyka łączy zachód ze wschodem. Na video poniżej Devika Evsikova śpiewa po tadżycku. Moi znajomi Tadżycy są zachwyceni! I mi też bardzo się podoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Pg_jAWSLPI4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-661595003301802533?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/661595003301802533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/dobry-jazz-po-tadzycku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/661595003301802533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/661595003301802533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/dobry-jazz-po-tadzycku.html' title='Dobry jazz po tadżycku'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Pg_jAWSLPI4/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4909330536319879108</id><published>2011-11-02T01:31:00.009+05:00</published><updated>2011-11-02T02:11:53.425+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afganistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wachowie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='korytarz wachański'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GBAO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pamir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Górny Badachszan'/><title type='text'>Tadżykistan - Pamir, granica z Afganistanem i korytarz wachański</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-MsF14HHS0kk/TrBYsXKwxzI/AAAAAAAAIUY/8UdWDlawnyM/s1600/Wakhan.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 234px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-MsF14HHS0kk/TrBYsXKwxzI/AAAAAAAAIUY/8UdWDlawnyM/s320/Wakhan.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670129450016098098" /&gt;&lt;/a&gt;Granica tadżycko-afgańska liczy 1206 kilometrów. To południowe, strategiczne rubieże dawnego ZSRR (które do tej pory zresztą Rosja chce kontrolować). Granica biegnie głównie doliną rzek Piandż i Pamir oraz wschodnią częścią pasma Gór Wachańskich. Jest bardzo słabo strzeżona i łatwa do przejścia co kusi, żeby na chwilę chociaż skoczyć na drugą stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc do Chorogu, czyli stolicy Górskiego Badachszanu (pełna polska nazwa: Górskobadachszański Wilajet Autonomiczny) drogą nr M41, czyli Pamir Highway dojeżdża się do Kalaichum. Dalej droga biegnie wzdłuż rzeki Piandż, która jest jednocześnie granicą. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-uRRVppkSPGI/TrBdcBxE8PI/AAAAAAAAIV8/BUPwXNRjCVc/s1600/109.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-uRRVppkSPGI/TrBdcBxE8PI/AAAAAAAAIV8/BUPwXNRjCVc/s320/109.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670134666951454962" /&gt;&lt;/a&gt;Tam, po drugiej stronie rzeki Piandż pierwszy raz zobaczyłyśmy jak na dłoni afgańskie wioski. Wioski po drugiej stronie rzeki towarzyszyły nam przez kolejne parę dni. To chyba jeden z najbardziej interesujących elementów krajobrazu Pamiru, który został nam w pamięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lGKd50ULAjg/TrBY08lNI_I/AAAAAAAAIUk/Kr8lj8xsrTc/s1600/Pamir%2BHighway.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 316px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lGKd50ULAjg/TrBY08lNI_I/AAAAAAAAIUk/Kr8lj8xsrTc/s320/Pamir%2BHighway.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670129597498074098" /&gt;&lt;/a&gt;Pamir Hwy dociera do Chorogu i odbija na wschód, ale droga (już bardzo kiepskiej jakości) biegnie dalej wzdłuż doliny Piandż na południe i prowadzi do najwspanialszych chyba widoków: widoków na korytarz wachański.Ta część granicy tadżycko-afgańskiej jest  sztucznym tworem powstałym pod koniec XIX wieku w wyniku rywalizacji (tzw. Wielkiej Gry) między Wielką Brytanią a Rosją o panowanie nad Środkową Azją. Wynikiem rywalizacji jest również korytarz wachański, czyli wąski równoleżnikowy pas terytorium Afganistanu stanowiący neutralną afgańską strefę rozdzielającą niegdyś rosyjski Turkiestan na północy od brytyjskich Indii na południu. Powstał po ostatecznym wytyczeniu granicy rosyjsko-afgańskiej w 1895 roku i granicy indyjsko-afgańskiej (tzw. linii Duranda) w roku 1896. Do dziś korytarz całkowicie oddziela Tadżykistan na północy od Pakistanu na południu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-KRuOp6GdQI0/TrBZOrtlQ2I/AAAAAAAAIUw/fTHX1etSB7U/s1600/55.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-KRuOp6GdQI0/TrBZOrtlQ2I/AAAAAAAAIUw/fTHX1etSB7U/s320/55.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670130039646405474" /&gt;&lt;/a&gt;Korytarz wachański ma około 300 km długości i kilkadziesiąt kilometrów szerokości, przy czym u swej nasady zwęża się nawet do kilkunastu kilometrów.  To wysokie góry pogranicza Pamiru, Hindukuszu i Karakorum, sięgające 7 500 m n.p.m. (szczyt Noszak) oraz leżąca między nimi dolina rzeki Wachan a następnie dolina rzeki Piandż, będącą granicą tadżycko-afgańską. Przez tereny dzisiejszego korytarza prowadził jeden ze szlaków handlowych z Chin do Azji Środkowej, przechodził tędy m.in. Marco Polo w 1271 roku. Na szlaku powstały wioski i osady wzdłuż obu brzegów rzeki Piandż. Po stronie tadżyckiej ponadto biegnie dość dobra droga, wzdłuż której rozrzucone są pamirskie, a raczej wachańskie wioski (mieszkańcy mówią o sobie „Wachowie”, porozumiewają się własnym językiem i mają własny wzór tibitejek oraz biżuterii). Na starej trasie jedwabnego szlaku ostały się również twierdze obronne i buddyjskie stupy. Warto wdrapywać się na nie i stamtąd podziwiać wspaniałe widoki korytarza wachańskiego: ośnieżone szczyty Hindukuszu, rozległą dolinę Piandż, afgańskie wioski i pola uprawne, olbrzymie stożki napływowe które budują rzeki spływające z gór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-dEREJof5vBg/TrBciaEWPuI/AAAAAAAAIVw/h4hY_mNILgg/s1600/IMG_7652.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-dEREJof5vBg/TrBciaEWPuI/AAAAAAAAIVw/h4hY_mNILgg/s320/IMG_7652.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670133677042319074" /&gt;&lt;/a&gt;Przed wytyczeniem granicy afgańsko-rosyjskiej mieszkańcy przekraczali swobodnie rzekę, rodziny mieszkały po obu jej stronach. Podział to zmienił i zakazał odwiedzin. Patrząc na mapę wydaje się, że wiele afgańskich wiosek jest odciętych od świata - utknęły między granicą na Piandżu a wysokimi afgańskimi górami. O wiele bliżej im do Tadżykistanu niż Afganistanu! W wachańskich wioskach  napotkani mieszkańcy mówili nam o swoich klanach i przodkach mieszkających po drugiej stronie rzeki Piandż.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-OgWsmjCl-k4/TrBaqfu6d1I/AAAAAAAAIVM/lxQQdA66Sf0/s1600/pan.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-OgWsmjCl-k4/TrBaqfu6d1I/AAAAAAAAIVM/lxQQdA66Sf0/s320/pan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670131616978728786" /&gt;&lt;/a&gt;Chociaż rodziny nie widziały się od ponad 100 lat, pamięć o nich jest wciąż żywa. Aczkolwiek w ostatnich latach dzięki ukochanemu imamowi Aga Chanowi IV spotkanie jest możliwe. Gdzie? Na bazarze rzecz jasna! Dzięki inicjatywie Aga Chana IV przez rzekę Piandż przerzucane są mosty, przy których w określone dni odbywa się handel. Najbardziej chyba znany bazar otwarto kilka lat temu w miejscowości Iszkaszim. W każdą sobotę na bazar ściągają Wachowie z afgańskiej i tadżyckiej strony. Obcokrajowcy również mogą wejść na bazar – ale niestety po oddaniu paszportu tadżyckiemu pogranicznikowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-aCMD_W2wPBI/TrBa-F8q8gI/AAAAAAAAIVY/FE_rPUK18Vk/s1600/71.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-aCMD_W2wPBI/TrBa-F8q8gI/AAAAAAAAIVY/FE_rPUK18Vk/s320/71.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670131953654493698" /&gt;&lt;/a&gt;Tym oto sposobem jedną nogą byłyśmy w Afganistanie:) Na bazarze oficjalnie nie wolno robić zdjęć, tadżyccy żołnierze zabraniają (kolejny głupi wymysł tutejszej biurokracji), ale turyści ewidentnie to łamią. My też i Wachowie – i z tadżyckiej i afgańskiej strony również. Są bardzo turysto przyjaźni i otwarci, chętnie zgadzają się na zdjęcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bazar w Iszkaszimie bardzo utkwił nam w pamięci. Nie chodzi o towary – w dużej mierze to chiński import i nie ma się czego spodziewać, ale ludzi tam napotkanych i rozmowy z nimi, a raczej próby:) Mój ruski nie działał i była okazja do wykorzystania kilku słów po persku. To było super doświadczenie i dla mnie i Francuzek z którymi byłam. Tym bardziej, że jeden z handlarzy zaprosił nas do siebie do domu na noc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-V_qMV_pjX3w/TrBbPKKOb1I/AAAAAAAAIVk/_9msmkmPPaQ/s1600/38.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-V_qMV_pjX3w/TrBbPKKOb1I/AAAAAAAAIVk/_9msmkmPPaQ/s320/38.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670132246842863442" /&gt;&lt;/a&gt;Ta część Pamiru to również popularne gorące źródła (do wybory do koloru – nie masz dzieci? problemy ze skórą? – to źródło ci pomoże na pewno!), tradycyjne pamirskie domy, twierdze i … szpiedzy. Rozmawiałam z jednym człowiekiem z KGB, który tłumaczył, że do Pamiru przyjeżdżają poszukiwacze drogocennych kamieni oraz archeolodzy, którzy wywożą zmumifikowane ciała znajdowane w wysokich górach. &lt;br /&gt;Pamir to wspaniali ludzie, ale też niestety bieda, która wypycha młodych i wykształconych do Duszanbe albo za granicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-szalnNvWe2I/TrBdoGY-eTI/AAAAAAAAIWI/8MpSYmxgT0I/s1600/163.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-szalnNvWe2I/TrBdoGY-eTI/AAAAAAAAIWI/8MpSYmxgT0I/s320/163.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670134874350975282" /&gt;&lt;/a&gt;Za dużo wspaniałości w Pamirze nas spotkało i trudno to wszystko opisać, dlatego &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/TadzykistanPamirGranicaZAfganistanemKorytarzWachanski"&gt;polecam galerię z opisanymi zdjęciami&lt;/a&gt;. Tam będzie ciekawiej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To część pierwsza. Będzie jeszcze druga z drugiej, pustynnej, wschodniej części GBAO sąsiadującej z Chinami i Kirgistanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4909330536319879108?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4909330536319879108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/tadzykistan-pamir-granica-z.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4909330536319879108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4909330536319879108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/11/tadzykistan-pamir-granica-z.html' title='Tadżykistan - Pamir, granica z Afganistanem i korytarz wachański'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-MsF14HHS0kk/TrBYsXKwxzI/AAAAAAAAIUY/8UdWDlawnyM/s72-c/Wakhan.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3231530276992041894</id><published>2011-10-29T12:06:00.007+05:00</published><updated>2011-10-29T14:03:39.171+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polski film w Tadżykistanie'/><title type='text'>Pokaz polskiego filmu w Duszanbe</title><content type='html'>Juhu! Właśnie dostałam informację, że Duszanbe odbędzie się European Week 2011! Będą debaty, koncerty, sztuka teatralna, spotkania i dyskusje. Wszystko pięknie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będą też filmy - dokładnie 6 pokazów filmów z 6 krajów UE: Francji, Finlandii, Danii, Austrii, Portugalii i POLSKI! Myślałam sobie – na pewno Kieślowski (bardzo tutaj znany), Polański, Kawalerowicz... Jak dla mnie powinni puścić Koterskiego:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie będzie żadnego z wymienionych. I Adasia Miauczyńskiego też nie będzie. Będzie za to uwaga!: „Just love me” Zatorskiego!  „co to kurde jest?„ – pomyślałam. Filmweb pomógł. „Tylko mnie kochaj” – w ocenie widzów 5,8/10. Nie oglądałam, ale jeden koneser mi pomógł: „to strasznie dno”. Pozostali widzowie na Filmwebie zgodzili się w ww. recenzją. Więc raczej nie pójdę i rozgłaszać też nie będę. Niech w świadomości miejscowych pozostanie dalej Kieślowski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam!&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3231530276992041894?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3231530276992041894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pokaz-polskiego-filmu-w-duszanbe.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3231530276992041894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3231530276992041894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pokaz-polskiego-filmu-w-duszanbe.html' title='Pokaz polskiego filmu w Duszanbe'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6009207283288424538</id><published>2011-10-27T11:10:00.021+05:00</published><updated>2012-01-11T18:52:06.754+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan dla podróżników'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan wiza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan informacje praktyczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan jak się dostać'/><title type='text'>Tadżykistan - pomocne informacje</title><content type='html'>Stan na październik 2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepszy czas:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zależności kto co chce robić. Czerwiec i lipiec są miesiącami ogromnych upałów, ale większość turystów kierujących się w Pamir wybiera właśnie ten okres. Ja osobiście jako nie-wspinacz ani nie-alpinista, ale turysta geograf krajoznawca (z tendencją do chodzenia po górach) polecam sierpień. Od połowy września w górach jest już chłodno i raczej odpada spanie w namiocie. Z gór schodzą również pasterze, który są bardzo przyjaźni i pomocni (ale ich psy nie są - uwaga na nie). Ponadto – jeśli ktoś chce odwiedzić kirgiskich koczowników na wschodzie kraju i spać w jurcie  to może to zrobić właśnie do ok. końca września. Potem Kirgizi schodzą do wiosek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotrzeć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sezonie letnim (od ok. maja do połowy września) z Warszawy do Duszanbe z przesiadką w Rydze lata Air Baltic. Dotrzeć można za ok. 1600 PLN w obie strony. To najlepsza moim zdaniem opcja. &lt;br /&gt;Polecane są też linie Turkish Airlines. Leci się przez Stambuł. Są droższe (ok. 2300 PLN), ale za luksus jedzenia na pokładzie prawdziwymi sztućcami się płaci:)&lt;br /&gt;Są jeszcze inne kombinacje: np. Somoni Air z Duszanbe do Frankfurtu, Czech Airlines z Kazachstanu do Czech, z Duszanbe do Moskwy oraz Sankt Petersburga. Ale kombinowania jest więcej. Nie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiza i reszta papierów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodząc na lotnisko pracownicy rozdają „migracjonne kartoczki”, czyli deklaracje celne. Trzeba to wypełnić. Połowę kartki zabiera pracownik przy wyjściu z lotniska, drugą połowę trzeba zachować koniecznie do wylotu. &lt;br /&gt;Wizę można nabyć bez problemu na lotnisku w Duszanbe. Turystyczna, miesięczna, jednokrotna bez opcji przedłużenia kosztuje ok.30 $ dla Polaków. W tym celu należy udać się do konsula (mówi po angielsku) wypełnić dwa formularze oraz złożyć dwa kolorowe zdjęcia paszportowe. Formularze wizowe można ściągnąć tutaj i wypełnić wcześniej &lt;a href="http://www.tajembassy.org.uk/consular.htm"&gt;http://www.tajembassy.org.uk/consular.htm&lt;/a&gt;. Z tak wypełnionym papierem najlepiej biec od razu konsula. Im prędzej tym lepiej. Inaczej można stać w kolejce nawet do 3 godzin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizę można zdobyć również w ambasadzie w Berlinie lub Wiedniu poprzez pocztę (jest opcja uzyskania wizy na dłużej. Wiza załatwiana przez Berlin kosztuje także więcej). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już się jest szczęśliwym posiadaczem tadżyckiej wizy, na wszelki wypadek dobrze jest ją zeskanować (razem z 1 stroną paszportu) i wysłać sobie na maila oraz wydrukować. Milicjantom można pokazywać kopie, ale na wszelki wypadek dobrze jest mieć również oryginał. Kara za brak przy sobie dokumentów to 200 somoni płatne na miejscu (chyba, że jak moja koleżanka Francuzka popłaczesz się i będziesz powtarzać „na mefamam!”, czyli „nie rozumiem!” po tadżycku. Milicjanci też czasem mają sumienie, ale rzadko ominą okazję do wzięcia łapówki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UWAGA! Posiadacz wizy turystycznej NIE musi się rejestrować! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzają się oszustwa i wyłudzenia na tym tle przy wylocie z kraju (milicjanci próbują przekonywać, że jednak rejestracja była potrzebna), ale stanowczo należy się temu sprzeciwiać. Na potwierdzenie: Иностранный турист освобождается от регистрации в органах внутренних дел, если его пребывание не превышает 30 рабочих дней, źródło: &lt;a href="http://turist.tj/"&gt;www.turist.tj&lt;/a&gt;. Można też dopytać o to konsula na lotnisku podczas kupowania wizy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy obcokrajowcy chcący pojechać do GBAO, czyli w Pamir, potrzebują na to pozwolenia. W tym celu idzie się do oddziału OWIRu (Otdel Viz i Registracji) na ulicy Mirzo Tursunzoda 5 koło Teatru Opery i Baletu z paszportem i wizą w garści. Tam pan w pierwszym okienku wypisuje nam papier, za co bezkarnie bierze od 5 do 30 somoni (warto go zapytać gdzie jest cennik – wtedy się peszy). Ciężką ma koleś pracę – musi przetłumaczyć na ruski nasze imiona i nazwiska a potem wstawić w odpowiednie miejsce, co zajmuje mu ok. 15 minut/paszport. Warto mu pomóc jak się zna cyrylicę. Tu uwaga: spojrzeć trzeba co ten geniusz wypisuje. Ja figurowałam na jednym dokumencie jako Magdalena Poland.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jak już geniusz odda nam papier, trzeba z nim iść do banku AmontBank niedaleko od OWIRu, wypełnić blank i zapłacić 15 somoni, po czym wrócić do OWIRu i w drugim okienku złożyć kopię paszportu, wizy oraz kwit, że opłaciliśmy permit. Na drugi/trzeci dzień permit powinien być gotów. Proste!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli kogoś bardzo to przeraża, to są firmy turystyczne, które mogą to zrobić za nas. Koszt – ok. 23 dolarów. Czas – 6 godzin. Ale polecam raczej zmierzenie się z OWIRem samemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. O permit w Pamir można również poprosić podczas wyrabiania wizy w Berlinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UWAGA:te informacje dotyczą tylko posiadaczy wizy turystycznej. Sprawa z wizą pracowniczą i resztą biurokracji wygląda całkiem inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamona:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można wwieźć bez deklaracji 3 000 USD. &lt;br /&gt;Walutą Tadżykistanu jest somoni. Na październik 2011 r. 1 USD - 4,80 TJS (mniej więcej 1 TJS - 0,60 PLN). Pieniądze można wymienić przy głównej ulicy miasta Rudaki przy CUMie (kantor na kantorze). Przykładowe ceny (na Duszanbe, Chorog jest droższy):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Litr benzyny – 7 TJS&lt;br /&gt;Lepioszka (chleb) – 1-2 TJS&lt;br /&gt;Piwo Baltika 7 – ok. 5 TJS&lt;br /&gt;Coca-cola 0,5 – 2,5 TJS&lt;br /&gt;Dobry ser – od 30 TJS/kg&lt;br /&gt;Papierosy – 5 TJS&lt;br /&gt;Szaszłyk w knajpie – ok. 10 TJS&lt;br /&gt;Płow w knajpie – ok. 10 TJS&lt;br /&gt;Zielona herbata z cytryną i cukrem (b polecam!) – 3 TJS&lt;br /&gt;Cukier - ok. 7 TJS/kg (bardzo drogo!)&lt;br /&gt;Przejazd Duszanbe-Chorog – ok. 250 TJS&lt;br /&gt;Przejazd Chorog-Duszanbe – ok. 300 TJS (bo benzyna w Chorogu droższa)&lt;br /&gt;Gaz w kartuszach z Korei Południowej, ok. 30 TJS/sztuka (potem puste kartusze można oddać, nabijane są ponownie gazem. Nie wiem czy to bezpieczne)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Duszanbe ponadto są bankomaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Język: rosyjski daje radę, ale tadżycki będzie dodatkowym atutem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska ambasada:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto to zapisać na wszelki wypadek:&lt;br /&gt;Taszkent, 100084, 66, ulica Firdavsiy (Yunusabadskiy Rayon)&lt;br /&gt;Numer kierunkowy do Taszkentu (+998 71)&lt;br /&gt;120-86-50 (Ambasada), Firdavsiy, 66&lt;br /&gt;120-86-52 (Wydział Konsularny), Firdavsiy, 66&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nocowanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak grzyby po deszczu rosną hotele w Duszanbe. Nietanie – od 50 $ w górę. Vachsz w centrum miasta, około Teatru Opery i Baletu to ok. 15$ za noc. Warto zarezerwować wcześniej, bo tłoczono w sezonie letnim (+992 227 81 88, Rudaki 24). Albo Acted Homestay ( również ok. 15-20$, +992 918 68 99 25, Mirzo Tursunzoda 178). Rozwija się powoli Couch Surfing (ale raczej wśród obcokrajowców), nie ma hosteli. Jeśli jestem akurat w Duszanbe, to chętnie ugoszczę rodaków kawałkiem podłogi:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Pamirze, w każdej większej wsi funkcjonują tzw. homestay’e od ok. 15$ w górę, reklamowane na potęgę przez Lonely Planet, toteż ruch jest w nich niemały. Znając rosyjski warto się targować. Poza sezonem np. we wrześniu właściciele schodzą do 20-30 somoni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto mieszkańcy Pamiru (zresztą całego Tadżykistanu) są bardzo przyjaźni i gościnni i sami często zapraszają do domów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapy i inne pomoce naukowe: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Duszanbe można zakupić całkiem dobrą mapę Tadżykistanu i miasta (na ulicy Rudaki, na przeciwko czajchany Rohat, 15-20 TJS). Bardzo dobrą mapę Pamiru  1: 500 000 wydaną przez GecoMaps można zakupić w Chorogu w Molodziożnom Centre (za 75-80 TJS). Stare radzieckie mapy można bezpłatnie ściągnąć tutaj: www.poehali.org/maps. &lt;br /&gt;Z przewodników najbardziej popularny jest oczywiście Lonely Planet Central Asia. Ponadto bardzo polecam opis wyprawy Marcina Malika &lt;a href="http://kompas.travel.pl/relacjeZWypraw/WyprawaDoTadzykistanu2010"&gt;http://kompas.travel.pl/relacjeZWypraw/WyprawaDoTadzykistanu2010&lt;/a&gt;. I Ciekawie, śmiesznie i przydatne:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telekomunikacja:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kierunkowy to +992. W TJ działa obecnie 9 operatorów. Polecam zakupienie SIM karty Tcell, która działa całkiem dobrze na obszarze całego kraju, a co najważniejsze – również w osadach w Pamirze. Koszt wysłania SMSa do Polski to ok. 15 groszy. Ponoć rozmowy również nie są drogie, ale nie sprawdzałam. Tania telefonia, tzw IP-telefonia znajduje się na Poczcie Główniej w Duszanbe, gdzie w kabinkach na stołeczku można sobie elegancko porozmawiać z Polską za ok. 10 somoni za 40 minut rozmowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdrowie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku zachorowalność wśród polskich turystów niestety była dość wysoka. Głównie zatrucia. Warto mieć szczepienie przeciwko żółtaczkom na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;Niektórzy ciężko przechodzą zmianę flory bakteryjnej.&lt;br /&gt;Nie polecany jest kompot w czajchanie Rohat, gdyż kelnerka nalewa do kufla wodę prosto z kranu i wcale się z tym nie kryje! Potem boli trochę brzuch.&lt;br /&gt;Nie mieszać też arbuzów i dyń z wodą – oj, bardzo boli brzuch po tym.&lt;br /&gt;I ogólnie należy uważać na to co się je. Warto mieć też tabletki z Polski, ale tutaj można bez problemu je także kupić (tylko czasem po wyższych cenach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że Tadżykistan nie jest turystycznym eldorado Azji, brakuje informacji turystycznych, komunikacja publiczna istnieje tylko na ulicy Rudaki w Duszanbe, sprawy wiz, pozwoleń nie są jasne. Ale kto podróżował po krajach byłego Sojuza da radę i tu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba najważniejsze wskazówki. W przypadku pytań piszcie, postaram się pomóc: magda.gromek@gmail.com&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6009207283288424538?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6009207283288424538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pomocne-informacje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6009207283288424538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6009207283288424538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pomocne-informacje.html' title='Tadżykistan - pomocne informacje'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4655772331437252511</id><published>2011-10-26T15:53:00.022+05:00</published><updated>2011-10-26T21:55:44.588+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pamir'/><title type='text'>Pamir - czyli zupełnie inny, wspaniały stan</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pamir odwiedziłam już miesiąc temu. Nadal jestem pod wielkim wrażeniem tego regionu. Pobyt tam utwierdził mnie w przekonaniu, że dwa lata temu (chociaż trochę przypadkiem) trafiłam najlepiej jak mogłam. Tadżykistan jest najpiękniejszym krajem jaki odwiedziłam do tej pory. I chyba tak już zostanie:)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-n1S7nG6gIww/TqfnaNkBV_I/AAAAAAAAHqc/GvI2ZvnwZjA/s1600/map-of-tajikistan.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 236px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-n1S7nG6gIww/TqfnaNkBV_I/AAAAAAAAHqc/GvI2ZvnwZjA/s320/map-of-tajikistan.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667753093572417522" /&gt;&lt;/a&gt;Chorog. „To miasto złodziei, narkomanów i chuliganów” – tak Nioz argumentował czemu nie powinniśmy zostawać w mieście na noc, tylko jechać czym prędzej 40 kilometrów dalej do ośrodka wypoczynkowego dla KBG. Nasz biedny kierowca – Nioz nie był Pamirczykiem i kompletnie nie rozumiał naszego zachwytu regionem. Może wyczuwał niechęć tubylców? Zresztą z tego co wiem, Pamir wśród reszty kraju uchodzi za region chuligaństwa, bezprawia, anarchii i biedy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że po rozpadzie ZSRR pamirskie szlaki jedwabne  zastąpione zostały szlakami opiumowymi. Tadżykistan podczas wojny domowej stał się głównym korytarzem dla afgańskich opiatów przeznaczonych na nowopowstałe rynki posowieckie i rynki europejskie. A Chorog stał się miastem tranzytowym, z czego utrzymuje się jakoby spora część mieszkańców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(na zdjęciu poniżej miasto Chorog)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-1cCabaHzHc4/Tqfnp1rwWbI/AAAAAAAAHqo/jcNU72y8AeA/s1600/Khorog.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1cCabaHzHc4/Tqfnp1rwWbI/AAAAAAAAHqo/jcNU72y8AeA/s320/Khorog.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667753362040314290" /&gt;&lt;/a&gt;Ale my czułyśmy się tam dobrze. Miasto jest pięknie położone na wysokości 2 200 m n.p.m w dolinie rzek Gunt i Piandż, otoczonej wysokimi górami, o rzut beretem od równie pięknego Afganistanu. Z Duszanbe potrzeba ok. 15 godzin jazdy samochodem słynną Pamir Highway (albo Pamirskoje Szosse), która jest drugą na świecie najwyżej położoną międzynarodową drogą (łączy Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Afganistan. Pierwsze miejsce dzierży Karakorum Hwy w sąsiednich Chinach). Miasto Chorog jest małe, ale przyjazne, mieszkańcy są uśmiechnięci i jacyś tacy… europejscy. O ile w Duszanbe spotkać można coraz częściej kobiety pozakrywane, to tam prędzej uświadczysz sukienkę mini. Wiedziałam wcześniej, że wśród Pamirczyków jest duży odsetek osób z wyższym wykształceniem, już podczas ZSRR uznawani byli za światły bardzo naród. Ale dotarło to do mnie dopiero na bazarze w Chorogu, kiedy handlarze zaczynali mówić do nas po angielsku, wdawać się dyskusje na temat historii itp. I to nie tylko dlatego, że mają kontakt z turystami. Gdzieś na zapadłej wsi zaproszono nas na wesele – tam też kilka niemłodych wcale osób rozmawiało po angielsku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-cbfcdh_ovN8/Tqfn0PDJf_I/AAAAAAAAHq0/9YrqPBqx78g/s1600/Iskander.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 289px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-cbfcdh_ovN8/Tqfn0PDJf_I/AAAAAAAAHq0/9YrqPBqx78g/s320/Iskander.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667753540648009714" /&gt;&lt;/a&gt;Pamirczycy są Ismailitami – to jeden z najbardziej liberalnych odłamów islamu. Stawiają na naukę i kształcenie, raczej nie obchodzą postu podczas Ramadanu i nie jeżdżą masowo do Mekki na pielgrzymkę.  Są najbardziej zwartą grupą wyznawców ismailizmu na świecie, aczkolwiek można ich spotkać ponoć wszędzie – w Europie, USA, Kanadzie, Indiach, Afganistanie... &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Hu0R3bRAsPU/TqfoHpPko1I/AAAAAAAAHrA/sNPhdGJKaVI/s1600/Pamirka.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 215px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Hu0R3bRAsPU/TqfoHpPko1I/AAAAAAAAHrA/sNPhdGJKaVI/s320/Pamirka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667753874096956242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Według dostępnej literatury na Pamirze tadżyckim wyróżnić można 7 różnych języków i wiele dialektów. Zapytana o to dziś znajoma Pamirka machnęła ręką: „ile dolin, tyle języków”. Ważne, że języków tego regionu nie rozumieją Tadżycy z innych części kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchowym przywódcą Ismailitów jest Aga Chan IV, znany głównie ze swojej działalności filantropijnej, ukochany przez Pamirczyków. „Gdyby nie on, poumieralibyśmy z głodu podczas wojny domowej” – tłumaczą mieszkańcy, pokazując jego zdjęcia. Dla przypomnienia – rzeczywiście podczas wojny domowej Chorog i reszta Pamiru odcięte były od dostaw żywności i produktów. W tym czasie mieszkańców (tych którzy nie uciekli poza granice) karmił Aga Chan IV. Plotka głosi, że ta pomoc kosztowała go rocznie 20 000$/osobę.  Z pomocą Aga Chana IV do tej pory budowane są drogi, szkoły, mosty i szpitale w całym regionie. Powstał fajny Park Centralny w Chorogu i buduje się największy i najbardziej prestiżowy, o międzynarodowym znaczeniu uniwersytet. W mieście liczącym około 30 000 mieszkańców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Na zdjęciu poniżej Afganistan po drugiej stronie rzeki Piandż)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6kh7KPsRtAQ/TqfocEakYUI/AAAAAAAAHrM/gFPoE7zp7J8/s1600/Afganistan.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6kh7KPsRtAQ/TqfocEakYUI/AAAAAAAAHrM/gFPoE7zp7J8/s320/Afganistan.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667754224988217666" /&gt;&lt;/a&gt; W Chorogu kupiłyśmy trochę jedzenia, spotkałyśmy się ze znajomymi, na bazarze podyskutowałam czy Sowieci nas Polaków wyzwalali czy okupowali i pojechałyśmy dalej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zapomniałam dodać, że bohaterami wyprawy byłam ja, dwie Francuzki, nasz kierowca Nioz (który jakoby nie jest z KGB, ale często nocowaliśmy w resortach dla KGB oraz  spotykaliśmy jego znajomych w mundurach) oraz stary samochód Daewoo Musso, który miał problemy z drzwiami i oknami, co już po kilku dniach doprowadzało nas do szału. Ponadto  bohaterowie pierwszego planu to: góry Pamir i Hindukusz, rzeka Piandż, gorące źródła, Afganistan po drugiej stronie rzeki Piandż, płaskowyże i pustynie, granica z Chinami, niebieskie jeziora, Kirgizi i jurty, jaki i wielbłądy oraz wspaniali Pamirczycy i Afgańczycy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O komentarz na temat Tadżykistanu i Pamiru pokusił się jeden geograf, co tu był parę dni temu: „gromek, ja myślałem że to jakieś straszne zadupie, gdzie jedzą tylko te białe, paskudne kulki (czyli kurut, który przywiozłam dwa lata temu i nie wszystkim posmakował przyp.red.), a tu jest przewspaniale!”. I ten oto geograf chce przyjechać raz jeszcze, tym razem „pohasać z pasterzami w Pamirze". Potrzeba lepszej zachęty:)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko pięknie, ale nowym postanowieniem posty nie będą dłuższe niż 4775 znaków ze spacją. A jeden post na wspaniały Pamir to stanowczo za mało, także będzie dokładka. I wrzucę zdjęcia. Pozdrawiam ciepło z ciepłego jeszcze Tadżykistanu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wasz gromeczek&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4655772331437252511?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4655772331437252511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pamir-to-zupenie-inny-stan.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4655772331437252511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4655772331437252511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/pamir-to-zupenie-inny-stan.html' title='Pamir - czyli zupełnie inny, wspaniały stan'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-n1S7nG6gIww/TqfnaNkBV_I/AAAAAAAAHqc/GvI2ZvnwZjA/s72-c/map-of-tajikistan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7903618187003560195</id><published>2011-10-18T10:31:00.006+05:00</published><updated>2011-10-18T10:43:05.171+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska. wybory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Durdom'/><title type='text'>Durdom</title><content type='html'>„Zaczyna się u was durdom robić” – temi słowami gospodarz rozpoczął dzisiejsze śniadanie ze mną. Aż mi truskawki zapijane kawą stanęły w gardle (tak, są świeże truskawki:) ale nie polecam do nich kawy). „U was” – to jest w Polandzie. „Durdom” – to „dom duraków”, czyli zakład psychiatryczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzę do biura i pytanie o to samo.  Czyli o to, że w ostatnich wyborach transseksualista został wybrany do parlamentu. Założę się, że jeszcze dziś ze dwie osoby skomentują ten fakt obserwując bacznie moją reakcję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dzięki rosyjskiej telewizji, która w Tadżykistanie cieszy się niesłabnącą popularnością. Chyba w tychże wiadomościach nie podali nawet, która partia wygrała, jakie ma plany itp… Ważne, że mamy transseksualistę. Ech… oni uwielbiają takie „skandaliki”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio dostałam pytanie „czemu blog zdechł?”. Zdechł, ale tylko na chwilę. Za dużo się dzieje, dużo pracy, no i wreszcie odwiedziłam Pamir:) Muszę wyselekcjonować zdjęcia i informacje, żeby nie zamęczyć czytelników. Ale już teraz mogę powiedzieć, że Pamir jest najpiękniejszym i najbardziej interesującym miejscem w jakim byłam. A tuż obok jest równie wspaniały Afganistan i Pakistan. Hmm… a może by tam jakąś robotę znaleźć na przyszły rok? Kolejne stany do kolekcji:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam i smućcie się! Będę pisać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;gromek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7903618187003560195?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7903618187003560195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/durdom.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7903618187003560195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7903618187003560195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/10/durdom.html' title='Durdom'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7231519029976420335</id><published>2011-09-09T19:34:00.019+05:00</published><updated>2011-09-12T14:53:54.056+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='niepodległość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>20-lecie niepodległości Tadżykistanu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/--LzwAy2pf9M/Tmok-2UpvLI/AAAAAAAAHW8/POSp8DLptZw/s1600/flaga.bmp"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 187px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--LzwAy2pf9M/Tmok-2UpvLI/AAAAAAAAHW8/POSp8DLptZw/s320/flaga.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650369344642333874" border="0"&gt;&lt;/a&gt;20 lat temu Tadżykistan przyjął deklarację niepodległości. Od piątku do wczoraj cały kraj się bawił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania do rocznicy trwały od miesięcy, albo nawet roku. Rok temu w centrum miasta obok parku Rudaki stały szpetne bloki, dziś na tym miejscu są fontanny. W ogóle w ciągu roku tych fontann nabudowali, że ho ho! Na każdym kroku fontanny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zburzono Putowski Bazar – szkoda, zawsze było blisko po świeże owoce. Tam też teraz budują. Prawie ukończono bibliotekę na 8 milionów książek, kilka dni temu oddano do użytku wielki park. Jest nawet sztuczne lodowisko. Z okazji jubileuszu w Tadżykistanie powstaje ponad 1400 obiektów publicznych o różnym przeznaczeniu: biurowców, domów kultury, gmachów teatralnych i pomników. Lokalne władze finansują budowę blisko 170 z nich, pozostałe to inwestycje sponsorowane przez sektor prywatny, który liczy na przyszłe korzyści z inwestycji, niekoniecznie finansowe - pisze agencja Associated Press.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30 września odsłonięty został najwyższy maszt flagowy świata o wysokości 165 metrów. Flaga ma 30x60 metrów. Przedsięwzięcie kosztowało podobno 3,5 mld dolarów. Jeden ogromny fontannowy park budują właśnie pod tym 165-metrowym masztem. W piątek fontanny robiły za basen, nakręciłam krótki film. Widać na nim jak wysoki jest ten masz. A w piątej na paradzie żołnierze nieśli kolejną flagę – tym razem o długości 2011 metrów, która ważyła ok. 800 kilogramów (zdjęcie powyżej). Obie flagi wpisano do Księgi Rekordów Guinessa. &lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-98f7dd1d1a7c8ba5" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v15.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D98f7dd1d1a7c8ba5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330416296%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D327166D955CA3D623DBCC8AA3C7F96F526EA02D4.35339A39DA560C1999BC5F128CEB6F0D74C5305D%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D98f7dd1d1a7c8ba5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DrFmesUDLdcB1ImcdLCwQrRPqRvk&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v15.nonxt7.googlevideo.com/videoplayback?id%3D98f7dd1d1a7c8ba5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330416296%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D327166D955CA3D623DBCC8AA3C7F96F526EA02D4.35339A39DA560C1999BC5F128CEB6F0D74C5305D%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D98f7dd1d1a7c8ba5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DrFmesUDLdcB1ImcdLCwQrRPqRvk&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-_v0LtNHoU_Q/TmolPgVWshI/AAAAAAAAHXY/IV9XttxnRyE/s1600/helikopter.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 211px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_v0LtNHoU_Q/TmolPgVWshI/AAAAAAAAHXY/IV9XttxnRyE/s320/helikopter.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650369630797476370" border="0"&gt;&lt;/a&gt;Ćwiczenie do samej parady trwały kilka miesięcy. Zamykane były ulice, żołnierze maszerowali, ćwiczono układy choreograficzne. W pardzie udział wzięło 10 tysięcy żołnierzy i ponad 20 tysięcy studentów. W piątkowy wieczór miały miejsce koncerty, pokaz fajerwerków. Wszystko się udało, pięknie było. Znajoma starsza Rosjanka aż westchnęła z nostalgią " jak za Sojuza...". I to wszystko zaledwie za 10 proc. rocznego PKB, czyli ok. 210 mln dolarów (według ministra finansów Tadżykistanu Safaralego Nadżmuddinowa).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0SWMOtSxJqs/Tm3DdsSVcGI/AAAAAAAAHco/uDWuJ3XcQKE/s1600/g%25C3%25B3ry.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0SWMOtSxJqs/Tm3DdsSVcGI/AAAAAAAAHco/uDWuJ3XcQKE/s320/g%25C3%25B3ry.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651388022291525730" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-hC_w6F3c-zg/Tm3P2CyFyjI/AAAAAAAAHfI/QBsjgWWSbIU/s1600/kobiety.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 257px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-hC_w6F3c-zg/Tm3P2CyFyjI/AAAAAAAAHfI/QBsjgWWSbIU/s320/kobiety.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651401634786691634" /&gt;&lt;/a&gt;Korzystając z długiego weekendu wybraliśmy się w góry. Tam zawsze cicho i nadal bardzo ciepło w ciągu dnia. Miejscowi przygotowują się do zimy, suszą morele, zbierają siano, spędzają owce z gór. Miałam wrzucić maksymalnie kilkanaście zdjęć, a wyszło 70. Ale było przepięknie, aż ciężko wybrać. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/20LecieNiepdlegOsciTadzykistanu"&gt;Zapraszam do galerii&lt;/a&gt; i pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7231519029976420335?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7231519029976420335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/20-lecie-niepodlegosci-tadzykistanu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7231519029976420335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7231519029976420335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/20-lecie-niepodlegosci-tadzykistanu.html' title='20-lecie niepodległości Tadżykistanu'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--LzwAy2pf9M/Tmok-2UpvLI/AAAAAAAAHW8/POSp8DLptZw/s72-c/flaga.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-437526262499128648</id><published>2011-09-03T13:19:00.005+05:00</published><updated>2011-09-03T13:32:00.333+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spot'/><title type='text'>Spot reklamujący Tadżykistan</title><content type='html'>Mam nadzieję, że po obejrzeniu zaczniecie bukować loty:)&lt;br /&gt;Jest nawet migawka z huty aluminium z miasta Tursunzade dostarczająca ponad 70% dochodu kraju z eksportu tego surowca!&lt;br /&gt;I prawie już umiem tańczyć jak te panie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="345" src="http://www.youtube.com/embed/BgRoRDdcseI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-437526262499128648?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/437526262499128648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/tj.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/437526262499128648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/437526262499128648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/tj.html' title='Spot reklamujący Tadżykistan'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/BgRoRDdcseI/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2817656425745086759</id><published>2011-09-01T14:06:00.015+05:00</published><updated>2011-09-01T19:41:51.269+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ramadan Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosjanie w Tadżykistanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ramadan Bajram'/><title type='text'>Kolędnicy i skarpetki, czyli Ramadan Bajram</title><content type='html'>Przedwczoraj zakończył się Ramadan, od wczoraj do soboty cały kraj świętuje. Ja też świętuję.  Jest co – praca w warunkach miesięcznego postu, kiedy ludzie nie jedzą nic cały dzień, przysypiają i od 13.00 są nieprzytomni jest naprawdę uciążliwa. Ponadto nie wypada pić i jeść, kiedy wszyscy dookoła poszczą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-MRr_OKKOYbs/Tl9O-Zwe9mI/AAAAAAAAHUc/aIDvwLw-jRA/s1600/maszt.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 196px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MRr_OKKOYbs/Tl9O-Zwe9mI/AAAAAAAAHUc/aIDvwLw-jRA/s320/maszt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647319291718989410" /&gt;&lt;/a&gt;Obchody święta rozpoczęły się wczoraj wczesnym rankiem. A właściwie już przedwczoraj wieczorem, kiedy na najwyższy maszt flagowy świata o wysokości 165 metrów prezydent kraju Emomali Rahmon wciągnął flagę Tadżykistanu o wymiarach 60x30 metrów. Prezydent otrzymał również certyfikat potwierdzający wpis masztu do Księgi Rekordów Guinnessa. Ceremonię transmitowały wszystkie kanały, tłumaczono w trzech językach. Były pokazy laserów, sztuczne ognie, występy. Cały kraj cieszy się i dumny jest z posiadania najwyższego masztu flagowego świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-yHbTY5eD6_k/Tl9PTrGKolI/AAAAAAAAHUk/C_0FvWl94k0/s1600/kol%25C4%2599dnicy.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-yHbTY5eD6_k/Tl9PTrGKolI/AAAAAAAAHUk/C_0FvWl94k0/s320/kol%25C4%2599dnicy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647319657150587474" /&gt;&lt;/a&gt;Z okazji święta obdarowuje się też bliskich. Ja od swoich  gospodarzy otrzymałam ciepłe skarpetki – więc prawie jak w Polsce w grudniu:) Od wczorajszego wczesnego ranka  po domach chodziły też dzieci z okrzykiem „Eid Mubarak!” i składały życzenia, niektóre recytowały albo śpiewały – prawie jak kolędnicy. Obowiązkowo kolędników też trzeba było obdarować. Kiedyś piekło się na ten czas specjalne ciastka, wczoraj z braku czasu moi gospodarze obdarowywali kolędników cukierkami i gumami do żucia. Ewentualnie drobnymi pieniędzmi. Pod naszym domem wczoraj walała się masa papierków po cukierkach i wywołałam zdziwienie na naszej ulicy zbierając te śmieci. Chodnik koło domu Natalii (mojej znajomej 74 letniej pół-Litwinki, pół-Polki) wyłożony był natomiast skorupkami od jajek. Natalia na ten dzień ugotowała 500 (słownie: pięćset) sztuk jajek na twardo. Chociaż jest chrześcijanką, bardzo aktywnie uczestniczy w życiu muzułmańskiej wspólnoty. Oprócz rozdawania dzieciom jajek („gumy są szkodliwe!”) również przez 30 dni pości razem z muzułmanami. Nic dziwnego, mieszka w Duszanbe już ponad 25 lat. Z jajek, które rozdaje dzieciom dwa razy w roku znana jest na okolicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-zo8c4VsF16E/Tl9PvCwsnsI/AAAAAAAAHUs/GHxbdeMZyqc/s1600/nievieska.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-zo8c4VsF16E/Tl9PvCwsnsI/AAAAAAAAHUs/GHxbdeMZyqc/s320/nievieska.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647320127359459010" /&gt;&lt;/a&gt;Podczas Ramadan Bajram trwają modlitwy w meczecie, odwiedza się rodzinę, sąsiadów, znajomych, cmentarze.  Szczególną opieką otoczeni są ci, którym ktoś zmarł w ostatnim roku. Idąc w gości obowiązkowo zanieść trzeba trochę ciastek, owoców, domowych lepioszek. Wczoraj Nudira zabrała mnie ze sobą do rodziców narzeczonej jej syna. Chociaż  syn od dwóch lat mieszka w USA, żonę i wesele ma już zaklepane.  Wystarczy tylko załatwić  wizę pannie młodej. Wczoraj rodzice (a raczej matki, ciotki i inne swatki) porozumieli się w sprawie szczegółów. Ponadto przyszła panna młoda dostała od swojej przyszłej teściowej w imieniu narzeczonego podarki: perfumy i kwiaty. Była bardzo zadowolona (to ta pośrodku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie szczególną opieką otoczeni są starsi i samotni. Czerwony Półksiężyc, z którymi współpracuję, zajmuje się takimi ludźmi. Pod opieką jest ponad 120 osób z Duszanbe – pracuje dla nich 10 pielęgniarek. Podopieczni otrzymują również co jakiś czas żywność: mąkę, makaron, olej. Są to prawie same kobiety, najczęściej rosyjskojęzyczne, bez rodzin, które ZSRR porzucił w Tadżykistanie. Są łatwym kąskiem dla oszustów – najczęściej mieszkają w centrum miasta, toteż wiele osób proponuje im „dożywotnią opiekę” w zamian za przepisanie mieszkania. Często taka osoba umiera zaraz po zawarciu transakcji. Ponadto po pogrzebie staruszki (nawet nie w ostatnich dniach jej życia) na ogół nagle pojawia się rodzina z Rosji i okazuje się, że podopieczna nie była sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie sytuacje u Tadżyków zdarzają się rzadko – ich rodziny są ogromne, ktoś kto dla mnie w Polsce jest dalekim kuzynem dla nich jest prawie rodzonym bratem. Nawet jeśli rodzina nie widzi się wiele lat istnieje zasada wzajemnej pomocy, więzy krwi zobowiązują. Ponadto ludzie starsi otoczeni są szacunkiem, nie zostawia się ich na starość samych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-BKTtv-sHKXA/Tl9Qmgrx2hI/AAAAAAAAHU0/F4ms96Ef5d4/s1600/staruszka.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-BKTtv-sHKXA/Tl9Qmgrx2hI/AAAAAAAAHU0/F4ms96Ef5d4/s320/staruszka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647321080284699154" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatniego dnia Ramadanu siostry medyczne zabrały mnie ze sobą do czterech takich osób. Z dwiema Rosjankami – siostrami chciałam zrobić wywiad. Niezwykłe historie – jedna pani inżynier, druga lekarz. Bezdzietne, całe życie pracujące dla niezwyciężonego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Obudziły się w ręką w nocniku w wieku 60 lat kiedy rozpadł się ich kochany Sojuz, pochorowały się (obie mają cukrzycę), nie mogły już dłużej pracować, na założenie rodzin było za późno. Dla oszczędności jedna wprowadziła się do drugiej do małego mieszkania i z emeryturą 20$/os/mc sobie tak wegetują. Siostry są bardzo życzliwe, inteligentne, ale też nieufne (ostatnio przyszedł do nich „dziennikarz”, który proponował opiekę) i zgodziły się na rozmowę tylko w obecności pielęgniarki z Czerwonego Półksiężyca. Są samotne – ale Zuhra, pielęgniarka, która im pomaga, jest przekonana, że niebawem pojawi się rodzina zainteresowana sprzedażą mieszkania. Dlatego można się domyślać jaką opinię mają rosyjskojęzyczni wśród Tadżyków w tej kwestii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ramadan Bajram jest świętem narodowym, wczoraj zamknięte były wszystkie sklepy,  urzędy i bazary.  Czwartek i piątek oficjalnie jest dniem pracy, ale wiadomo… Praca jak w Polsce 2 maja. Ludzie odwiedzają się dalej, świętują. Tylko kolędników już dziś nie ma. I dobrze, bo papiery po cukierkach i gumach do żucia latałyby po całym mieście. Nie przystoi przecież, żeby miasto z najwyższym flagowym masztem świata było brudne. 9 września bowiem kolejne megaświęto – dwudziestolecie niepodległości Tadżykistanu. Dopiero będzie się działo! Parady wojskowe, wystrzały z armat ćwiczone są już od dwóch miesięcy. Ale o tym w innym poście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-hs9FkffXvGI/Tl9Q3GfZC5I/AAAAAAAAHU8/r1fP3IdN43s/s1600/Chapaturi.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-hs9FkffXvGI/Tl9Q3GfZC5I/AAAAAAAAHU8/r1fP3IdN43s/s320/Chapaturi.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647321365311196050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/RamadanBajram#"&gt;Zapraszam do galerii.&lt;/a&gt; Są zdjęcia z przygotowań do świąt, odwiedziny u rodziny, nasz nowy nabytek – spaniel Chapaturi i zdjęcia sali do której chodzę wieczorami na aerobik – jest przepiękna! No i najwyższy maszt flagowy też jest w galerii, a jakże:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2817656425745086759?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2817656425745086759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/kolednicy-i-skarpetki-czyli-ramadan.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2817656425745086759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2817656425745086759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/09/kolednicy-i-skarpetki-czyli-ramadan.html' title='Kolędnicy i skarpetki, czyli Ramadan Bajram'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MRr_OKKOYbs/Tl9O-Zwe9mI/AAAAAAAAHUc/aIDvwLw-jRA/s72-c/maszt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8836200948579150870</id><published>2011-08-18T01:20:00.007+05:00</published><updated>2011-08-18T14:15:25.491+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolczyki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tradycyjny ubiór'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><title type='text'>Nowe nabytki: dziecko, sukienka i kolczyki</title><content type='html'>„Twój synek?” – pyta handlarz na bazarze. „Mój, mój” – mruczę, wycierając  Manu (9-letniemu synowi moich gospodarzy) krew z nosa. Manu podłapał i potakuje. „Sama Ruska, a papa Tadżyk?” – drąży dalej. Potwierdzam. „Nu, molodec!” – uśmiecha się triumfująco garniturem złotych zębów. „Tadżycy to dobrzy mężowie. A Ruskie to tylko piją”. Taka opinia jest powszechna -  Tadżycy wyjeżdżający do pracy w Rosji podobno cieszą się dużą popularnością wśród Rosjanek. Głównie dlatego, że nie są alkoholikami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-pu602reaZLo/Tky-tn7wePI/AAAAAAAAHL8/0aHlsuvnJrw/s1600/kolczyki.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-pu602reaZLo/Tky-tn7wePI/AAAAAAAAHL8/0aHlsuvnJrw/s320/kolczyki.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642094124211402994" /&gt;&lt;/a&gt;Na bazarze było gorąco i mały Manu dostał krwotoku w momencie kiedy przymierzałam kolczyki. Nic nie jest dziełem przypadku – szybko mu przeszło, a handlarz zachwycony pięknym synkiem z mieszanego małżeństwa sprzedał mi srebrne, ręcznie zrobione kolczyki bardzo, bardzo tanio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/--X7vXSRZPeI/TkweP7x_GdI/AAAAAAAAHKg/oMhAh5UrwKo/s1600/ch%25C5%2582opcy.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/--X7vXSRZPeI/TkweP7x_GdI/AAAAAAAAHKg/oMhAh5UrwKo/s320/ch%25C5%2582opcy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641917692282608082" /&gt;&lt;/a&gt;Pojechaliśmy na bazar obejrzeć rowery. A tam jak w ulu. Największy bazar w Duszanbe – Korvon przed rozpoczęciem roku szkolnego przeżywa oblężenie. Chłopcom kupuje się nowe garnitury i  krawaty z flagą/godłem kraju, dziewczynkom granatowe sukienki, białe bluzki i bantiki – czyli wstążki i kokardy do włosów. Chyba w całym byłym ZSRR dzieci do szkoły ubierane są tak samo, czyli bardzo elegancko. Ale w przyborach szkolnych dominuje akcent zachodni – czyli różowe plecaki z Hanną Montanną (nie wiem czy dziewczynki tutaj wiedzą kim ona jest, ale kupują), zeszyty ze Shrekiem. Prawie wszystko z Chin albo Indii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rowerów używanych, nie-chińskich nie ma.  Dalej chodzę pieszo albo jeżdżę marszrutkami. Ale przynajmniej w ładnych kolczykach, warto było przelać krew Manu za to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ mam już tadżyckie dziecko, ładne tadżyckie kolczyki, panie z biura postanowiły uszyć dla mnie tadżycką sukienkę. Upierałam się długo, ale doszłam do wniosku, że to nie jest zły pomysł. Teraz elegancko wtapiam się w tłum, dzieci nie wytykają mnie palcami, mniej spojrzeń i pytań.  &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-V1zXd_VTdwE/Tky_C-x_qiI/AAAAAAAAHME/EgN6z7TArGA/s1600/szkolenie.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 175px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-V1zXd_VTdwE/Tky_C-x_qiI/AAAAAAAAHME/EgN6z7TArGA/s320/szkolenie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5642094491121723938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-rbqo1M5YJXo/TkweETX_YkI/AAAAAAAAHKY/QadaNo7csOo/s1600/sukienka.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 234px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-rbqo1M5YJXo/TkweETX_YkI/AAAAAAAAHKY/QadaNo7csOo/s320/sukienka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641917492457595458" /&gt;&lt;/a&gt;Określiłam parametry sukienki i wymiarowo mam to co chciałam. Tylko ten kolor… miał być ciemniejszy, stonowany. Ale jest niebiesko-biały, z cekinami przy kołnierzu. To bardzo okrojona wersja, wręcz light-wersja  tadżyckiej sukienki! Bo one potrafią być naprawdę przebogate, ciężkie, z  koronkami,  złotymi nićmi itp. Kolor wybrała krawcowa, ignorując moją sugestię: „do oczu Ci pasuje, w brązowym chodzą starsze panie, a w ogóle za gorąco jest na ciemny kolor, w lato chodzi się w jasnym”. No to chodzę. A raczej siedzę ciągle przed komputerem w biurze. Dlatego, żeby całkiem nie zesztywniały mi kości, wieczorami uczęszczam na kurs tańca arabskiego i na aerobik (który prawie wcale od arabskiego tańca się nie różni). Znalazłam dobre miejsce do którego nie przychodzą ekspaci (za słownikiem: „ekspat - wysokiej klasy specjalista, który opuścił ojczyznę i pracuje za granicą”). Dzięki temu jest bardzo swojsko i na luzie –panie ćwiczą na bosaka, specjalistycznego sprzętu i ubiorów markowych nie uświadczysz. Ponadto jest bardzo tanio jak na tego typu usługi, których w gruncie rzeczy jest mało. Większość stworzona została bowiem dla obcokrajowców właśnie. A zasada jest taka, że gdzie są obcokrajowcy, tam jest drogo. Miejscowi do takich miejsc przychodzą rzadko. A ja dla nich jestem prawie jak Ruska, więc jakby swoja, żaden ekspat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-52CtRlOaj5A/TkweswoxWOI/AAAAAAAAHKo/U0aTlWMNYlY/s1600/g%25C3%25B3ry.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-52CtRlOaj5A/TkweswoxWOI/AAAAAAAAHKo/U0aTlWMNYlY/s320/g%25C3%25B3ry.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5641918187507374306" /&gt;&lt;/a&gt;Także w ciągu tygodnia ciężka praca, wieczorami tańce, kolacja u Irańczyków albo Niemców, a w sobotę lub w niedzielę obowiązkowy wyjazd w góry albo nad jezioro. Albo jedno i drugie. W ostatnią sobotę i niedzielę pojechaliśmy w góry. Góry przepiękne! Spaliśmy bez namiotów, w samych śpiworach i było bardzo ciepło. W niedzielę chodziliśmy po górach tylko do południa – potem było tak gorąco, że przesiedzieliśmy kilka godzin nad strumieniem, a potem zeszliśmy nad jezioro. A w najbliższą niedzielę znowu jezioro z Litwinką. Deszczu nie zapowiadają, wyjazd pogodowo się uda:) Także przynajmniej to można przewidzieć w Tadżykistanie ze stuprocentową pewnością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/SierpniowyTadzykistan?authkey=Gv1sRgCI2WqPfHw9mSaw#"&gt;Zapraszam do galerii: trochę zdjęć z domu, gór i pracy.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8836200948579150870?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8836200948579150870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/nowe-nabytki-dziecko-sukienka-i.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8836200948579150870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8836200948579150870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/nowe-nabytki-dziecko-sukienka-i.html' title='Nowe nabytki: dziecko, sukienka i kolczyki'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-pu602reaZLo/Tky-tn7wePI/AAAAAAAAHL8/0aHlsuvnJrw/s72-c/kolczyki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2004589678453486752</id><published>2011-08-12T22:33:00.010+05:00</published><updated>2011-08-12T23:06:28.841+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><title type='text'>Owoce – nowe przykazanie</title><content type='html'>Dużo ich tu mają. Trzy sezony truskawek chociażby. Obecnie jemy głównie brzoskwinie i morele. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-98wnhKF_I_4/TkVmnnGbOUI/AAAAAAAAHDM/CJPmygE3mxE/s1600/winogrona.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-98wnhKF_I_4/TkVmnnGbOUI/AAAAAAAAHDM/CJPmygE3mxE/s320/winogrona.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640026939048278338" /&gt;&lt;/a&gt;Zaczynają się winogrona – tego szczególnie dużo mają moi gospodarze i próbują mnie namówić na nastawienie wina – sami nigdy tego nie robili, tu się wina niestety nie produkuje. Ktoś da jakiś dobry przepis na wino, które zawsze się uda ? (Sabori? – tym razem bez ryżu:) Kubas?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CDC6TWra4VE/TkVmNnwdN6I/AAAAAAAAHDE/5xaX2Bo6K0k/s1600/granat1.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CDC6TWra4VE/TkVmNnwdN6I/AAAAAAAAHDE/5xaX2Bo6K0k/s320/granat1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640026492547970978" /&gt;&lt;/a&gt;W październiku zaczną się granaty oraz cytryny. Cytryny są super! Od października napojem narodowym Tadżyków  jest zielony czaj z cytryną oraz cukrem. Czekam zatem z niecierpliwością na październik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-5MGo-A1DKKc/TkVpbnEJ0YI/AAAAAAAAHDU/_be5ol3scLw/s1600/arbuzy.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5MGo-A1DKKc/TkVpbnEJ0YI/AAAAAAAAHDU/_be5ol3scLw/s320/arbuzy.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5640030031415202178" /&gt;&lt;/a&gt;Arbuzy i dynie. Jabłka i gruszki – dobre, ale nie tak dorodne jak w Polsce (albo nie tak pędzone jak w Polsce).  Ponadto morwy, śliwy, na zimę bakalie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko oczywiście taniej niż w PL. Ale niestety nie tak bardzo tanio jak jeszcze rok temu (nad czym wszyscy boleją). Za kilo brzoskwiń płaciło się wtedy  2-4 somoni. Teraz znaleźć brzoskwinie za 6 somoni jest trudno. Jeśli ktoś mieszka w Duszanbe, nie ma daczy, zarabia 300 somoni (ok.62 dolarów jak moja koleżanka z pracy na stanowisku sekretarki)  to może najwyżej na bazarze sobie brzoskwinie obejrzeć. Na szczęście są znajomi, krewni i rodzina na wsi i oni nie zostawią w biedzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któż zawinił? Jak zawsze ci sami. Owoce wywożone są do Rosji  a na rynku miejscowym są niedobory. Podobny los spotyka warzywa – ziemniaki na tadżyckim bazarze przejeżdżają coraz częściej z Chin (swoją drogą Chińczycy są już wszędzie, a w modzie jest język chiński i studia w Chinach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś akurat na bazarach radość, bo Uzbekistan znowu zamknął granicę z Tadżykistanem (przez Uzbekistan towary trafiają do Rosji oraz Kazachstanu) więc przedsiębiorcy zawrócili z towarem do miasta. I cena za pomidory od razu spadła do jednego somoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedzenie owoców tutaj rządzi się swoimi zasadami. Trzeba uważać, inaczej można się nieźle nacierpieć. Przykładowo – nie należy mieszać jedzenia owoców z piciem wody (ale z herbatą można). To wiem jeszcze z Polski, ale tutaj to przybiera rangę przykazania. Kiedy po kolacji jemy arbuza na wszelki wypadek woda jest ze stołu usuwana. Szczególnie ostrożnie trzeba się obchodzić z dynią oraz arbuzem. Po przejściach sprzed dwóch lat dyni jem wcale, została mi trauma do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna zasada – nie jedz owoców na pusty żołądek i nie mieszaj. &lt;br /&gt;„Co jadłaś?” pyta dziś w nocy Nudira gotując mi fioletowy wywar. Kiedy tabletki z Polski nie zadziałały, poddałam się i zgodziłam na kurację tadżycką.  „Gruszkę i arbuza? Chudżandzką gruszkę?? Na pusty żołądek??? No tak….”. Wypiłam fioletowy napój (nie dogadałyśmy się wreszcie co to było), potem zjadłam czerwoną tabletkę (made in China a jakże) na koniec herbatę do obrzydu osłodzoną.  I cały dzień na sucharach i czarnej, słodkiej herbacie. Lepiej. Mam tylko nadzieję, że trauma po gruszkach i arbuzie mi nie zostanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując – nawet z owocami trzeba się pilnować. A przynajmniej ci, którzy mają tak delikatny i szlachetny żołądek jak mój powinni:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jak z winem będzie?	&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2004589678453486752?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2004589678453486752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/owoce-nowe-przykazanie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2004589678453486752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2004589678453486752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/owoce-nowe-przykazanie.html' title='Owoce – nowe przykazanie'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-98wnhKF_I_4/TkVmnnGbOUI/AAAAAAAAHDM/CJPmygE3mxE/s72-c/winogrona.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8491652694179420778</id><published>2011-08-09T01:35:00.014+05:00</published><updated>2011-08-09T11:30:41.051+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Afganiec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jezioro Karie'/><title type='text'>Afganiec</title><content type='html'>Miasto zaatakował Afganiec.&lt;br /&gt;Chyba zasadził się w nocy, bo już od rana Duszanbe spowite było mieszanką pyłu i kurzu. Do tego dochodzi dym i smog, który nie może ulecieć w górę. Przechodząc przez bazar można się udusić od zapachów z knajp.  Nie widać nieba, gwiazd ani gór na horyzoncie. Słońce ledwo przebija się przez tę warstwę. Temperatura spadła o kilka stopni (podobno 10, czyli z 42 na 32 stopnie Celsjusza) ale jest niesamowicie duszno i smaży się całe Duszanbe jak w żaroodpornym naczyniu.  Interesujący efekt daje mieszanka Afgańca z silnym, gorącym  wiatrem. Wtedy całe tumany pyłu przewalają się przez główną ulicę Rudaki, pył atakuje uszy, nos, soczewki mi wypadają z oczu, ma się wrażenie, że wiatr parzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda na moim blogu po prawej stronie definiuje Afgańca jako mgłę. Ale jako upadły hydrolog (z licencjatem na temat opadów poziomych) spieszę uprzedzić, że to nie mgła! I proszę -od razu chłodniej! Już 2.00 w nocy, a tylko 29 stopni ciepła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Afganiec atakuje warto wybrać się poza miasto nad jezioro. Wczoraj na marszrutce nr 19 wraz z Litwinką i Tadżykiem (naszym bodyguardem) pojechaliśmy nad jezioro wyrobiskowe parę kilometrów za miasto. Jezioro typowo poprzemysłowe, a że przemysłu po wojnie domowej w kraju nie ma to i czyste w miarę. I ciepłe jak zupa. Miejscowi też się kąpią, ale oczywiście pań jest mało. Jak już, to wchodzą w sukienkach. A i mężczyzn niewiele, bo Ramadan i nie chcą się wody przypadkiem napić (cały dzień od rana do wieczora nie pije się i nie je. Dopiero po zachodzie słońca można). Głównie dzieciarnia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-NJNLi9XOhfs/TkBJuq8RtAI/AAAAAAAAHBg/1Xb7yeTyNIQ/s1600/afganiec.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NJNLi9XOhfs/TkBJuq8RtAI/AAAAAAAAHBg/1Xb7yeTyNIQ/s320/afganiec.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638587799617778690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jezioro miało ok. 1,5 kilometra średnicy.  Chciałyśmy je przepłynąć w poprzek z Litwinką, ale bałam się nieco, bo miejscowi mówili, że na środku są straszliwe wodorosty wciągające ludzi pod wodę. Z pomocą przyszedł mały Tadżyk, który za 5 somów (2,5 złotego) wypożyczył mi sprzęt wodny w postaci napompowanej dętki od traktora. Przy użyciu chusty przywiązałam się do dętki, która dryfowała około dwóch metrów za mną. Z taką asekuracją przepłynęłyśmy jezioro wzbudzając nie lada sensację. Co chwila ktoś przypływał na rowerku wodnym z propozycją ratunku, ożenku albo pytaniem o śmiercionośne wodorosty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak spędziłyśmy niedzielę. Ponieważ ostatni tydzień był dość stresujący, pływanie dało dobre rezultaty w postaci 12 godzinnego snu, który postawił mnie na nogi. Tydzień zaczął się więc nieźle. Kiedy Afganiec zniknie będzie już całkiem dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8491652694179420778?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8491652694179420778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/afganiec.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8491652694179420778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8491652694179420778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/afganiec.html' title='Afganiec'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NJNLi9XOhfs/TkBJuq8RtAI/AAAAAAAAHBg/1Xb7yeTyNIQ/s72-c/afganiec.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3959527471975054477</id><published>2011-08-03T18:40:00.008+05:00</published><updated>2011-08-06T16:14:18.282+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='islam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='religia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='meczety'/><title type='text'>Nowe prawo</title><content type='html'>Tym razem interesująca informacja z TVN24:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Prezydent Tadżykistanu Emomali Rachmon podpisał ustawę zabraniającą nieletnim udziału w modlitwach w meczetach. To próba władz zminimalizowania rosnącego wpływu islamu w kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podpisana we wtorek ustawa wprowadza także obowiązek uczenia się w szkołach świeckich dla osób poniżej 18 lat. Jej celem jest powstrzymanie tysięcy młodych Tadżyków od uczęszczania do szkół działających przy meczetach, które postrzegane są przez władze jako wylęgarnie radykalnego islamu (...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent Rachmon podpisał nowe prawo pomimo głośnego sprzeciwu prawicowych aktywistów i opozycji z Partii Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu". Źródło: &lt;a href="http://www.tvn24.pl/12691,1712795,0,1,nieletnim-do-swiatyn-wstep-wzbroniony,wiadomosc.html"&gt;www.tvn24.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo zakazu młodzi chodzą do meczetu i poszczą w Ramadanie. Nawet nasz 9 letni Manu próbuje pościć. Jakby coś się zmieniało to dam znać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3959527471975054477?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3959527471975054477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/nowy-zakaz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3959527471975054477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3959527471975054477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/nowy-zakaz.html' title='Nowe prawo'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8221948447308338755</id><published>2011-08-02T19:51:00.015+05:00</published><updated>2011-08-02T20:50:56.808+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Duszanbińskie Beverly Hills</title><content type='html'>Minęło dziesięć dni od mojego przylotu do Duszanbe. Zameldowałam się na duszanbińskim Beverly Hills. To północna część miasta wzdłuż ulicy Rudaki, gdzie nie ma bloków, ale są prywatne domy z podwórkami za wielkimi płotami. Dookoła są ambasady i uniwersytety, park botaniczny. Jest tu czysto, na ogół jest woda i prąd, do dzielnicy spływa z gór chłodne powietrze, co jest nie do przecenienia. Nic dziwnego, że jest to miejsce popularne wśród obcokrajowców, całe domy wynajmowane są  pracownikom ambasad czy organizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybór Beverly Hills podyktowany jest raczej bliskością do dwóch biur w których pracuję  i dobrą ceną za wynajem pokoju. Bo niestety ceny w kraju poszły ostro w górę od kiedy za litr benzyny trzeba płacić 1,5$ (wszystkiemu winna Rosja i Uzbekistan jak zawsze, o czym może w innym poście).  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zameldowałam się u znajomej rodziny. Nie byle jakiej rodziny – bo samarkandzkiej! Tzn. rodzice gospodarzy urodzili się w Samarkandzie, co wystarczy by mówić o sobie „samarkandzki”. (Przypominam, że Samarkanda i Buchara, czyli tadżycka kolebka kultury i rozwoju leżą w Uzbekistanie). Samarkandzki, czyli "prawdziwy".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do poprzednich lat zdecydowałam się na mieszkanie z tadżycką rodziną i jak na razie jest to super. Nauczyłam się liczyć po tadżycku i poznałam parę zwrotów. I nie chodzę głodna, martwią się o mnie kiedy wracam późno do domu, mówią do mnie „córko” – głównie biedna Nudira (gospodyni), która ma czterech synów. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-QJRALxIIz90/TjgV9odx_NI/AAAAAAAAG7Y/vi4108HRMs4/s1600/IMGP0948.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-QJRALxIIz90/TjgV9odx_NI/AAAAAAAAG7Y/vi4108HRMs4/s320/IMGP0948.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636279082232708306" /&gt;&lt;/a&gt;Alik (gospodarz, niezwykle mądry i inteligentny) szczególnie zaangażował się w mój rozwój tutaj, chce żebym nauczyła się jak najwięcej o kraju i kulturze więc np. uczy mnie tadżyckiego, czyta mi Koran i wyjaśnia zawiłości islamu. Ponadto Alik był ze mną też w katolickim kościele. Konkluzje z naszych debat są pozytywne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osiemnastoletniego  Sobira  uczę trochę polskiego, bo chce wyjechać na granicę na studia i rozważa przyjazd do nas (podziękowania dla VivyPolska, która dociera do TJ i propaguje polską kulturę). Z najmłodszym dziewięcioletnim  Manu chodzimy wieczorami na rowery. Nudira uczy mnie gotować. Wot i tak mi czas płynie z nimi jak już wrócę z biur. Są jeszcze Irańczycy (znajomi sprzed dwóch lat), Francuzi, Niemcy i trochę Polaków, którzy są chwilę w Duszanbe, a potem jadą w góry. Do tej pory nasz dom nawiedziło 10 Polaków i nie zapowiada się, że to koniec:) Przybywajcie licznie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Tadżykistanie jest obecnie bardzo, bardzo gorąco. Padają rekordowe temperatury, służba hydrometeorologiczna krzyczy, że topnieją górskie lodowce i jest zagrożenie lawinami błotnymi. Gorączka panuje również na ulicach Duszanbe. 10 września kraj obchodzi 20lecie niepodległości i z tej okazji: wymieniono nawierzchnię ulicy Rudaki, wyburzono blok w centrum miasta pod fontanny (podobno uwinęli się w trzy miesiące), buduje się nowy park, stawiane są nowe wieżowce w centrum (mają po 24 piętra). &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Rcubwf6tMFA/TjgWiUvkVbI/AAAAAAAAG7k/4f5_y4Tig1Y/s1600/nieboskriobki.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 208px; height: 310px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Rcubwf6tMFA/TjgWiUvkVbI/AAAAAAAAG7k/4f5_y4Tig1Y/s320/nieboskriobki.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636279712593761714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponadto kończy się budować biblioteka na 8 mln książek, a 10 września flaga kraju zawiśnie na najwyższym maszcie świata – 165 metrów wysokości (do tej pory najwyższy masz miał Turkmenistan). Wszędzie sporo policji i żołnierzy, którzy ćwiczą przed pochodem i blokują ulice.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto wraz z 1 sierpnia rozpoczął się Ramadan, czyli miesięczny post. Poszczący od wschodu do zachodu słońca nie piją i nie jedzą, modlą się 5 razy dziennie. O dziwo sporo ludzi pości (z tego co wiem, jeszcze parę lat temu nie było to takie powszechne). W biurze, w którym pracuję poszczą wszyscy. W domu – tylko Alik, który jest chory i najmłodszy Manu nie poszczą. Ja chcąc nie chcąc też jem mniej. Interesujące są te obserwacje. Rano Nudira i jej synowie wstają  przed wschodem słońca i jedzą. To ma im wystarczyć na cały dzień (wody również nie można pić).  Wieczorem, o ściśle określonej godzinie (jest specjalny kalendarz) siadamy wszyscy do kolacji, rodzina się modli i zaczyna się wielkie jedzenie. Pierwsze dni postu są bardzo trudne, ludzie zasypiają w pracy, są zmęczeni itp. Podobno już za tydzień będzie lepiej, przywykną.&lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;Z ciekawszych spraw: prezydent zakazał używania telefonów komórkowych w szkołach i na studiach, bo dochody operatorów komórkowych z samych smsów przekraczają jakąś zawrotną sumę jak na tak mały i biedny kraj. Druga wersja jest taka,  że korzystanie w nadmiarze szkodzi dzieciom i młodzieży, więc to w trosce o ich zdrowie. Jeszcze inna wersja mówi o konflikcie na linii Ministerstwo Łączności – operatorzy. Nie wiem jak się uczniowie do tego stosują. Komórki są nie mniej popularne niż Polsce, powszechne jest posiadanie więcej niż jednej karty SIM a operatorów komórkowych mają 12 (!) więc jest to ogromny biznes. Nawet ja mam jedną SIM kartę, z której wysyłam SMSy do Polski po 15 groszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz napięć na linii Duszanbe-Taszkent i Duszanbe-Moskwa, podwyżek cen, coraz częstszych hidżabów na ulicach można zaobserwować inne interesujące zjawiska w regionie. Chociażby takie, że jeden ze szczytów Tien Szan w Kirgistanie został nazwany &lt;a href="http://przewodnik.onet.pl/azja/kirgistan/kirgistan-szczyt-imienia-wladimira-putina,1,4096691,artykul.html"&gt;szczytem Władimira Putina&lt;/a&gt;…. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także dzieje się, dzieje… Trochę zdjęć wrzuciłam do &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/TadzykistanLipiec2011"&gt;galerii&lt;/a&gt; i postaram się pisać więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna:)!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8221948447308338755?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8221948447308338755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/duszanbinskie-beverly-hills.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8221948447308338755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8221948447308338755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/08/duszanbinskie-beverly-hills.html' title='Duszanbińskie Beverly Hills'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QJRALxIIz90/TjgV9odx_NI/AAAAAAAAG7Y/vi4108HRMs4/s72-c/IMGP0948.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6578910966135701129</id><published>2011-06-10T00:01:00.012+05:00</published><updated>2011-06-10T02:36:18.770+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzhangul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atliesz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tarkanchut'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Olenivka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klify'/><title type='text'>Sonety Krymskie IV – Symferopol i zachód Krymu</title><content type='html'>Symferopol, czyli stolicę Autonomicznej Republiki Krymu będziemy kojarzyli głównie z wielkim bazarem o nazwie Centralnyj Rynok. Dwie osoby z naszej ekipy wylatywały do Kijowa, nadarzyła się zatem okazja do zakupu chałwy, piałek (filiżanek), herbaty, baklawy, suszonych ryb, krewetek itp. Symferopol jest na pewno interesującym miastem, w okolicach odnaleziono ruiny antycznych miast, jest wiele muzeów. Są prawosławne sobory, tatarskie meczety, karaimskie kenesy i nawet synagoga. Ale po zwiedzeniu tylu miast chcieliśmy tylko jednego – słońca i morza. Wykazaliśmy się więc kompletną ignorancją i po porannym odstawieniu dwóch osób na lotnisko poszliśmy na szybkie zakupy przed wyjazdem na zachód Krymu, na klify, gdzie podobno jest najwięcej słonecznych dni w roku na całym Krymie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-l0bz_AudIMQ/TfEcTg1mQBI/AAAAAAAAGts/0Q9ibd-_ydg/s1600/ryby.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-l0bz_AudIMQ/TfEcTg1mQBI/AAAAAAAAGts/0Q9ibd-_ydg/s320/ryby.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616301331865550866" /&gt;&lt;/a&gt;Bazary w krajach dawnego ZSRR są w dużej mierze do siebie podobne: handlują Tatarzy, Rosjanie, Tadżycy, Gruzini...  Mieszanka ludzi, barw, zapachów.  Obok towarów charakterystycznych dla danego regionu jak (w przypadku Krymu) ryby i owoce morza, przyprawy (domena Tatarów), przetwory z owoców, kupić można chińskie towary udające regionalne – na przykład wspomniane piałki. Szczytem absurdu są filiżanki, stylizowane np. na tadżyckie (z charakterystycznym wzorem bawełny), wyprodukowane w Chinach, ale z napisem od spodu „Made In Czechoslovakia”! W pamięci wielu ludzi zostało, że jak porcelana, dziecięce buty, czekolada albo leki to najlepsze z Polski albo Czechosłowacji (tu jest pole dla polskiego i czechosłowackiego biznesu, ale niestety Chińczycy byli szybsi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-m_O0ttUPlvE/TfEdaZKsiFI/AAAAAAAAGuA/TM8xXu8dRzA/s1600/klif.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-m_O0ttUPlvE/TfEdaZKsiFI/AAAAAAAAGuA/TM8xXu8dRzA/s320/klif.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616302549577271378" /&gt;&lt;/a&gt;Klify na Półwyspie Tarchankut to zupełnie inny Krym, rzadziej opisywany w przewodnikach. Prawdę powiedział przewodnik, że słońca jest więcej na zachodzie, bo wreszcie wyszło zza chmur. Ale przewodnik nie mówił, że tak wieje! Dzięki temu zachodnia część Krymu rzadziej odwiedzana jest przez turystów leżakujących na plaży (bo klify i plaże wąskie i wieje) za to jest mekką windsurfingowców, kitesurfingowców i nurków. Na początku maja, chociaż było jeszcze chłodno, sezon powoli się rozkręcał i pierwsze żagle już pływały po morzu i zatoce. Dla zainteresowanych: to doskonałe miejsce na zrobienie kursów za całkiem dobrą cenę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ifAGTAMoo0E/TfEhk6VLUDI/AAAAAAAAGug/srTRL38n-_c/s1600/Olenivka.bmp"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 230px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ifAGTAMoo0E/TfEhk6VLUDI/AAAAAAAAGug/srTRL38n-_c/s320/Olenivka.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616307128324804658" /&gt;&lt;/a&gt;Dotarliśmy do miejscowości Olenivka, położonej nad płytkim jeziorem Liman nad Morzem Czarnym. Jezioro Liman ma trochę piaskowej plaży, latem jest zapewne ciepłe jak zupa, a nawet czytałam że wysycha. I co bardzo dla nas atrakcyjne (szczególnie dla dziewczyn) na plaży pełno jest wielkich muszli i bardzo ładnych kamieni, których trochę zebraliśmy (potem muszle przysporzyły nam nieco kłopotu, bynajmniej nie dlatego że śmierdziały…).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na północ i południe od wioski rozciągają się stepy, które opadają stromo do morza. Na południe od Olenivki rozciąga się rezerwat Mały i Wielki Atliesz z latarnią morską i bazą dla nurków, na północ rezerwat Dżungul z charakterystycznym wrakiem statku Santa Katarina. Wrażenie robi i jedno i drugie miejsce: woda jest czysta, klify wysokie i bardzo malownicze. Szczególnie ciekawy jest rezerwat Dżungul. W pierwszej połowie XX wieku (chyba w latach 30.) brzeg o długości 700 metrów i szerokości do 35 metrów runął do morza. Było to wynikiem warstwowej budowy klifu, zbudowanej na przemian z miękkich i twardych skał i podmyciu tych pierwszych. Huk słychać było podobno daleko. Do tej pory w terenie widoczny jest głęboki rów, twardsze partie brzegu w postaci ostańców wystają z morza. Dobrze widać to w Google Maps. Widać również wrak statku Santa Katarina, który utknął przy brzegu chyba dobrych kilkanaście lat temu i rdzewieje niszczony przez fale. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-P88r92kSEmA/TfEel0QaTWI/AAAAAAAAGuQ/7uGL3T0_BDY/s1600/slimak.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-P88r92kSEmA/TfEel0QaTWI/AAAAAAAAGuQ/7uGL3T0_BDY/s320/slimak.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616303845339188578" /&gt;&lt;/a&gt;Duże wrażenie zrobił też na nas sam step. Przyjechaliśmy kiedy kwitł, po horyzont było zatem zielono. I pachniało jak w lesie. To rośliny stepowe wydzielają olejki eteryczne. Podobno najbardziej intensywnie step pachnie tuż przed kwitnieniem i w trakcie, także trafiliśmy w dobry czas. Znaleźliśmy nawet rukolę, która rosła całymi połaciami. Była bardzo pikantna, smakowała o wiele lepiej niż importowana z Włoch. Piękną scenerię dopełniały pasące się stada koni. Oczywiście świeciło słońce, było wreszcie ciepło (&lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/SonetyKrymskieIVSymferopolIZachodKrymu#"&gt;zapraszam do galerii&lt;/a&gt;). Tyle wrażeń na raz to za dużo, leżeliśmy na klifach,zrobiło się błogo i zasnęliśmy na chwil parę przed wyjazdem z Krymu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazało - dobrze, że ucięliśmy sobie drzemkę, było przed czym odpoczywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiliśmy wracać do Polski bez przerwy na nocleg. Wyjechaliśmy ok. 17.00 z Półwyspu Tarchankut i na granicy ukraińsko – polskiej w Dorohusku byliśmy już w południe następnego dnia. Kierowcy nawet nie zmęczeni, my też w dobrych humorach, droga całkiem dobra (choć w remontach), pełen sukces! Jak się okazało – radość przedwczesna. Zaczął się najbardziej niemiły, wredny, nudny, wkurzający odcinek podróży, połączony z łapówką, której nie daliśmy ani razu w całej Ukrainie (przynajmniej pasażerowie jednego samochodu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Granica ukraińska przywitała nas bardzo długą kolejką. Kolejkowicze stojący przed nami debatowali czy będziemy stali 10 czy 20 godzin. Tu pierwszy szok – że jak to 10 godzin? Przyszedł Pan w mundurze co zbierał po dwie hrywny od pasażera za opłatę klimatyczną czy coś tam. Pytam go błagalnym wzrokiem – „ile będziemy tu stać?”. Na co on z uśmiechem –„może nawet do poniedziałku”. A jest sobotnie południe… Da się szybciej? Jasne, że się da. Od tego pan w mundurze ma pomagiera w dresach. Dzięki temu żadne lewe pieniądze nawet nie dotykają jego rąk. Pomagier dał nam permit - małą karteczkę z pieczątką pitbula, którą daliśmy wskazanemu celnikowi. W ten sposób granicę ukraińską przekroczyliśmy w godzinę. Utknęliśmy za to na Bugu, w kolejce do polskiej granicy. Przez szlaban przepuszczano kilka samochodów na godzinę. Nie wiem, może Polacy te ukraińskie samochody rozbierają co do śrubki, robią rewizje osobiste. Zapytałam grzecznie polskiego strażnika czemu stoimy tak długo. „Pani zadzwoni do naczelnika z pytaniem dlaczego. Numer na stronie internetowej”. Schengen wita.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy już dojechaliśmy do tego upragnionego okienka Pani zabrała dokumenty i zniknęła na pół godziny. Może na kawę poszła alboco. Druga pani szukała w brudnych skarpetach kontrabandy. No i znalazła. Te nieszczęsne muszle, których można przewieźć 5 sztuk na głowę. Ponadto maksymalnie można przewieźć 16 litrów piwa na głowę i dwie paczki papierosów. Warto to pamiętać i przeczytać dla pewności wielki szyld przy wjeździe na Ukrainę, gdzie było napisane co i ile można potem wywieźć z Ukrainy. Pewnie o muszlach też było napisane, ale drobnym maczkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pyskowaliśmy za bardzo. Niczego nie musieliśmy niczego zostawić. Tylko Adam na pytanie celnika skąd wracamy warknął „z Ukrainy”. Chociaż było śmiesznie przez chwilę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisząc tego posta znalazłam jedną interesującą informację. Że niby parę dni po naszym przekroczeniu granicy Jagodzin-Dorohusk otwarto tzw. „zielony korytarz” dla turystów (&lt;a href="http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110512/CHELM/216786447"&gt;www.dziennikwschodni.pl&lt;/a&gt;). Może zatem będzie lepiej. Trzymajmy kciuki za służbę celną i życzmy im powodzenia na Euro 2012.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-cnCBnlXEodk/TfEeCIghTXI/AAAAAAAAGuI/zVaHtFSO4f4/s1600/ekipa.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-cnCBnlXEodk/TfEeCIghTXI/AAAAAAAAGuI/zVaHtFSO4f4/s320/ekipa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5616303232300174706" /&gt;&lt;/a&gt;To ostatni wpis o Krymie. Jaki region jest wspaniały, interesujący, różnorodny, bogaty w historię i kulturę wyraziłam w tych czterech postach i zdjęciach (mam nadzieję). Podziękować zostaje 11-osobowej ekipie, która nadała wyjazdowi unikalny charakter:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas powrócić do Azji Środkowej i pisać wreszcie na temat. Bo Tadżykistan wita od lipca. Może wcześniej pojawią się jeszcze wpisy o Gruzji jak mię weźmie natchnienie. Pasmotrim:) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskam serdecznie wszystkich i każdego z osobna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6578910966135701129?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6578910966135701129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/06/sonety-krymskie-iv-symferopol-i-powysep.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6578910966135701129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6578910966135701129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/06/sonety-krymskie-iv-symferopol-i-powysep.html' title='Sonety Krymskie IV – Symferopol i zachód Krymu'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-l0bz_AudIMQ/TfEcTg1mQBI/AAAAAAAAGts/0Q9ibd-_ydg/s72-c/ryby.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5026793432657803026</id><published>2011-05-28T10:56:00.010+05:00</published><updated>2011-05-28T11:25:37.617+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Monastur Uspieński'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czufut-Kale'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bakczysaraj'/><title type='text'>Sonety krymskie III - Bakczysaraj i Czufut-Kale</title><content type='html'>Dzięki Mickiewiczowi Krym kojarzyłam zawsze z suchym stepem, Czayr-dahem w kształcie masztu statku  i bogatymi pałacami Bakczysaraju . Step krymski na wiosnę okazuje się być zielony i pachnący (ale jak to?!), Czatyr-dah mi bardziej przypomina stół niż maszt, a pałac chanów… pałac chanów w Bakczysaraju jest taki jak opisał poeta: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skróś okien różnofarbnych powoju roślina,&lt;br /&gt;Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia,&lt;br /&gt;Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia&lt;br /&gt;I pisze Balsazara głoskami "RUINA".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku sali wycięte z marmuru naczynie;&lt;br /&gt;To fontanna haremu, dotąd stoi cało&lt;br /&gt;I perłowe łzy sącząc woła przez pustynie (…)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ZP8v7Et4sLI/TeCQvAOLyTI/AAAAAAAAGmA/eO7rOBOPEkc/s1600/Bakczyssaraj.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZP8v7Et4sLI/TeCQvAOLyTI/AAAAAAAAGmA/eO7rOBOPEkc/s320/Bakczyssaraj.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611644272891382066" /&gt;&lt;/a&gt;No nie taka do końca ruina, zieleń rzeczywiście w kompleksie pałacowym jest wszędzie, ale budowle zachowały nieco elementów z czasów chańskich. No i ta słynna fontanna… Ponadto Mickiewicz pewnie by się zdziwił – jest szansa, że Bakczysaraj zostanie wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO  i w dużej mierze wróci do swojej pierwotnej postaci z XV wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeszłości Bakczysaraj był stolicą Chanatu Krymskiego. Kompleks pałacowy ukończony został w 1551 roku. Dziś zajmuje 4 ha, ale kiedyś był o wiele większy – pałac otaczały łąki i sady. Pałac chanów do dzisiaj jest symbolem dawnej Tatarskiej potęgi. Zachowany tam meczet jest najważniejszą świątynią Tatarów Krymskich. Za meczetem pochowanych jest szesnastu władców Chanatu Krymskiego. Ponadto pałac w Bakczysaraju jest to jeden z trzech takich obiektów zachowanych w Europie. Dwa pozostałe to Topkapı w Stambule oraz Alhambra w Granadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie tego co zostało, można sobie wyobrazić jak wielki przepych panował w pałacu. Niestety  w 1736 roku strawił go pożar. A zaraz potem w 1774 roku Krym trafił w ręce Rosji w wyniku porozumienia z Turcją. Ostatni chan udał się zatem na emigrację do Turcji, zabierając swoje liczne żony oraz bogactwo. Dopóki Rosją władali carowie (do 1917 roku) to oni byli głównie rezydentami pałacu. Potem wspaniała myśl bolszewicka chciała pałac oddać w ręce ludu, ale zapobiegł temu tatarski artysta przekonując władzę, by pozwoliła na utworzenie Muzeum Historii i Kultury Tatarów Krymskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NK_E1-yRN3U/TeCRlLWagjI/AAAAAAAAGmI/YelkVUAyr9s/s1600/fontanna.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NK_E1-yRN3U/TeCRlLWagjI/AAAAAAAAGmI/YelkVUAyr9s/s320/fontanna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611645203591627314" /&gt;&lt;/a&gt;Trafiła nam się sympatyczna Pani przewodnik, która bardzo interesująco mówiła o architekturze pałacu, historii Tatarów, życiu chana i jego żon.  Dla Polaków interesujący jest wątek związany z domniemanym mezaliansem Polki i krymskiego chana. Na tyle interesujący, że zainspirował się nim sam Mickiewicz, a dowodem rzeczowym mezaliansu jest Fontanna Łez. Fontanna została wyciosana z jednego kawałka marmuru w drugiej połowie XVIII wieku na rozkaz chana Kryma Gereja dla zmarłej  żony Dilary Bikecz. Pani Bikecz nie była jakąś tam sobie setną żoną w haremie, ale wyjątkową postacią, piękną i mającą wpływ na rządy w pałacu. I była chrześcijanką. Fontanna bardzo ładna, ale nie działała jak byliśmy, toteż nie słyszeliśmy jak „rzeczywiście cichutko płacze” nad duszą zmarłej żony. W każdym razie jedna z historii mówi, że Dilara Bikecz to Maria Potocka, która została porwana do haremu w XVIII wieku przez oddziały tureckie. Maria najpierw chana nie chciała, potem on chciał ją uwolnić, po czym jednak ona się rozmyśliła i została z chanem do końca życia. Druga historia mówi, że Dilara była Gruzinką. W każdym razie była chrześcijanką o czym świadczy fakt, że nie została pochowana w haremowym ogrodzie. Więcej o tej historii tutaj:  www.eastway.pl/diljara+bikecz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wbem8D-9A5U/TeCSZ0FHoeI/AAAAAAAAGmQ/-nSFww6odTo/s1600/czufut%2Bkale.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wbem8D-9A5U/TeCSZ0FHoeI/AAAAAAAAGmQ/-nSFww6odTo/s320/czufut%2Bkale.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611646107878138338" /&gt;&lt;/a&gt;Bakczysaraj to także skalne miasto-twierdza Czufut-Kale oraz Monastyr Uspieński. Czufut-Kale to jedno z najlepiej zachowanych i najłatwiej dostępnych skalnych miast na Krymie. Nie wiadomo kiedy dokładnie powstało miasto, prawdopodobnie między VI a X wiekiem n.e. Było ważnym centrum rzemieślniczo-handlowym, a w XV wieku pełniło funkcję stolicy Chanatu Krymskiego. Stąd chanowie przenieśli się do doliny w Bakczysaraju, a wraz z nimi Tatarzy. W mieście pozostali Karaimi, a ponieważ  karaimizm pochodzi z judaizmu, miasto przechrzczono na Czufut-Kale, czyli „Żydowską Twierdzę”. Najciekawsze jest to, że Karaimi zamieszkiwali w Czufut-Kale do lat 70.XX wieku! Niedaleko miasta znajduje się największy na świecie cmentarz karaimski, cel pielgrzymek Karaimów z całego świata, których nie zostało wiele - stanowią obecnie zaledwie kilkutysięczną grupę. W Polsce narodowość karaimską zadeklarowało 45 osób w ostatnim spisie powszechnym w 2002. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czufut-Kale, chociaż mocno zrujnowane, warte jest zwiedzenia, aczkolwiek jest bardzo mocno zrujnowane. Ostało się parę starych budowli jak np. mauzoleum córki chana, domy modlitewne Karaimów oraz wrota i mury miasta. Mimo wszystko robi wrażenie, polecamy &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/SonetyKrymskieIIIBakczysarajICzufutKale#"&gt;zdjęcia w galerii&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-S41LUmIhW1M/TeCTdztsonI/AAAAAAAAGmc/L-HnXrKOvEg/s1600/anio%25C5%2582.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-S41LUmIhW1M/TeCTdztsonI/AAAAAAAAGmc/L-HnXrKOvEg/s320/anio%25C5%2582.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611647276011004530" /&gt;&lt;/a&gt;Monastyr Uspieński  wykuty został w skale na przełomie VIII i IX wieku. Potem wykuto cele mnichów i inne budynki. To jeden z najstarszych tego typu obiektów na Krmie. Po rewolucji październikowej w 1917 roku klasztor ograbiono i zamknięto, podczas II wojny światowej pełnił rolę szpitala. Dopiero w 1993 roku wrócili tam braciszkowie i całkiem dobrze sobie radzą: monastyr jest zadbany, działa źródełko z wodą, do monastyru wchodzi się bezpłatnie (nawet mnich może opowiedzieć i oprowadzić jak ktoś chce), przy klasztornych zagrodach biegają kury. Ściągają pielgrzymi z całego półwyspu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma się wrażenie, że całe prawie czterdziestotysięczne miasto Bakczysaraj żyje z turystyki. Co metr stoją panowie kierujący ruchem, oferujący w pakiecie z parkowaniem kolację  w knajpie. Mało tego – ci panowie stają na drodze, pokazują ruchem dłoni  czynność jedzenia i prawie pakują się na maskę próbując na kierowcy wymusić skręt tam, gdzie oni chcą. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-qnaZCuMQG_A/TeCUkLJqM3I/AAAAAAAAGmk/PiZVP6Up0pE/s1600/kava.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-qnaZCuMQG_A/TeCUkLJqM3I/AAAAAAAAGmk/PiZVP6Up0pE/s320/kava.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5611648484893143922" /&gt;&lt;/a&gt;W Bakczysaraju nie ma zatem problemów ze zjedzeniem tradycyjnych, tatarskich potraw czy noclegiem. Szczególnie polecane są małe, ręcznie lepione pierożki z mięsem w bulionie (zapomniałam nazwę). Podobne są do pielmieni, albo naszych uszek. W każdym razie, jak Tatar brał sobie do haremu nową kobietę, to na drugi dzień po ślubie kazał jej te pierożki gotować. Im mniejsze, zgrabniejsze pierożki – tym lepsza żona. A jak marne to marnie… &lt;br /&gt;Ponadto w knajpach podają płow, szaszłyki, baklawę, ajran (turecki kefir), miejscowe wina, kawę. Podsumowując: to było stanowczo najlepsze jedzenie na Krymie z dobrym winem i baklawą. Polecamy Bakczysaraj jako ucztę uczta dla ciała i ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znowu nie wyrobiłam się w jednym poście. Zachód Krymu i droga powrotna, konkretnie ostrzeżenia dla przekraczających granicę ukraińsko-polską w kolejnym, ostatnim poście. Obiecuję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5026793432657803026?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5026793432657803026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/sonety-krymskie-iii-bakczysaraj-i.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5026793432657803026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5026793432657803026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/sonety-krymskie-iii-bakczysaraj-i.html' title='Sonety krymskie III - Bakczysaraj i Czufut-Kale'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZP8v7Et4sLI/TeCQvAOLyTI/AAAAAAAAGmA/eO7rOBOPEkc/s72-c/Bakczyssaraj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3872081523903674056</id><published>2011-05-23T02:59:00.023+05:00</published><updated>2011-05-27T21:26:44.570+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Czatyr-dah'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Flota Czarnomorska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sewastopol'/><title type='text'>Sonety krymskie II - Czatyr-dah, Jałta, Sewastopol i Flota Czarnomorska</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drżąc muślimin &lt;/span&gt;(muzułmanin – przyp. Gromek) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;całuje stopy twej opoki, &lt;br /&gt;maszcie krymskiego statku, wielki Czatyrdahu! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-TMHXZR4UB1c/TdmI1h31k_I/AAAAAAAAF8Q/k1G-ZikBTnM/s1600/czatyrdah01.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-TMHXZR4UB1c/TdmI1h31k_I/AAAAAAAAF8Q/k1G-ZikBTnM/s320/czatyrdah01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609665264073675762" /&gt;&lt;/a&gt;Tak Mickiewicz rozpoczął XIII z cyklu sonetów krymskich, sądząc, że Czatyrdah jest najwyższym masywem Gór Krymskich (najwyższy jest Roman-Kosz 1 545 m n.p.m.). Najwyższy punkt Czatyr-dahu ma  1 527 m n.p.m.,  wyraźnie wyodrębnia się z gór, ponadto podobno przypomina stół, namiot, śpiącego giganta itp. i co kto sobie wyduma. Krasowa forma masywu  obfituje w jaskinie(ponoć ponad 300 na całym Krymie!). Jedną z nich jest Jaskinia Marmurowa, którą zwiedziliśmy i polecamy, aczkolwiek jest najczęściej odwiedzana na Krymie, toteż może być  tłoczno. Jaskinia została odkryta w 1989 roku. Od razu widać, że odkrywcy mieli wyobraźnię. Największa sala jaskini, Sala Pierestrojki, która ma 175 m długości i 1528 m szerokości powstała w wyniku zawalenia się kolumn, stalaktytów, stalagmitów pod swoim ciężarem. Powstał wielki bałagan, alegoria pierestrojki (przemian) po rozpadzie ZSRR. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vj7N3X2be84/TdmJ5woAIwI/AAAAAAAAF9o/MhmzpGSxZi8/s1600/DSC08428.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vj7N3X2be84/TdmJ5woAIwI/AAAAAAAAF9o/MhmzpGSxZi8/s320/DSC08428.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609666436264895234" /&gt;&lt;/a&gt;No i dotarliśmy wreszcie do najczęściej chyba fotografowanego obiektu na Krymie – Jaskółczego Gniazda, zbudowanego w 1912 roku przez niemieckiego barona. Budowla przypomina średniowieczny miniaturowy zamek rycerski. Po rewolucji październikowej mieściło się tu schronisko turystyczne a potem biblioteka (na modę radziecką takie obiekty jak pałace, zamki, dworki przekazywano chłopom). Obecnie zamek służy jako restauracja. Ponieważ byliśmy późnym wieczorem ominęły nas tabuny turystów. Tylko strażnikowi na wejściu zapłaciliśmy po 2,5 zł „biletu wstępu” – po 20.00 nie powinni wpuszczać. Nasze opinie na temat zameczku były podzielone – dla jednych kiczowate, dla innych ładne. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ugxm3f8Hhfk/TdmM144BhpI/AAAAAAAAF-4/OE7DSd8ijiE/s1600/DSC08386.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ugxm3f8Hhfk/TdmM144BhpI/AAAAAAAAF-4/OE7DSd8ijiE/s320/DSC08386.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609669668294985362" /&gt;&lt;/a&gt;Południe kraju, chociaż niewątpliwie najbardziej malownicze jest najbardziej oblegane przez turystów. Jałta to kurort dla osób z zasobnym portfelem. Wiele luksusowych aut jeździ na rosyjskich rejestracjach. Centrum nadmorskiej rozrywki Jałty stanowi około kilometrowy betonowy deptak z obowiązkowym Leninem i McDonaldem obok. Nie ma tu torów wzdłuż brzegu ani wojskowego portu odgradzającego miasto od morza jak w Teodozji.  Trafiliśmy akurat na Święto Pracy, które obchodzone jest bardzo hucznie. Do późnego wieczora trwał koncert. Dzieci jeździły na wypożyczonych minisamochodach, skakały po dmuchanych zamkach. Dorośli przechodzili się po deptaku w te i nazad, kwiaciarki życzyły wszystkiego dobrego z okazji święta. Półgoła pani na podeście reklamowała klub nocny w rytm muzyki, Lenin stał z kupą gołębia na czapce i się przyglądał, McDonald obsługiwał tłumy głodnych.  Jednym słowem - Sodomia i Gomoria. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto zamek w którym odbyła się Konferencja Jałtańska wcale nie jest w Jałcie, tylko w Liwadii, z 5 kilometrów od miasta. I tam naprawdę warto się wybrać. Pałac był letnią siedzibą ostatniego cara Rosji Mikołaja II Romanowa  i jego rodziny. Wcześniej na miejscu pałacu znajdował się dom Potockich (tych Potockich z Polski), który został sprzedany i przekształcony na obecny pałac. Po rewolucji październikowe znajdowało się tam sanatorium dla proletariatu (a jakże), a carskimi książkami i dokumentami palono w piecu. Zanim się ktoś przytomny zorientował, zniszczono większość zasobów. &lt;br /&gt;Podczas Konferencji Jałtańskiej mieszkał tam Franklin Roosvelt ze swoją świtą, w Białej Sali w Pałacu obywały się debaty. Stalin i Churchil mieszkali w innych miejscach. Obecnie Liwadia to pałac-muzeum z zespołem parkowym. Przewodnicy ciekawie mówią o samej konferencji i o carach. Lekko pomijają fakt, że było tu największe proletariackie sanatorium w kraju po rewolucji. Ostatnie miesiące życia oraz morderstwo rodziny carskiej także nie są szerzej omówione. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krym to nie tylko region sanatoryjny, wypoczynkowy ale także miejsce ważne strategicznie. Sewastopol (także miasto-geroj) był od początku (od XVIII wieku) główną bazą słynnej Floty Czarnomorskiej, o którą rok temu pobili się posłowie na ukraińskiej sali obrad. Póki Krym wchodził w skład rosyjskiej ZSRR wszystko było pod kontrolą Moskwy. Flota służyła głównie demonstrowaniu radzieckiej potęgi na Morzy Śródziemnym i kontrolowaniu VI Floty Stanów Zjednoczonych. Było się czym pochwalić: w latach 70. liczyła ona 29 nowoczesnych okrętów podwodnych, 79 okrętów bojowych (krążowników i niszczycieli), 35 dużych i 50 małych trałowców, 5 amfibijnych okrętów desantowych, ponad 200 okrętów pomocniczych różnego przeznaczenia, 30 samolotów rozpoznawczych, 110 bojowych i 110 transportowych oraz jedną brygadę piechoty morskiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Agd-IyhhpR4/TdmTgclPK8I/AAAAAAAAGBc/pZy3bHESLSg/s1600/ba%25C5%2582ak%25C5%2582awa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 190px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Agd-IyhhpR4/TdmTgclPK8I/AAAAAAAAGBc/pZy3bHESLSg/s320/ba%25C5%2582ak%25C5%2582awa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609676996504136642" /&gt;&lt;/a&gt;Sewastopol był  miastem wydzielonym – aby się  do niego dostać trzeba było mieć przepustkę. Obok Sewastopola natomiast, w małej Zatoce Bałakławskiej, w mieście Bałakława w latach 50. XX wieku zbudowano port dla podwodnych łodzi atomowych. Stali mieszkańcy miasta mieli przepustki na wjazd, ale obcy potrzebowali specjalnych pozwoleń. O podwodnym porcie mało kto wiedział do 1996 roku. Jakoś w latach 90. został zamknięty i od kilku lat można go zwiedzać. &lt;br /&gt;Port w Bałakławie wydrążony został pod górą wysoką na 10 pięter. Stacjonowały w nim radzieckie okręty podwodne – budowano je i remontowano oraz opracowywano nowe techniki niszczenia imperialistycznych, wrogich statków. Wlot do podziemnej przystani maskowano specjalnymi siatkami. Port to również schron na 3 000 osób, w którym zebrane zostały zapasy na kilka miesięcy. Decyzję o budowie podjęto późno – w 1954 roku. Dziesięć lat później wszystko było gotowe. Chruszczow nieprzypadkowo wybrał lokalizację portu – wlot do Zatoki Bałakławskiej ma zaledwie 40 metrów szerokości, nawet potężne sztormy na Morzu Czarnym nie burzą wody zatoce. Osobiście nie interesuje mnie marynarka wojenna ani okręty podwodne, ale bardzo polecam zwiedzenie tego podziemnego portu i samego miasta, które powoli staje się turystycznym kurortem. Dowiecie się jak działają podwodne bomby, jak tropiły się wzajemne wrogie okręty, jak pracowało się na takiej łodzi. No i patrząc na te megatony żelbetonu pod dziesięciopiętrową górą można sobie kolejny raz uświadomić, jaką patologią był cały ZSRR. Polecam zwiedzanie, byle nie z jasnowłosą  niemiłą przewodniczką około pięćdziesiątki, która nie mówiła niczego ponad to czego nauczono ją na pamięć na temat chwały ukraińskiej marynarki wojennej. Tak, ukraińskiej, która wydzieliła się z Floty Czarnomorskiej. To też interesujący wątek – Związek Radziecki się rozpadł, Krym należał do Ukrainy, więc Flota Czarnomorska ze swoją siedzibą w Sewastopolu również podległa Ukrainie. Tu pojawił się konflikt, Rosja przecież nie mogła oddać swojej chluby. Postanowiono o podziale floty na dwie równe części. Ostatecznie cwana Rosja wykiwała Ukrainę dając tylko ok. 30% statków i sprzętów i  to pewnie też gorszej jakości.  Ukraina oddała większość część floty w zamian za darowane długi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracam do wątku bójki w ukraińskim rządzie sprzed roku. Rosyjska część Floty nadal stacjonuje na Krymie. Do 2017 roku miała opuścić Ukrainę, ale w kwietniu 2010 roku prezydenci Rosji i Ukrainy, Dmitrij Miedwiediew i Wiktor Janukowycz zawarli porozumienie, na mocy którego rosyjska Flota Czarnomorska może pozostać na Krymie do roku 2042. W zamian za zgodę na przedłużenie pobytu rosyjskiej floty na Krymie Moskwa udzieliła Kijowowi 30-procentowej zniżki na rosyjski gaz. W związku z obecnością Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu, miasto nadal ma status wydzielonego. Oznacza, to że nie podlega zwierzchnictwu władz w Symferopolu jako stolicy Autonomicznej Republiki Krymu, ale bezpośrednio Kijowowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sewastopol  jest ładnym i czystym miastem. Jak wspominałam to miasto-geroj – podczas drugiej wojny światowej wojska niemieckie i rumuńskie oblegały miasto osiem miesięcy, a następnie je zniszczyły. Rosjanie z wielką pieczołowitością odbudowali lub odrestaurowali budynki, place, port.&lt;br /&gt;Wprawdzie nie zwiedziliśmy portu w Sewastopolu, ale odwiedziliśmy dyskotekę  w kształcie okrętu na wybrzeżu. DJ tak się przejął gośćmi z Polski, że zagrał nawet kawałek „Bania u Cygana”. Polecamy zatem Sewastopol zainteresowanym militariami jak i dobrą zabawą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-X7X9G4s1Zw8/TdmYkQqxAZI/AAAAAAAAGCM/Fd30uGVMH5A/s1600/IMGP8522.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X7X9G4s1Zw8/TdmYkQqxAZI/AAAAAAAAGCM/Fd30uGVMH5A/s320/IMGP8522.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609682559583715730" /&gt;&lt;/a&gt; Zapomniałam dodać, że w granicach Sewastopola znajduje się Chersonez Taurydzki – ruiny antycznego, greckiego miasta z 500 wieku  p.n.e . Obecnie jest to rezerwat archeologiczny – badania prowadzą tam także Polacy. Na ruinach antycznego miasta w  988 roku miał miejsce symboliczny chrzest Rusi przyjęty przez Włodzimierza I Wielkiego. Na miejscu chrztu postawiono wielką sobór pw. św. Włodzimierza. Ciekawy to widok - ruiny antycznych kolumn, a obok cerkiew. W Chersonezie pozostał jeszcze amfiteatr i kilka zachowanych budynków z przeznaczeniem na przechowywanie wody. Mimo wszystko, jak było napisane w naszym przewodnik dla laika to kupa kamieni. Tutaj miał też miejsce kryzys naszej grupy, której widocznie brakowało słońca. Pojawiły się głosy, świadczące w jak głębokim poważaniu niektórzy mają greckie ruiny, ruiny w ogóle, twierdze i zamki itp. Po czym poszliśmy na śniadanie z postanowieniem częstszego obcowania z krymską naturą i morzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam nadzieję wyrobić się w dwóch postach z Krymu. Ale nie dałam rady, będzie ciąg dalszy:) Czyli Bakczysaraj, Symferopol, klify, morze oraz step.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do galerii z postu Krym cz. I &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/KrymCzI#"&gt;dodane zostały zdjęcia&lt;/a&gt;. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/107446234230555139286/KrymCzII#"&gt;Zapraszam także do obejrzenia paru zdjęć z części nr II&lt;/a&gt;. Wkrótce dołożę więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3872081523903674056?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3872081523903674056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/dla-odmiany-krym-czesc-ii.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3872081523903674056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3872081523903674056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/dla-odmiany-krym-czesc-ii.html' title='Sonety krymskie II - Czatyr-dah, Jałta, Sewastopol i Flota Czarnomorska'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TMHXZR4UB1c/TdmI1h31k_I/AAAAAAAAF8Q/k1G-ZikBTnM/s72-c/czatyrdah01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2040921993777447925</id><published>2011-05-19T04:06:00.016+05:00</published><updated>2011-05-25T02:46:56.670+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teodozja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kercz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gromkistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tatarzy krymscy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Krym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sudak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biełagorsk'/><title type='text'>Sonety krymskie I - Szczołkino, Kercz, Sudak i Tatarzy</title><content type='html'>Wysokie do 1500 m n.p.m. Góry Krymskie schodzą gwałtownie do Morza Czarnego, ruiny antycznych, greckich polis otaczają sowieckie molochy, a spokojne morskie zatoczki skrywają podziemne porty atomowych łodzi z czasów ZSRR. Kurorty rodem z nadbałtyckiego Mielna na południu i wysokie, dzikie klify na zachodzie. No i osławione stepy, skalne miasta, pałace chanów. Rosjanie obok Tatarów, coraz częstsze chustki na głowach obok golizny. Wyborne wino krymskie obok taniej wódki. Totalna mieszanka.Wprawdzie to nie Tadżykistan, ale też jest fajnie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko Ukraińców mało i ukraińskiego też. Mimo ambicji porozumiewania się po ukraińsku zapamiętałam tylko "bud' laska", czyli "proszę". Nic dziwnego - w 1954 roku Krym jako okręg autonomiczny został włączony do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Wcześniej, od roku 1783 należał do Rosji. A jeszcze wcześniej istniał tu Chanat Krymski, jeszcze wcześniej Grecy zakładali tu swoje kolonie, a jeszcze wcześniej…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krym jest niezwykle różnorodny przyrodniczo, historycznie i politycznie. Podzielić go można na wiele podregionów. Z powodu braku słońca i niemożności leżenia na plaży, odwiedziliśmy kilka z nich. Z powodu nadmiaru wrażeń i trudności w wyselekcjonowaniu treści na temat Krymu pojawi się jeszcze parę postów. Dziś część pierwsza – północ i wschód Krymu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Krym wybraliśmy się dwoma samochodami. Czytaliśmy oczywiście wcześniej o niebezpieczeństwach jazdy samochodem na Ukrainie: że drogi dziurawe (to prawda, ale częściowo) i łapówkarstwie. Z łapówkarstwem ciekawie wyszło. Jechaliśmy zawsze jeden za drugim. Jeden samochód - Opel Sintra nie został zatrzymany ani razu podczas 12 dni podróży. Drugie auto zatrzymane zostało dwa razy: pierwszy raz kosztowało to 100$ i 100 zł łapówki, drugi raz była to groźba zabrania prawa jazdy i sprawa w sądzie. Skończyło się pouczeniem. Także problemy z milicją zdają się być kwestią loterii. Albo marki samochodu - jeśli tak, odradzamy podróżowanie sportowymi modelami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-h5ptVa1t4Is/TdRSQuWEFMI/AAAAAAAAF1g/7TG2iJqqB5E/s1600/IMGP8054.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-h5ptVa1t4Is/TdRSQuWEFMI/AAAAAAAAF1g/7TG2iJqqB5E/s320/IMGP8054.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608197883255067842" /&gt;&lt;/a&gt;Zaczęliśmy od wschodu - przylądek Kazantyp nad Morzem Azowskim, a konkretnie najmłodsze miasto Krymu - Szczołkino oferuje m.in. "zwiedzenie" niedokończonej budowli elektrowni atomowej. Na potrzeby elektrowni wybudowano miasto, zasiedlono je najlepszymi specami i naukowcami, którzy mieli ją obsługiwać. Rozpad ZSRR zatrzymał pogoń za atomem. Szczołkino i bloki zostały, a w nich ludzie bez pracy. Ale ponieważ są to mądrzy ludzie (w końcu do pracy przy elektrowni nie ściągnięto byle kogo), zwietrzyli interes na wynajmie pokoi w sezonie letnim. Komu nie przeszkadzają platformy wiertnicze i plaża na 1 m szerokości może sobie tanio odpocząć. Ponadto skraj przylądka to stepowy rezerwat, bardzo malownicze miejsce. Sama elektrownia i jej zaplecze stoi.Ze stepu wyrasta moloch przypominający pewną świątynię w Warszawie. Tylko ta w Polsce się buduje, w Szczołkinie niszczeje i jest powoli rozbierana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kercz - „miasto geroj” na zachodnim krańcu półwyspu powstało na ruinach Pantikapajonu, kolonii greckiej założonej przez Greków w VII wieku p.n.e.  Największą osobliwością miasta jest 200 kurhanów (rodzaj mogił w kształcie kopca). Pagórki widoczne są niemal w każdej dzielnicy miasta, jeden stoi koło dworca autobusowego. Największy (17 metrów wysokości) i najbardziej okazały Carski Kurhan można zwiedzać (zdjęcie w galerii) , większość jest zamknięta dla turystów.  Ponadto, jak napisane jest w przewodniku „pod powierzchnią ziemi  istnieje drugi świat – świat antycznych katakumb”.Tych jednak również zwiedzać nie można. Raj dla archeologów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kercz nazwany został miastem-bohaterem przez wzgląd na zniszczenia jakie poniósł w czasie drugiej wojny światowej. Dziś na szczycie Góry Mitridat, gdzie odkryto pozostałości antycznego miasta stoi Pomnik Chwały z 1944 roku, a na tzw. Tronie Mitrydatesa (pontyjskiego cesarza VI Eupatora) pali się wieczny ogień na cześć bohaterów wojny. Trafiliśmy tam akurat kiedy kilka par nowożeńców składało kwiaty pod Pomnikiem Chwały, co było dodatkową atrakcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-xZKxuWYvAR8/TdRS_ogXDWI/AAAAAAAAF1o/svygw0-NB_k/s1600/IMGP8211.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-xZKxuWYvAR8/TdRS_ogXDWI/AAAAAAAAF1o/svygw0-NB_k/s320/IMGP8211.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608198689141493090" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejnym punktem na naszej trasie był Sudak ze słynną twierdzą z VI wieku n.e. Twierdza w większości jest zrekonstruowana, ale robi duże wrażenie. Ponadto z wież twierdzy rozciąga się  imponujący widok na Morze Czarne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zwiedzaniu wschodu pojechaliśmy do Tatarów do Biełagorska, znajomych Adama. Kilka lat temu miała miejsce wymiana polsko-tatarska, w której uczestniczył Adam, jego rodzina i inni mieszkańcy gminy Winnica (była to prywatna inicjatywa, godna polecenia). Tatarzy odwiedzili również Polskę. Do tej pory obie strony utrzymują kontakt, dzwonią do siebie i piszą, przyjeżdżają na śluby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi gospodarze okazali się bardzo gościnnymi ludźmi, czekali na nas. Pojechali z nami pod Białą Skałę za miasto, muezin oprowadził nas po meczecie (weszliśmy nawet na minaret!), zwiedziliśmy tatarską szkołę. Dziewczyny przeszły nawet mały kurs gotowania. Zostaliśmy ugoszczeni uzbeckim płowem i tatarskimi czeburiekami. Uzbeckim, bo Tatarzy, którzy obecnie mieszkają na Krymie do 1989 roku przebywali na zesłaniu w Azji Środkowej, głównie w Uzbekistanie. Rozkazem Stalina miedzy 18 a 21 maja 1944 wywieziono wszystkich Tatarów Krymskich (około 180 000 osób, ale dane te są rozbieżne) pod rzekomym zarzutem kolaboracji z faszystami. Na ich miejsce sprowadzono Rosjan. Do 1989 roku Tatarzy mieli zakaz powrotu, używania swojego języka, istniał nawet zestaw cenzurowanych słów! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-fvk0kMs8mVk/TdRUHDIm6SI/AAAAAAAAF1w/r2dzdOdamgU/s1600/IMGP8247.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fvk0kMs8mVk/TdRUHDIm6SI/AAAAAAAAF1w/r2dzdOdamgU/s320/IMGP8247.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5608199916060338466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Asje – jedna z Tatarek, która nas przyjęła miała 28 lat, kiedy przyjechała na Krym z zamiarem pozostania na stałe. Jak mówiła, wszyscy Tatarzy którzy przeżyli wywózkę oraz ci urodzeni w Azji mieli jeden cel: powrócić jak najszybciej, kiedy tylko będzie taka szansa. W Uzbekistanie rodzina Asje mieszkała w Samarkandzie. Przez te lata dorobili się wielkiego domu. Ale sprzedali wszystko co mieli za  13 000 rubli  i za 16 000 kupili małą szopkę i kawałek ziemi w Biełagorsku, w okolicach którego mieszkali przed deportacją. Oczywiście ich majątki sprzed 1944 roku były już zajęte. Zaczęli więc od nowa: budowali domy, walczyli  o ustanowienie języka tatarskiego w szkołach, zaczęli zbierać pieniądze na budowę meczetu. Dziś w Biełagorsku są dwa meczety oraz tatarska szkoła. 250 000 przedstawicieli tego narodu rozmawia się sobą na co dzień w języku krymskotatarskim (z grupy tureckiej). Trzy miesiące temu merem miasta został Tatar, co bardzo cieszy podobno również Ukraińców i Rosjan. Asje twierdzi bowiem, że w trzy miesiące zrobił więcej niż wcześniejsi gospodarze miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć Tatarzy wracając z Azji Środkowej po 1989 r., nie byli mile widziani na Ukrainie, dziś z sąsiadami Rosjanami, Ukraińcami żyją dobrze. I wierzą, że uda im się powrócić do dawnej tatarskiej świetności. Czego i ja im szczerze życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś mija 67 rocznica rozpoczęcia trzydniowej deportacji Tatarów. Gospodarze i muezin, którzy się nami zaopiekowali zadbali, żebyśmy poznali historię tej tragedii, historię powrotów i życia od nowa. I ja polecam zainteresowanie się tym tematem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kolejnych postach największe atrakcje Krymu: Bakczysaraj, skalne miasta, tajne porty Floty Czarnomorskiej i nadmorskie klify. &lt;a href="http://picasaweb.google.com/107446234230555139286/KrymCzI#"&gt;Tymczasem zapraszam do galerii.&lt;/a&gt; Więcej zdjęć z I części wkrótce dołożę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zaniepokojonych zmianą regionu na gromkistanie pocieszam, że to tylko chwilowe. Od lipca na łamy wraca relacja z Azji Środkowej:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2040921993777447925?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2040921993777447925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/dla-odmiany-krym-cz-i.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2040921993777447925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2040921993777447925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/05/dla-odmiany-krym-cz-i.html' title='Sonety krymskie I - Szczołkino, Kercz, Sudak i Tatarzy'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-h5ptVa1t4Is/TdRSQuWEFMI/AAAAAAAAF1g/7TG2iJqqB5E/s72-c/IMGP8054.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8056380251642422648</id><published>2011-04-06T23:35:00.021+05:00</published><updated>2011-04-20T02:07:39.566+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Timur Dara'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hakimi'/><title type='text'>Dolina Karatag, kiszlak Hakimi cz.2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-H5HHAqirG9Q/TZy98wKemoI/AAAAAAAAJHc/0NTlaobSwwY/s1600/IMGP5774.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-H5HHAqirG9Q/TZy98wKemoI/AAAAAAAAJHc/0NTlaobSwwY/s320/IMGP5774.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592553688705964674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Uzbrojeni w mapę planujemy trasę – trzeba iść prosto a potem skręcić w prawo, wydaje się to proste. Ale gdzie skręcić? Przecież nie ma wyznaczonego szlaku turystycznego. W oddali, pod drzewem widzimy kolejnych żołnierzy. Czy mamy pytać ich o drogę i samemu pchać się w kolejne kłopoty? Pytamy. Uprzejmi panowie pokazali nam drogę do jeziora – właściwie to nie drogę, nawet nie ścieżkę, w sumie pokazali nam tylko kierunek. Wąska ścieżka wzdłuż rzeczki wspina się coraz bardziej w górę i wraz z kolejnymi krokami robi się coraz węższa, aż w końcu zanika. Ale przecież nie wrócimy, chociaż Ewa chyba tylko o tym marzy. To był moment w którym oddała by wszystko, żeby ktoś ją stamtąd zabrał helikopterem do domu. Po ciężkim podejściu wchodzimy na płaską polanę. Spotykamy tubylców, na szczęście nie w mundurach, ale początkowo ich twarze wydają nam się zupełnie nieprzyjazne. Pytają nas z wielkim zdziwieniem czemu podchodzimy od tej strony jak od drugiej jest ładna ścieżka prowadząca nad jeziorko. Dużo byśmy dali, żeby wrócić do tych żołnierzyków na dół i wygarnąć im, że wysłali nas nie tą drogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowi przyjaciele - Sulaymon i pan nr 2 (nie pamiętam jego imienia) częstowali nas jabłkami i wskazali dalszą drogę do jeziora, strasząc, że kręcą się tu niedźwiedzie, ale w dzień do człowieka raczej nie podchodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jest – Jezioro Timur Dara. Jest spoko, ale żeby było nadzwyczajne to nie powiem. Raczej cieszymy się z tego, że nie musimy iść dalej. Droga powrotna mija o wiele szybciej i łatwiej (łatwiej nie znaczy łatwo). Udało nam się być na posterunku granicznym przed wyznaczoną godziną. Czeka tam na nas tych dwóch kolesi, których spotkaliśmy po drodze. Ponoć chcieli dopilnować, żebyśmy nie mieli kolejnych kłopotów. Wracamy z nimi do wsi Hakimi, gdzie mamy zamówiony „nocleg”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-YbuUyJ10g6o/TZy6kqfezqI/AAAAAAAAJHE/TY0Bwj1MdSQ/s1600/IMGP5806.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-YbuUyJ10g6o/TZy6kqfezqI/AAAAAAAAJHE/TY0Bwj1MdSQ/s200/IMGP5806.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592549976331701922" /&gt;&lt;/a&gt;Wieczorem rodzinka, u której się zatrzymaliśmy przyjmuje nas iście królewsko. Czeka na nas kolacja, może skromna, ale bardzo smaczna. Poznajemy tam kilkoro osób, schodzą się niewiadomo skąd. Wnętrze domu i brak prądu przypomina nam atmosferę jak z „Tajemnicy Sagali”. Zbieramy się spać. Ewa śpi w pomieszczeniu z kobietami, a Daniel i ja w pokoju z facetami. Jest dosyć zimno, ale noc mija w sekundę. Dobrze, że podczas snu nikomu z nas nie zachciało się lunatykować, bo obok naszych „łóżek” stała broń, którą zauważyliśmy dopiero rano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po super śniadanku kierujemy się do odwrotu, w kierunku cywilizacji. Mając jednak  nadzieje, że będzie jechał samochód i nas podrzuci. Nadzieje okazały się jak zwykle złudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze towarzyszy nam poznany w górach Sulaymon. Człowiek przemiły i sympatyczny (dzwonił parę miesięcy temu zapraszając w maju, bo akurat będzie miał urlop). Sulaymon pracuje w fabryce aluminium (kiedyś jednej z większych w całym ZSRR). Zarabia prawie nic, ale i tak jest zadowolony z życia. W młodości chciał wyjechać na studia do Moskwy, ale jego rodzice kazali mu zostać, żeby miał kto ich ewentualnie doglądać na starość. Nigdy więc już nie opuścił Tadżykistanu. Sulaymon nadaje tempo wędrówki i umila nam czas różnymi opowieściami o okolicy. Oglądamy też odciski stóp dinozaurów. Dyrektor Parku Narodowego, w którym to wszystko się mieści, opowiadał, że próbują obecnie pozyskać trochę kasy, żeby bardziej rozreklamować odkryte ślady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Docieramy ostatecznie do miasteczka. Wraca zasięg w komórce. Wykonujemy kilka telefonów, żeby uspokoić tych, którzy próbowali się z nami skontaktować. Po powrocie do stolicy idziemy na obfity kurotob podawany w drewnianej misce (jedna porcja przynajmniej dla dwóch osób). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To były moje ostatnie dni w Tadżykistanie. Zjedliśmy wspólną pożegnalną kolację i została tylko droga do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec przygody w Tadżykistanie w roku 2010. Jednak mamy już nowy rok i kolejne wyjazdy zbliżają się dużymi krokami… Na pewno będziemy o tym pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wejdź do &lt;a href="https://picasaweb.google.com/118432642591324677713/DolinaKaratagCz2#"&gt;Galerii&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8056380251642422648?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8056380251642422648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/04/dolina-karatag-kiszlak-hakimi-cz2.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8056380251642422648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8056380251642422648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2011/04/dolina-karatag-kiszlak-hakimi-cz2.html' title='Dolina Karatag, kiszlak Hakimi cz.2'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-H5HHAqirG9Q/TZy98wKemoI/AAAAAAAAJHc/0NTlaobSwwY/s72-c/IMGP5774.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-207916291786175191</id><published>2010-12-09T16:58:00.024+05:00</published><updated>2011-04-20T02:09:14.119+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Góry Fańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hakimi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Karatag'/><title type='text'>Dolina Karatag, kiszlak Hakimi cz.1</title><content type='html'>Jest grudzień, wszyscy żyją zbliżającymi się świętami i śniegiem na drodze. Ja jednak chcę wrócić do września. Właściwie do połowy września, dokładnie to do drugiej połowy września. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magda zostaje „służbowo” w Duszanbe, a ja, Daniel i Ewa wyjeżdżamy poza miasto w poszukiwaniu kolejnego jeziora w górach. W przewodniku czytamy, jak tam dojechać i co zobaczyć. Zaopatrzyliśmy się zupełnie w nic i w drogę. Nawet zapobiegliwa Ewa zgodziła się, żeby na kilka dni w góry zabrać 4 snikersy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan wycieczki zdaje się być prosty. Jest dolina Karatag przez którą płynie rzeka. Idziemy w górę rzeki do ostatniej wioski w dolinie, kawałek za nią jest jezioro i wracamy. Przepełnioną do granic możliwości marszrutką docieramy do miasteczka Shakhrinav z którego wybierzemy się w dolinę Karatag. Nie zdążyliśmy na dobre wysiąść z busa, a już mieliśmy kilka ofert taksówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDKC3n6JsI/AAAAAAAAI2g/3XffXMvUvOI/s1600/Shakhrinav.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDKC3n6JsI/AAAAAAAAI2g/3XffXMvUvOI/s320/Shakhrinav.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548656891560339138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy pana, który znał dwa słowa po polsku. Na mapie pokazał gdzie kończy się asfalt i obiecał, że tam nas odwiezie. Zadanie wykonał w połowie. Zostawił nas na końcu asfaltu, ale nie było to miejsce, które obiecał nam pokazując na mapie. Oczywiście nie było mowy, żeby jechać dalej zwykłym samochodem bo droga była zbyt ciężka dla takiej fury. Jednak ku naszemu zaskoczeniu spotkaliśmy trzy kilometry dalej Daewoo Tico – czyli jednak można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz plan zmieniał się z minuty na minutę, więc jak już nie mieliśmy sił i słońce było blisko zachodu podejmujemy decyzję o noclegu. Nie jest to proste bo nie mamy namiotu ani zarezerwowanego hotelu (którego brak w pobliżu). Zachodzimy do wioski i próbujemy się dogadać, idzie topornie bo nie tak łatwo tu znaleźć osobę mówiącą po rosyjsku, a mój tadżycki kończy się na trzech słowach. Znajdujemy dom, gdzie choć trochę możemy się porozumieć. Pozwolenie na nocleg jest, ale na dworze bo w domu miejsc brak. Wyboru nie ma, więc nikt nie narzeka i każdy próbuje dostrzec plusy, chociaż to niełatwe. Daniel ciągle marzy, że będzie jechał samochód i nas gdzieś dalej podwiezie. Na marzeniach się skończyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagadywała nas pani domu po tadżycku zupełnie nie przejmując się, że nic nie rozumiemy. Po zmroku dostajemy kolację. Nawet brak sztućców nie stanowi już przeszkody. Jemy rękami ziemniaki z chlebem i herbatą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedza nas miejscowy obieżyświat. Człowiek żyjący na ogół w górach. Dopytuje nas skąd jesteśmy i z zadowoleniem mówi, że  jego ojciec jest Polakiem. Ojciec umarł dawno dawno temu i on nie zna zupełnie historii swojego pochodzenia. Koleś tak dziwny jak jego wygląd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDLnqPuNII/AAAAAAAAI2o/Rfhxr9Ikbew/s1600/IMGP5736.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDLnqPuNII/AAAAAAAAI2o/Rfhxr9Ikbew/s200/IMGP5736.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548658623136019586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak przystało na porządny nocleg rano dostajemy śniadanie, danie dnia – woda po gotowaniu makaronu z kawałeczkiem cebuli. Na początku szło nam dobrze. Pierwszy wymiękł Daniel przy okazji obrzydzając nam nasze jedzenie, po chwili ja i Ewa też się poddaliśmy. Po pożywnym śniadaniu szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę co by nam jakiegoś „deseru” nie proponowali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie dalszej wędrówki spotykamy patrol pograniczników. Groźni panowie proszą o dokumenty i uważnie każdemu z nas się przyglądają. Po czym ze spokojem najważniejszy z nich oznajmia: Przebywacie w strefie przygranicznej i potrzebne wam jest na to specjalne pozwolenie, którego nie macie, w związku z tym jestem zmuszony was aresztować i zawrócić z drogi”. Pozwolenie? Nic nie wiemy, pytam gdzie można w takim razie kupić takie pozwolenie. On bez chwili zastanowienia odpowiada: „U mnie za 100$”. Takiej kasy przy sobie nie mieliśmy, więc nie wchodziło to w grę. Pan na końcu okazał nam litość z godną sobie powagą i pozwolił iść dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku godzinach spotykamy kolejny patrol straży granicznej, z długimi karabinami. Tu jednak poszło o wiele łatwiej. Ci panowie nie mówili po rosyjsku. Oni do nas po tadżycku, my po polsku, wymiana uśmiechów i możemy iść dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Docieramy do ostatniej wioski Hakimi w tej dolinie. Jest jeszcze przed południem. Uderzamy do pierwszego domu, żeby mieć już zaklepany nocleg. Domownicy przyjmują nas miło i chętnie. Dostajemy herbatę, lepioszkę i miód. Ta słodkość po śniadaniu przypominającym wymiociny skunksa jesteśmy wniebowzięci. Możemy opuścić wioskę i szukać naszego jeziora Timur-Dara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma łatwo. Za wioską jest duży posterunek straży granicznej. I od początku ta sama śpiewka. A po co tam idziecie? A skąd wiecie, że tam jest jezioro? Tłumaczymy jednemu, kiwa głową i mówi że musi to powiedzieć komuś z wyższą rangą. Powtarzamy znowu, kiwa głową i woła kolejnego ważniejszego. W końcu wysłuchał nas najważniejszy człowiek w tym posterunku i już prawie się zgadza na to żebyśmy poszli dalej, ale jeszcze tylko musi zadzwonić do przełożonego o zgodę. Czekamy z nadzieją. Po rozmowie telefonicznej Pan mówi, że jest mu bardzo przykro, ale szef się nie zgodził i musimy zawrócić. Ewa przekonuje ich po polsku, że to nie możliwe itd. Siadamy zrezygnowani pod schodami. Po chwili jeden z nich mówi: „Jak wrócicie do 17 to możecie iść, ale na własną odpowiedzialność”. Super. Ruszamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wydarzyło się za tym posterunkiem? Opowiem kolejnym razem. Tymczasem zajrzyj do mojej &lt;a href="http://picasaweb.google.com/mugahedin/DolinaKaratagCz1#"&gt;galerii&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDObw3S7lI/AAAAAAAAI3A/GelPyd6Gygk/s1600/IMGP5763.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 189px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDObw3S7lI/AAAAAAAAI3A/GelPyd6Gygk/s320/IMGP5763.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548661717289070162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-207916291786175191?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/207916291786175191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/12/dolina-karatag-kiszlak-hakimi.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/207916291786175191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/207916291786175191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/12/dolina-karatag-kiszlak-hakimi.html' title='Dolina Karatag, kiszlak Hakimi cz.1'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TQDKC3n6JsI/AAAAAAAAI2g/3XffXMvUvOI/s72-c/Shakhrinav.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8838603416769059171</id><published>2010-10-08T16:22:00.008+05:00</published><updated>2011-04-20T02:10:16.053+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><title type='text'>Co tam Panie w Tadżykistanie?</title><content type='html'>Działo się, działo. Wycieczka skończyła się tydzień temu, jesteśmy w Polsce. Z punktu widzenia rozrywki jak i biznesu był to owocny trip. Żeby nie zanudzać czytelników wymienię po kolei czemu:&lt;br /&gt;•Wycieczkowicze odświeżyli swój rosyjski i poznali parę słów po tadżycku. Słowo „mailasz, mailasz” („spoko, spoko”) funkcjonuje już w Polsce:)&lt;br /&gt;•Wszyscy najedli się płowa, baranów, owoców i innych dobroci zna cały rok &lt;br /&gt;•Odwiedziliśmy piękne góry, z jeszcze piękniejszymi jeziorami&lt;br /&gt;•Obcowaliśmy z tubylcami poprzez mieszkanie w ich domach&lt;br /&gt;•Rozmawialiśmy dużo z tubylcami na tematy wszelakie. Poruszyliśmy Putina, Amerykanów i Buddę&lt;br /&gt;•Obcowaliśmy z zagranicznymi gośćmi poprzez picie z nimi kawy w Segafredo (tadżycka włoska knajpa)&lt;br /&gt;•Trafiliśmy podobno na dwa lekkie trzęsienia ziemi, które przespaliśmy (ku mojej uciesze i rozpaczy Ewy)&lt;br /&gt;•Spotkaliśmy znajomych z zeszłego roku&lt;br /&gt;•Bawiliśmy się w „Taxi” w Duszanbe (na moje słowa do taksówkarza „nam się nie spieszy, niech pan zwolni” usłyszeliśmy „ale mi się spieszy, za 5 somonów będę jechał wolniej” hehe, business is busines!&lt;br /&gt;•Ewa i Dany pływali motorówką po jeziorze i bawili się na 50-letnich karuzelach (podobno Ewa krzyczała ze strachu)&lt;br /&gt;•Ponieważ trafiliśmy za małą zawieruchę w kraju to i poznaliśmy od razu lepiej mechanizmy tamtejszej polityki&lt;br /&gt;•Byliśmy wreszcie w muzeum odwiedzić największego leżącego Buddę świata!&lt;br /&gt;•I projekt tegoroczny się udał, grunt pod przyszłoroczny biznes też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Ewie, Danemu i Leszkowi się podobało. Adamowi też się podobało chyba, spędził tam dwa miesiące i nie narzekał wielce. Nawet jestem z niego dumna – oprócz „mailasz, mailasz” zna również inne słowa i ruski mu całkiem nieźle idzie. Sądzę, że jeszcze kiedyś zdecyduje się na emigrację zarobkową do Tadżykistanu, ale może sam o tym napisze na blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze było wrócić do Tadżykistanu po prawie roku nieobecności. Ciężko mi ocenić co się zmieniło. Na pewno powstały dwa nowe fastfoody w Duszanbe „Cypljata po njujorkskij” czyli „Kurczaki po nowojorsku”. Jednak chyba nadal większym powodzeniem cieszy się stara Czaichana Rohat (herbaciarnia w centrum Duszanbe).Policji jak zwykle dużo na ulicach, do tego teraz chodzą z kałasznikowami. &lt;br /&gt;Ponadto więcej dziewczyn chodzi z zakrytymi głowami. Kraj się coraz bardziej islamizuje, o czym zresztą pisałam rok temu. Tzn. mieszkańcy się islamizują, ale państwo chce pozostać jak najbardziej świeckie. Trafiliśmy do TJ w połowie września. W kraju głośno było o ministrze edukacji, który powiedział, że dziewczyny z zakrytymi głowami podobne są do małp. I jeszcze będąc na otwarciu roku szkolnego w szkole wyrzucił z sali kilka dziewczyn, mówiąc, żeby poszły się uczyć do mułłów (muzułmańskich, religijnych nauczycieli). Prezydent zaapelował również do rodziców, żeby ściągali swoje dzieci ze studiów zza granicy, bo młodzi przywożą stamtąd złe, konserwatywne, islamskie wzorce.&lt;br /&gt;Wyznawcom nie jest łatwo – niemile widziane są długie brody, chustki na głowie. Wielożeństwo surowo zabronione. Pracodawcy utrudniają nawet pracownikom  wyjście meczetu na modlitwę w ciągu dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkały nas ponadto inne atrakcje. Dzięki nim doceniliśmy Polskę. Stwierdziliśmy wtedy, że u nas problemów nie ma. Nie grozi nam rewolucja, wojna, masowa nędza, PO nie strzela do PISu (na razie). Będąc w Tadżykistanie byliśmy świadkami najpoważniejszych podobno wydarzeń od zakończenia wojny domowej. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, ocenzurowane media mało mówiły na ten temat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku:&lt;br /&gt;1.Z więzień uciekli przestępcy w liczbie 30 (jakoby powiązani z talibami, którzy ich uwolnili). Skazano ich na kary od 10 do 30 lat pozbawienia wolności m.in. za przynależność do organizacji Islamski Ruch Uzbekistan. Organizacja w Tadżykistanie traktowana jest jak zbrojna, ekstremistyczna młodsza siostra Al-kaidy (przynajmniej polityka ich na takich kreuje). Do tej pory schwytano i zabito ok.10 uciekinierów. Z tego też powodu  jadąc w górach na odcinku 100 kilometrów trzeba zatrzymać się z 5 razy do kontroli panom w dresach z kałasznikowami, którzy szukają zbiegów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2.W dolinie Raszt w połowie września zginęło 23 tadżyckich żołnierzy. Konwój żołnierzy został ostrzelany. Podobno do akcji przyznał się także Islamski Ruch Uzbekistanu. Dolina Raszt w okresie tadżyckiej wojny domowej była siedzibą władz opozycji (która wojnę przegrała). Teraz dolinę, w której do tej pory zamieszkują działacze dawnej opozycji, kreuje się na siedlisko zła, które zagraża całemu państwu. Po ataku na żołnierzy, zabity został jeden z przywódców dawnej opozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3.3 dni temu w tej samej dolinie rozbił się wojskowy helikopter, a kilka godzin później żołnierze zginęli od wybuchu min. Rząd utrzymuje, że helikopter miał problemy techniczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno jest opisać co tak naprawdę dzieje się teraz w Tadżykistanie. Jedyna niezależna gazeta &lt;a href="http://http://www.asiaplus.tj/"&gt;Asia-Plus&lt;/a&gt;, za bardzo się nie wychyla w obawie przed zamknięciem. A zagraniczne media mówią, że Tadżykistan stoi na krawędzi wojny domowej. Amerykanie mogą się bać, bo niby talibowie przeniknęli do kraju z Afganistanu, robiąc te wszystkie złe rzeczy, a przecież Afganistan i Tadżykistan to sąsiedzi. Co będzie jak wojna rozleje się na kraje ościenne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak może być naprawdę wyjaśnił mi znajomy, bardzo mądry Tadżyk (pozdrowienia dla Rustama). Wg niego ludzie są sfrustrowani sytuacją w kraju – biedą i bezrobociem. Ponadto widzą bezwstydnie pławiących się w luksusie i złocie uprzywilejowanych obywateli, co jeszcze bardziej może zdenerwować (nie rozumiem tych ludzi. Stawiają ogromne, pozłacane wille z basenami po środku kiszlaków).&lt;br /&gt;Wracając do tematu – sfrustrowani ludzie, jak na przykład mieszkańcy doliny Raszt, zaczynają podnosić głos, że kraj jest źle rządzony. Wtedy prezydent Emomali Rahmon mówi o nich : "islamiści i talibowie" i w ramach walki o spokój w kraju zaczyna walczyć. Sieje przy tym propagandę, że ci ludzie chcą z kraju zrobić drugi Afganistan. I wielu niestety w to wierzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa to młodzi ludzie. Wg szacunków młodzi do 25 roku życia to ok. 50% społeczeństwa. Ogromna masa ludzi bez przyszłości w kraju. Brakuje zakładów pracy, fabryk, czegokolwiek. I chustki na głowach oraz religijność może jest ich odpowiedzią na beznadzieję. Pytam Tadżyków, czy możliwa jest kolejna wojna w kraju. Starsi pamiętający wojnę sprzed 14 lat mówią, że nigdy więcej wojny, dobrze jest jak jest. Ale człowiek który ma teraz 25 lat, a wtedy miał 11 może jej nie pamiętać. „Wojny nie będzie, zmiana nastąpi spokojniej” – powiedzieli mi Tadżycy. Mam nadzieję, w końcu za rok znowu chcemy pojechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy twierdzą, że wszystkie ostatnich zajścia w regionie – od rewolucji w Kirgistanie do incydenty w Tadżykistanie nie są spontaniczne, a raczej ustawione i ktoś za nimi stoi. Kto i po co doprowadził do zamieszek w Kirgistanie, napiszę kolejnym razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Adam się oburzył, że naszą wspaniałą wycieczkę opisałam w kilku punktach. W &lt;a href="http://http://picasaweb.google.com/magda.gromek/CoTamPanieTadzykistanie#"&gt;galerii&lt;/a&gt; są opisane zdjęcia z tripu (tylko 100), dlatego zapraszam do niej. &lt;br /&gt;Swoją drogą, Adam, Daniel i Ewa byli sami w górach kilka dni, o tym też będzie w kolejnym poście autorstwa Adama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiamy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8838603416769059171?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8838603416769059171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/10/co-tam-panie-w-tadzykistanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8838603416769059171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8838603416769059171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/10/co-tam-panie-w-tadzykistanie.html' title='Co tam Panie w Tadżykistanie?'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8518129081461162354</id><published>2010-09-25T16:15:00.007+05:00</published><updated>2011-04-20T02:13:22.521+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><title type='text'>Tajikiston 2010</title><content type='html'>Delegacja z Polski ma się dobrze, jak na załączonych obrazkach widać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3e2mECotI/AAAAAAAAFK8/gbBtDLb2hng/s1600/IMGP5260.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3e2mECotI/AAAAAAAAFK8/gbBtDLb2hng/s320/IMGP5260.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520813747737895634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeździmy ciężarówką po górach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3dz6Bju7I/AAAAAAAAFK0/WEpnqeei0CU/s1600/IMGP5215.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3dz6Bju7I/AAAAAAAAFK0/WEpnqeei0CU/s320/IMGP5215.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520812602044955570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łapiemy autostopa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3bwGnSKeI/AAAAAAAAFKk/fFq_F83AVOk/s1600/IMGP4930.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3bwGnSKeI/AAAAAAAAFKk/fFq_F83AVOk/s320/IMGP4930.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520810337681680866" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chodzimy go górach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3aeuiXWXI/AAAAAAAAFKc/yh6metSrDr4/s1600/IMGP4903.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3aeuiXWXI/AAAAAAAAFKc/yh6metSrDr4/s320/IMGP4903.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520808939649194354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia za kilka dni, pozdrawiamy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8518129081461162354?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8518129081461162354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/delegacja-z-polski-ma-sie-dobrze-jak-na.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8518129081461162354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8518129081461162354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/delegacja-z-polski-ma-sie-dobrze-jak-na.html' title='Tajikiston 2010'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/TJ3e2mECotI/AAAAAAAAFK8/gbBtDLb2hng/s72-c/IMGP5260.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2022015086360943651</id><published>2010-09-15T13:50:00.001+05:00</published><updated>2011-04-20T02:12:23.970+05:00</updated><title type='text'>Polaki</title><content type='html'>Stało się, oficjalna delegacja z Polski dojechała bezpiecznie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2022015086360943651?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2022015086360943651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/polaki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2022015086360943651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2022015086360943651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/polaki.html' title='Polaki'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7970507554666810747</id><published>2010-09-13T19:24:00.007+05:00</published><updated>2010-09-13T19:50:30.498+05:00</updated><title type='text'>Długi weekend</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI42dPI_VyI/AAAAAAAAIyM/MdHvX4CiuQk/s1600/IMGP4439.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI42dPI_VyI/AAAAAAAAIyM/MdHvX4CiuQk/s320/IMGP4439.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516406469483779874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś ciężki poniedziałek. Zakończył się długi weekend. Czwartek – Dzień Niepodległości, piątek – koniec Ramadanu, sobota, niedziela – wiadomo. Święto Niepodległości zbliżało się dużymi krokami. Na ulicach zaczynały pojawiać się plakaty, flagi, zdjęcia, wstążki. Wiedziałem, że muszę się wybrać na główny plac, żeby zobaczyć koncerty. Dotarcie do sceny nie było banalne. Teren imprezy był szczelnie zamknięty, ale nie przez bramki czy płoty jak na juwenaliach tylko przez milicjantów, stojących obok siebie ramię w ramię tworząc żywe ogrodzenie. Przeszedłem chyba trzy kontrole mojej torby i dokumentów. Muszę jednak przyznać, że milicjant tłumaczył mi, że taka jest jego praca i musi to zrobić. Żeby nasze „karki” na koncercie byli tacy sympatyczni… Udało się, jestem przed sceną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam cierpliwie na początek imprezy. Zaczepia mnie pewien pan. Okazuje się Amerykaninem. Pracuje w Afganistanie jako inżynier. Przyleciał do Duszanbe na kilka dni, bo jest blisko, a miał akurat trochę wolnego. Rozmowę przerywa nam lokalna ekipa telewizyjna. Mój współtowarzysz nie mówi po rosyjsku, więc pan zagaduje mnie. Pyta: Czy jako gość Tadżykistanu mógłbyś coś powiedzieć z okazji święta? Chwila zawahania, ale ok, zgadzam się. Teraz trudno mi przypomnieć sobie co powiedziałem. Amerykanin skomentował to tak: Nic nie zrozumiałem, ale brzmiało OK. Kilka dni później od znajomych dowiedziałem się, że byłem w tutejszych wiadomościach. To mój pierwszy poważny debiut telewizyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Punkt 19.00, na scenę wychodzi pani, która pewnym siebie głosem mówi coś chyba bardzo podniosłego, jednak rozumiem tylko wykrzykiwane –  „Tadżykiston! Tadżykiston!”. Reszty tylko się domyślam. Długo nie nawija, zastępują ją gwiazdy wieczoru śpiewając i tańcząc, co od razu pobudza publikę to oklasków i krzyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku występach postanawiamy (z nowym amerykańskim kolegą - Markiem) iść na kolację. Idziemy do jednego z droższych miejsc (moje obawy o cenę okazały się nie potrzebne, dobry wujek zza oceanu opłacił rachunek, nie dając mi się dorzucić). Ja bywam tam tylko ze względu na darmowe WiFi. Mark jest zachwycony tym miejscem i ogólnie miastem. Chyba kilka lat pracy w niebezpiecznym i zakurzonym Afganistanie zmieniło jego odczucia. Siedzimy w ogródku restauracyjnym przy ulicy. Dowiaduję się, że nie wszyscy w Stanach kochają ich nowego prezydenta, że nie ma pracy, jest kryzys i w ogóle kiepsko. Ciekawą rozmowę przerywa jednak ogromny huk. Dwóm samochodom było zbyt ciasno i jeden wylądował na drzewie niedaleko nas. Tragedii nie ma – ot niewielka stłuczka. Po 5 sekundach wokół zdarzenia zbiega się 30 mężczyzn, a po 30 sekundach jest sześciu milicjantów. To najbardziej zaszokowało Marka – jak w tak krótkim czasie oni wszyscy się tu pojawili, jeżeli ulica była przed chwilą raczej pustawa. Późnym wieczorem wracamy taksówką. On do hotelu, ja do domu. Kierowca oczywiście wie gdzie jest ten hotel i rzuca ogromną cenę za przejazd. Dosyć szybko zszedł do połowy pierwszej oferty. Podjeżdżamy do hotelu, ale jednak to nie był ten, chociaż taksówkarz zarzekał się, że wie dokładnie. Jedziemy szukać dalej. Mówi, że teraz cena musi podskoczyć bo nadrabia drogę. Po nieznacznej ilości alkoholu mój rosyjski staje się bardziej komunikatywny (co nie znaczy że lepszy), daje mu do zrozumienia, że nie zrobi z nas frajerów. To jego problem, w końcu obiecywał, że wie gdzie to jest. Trafiliśmy, dalej jadę już sam z kierowcą. Proponuje, że może nas wozić gdzie tylko chcemy, i po mieście i po górach. Ma drugi samochód, ponoć terenowy i zna cały kraj, może nas wszędzie zawieźć. Zapisuję jego numer (nie mam innego wyboru), zostawiając mu nadzieję, że może się odezwiemy. Trzy razy chciał nas przekręcić na kasę, lepiej niech nie liczy na dalszą współpracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek. Koniec Ramadanu. Dilshod uprzedza mnie, że od samego rana ktoś ciągle będzie pukał do drzwi, w poszukiwaniu słodyczy, taka tradycja. Radzi żeby nie otwierać. Od 6 rano przekonuję się o jego racji. Co chwila ktoś przychodził, a ja zgodnie z zaleceniem udawałem, że nikogo nie ma.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI43SkcqOhI/AAAAAAAAIyY/v0mhHXmAShE/s1600/IMGP4445.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI43SkcqOhI/AAAAAAAAIyY/v0mhHXmAShE/s320/IMGP4445.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516407385736493586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W ten dzień nawet mi się przytrafiło darmowe żarcie u obcych ludzi. Zastawiony stół (a właściwie podłoga) przeróżnymi smakowitościami. Z czego koniecznie trzeba skorzystać. OK, tradycja to tradycja. Wietrząc interes z obcokrajowcem oferują mi mieszkania z klimatyzacją, kierowców i wszystko czego tylko chcę. Nie mam wyboru, koniecznie wymieniamy się telefonami, chociaż i tak z nich pewnie nie skorzystam.&lt;br /&gt;Wieczorem idę do hotelu, w którym zatrzymał się Mark. Wszelkie jego plany zwiedzania skończyły się na zwiedzaniu toalety co pół godziny, więc odwiedzam go na miejscu. Pytam recepcjonisty, gdzie jest pokój Marka. Przerywa nam skośnooki lokator hotelu. Błagalnym wzrokiem prosi po angielsku o papier toaletowy. Recepcjonista wzrusza ramionami bo nic nie rozumie. Kolejny raz Adam ratuje świat, przetłumaczyłem co trzeba i papier się znalazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed chwilą do biura kolega przyniósł świeże truskawki!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI45-YOINUI/AAAAAAAAIyg/RKD5LQtpyd0/s1600/IMGP4471.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI45-YOINUI/AAAAAAAAIyg/RKD5LQtpyd0/s320/IMGP4471.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516410337391818050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Są nowe zdjęcia i kilka starszych z wycieczki do twierdzy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7970507554666810747?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7970507554666810747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/dugi-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7970507554666810747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7970507554666810747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/dugi-weekend.html' title='Długi weekend'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TI42dPI_VyI/AAAAAAAAIyM/MdHvX4CiuQk/s72-c/IMGP4439.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-9164839163627904471</id><published>2010-09-05T18:27:00.003+05:00</published><updated>2011-04-20T02:10:43.791+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Koniec wakacji</title><content type='html'>Zwykły poranek, wstałem o rozsądnej porze. Nagle na mój tadżycki telefon dzwoni nieznany numer.  Słyszę po polsku: Cześć, mam na imię Agnieszka,  jestem w Duszanbe, możemy się spotkać? To jest kraj! Poznałem w ten sposób dwójkę Polaków. Był z nimi tadżycki chłopak, który niedawno wrócił z polskiego UJ, gdzie był dzięki programowi Erasmus. Nawet nieźle już mówi po polsku. Dopytywał się skąd jestem. Wspomniałem o okolicach Pułtuska. I co? Był tam i dobrze wszystko pamięta. O zamku, bazylice, najdłuższym rynku w Europie. Opowiadał, że jak wybrał się w Krakowie do Nowej Huty to poczuł się jak w domu. Takie same brzydkie sowieckie budynki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agnieszka  także zajmuje się pracą w organizacjach. Jak dowiedziała się czemu tu jestem i co najważniejsze, kim jest moja dziewczyna, była lekko zaskoczona, gdyż okazało się, że zna ją poprzez e-mail i za pośrednictwem bloga. Przyjechali do Tadżykistanu autostopem, co jak można się domyślać, nie jest takie proste. Wrócili właśnie z gór i koniecznie chcieli odwiedzić jakiś zachodniopodobny fast food. Mieli już dość lokalnego jedzenia. Wchodzimy do baru, gdzie przeważnie puszczają Viva Polska lub 4fun.tv. Dziś miłe zaskoczenie. Właśnie startuje wyścig F1. Jestem mocno zadowolony, już dawno Kubicy nie oglądałem. Robert zapowiada się świetnie, jedzie na drugiej pozycji. I co dalej? Nie wiem, przełączyli na rosyjską stację muzyczną. Jeszcze bardziej znienawidziłem hamburgery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce chyba każdy się nauczył, że dostajemy hamburgery na tacy a później po sobie sprzątamy i odstawiamy na wyznaczone miejsca na śmietniku. Tu system jest taki sam. Są tace i śmietniki jak w McDonald’s. Tylko wszyscy, którzy zjedzą zostawiają wszystko na stole i wychodzą. W sumie nie po to jedzą w lokalu żeby po sobie sprzątać. Jestem za! Kolejny problem w takim miejscu to taki, że obsługa widząc mnie zaczyna rozmawiać po angielsku. Miło z ich strony. Ale tak mówią, że nic nie mogę pojąć. Proszę, żeby trzymali się jednak rosyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Polakami wieczorem poszliśmy do domu, który jest ogólnodostępny dla autostopowiczów. Dom wynajął na ten czas ponoć człowiek bardzo dobrze znany w Rosjii – Anton Krotow. Prowadzi on coś w rodzaju stowarzyszenia takich podróżników – AVP. Zastaliśmy tam około 20 ludzi. Przeważnie z krajów byłego ZSRR. Od Ukrainy, Białorusi przez Rosję (Moskwa, Sankt Petersburg) do naszych Polaków. Ludzie opowiedzieli o sobie kilka słów, jak tu trafili i gdzie się wybierają. Wszyscy odkryli jak łatwo można podróżować po świecie. Podsumowując, bardzo ciekawa ekipa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień kolejny. Siedzę sobie w najbardziej międzynarodowej knajpie. Niestety też dosyć drogiej, ale nadrabiają darmowym Internetem i mega kulturalną obsługą. Obok mnie siedzą Niemcy i lokalny biznesmenik (przynajmniej tak wygląda). Ma ze sobą laptopa, ale nie potrafi włączyć WiFi. Pyta Niemców, ale oni po angielsku mu odpowiadają i jak widzę zupełnie nie mogą się dogadać. Dosyć śmiesznie to wyglądało. On pyta: Jak mogę włączyć WiFi w swoim komputerze? (po rosyjsku). Oni: Tak, tak, nam też wolno chodzi Internet (po angielsku). W takim wypadku ja mu pomogłem i wszystko jakoś zadziałało chociaż trudno mi poruszać się po Windowsie, który jest po rosyjsku. Wielce mi dziękuję. I jak wszyscy pyta, skąd jestem, skąd znam ruski i co tu robię. Opowiadam o współpracy z pewnym Tadżykiem, który mówi po polsku. On chwilę się zastawia i mówi: Rustam? Tak, zgadza się, chodzi właśnie o tego człowieka. Ponoć nigdy się nie spotkali osobiście, ale jakoś wspólnie współpracowali. Pogadaliśmy chwilę. Ponarzekał, że tutejsi ludzie są troszkę leniwi. Wymieniliśmy się kontaktami.&lt;br /&gt;Jednego wieczora, udaliśmy się z Rustamem na spotkanie z Polakiem działającym w Polsko-Tureckiej Izbie Gospodarczej. Pan pomaga polskim firmom inwestować m.in. w Tadżykistanie. I jest już kilka takich firm. Ostatnio jedna z nich zamontowała tu 80 paneli słonecznych. Często brakuje tu prądu, a słońca raczej rzadko. Rozmawialiśmy nawet o tym, żebym napisał pracę o wykorzystaniu energii słonecznej do chłodnictwa w Tadżykistanie. Kto wiem może kiedyś coś z tego wyjdzie. Planować można. Rustam jest wielkim zwolennikiem inwestycji polskich firm tutaj i co chwila ma jakiś nowy pomysł. Pan Polak opowiedział także kilka ciekawych rzeczy o niedalekim Turkmenistanie. Tamtejszy prezydent nie mógł już słuchać klaksonów, więc ich zabronił. (W Duszanbe też by się to przydało.) Po drugie, milicja może zatrzymać właścicielowi brudnego samochodu dowód rejestracyjny do czasu aż go umyje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tygodniu doszło do eksplozji na północy kraju w mieście Chodżent. Ktoś wjechał ciężarówką wypełnioną materiałami wybuchowymi w lokalny oddział MSW. Różne są informacje, nawet takie, że zginęło 15 osób i 30 zostało rannych. Czytałem o tym w polskim Internecie. Ktoś napisał o ty wydarzeniu krótki artykuł. Popełnił dwa duże błędy. Napisano, że zdymisjonowana szefa bezpieczeństwa pana Emomala Rahmona i jeszcze, że Tadżykistan na północy graniczy z Afganistanem. Tak się składa, że to właśnie pan Rahmon jest prezydentem i póki co nie ma nikogo, kto mógłby go zdymisjonować. A Tadżykistan graniczy na południu z Afganistanem. Robimy się ćwierćmózgami, którzy nie potrafią korzystać z mapy? Opowiadałem tutejszym ludziom o tych błędach. Skomentowali krótko: A skąd oni mogą wiedzieć co to jest Tadżykistan. Polacy piszą, że zamachu dokonał islamski terrorysta. (Do tej pory nie zidentyfikowali zamachowca – niewiele z niego zostało po wybuchu.) Tu wszyscy są islamscy, a to że nienawidzi milicji czyni go „islamskim terrorystą”? Czy Polak, który zastrzelił swoją rodzinę w Rybniku to „katolicki terrorysta”? Słyszałem jedną historię takich manipulacji. Kilka lat temu w miejscu, gdzie miało się odbyć spotkanie z prezydentem ktoś wystrzelił coś w rodzaju petardy. Taką informację podawały media tadżyckie. W Rosji mówiono już o „wybuchu niedaleko od Pałacu Prezydenckiego”. Pałac faktycznie jest jakieś 800 m dalej. Ale w centrum miasta wszystko jest blisko. Równie dobrze można było napisać, że było to niedaleko od hotelu, meczetu, Fast food’ów itd. Wybrali Pałac Prezydencki. Groźniej brzmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwają ostre prace przy montażu switchy w szkołach. Nie jest to takie proste. Bo jak jesteśmy umówieni w szkole, to zazwyczaj nie ma akurat osoby, która ma klucze do sali komputerowej i trzeba czekać. Ale jakoś idzie. Sukcesywnie przemy do przodu. Ekipa zgrana, więc jak już zabiorą się do roboty to nie ma bata, mija chwila czasu i wszystko gotowe. Wrzucam kilka zdjęć ze szkół. Nieraz aparat robił furorę i koniecznie trzeba było chłopakom zdjęcia porobić. Dziewczyny jednak mocno były speszone i tak chętnie do zdjęć się nie rwały. Jak widać na zdjęciach wszyscy są elegancko ubrani. Nie jest to początek roku. Oni tak chodzą na lekcję przez wszystkie miesiące! Nie wchodzi w grę makijaż, kolczyk, czy komórka. Tą ostatnią nauczyciele konfiskują natychmiast po wykryciu, że ktoś z nich bawi się nią na lekcji czy przerwie. Dzieciaki raczej chętnie uczą się rosyjskiego. Te, które w tym języku nie potrafią się porozumiewać traktowane są jako dzieci z kiszlaków (wieśniaki po prostu no).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W galerii trochę nowych zdjęć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-9164839163627904471?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/9164839163627904471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/koniec-wakacji.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/9164839163627904471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/9164839163627904471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/koniec-wakacji.html' title='Koniec wakacji'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5413283872025808273</id><published>2010-09-02T12:43:00.007+05:00</published><updated>2010-09-02T13:21:16.033+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='milicja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Fotografowanie</title><content type='html'>Kolejny gorący dzień. Wszyscy wokoło czują ulgę. Ochłodziło się. Było 42 st jest 36. Jeżeli Google nie oszukują jest trzy razy cieplej niż w Warszawie. Współczuję. Odczuwam nieznaczną różnicę, ale dalej najprzyjemniej jest w klimatyzowanych pomieszczeniach. Deszcz? Tylko pod prysznicem. Oczywiście jak nie wyłączą w tym momencie wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wczesny ranek. Jestem umówiony na mieście z Dilshodem. Potrzeba pieniędzy na projekt, więc umawiamy się przy banku. Wysiadam z marszrutki obok dworca kolejowego by dalej iść pieszo. Wszyscy narzekają na małą ilość zdjęć, które umieszczam na blogu. Ładne otoczenie, fontanny, więc postanawiam zrobić kilka fotek. Wyczaił mnie milicjant idący chodnikiem. Podchodzi do mnie, wyciąga rękę pytając: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A wy kto?&lt;/span&gt; -  Jak to kto? Adam. Pierwsza myśl – znowu następny będzie chciał kasę. Niestety jest gorzej. Każe mi iść razem z nim. Pyta się w jakim celu robię zdjęcia. Co za pytanie. Przecież czytelnicy bloga się domagają. Zaprowadził mnie na pobliski komisariat i posłusznie zdał raport z wykroczenia jakie popełniłem panu z wyższą rangą siedzącemu za biurkiem. Przegląd paszportu, wizy, meldunku. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gdzie mieszkasz?&lt;/span&gt; Hm, co mu powiedzieć? Mieszkam zupełnie w innym miejscu niż oficjalnie mam wpisane w paszporcie. Tylko, że tego oficjalnego adresu nie znam w ogóle, ani ulicy, nawet nie wiem gdzie to jest. Tradycyjnie w takich sytuacjach robię głupią minę, gadam coś po polsku, tłumacząc, że mój rosyjski jest słaby. To prawda, jest słaby, ale ich rosyjski też jest opłakany, więc dokładnie rozumiem każde ich słowo i sens wypowiedzi. Pan wyższy oficer darował sobie drążenie tematu, w końcu w paszporcie adres jest napisany. Generalnie wydawał się miły. Mówi, że u nich nie można niektórym miejscom robić zdjęć. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Musimy Cię spisać, bo pojawiłeś się w naszym regionie i potem będziesz mógł sobie dalej pójść i cieszyć się pięknem Tadżykistanu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne jest, że ten ważny pan za biurkiem nie będzie nadwyrężał się pisaniem, w końcu ma tutaj telewizor. Prowadzą mnie do innego pokoju. Tam kolejny funkcjonariusz. Chyba niezbyt zadowolony z obecności kogokolwiek, bo akurat leżał na łóżku. Ojczyzna wzywa, bez narzekania wstaje i szuka zeszytu. Znowu podstawowe pytania: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;skąd, gdzie, dlaczego, ruski panimajesz?&lt;/span&gt; DA. Zanim jednak zaczyna pisać, kolega przez okno podaje mu dwa kałasznikowy i naboje. Oho, nie jest dobrze, myślę sobie. Mam nadzieję, że za robienie zdjęć nie rozstrzeliwują. Dajcie mi chociaż nadzieję na więzienie (w końcu po ostatniej ucieczce skazanych mają sporo wolnych miejsc). Żart ten jednak zostawiam tylko w swoich myślach. Zabawa z bronią skończyła się dla niego skaleczeniem i spisanie moich dokumentów przypadło jakiemuś młodzieńcowi. Szło mu to bardzo opornie. Nazwisko: Kawaltuk. Trzy razy próbuje mu powiedzieć jak jest prawidłowo. Daję sobie jednak spokój, niech pisze błędnie to nigdy nie dojdą do ładu w dokumentach – tym lepiej dla mnie. „Pułtusk”? To imię ojca? Pyta całkiem serio. Jak sobie chce to może być. Jeszcze były problemy z obywatelstwem, nie mógł zrozumieć co może znaczyć „Polskie/Polish” jak widnieje w paszporcie. Właściwie z każdą pozycją w moim dokumencie miał nie lada problem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym czasie dzwoni Dilshod, bo znacznie spóźniam się na umówione spotkanie. Tłumaczę mu gdzie jestem i dlaczego (rozmawiamy po angielsku, więc obecni nic nie czają). &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tylko żadnej kasy im nie dawaj&lt;/span&gt;, radzi mi jeszcze podczas rozmowy. Jest niedaleko więc postanawia przyjść. Zjawia się szybciej niż człowiekowi zajmuje przepisanie kilku słów z paszportu. Dogaduje się z nimi po ichniemu, dopisując coś do tego raportu. Na koniec pytanie: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy mam jakieś zażalenia, że zostałem zatrzymany?&lt;/span&gt; No skąd, jestem mega zadowolony. Dziękuję, dobranoc. Wychodzimy. Takim oto sposobem możecie obejrzeć trzy średniej wartości zdjęcia. Nie miałem odwagi spytać czy mogę zrobić sobie z nimi pamiątkową fotografię. Zdjęcia jednak umieszczę później, bo teraz mam problem z ich skopiowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbyłem też kilka ciekawych spotkań, ale potrzebuję czasu, żeby wszystko opisać. Cierpliwości. Na pocieszenie - polski eksport, cena ok 150 zł, 0,75 l:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TH9XlP1d9CI/AAAAAAAAIqE/1yLl4Ij1v7Q/s1600/Zdj%C4%99cie0025.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TH9XlP1d9CI/AAAAAAAAIqE/1yLl4Ij1v7Q/s320/Zdj%C4%99cie0025.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512220766342345762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5413283872025808273?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5413283872025808273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/fotografowanie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5413283872025808273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5413283872025808273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/09/fotografowanie.html' title='Fotografowanie'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TH9XlP1d9CI/AAAAAAAAIqE/1yLl4Ij1v7Q/s72-c/Zdj%C4%99cie0025.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5504714329153791104</id><published>2010-08-28T12:53:00.002+05:00</published><updated>2010-08-28T12:57:12.476+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mgła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ucieczka więźniów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Prison Break</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THjBBlVHP9I/AAAAAAAAIpo/bO81IU_R8Yk/s1600/6687739.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THjBBlVHP9I/AAAAAAAAIpo/bO81IU_R8Yk/s320/6687739.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510366377032499154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce: Duszanbe, więzienie w centrum. Podobnie jak w centrum Siedlec. Ale Daniel mówi, że u nich tylko żulernia siedzi. Czas: noc, ok. godz. 2.  Jeden z więźniów zabiera klucze i broń strażnikowi. Zabija go i otwiera cele innych więźniów. W czasie ucieczki skazani zabijają jeszcze pięciu lub sześciu funkcjonariuszy. Uciekinierów jest prawie trzydziestu. Część z nich przebiera się w stroje strażników i słuch po nich ginie. W mieście sytuacja stresowa. Prezydent wydaje specjalne obwieszczenia i tworzy grupę, która ma jak najszybciej znaleźć przestępców. Wśród zbiegów są Tadżycy, Uzbecy, Rosjanie i Afgańcy. Ponoć rok temu zostali oni aresztowani za przygotowywanie zamachu stanu. A trzy dni przed ucieczką dostali wysokie wyroki (niektórzy nawet dożywocie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ulicach pojawiają się milicjanci z długą bronią. Miejscowi ostrzegają mnie, żeby zawsze koniecznie mieć przy sobie dokumenty i jak mnie ktoś zatrzyma to lepiej nie uciekać. Kilka lat temu na głównej ulicy była podobna sytuacja. Samochód nie zatrzymał się do kontroli drogowej więc zaczęli do niego strzelać. Zatrzymał się natychmiast. Od kilku dni wszyscy wokoło się martwią czy już dotarłem na pewno do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni po ucieczce znaleźli porzucone samochody i mundury w odległości 50 km od stolicy. Pewnie już nigdy ich nie dorwą. W końcu 93% tego kraju to wysokie góry. Poza tym Tadżykistan ma 1300 km słabo strzeżonej granicy z Afganistanem. A tam pewnie przyjmą ich z otwartymi ramionami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poranek po ucieczce w całym mieście była duża mgła. Zupełnie inna niż w Polsce. Właściwie to w powietrzu unosił się pył. Niby widoczność była dobra, ale wrażenie było trochę podobne do niedużego zaćmienia słońca. Przez cały dzień zawiesina w powietrza wydawała się nieruchoma. I tak samo jak poprzedniej nocy się pojawiła tak po kolejnej nie było już po niej śladu. Takie zjawisko tutejsi nazywają „Afganiec”. Wiatr przynosi cały kurz i piach z pobliskich gór. Tak naprawdę wystarczy, żeby cały piach z ulic ktoś poruszył i byłoby to samo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5504714329153791104?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5504714329153791104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/prison-break.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5504714329153791104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5504714329153791104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/prison-break.html' title='Prison Break'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THjBBlVHP9I/AAAAAAAAIpo/bO81IU_R8Yk/s72-c/6687739.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3345535884435544682</id><published>2010-08-24T15:13:00.005+05:00</published><updated>2011-04-20T02:12:56.930+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hissar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Hissor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twierdza'/><title type='text'>Hisor</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THOeQE9TBvI/AAAAAAAAIpU/30G4EbP6Ouk/s1600/IMGP6810.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THOeQE9TBvI/AAAAAAAAIpU/30G4EbP6Ouk/s320/IMGP6810.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508920768250185458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spóźnieni dwa dni Polacy dotarli w końcu do Tadżykistanu. Opóźnienia czasowe chyba dały im nowe motywacje do rozpoczęcia intensywniejszego wykorzystania czasu. Wybrałem się z nimi w okolice Duszanbe do Hisor. Jest tam stara twierdza i medresa (szkoła koraniczna). Zabytek jest o tyle ciekawy, że widziałem go już wielokrotnie na banknotach. Wcisnęliśmy się jakoś do marszrutki między torby, ludzi itd. Na miejscu zaopatrzyliśmy się w pięciokilogramowego arbuza. Zjedliśmy go pod główną bramą twierdzy w towarzystwie rozbawionego dziadka. Ciągle o coś nas pytał i opowiadał różne historie. Twierdza jak twierdza. Została tylko brama i ogólny zarys budowli. Mieszcząca się obok medresa miała za to wiele eksponatów, które można było pooglądać. Chociaż czujnym okiem obserwowała nas pracowniczka muzeum. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze powrotnej w komunikacji publicznej spotkaliśmy Polaka, który teraz pracuje w Tadżykistanie. Zdziwił się mocno i zaskoczył. Pomyślał, że jesteśmy Amerykanami. Jak tłumaczył nie dlatego, że jesteśmy grubi ale przez krótkie spodenki – szczególnie u dziewczyn. Teraz jechał jeszcze poza Duszanbe, ale jak wróci obiecał się jeszcze odezwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym wieczorem odwiedziliśmy zwyczajną tadżycką rodzinę. Niestety popełniliśmy taktyczny błąd. Niedługo przed odwiedzinami zjedliśmy obiad. A oni wpychali w nas jedzenie, aż ciężko było odmówić. Tworzą ciekawą rodzinę. Z jednej strony religijną i tradycyjną, ale zachowanie męża wobec żony jest bardzo zbliżone do modelu europejskiego. Rozłożyli  „stół” (właściwie sam obrus na podłodze) i córki zaczęły donosić frytki, lepioszki, pomidory, ser. Zapraszali, żeby odwiedzić ich znowu tak szybko jak to tylko możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy przywieźli mi Ptasie Mleczko. Poczęstowałem tym Dilshoda i był wniebowzięty. Pamięta je z dzieciństwa, a to które przywieźli jest najlepsze jakie jadł. Ja wyskoczyłem z patriotyzmem, że to Polacy pierwsi stworzyli przepis na mleczko, a wszystkie inne to badziew. On od razu sprawdził te informacje na ichniejszej Wikipedii i okazały się prawdą. Wyczytał, że stworzyła je firma Wedel. A na naszym opakowaniu jaki napis? Wedel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie mam z tego dnia zdjęć. Polacy mieli dwa aparaty, więc mój był zbędny. Problem taki, że teraz nie możemy ich skopiować do komputera (brakuje odpowiednich czytników lub kabli) i trzeba będzie na te zdjęcia poczekać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3345535884435544682?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3345535884435544682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/hisor.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3345535884435544682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3345535884435544682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/hisor.html' title='Hisor'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/THOeQE9TBvI/AAAAAAAAIpU/30G4EbP6Ouk/s72-c/IMGP6810.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3860187334184099397</id><published>2010-08-21T20:04:00.006+05:00</published><updated>2011-04-20T02:14:13.210+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kościół'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Kościół</title><content type='html'>Zgodnie z założeniami projekty dla którego tutaj jestem rozpoczęły się szkolenia dla nauczycieli. Miały rozpocząć  się o 9 rano, ale większość się spóźniła, więc rozpoczęły się z „lekkim” poślizgiem. W urzędowym bufecie była przygotowana kawa i kanapki dla uczestników szkolenia. Chyba nikt nie przewidział, że większość z nich obchodzi ramadan i w ciągu dnia nic nie jedzą i nic nie piją. Ja jestem katolikiem i chętnie z przerwy i jedzenia skorzystałem. Szkolenie głównie było prowadzone w języku tadżyckim , więc na przerwę oczekiwałem z wielkim utęsknieniem.&lt;br /&gt;W piątek miało u mnie przenocować troję Polaków. Kładłem się już spać, żeby rano do nich wstać i dostaję smsa, że nie będzie ich rano ponieważ spóźnili się na samolot. Zdarza się. Współczuje i czekam dalej. Jak sytuacja z nimi się rozwinie to może coś napiszę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TG_vDH7rVOI/AAAAAAAAIo0/azLWII_zux4/s1600/Kopia+IMGP4242.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TG_vDH7rVOI/AAAAAAAAIo0/azLWII_zux4/s320/Kopia+IMGP4242.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5507883706245403874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sobota. Pierwszy raz od dwóch tygodni zakładam długie spodnie. Zrobiło się chłodniej? Nie. Wybieram się do kościoła. O dziwo dosyć szybko go znalazłem, chociaż jest dobrze schowany pomiędzy wysokie płoty innych domów. Na mszy oprócz księdza i sióstr było 4 osoby. Ksiądz jak mnie wyczaił przed mszą to podszedł, przywitał się, pytał skąd jestem, co robię, dlaczego itd. W tym momencie odpadł kawałek sufitu. Siostry (wyglądu Matki Teresy z Kalkuty) zaczęły piszczeć. Ale nikt przez dach do kościoła nie wpadł. Można było dalej modlić się w spokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba byli szczęśliwi, że przyszedł kolejny wierny i dali mi książki z tekstem mszy itd. Chcieli nawet żebym czytanie przeczytał, ale może nie za szybko. Po angielsku raz czytałem w kościele i raczej to nie takie proste, żeby Cię ktoś zrozumiał. Tacę zbierali za pomocą worka na kiju (jak do polowania na motyle). Widząc ten dziurawy dach nawet ja musiał coś wyciągnąć i wrzucić. Nie lubię mszy po angielsku, kojarzy mi się z amerykańskimi filmami. Ale tu nie ma co lubić bądź nie, więc było dobrze. Na koniec ksiądz czekał przed kościołem i z wszystkimi się żegnał. Mówi do mnie: Adam, to widzimy się za tydzień. Chyba niepotrzebnie mu powiedziałem do kiedy tu zostaję. Jak nie będzie mnie w tym kościele to prosty rachunek – nie byłem w żadnym, bo innego nie ma w tym mieście. Niech się nie martwi. Będę i za tydzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3860187334184099397?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3860187334184099397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/koscio.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3860187334184099397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3860187334184099397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/koscio.html' title='Kościół'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TG_vDH7rVOI/AAAAAAAAIo0/azLWII_zux4/s72-c/Kopia+IMGP4242.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6133551423323147010</id><published>2010-08-16T23:14:00.002+05:00</published><updated>2010-08-17T02:15:42.572+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='milicja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Milicja</title><content type='html'>Główna ulica miasta – Rudaki, tuż obok siedziba prezydenta kraju. Trzy pasy w każdym kierunku. Ulicą jedzie trolejbus. Dosyć szybko jak na takiego starego grata. Trolejbus musi się trzymać określonego toru jazdy, żeby się „nie odczepił” od zasilania. Trąbi i wyprzedza wszystkich po kolei. W końcu omija samochody tak daleko od trakcji elektrycznej, że widać tylko wielki błysk, huk i trolejbus stoi na środku ulicy bez energii. Ludzie wokoło się zatrzymują. Jedni się śmieją, inni kręcą głową mówiąc „durak”. Tylko milicja, która w centrum stoi co 100 m, gwiżdże i coś krzyczy, czego już wcale nie mogę zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w Duszanbe pewne rondo. Na środku stoi dumny, duży paw wykonany z jakiejś świecącej blachy. Nieoficjalna nazwa ronda – rondo policji drogowej. Dlaczego? Paw to po rosyjsku „ptica”, a ptica to też znaczy kogut. Natomiast kogut potocznie znaczy pe…, homoseksualista znaczy się. Wniosek: rondo pawia = rondo pticy = rondo koguta = rondo policji drogowej = rondo tych homoseksualistów z policji drogowej. Krótko mówiąc nikt nie lubi tu drogówki i jak tylko może to ich obraża. Trochę trudno się dziwić, bo mogą być mega uciążliwi. Niektórzy uważają, że to najgłupsza grupa społeczna. Jedyne co potrafią to brać łapówy. Poznałem kierowców, którzy widząc patrol przewieszali przez siebie pas bezpieczeństwa a zaraz za policją odwieszali na miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami się budzisz, jest już widno, ale nie masz pojęcia, która jest godzina. Ja tak nie mam. Dzień w dzień o 7 rano słyszę za oknem jak na podwórku kobiety z dzieciakami szorują dywany. W mieszkaniach trudno jest dostrzec z czego wykonana jest podłoga. Każda powierzchnia jest dokładnie przykryta dywanem lub czymś podobnym. To i szorowania jest dużo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6133551423323147010?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6133551423323147010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/milicja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6133551423323147010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6133551423323147010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/milicja.html' title='Milicja'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7765893486529845057</id><published>2010-08-13T16:13:00.005+05:00</published><updated>2011-04-20T02:13:46.036+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szkoły'/><title type='text'>Pierwszy tydzień</title><content type='html'>Powoli zaczynam się przyzwyczajać do mieszkania tutaj. Nie mam jeszcze bardzo rozszerzonych kontaktów (na co Magda bardzo nalega), ale za to na osiedlu poznają mnie hydraulicy, dzieci sąsiadki (i sama sąsiadka oczywiście też), w sklepie też mnie zna pani za kasą, taksówkarz wie gdzie mieszkam. Tak więc, powoli jest coraz lepiej. Coraz mniej boję się jeździć z kimś i nawet potrafię sam przejść przez ulicę, co wcale nie jest takie łatwe. W przedszkolu uczyli mnie – najpierw w lewo, potem w prawo i znowu w lewo. Tutaj najlepiej obracać głowę wokół szyi aż nie przeskoczysz na drugą stronę. Oni jadąc cały czas trąbią, ma to jednak swoją zaletę bo wiesz, że coś jedzie i wcale nie ma zamiaru się przed tobą zatrzymać. Ogólnie chodząc po ulicach też czuję się bezpiecznie. Nikt podejrzany mnie nie zaczepiał, nawet pijanych nie widziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda niezmienna. Gorąco. Nie narzekam bo i tak się nic nie zmieni. W biurze, w którym przesiaduję jest klimatyzacja. Jedyny ratunek. Chociaż patrząc na tego splita nie zapominam o moim niedokończonym wykształceniu. Patrzę i od razu przypominają mi się studia i niezaliczone przedmioty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek odwiedziłem szefa Urzędu Edukacji miasta Duszanbe i jeszcze jakąś fundację zajmującą się Internetem. Nie wiem czy mogę zdradzać jakieś szczegóły bo moja szefowa (Magda) mnie zwolni. Potem kilka dni jeździłem z tutejszym pracownikiem po różnych szkołach, w których nie ma Internetu i które będą brały udział w projekcie.  Podróże po tych placówkach były dosyć ciekawe. Wszystkie szkoły miały wiele wspólnych elementów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zawsze przed budynkiem siedziało ok. pięciu osób robiąc dokładnie nic (ale są wakacje).&lt;br /&gt;2. Wszystkie pokoje dyrekcji miały bardzo podobny schemat umeblowania.&lt;br /&gt;3. Wszędzie była masa zdjęć prezydenta Rahmona, we wszystkich możliwych pozycjach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdej szkole komputery są. Nawet jeśli do tej szkoły jest ciężej trafić niż do łazienki w nocy będąc w obcym domu. Z tego co się dowiedziałem wszyscy sąsiedzi Tadżykistanu przeprowadzili komputeryzację w szkołach, więc i tu koniecznie musiało do tego dojść. W jednej szkole było 15 komputerów na ponad 2000 uczniów. Na tej samej szkole cytat pana prezydenta w stylu, że XXI wiek to wiek nowych technologii. Trudno się nie zgodzić. Pracujemy nad tym, aby szkoły były połączone w jedną sieć. Większość szkół ma dostęp do Internetu, ale nie wszystkie. Problem jest taki, że są placówki w których nie ma telefonu stacjonarnego (brak możliwości podłączenia Internetu kablem) i dodatkowo Internet radiowy też nie zadziała bo sygnał tam żaden nie dochodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałem się na obiad. Knajpa z płowem, którą polecała mi Magda była zamknięta. Nie miałem już czasu i byłem mocno głodny, więc zaszedłem do jakieś tureckiej „restauracji”. Wchodzę, a z ekranu plazmy na ścianie wita mnie roześmiana Kasia Cichopek reklamując nie wiem co. Okazuje się, że puszczają polski kanał 4fun.tv. Po długim analizowaniu menu wybieram jakąś super pozycję. No i co? No akurat tego nie mamy. Dobra to następne. No tego też nie ma. To co jest? Kebab. Ok. Niech będzie kebab. Byłem bardzo głodny, ale po spróbowaniu od razu mi przeszła ochota na jedzenie. Albo to żarcie miało tyle wartości odżywczych, że nasyciłem się po dwóch kęsach, albo było strasznie niedobre. Wybieram opcję nr dwa. Wniosek: dobre Turki przyjechały do Polski a nie do Tadżykistanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęć robię mało. Rano wychodząc z domu muszę zabrać laptopa, ładowarkę, dwa telefony, kalendarz, portfel, żel do dezynfekcji rąk  i wodę. Jak patrzę na aparat to szybko odchodzi mi chęć zabierania go ze sobą. Postaram się to zmienić i koniecznie coś umieścić w galerii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś jest zainteresowany powiadomieniami o nowych postach na mejla. Proszę się zgłaszać: adamkkowalczyk@gmail.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7765893486529845057?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7765893486529845057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/pierwszy-tydzien.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7765893486529845057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7765893486529845057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/pierwszy-tydzien.html' title='Pierwszy tydzień'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6292802061128784341</id><published>2010-08-07T14:04:00.002+05:00</published><updated>2011-04-20T02:14:35.940+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Spacer</title><content type='html'>Dziś miałem jechać z Rustamem (tutejszym koordynatorem projektu) do centrum szkoleniowego. Niestety zmarł jego znajomy i on poszedł na pogrzeb. Dzięki temu mam dzień wolny. Postanowiłem zatem wybrać się w miasto. Poznać trochę bliższą i dalszą okolicę. Z komunikacji miejskiej zrezygnowałem bo po pierwsze wielki strach, a po drugie i tak nie wiadomo co dokąd jeździ. Na taksówkę szkoda kasy, więc spacer na początek jest dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem dotrzeć do centrum od którego mieszkam kilka kilometrów. Nie mam póki co zbyt dokładnej mapy, więc idę na czuja i pytam o drogę kogo popadnie. Wyznaję zasadę Jasia i Małgosi i po drodze zapisuję w kalendarzu ulice jakie pokonuje, co by jakoś wrócić.  Pytam o drogę dużo osób bo każdy mówi zupełnie co innego. Niektórzy straszą mnie, że to 13 km, albo wskazują dziwne kierunki. Nawet ja wiem mniej więcej w którą stronę muszę iść. Po wielkim wysiłku docieram do najważniejszej ulicy miasta – ulicy Rudaki. Trafiam na pomnik jakiegoś kolesia co się nazywa Somoni. Musi człowiek ważny skoro ma taki pomnik. Robię zdjęcie i już widzę kątem oka jak zmierza w moją stronę milicjant. To niedobrze – myślę sobie. Nie mam przy sobie paszportu bo oddałem Dilshodowi, żeby mnie zameldował. No nic nie będę przecież uciekał. Jak będzie się czepiał to powiem mu, że mam znajomości w PiSie. Ale pan nie chce ode mnie dokumentów tylko zaprasza bliżej pomnika, podaje mi rękę i każe robić jak najwięcej zdjęć. W międzyczasie opowiada jakiż to ważny pan tam stoi na postumencie. Niewiele z tego zrozumiałem to i nie będę powtarzał. Nalega żeby mógł mi zrobić zdjęcie na pamiątkę. Pyta skąd jestem i co tu robię. Mówię - Polsza. A on na to – Aaa Polsza? jasne, Norwegia, Germania, tak? Z Norwegią mamy niewiele wspólnego ale nich mu będzie. Chyba mam dziwne szczęście do milicjantów, rok temu w Kirgistanie to były pierwsze osoby z którymi nawiązałem kontakt.  Po wymianie zdań pan oficer mówi w końcu czemu jest taki miły - Ma już lepioszkę (chleb innymi słowy) i potrzebuje trochę kasy na jakieś piwo do tego. Ściemniam mu, że jestem młody i nie mam pieniędzy i szybko zadowala się drobnicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po długim spacerze szukam już tylko miejsca, gdzie mogę zjeść normalny obiad (ostatnio jadłem obiad we wtorek w domu). Trafiam na zagraniczną restaurację, gdzie obsługa nawet mówi po angielsku. Chyba jeszcze nie jestem do końca gotowy na lokalne jedzenie. Przyjdzie czas. Jem makaron i spadam do domu. Jak przystało na człowieka z zachodu biorę taksówkę – czyli starą wołgę z jeszcze starszym kierowcą. W mieszkaniu jak nie było prądu od rana tak nie ma go nadal (komputer nic przez ten czas się nie podładował). Cieszę się tylko, że tu nie zostałem czekając na prąd. Po przeczytaniu jednego artykułu w Gościu Niedzielnym wraca cywilizacja. Niestety już bez Internetu, który miałem rano. Dilshod (właściciel mieszkania) dziś świętuje bo jest piątek. Przyszedł na chwilę popołudniu i może uda się naprawić Internet. Mam jeszcze filmy na dysku, więc będzie co robić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6292802061128784341?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6292802061128784341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/spacer.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6292802061128784341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6292802061128784341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/spacer.html' title='Spacer'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-1501356467748260407</id><published>2010-08-06T11:14:00.000+05:00</published><updated>2010-08-06T11:15:31.891+05:00</updated><title type='text'>Warszawa-Stambuł-Duszanbe</title><content type='html'>Stało się. Przejmuję pisanie bloga. Przejąłem wyjazd Magdy do Tadżykistanu, teraz przejmuję to, niedługo dobiorę się do jej majątku. Ale po kolei. Witam wszystkich czytelników. Fanów poprzedniej wersji Gromkistana przepraszam – teraz będzie wyglądał zupełnie inaczej, przynajmniej jeśli chodzi o treść. Nie mam talentu i polotu pisarskiego jak Magda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wyjazd zgodziłem się trochę ponad miesiąc temu, podczas wizyty w czekoladziarni. Zaczęliśmy przygotowania czyli zbieranie rzeczy na wyjazd (używany komputer, pożyczony plecak).  W pełni wyposażony dotarłem na lotnisko Okęcie. Na duży plakatach Fryderyk Chopin bardzo mi dziękuje za odwiedzenie jego miasta. Nie ma za co. Może jeszcze tu kiedyś wrócę. Z pamiątką dla Frycka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lot poważnymi liniami lotniczymi jest fajny, nikt nie traktuje cię jak psa. Masz swoje miejsce i nawet do żarcia coś wrzucą. Na lotnisku miałem kompa, ale za nic w świecie nie mogłem się połączyć z „darmową” siecią bezprzewodową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stambuł, Istanbul, Konstantynopol, Bizancjum. Różnie to miasto było i jest nazywane. Zwiedzam je tylko na Wikipedii, nie opuszczę lotniska. Kiedyś tak zwiedziłem Moskwę. Polecam. Siedzisz wygodnie i oglądasz zdjęcia miasta bez ruszania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie ląduję w Duszanbe. Ciężka przeprawa przez papiery do uzyskania wizy – na szczęście panowie bardzo mili (anglojęzyczni) i pomocni. Pytanie w ankiecie – w jakim mieście był wyrobiony paszport? Gość kazał coś wymyślić. Wpisałem wizę turystyczną, ale niestety na tyle co ja chcę tutaj być taka wiza nie wystarcza. Gość pyta – to jaki jest prawdziwy cel wizyty? Coś tam odpowiadam o wolontariacie. Skreśla co się da i dopisuje tak żeby pasowało. Git, wychodzę po bagaż. O dziwo jest (nie spadł podczas transportu starym Ziłem z samolotu do hali). W poczekalni (na dworze przed terminalem) czeka na mnie koleś z napisem „Adam Poland”. To chyba ja? Cześć cześć i wsiadamy do Nexi. Droga przez miasto, choć puste, jest trochę stresująca. Pasy pomalowane chyba tylko dla estetyki. Światło czerwone? To tylko sugestia, droga wolna więc jedziemy dalej. Mieszkanie spoko. Łóżko jest. Idę spać. Zobaczymy co będzie dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem spotykam się z tutejszym koordynatorem projektu u niego w biurze. Wszystko chyba jakoś się kręci. Wracamy później marszrutką (komunikacją miejską), ale kierowca ostro rywalizuje z konkurencją i dosłownie przepychają się samochodami na przystanku. Mój towarzysz na szczęście myśli podobnie jak ja i wysiadamy. Lepiej iść pieszo niż jechać z tymi wariatami. Wieczorem albo nie ma wody albo prądu. Lub obu tych luksusów na raz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-1501356467748260407?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/1501356467748260407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/warszawa-stambu-duszanbe_06.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1501356467748260407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1501356467748260407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/warszawa-stambu-duszanbe_06.html' title='Warszawa-Stambuł-Duszanbe'/><author><name>Adam Kowalczyk</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14828816884274019863</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nRDiNOFJFrI/TGUsEe9hqWI/AAAAAAAAIaY/p8Ov2CpOvY8/S220/ja.jpeg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8431420340681775929</id><published>2010-08-04T02:16:00.004+05:00</published><updated>2010-08-04T02:20:06.541+05:00</updated><title type='text'>Zamiana -  Tadżykistan wita Adama</title><content type='html'>Blog prawie umarł, chociaż tyle się dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może Adam go przejmie i będzie pisać? Adam kręci głową, że chyba nie będzie. Ech… właściwie to blog powinien działać. Bo powinnam być przecież w Tadżykistanie od kilku dni. Ale Adam jedzie za mnie. W takim razie ja zacznę, a potem może go nakłonię. Uwaga! Serial „Tadżykistan” sezon drugi rozpoczęty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nie będę brał żadnych sukienek, ani pudrów, butów! Czy one tam sklepów nie mają?!” tak się zaczyna odcinek pierwszy. Adam się pakuje, a ja chcę mu dać jak najwięcej rzeczy dla Tadżyczek. W końcu leci tureckimi liniami, może wziąć 30 kilogramów bagażu. Leci na dwa miesiące, nie zapakuje przecież całych 30 kilo swoimi rzeczami. Tak więc są dla koleżanek kosmetyki i ubrania, dla ich dzieci buty i słodycze.   &lt;br /&gt;Duszanbe całe w pogotowiu czeka na Adama, Tadżycy, Niemcy i Francuzi pokażą gdzie bankomat, dobry płow, ładne góry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy się zastanawiają po co Adam tam jedzie. Tłumaczę zatem – Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej otrzymało grant od Fundacji dla Demokracji. Projekt czyli (słowo przez wielu znienawidzone, wybaczcie). Jako że napisałam  tenże projekt, pasowałoby żebym go  na miejscu monitorowała, ale nie dam rady. Skomplikowana sytuacja (polska wieś mnie bardziej potrzebuje). Żeby pilnować interesu musiałam kogoś poprosić, żeby pojechał za mnie. O dziwo, Adam się zgodził – „ale na miejscu chcę mieć samochód” -nad tym pracuję. „I laptopa z szybkim Internetem” – może się uda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie, nie! Tam dokąd jedzie Adam nie ma wojny, ani żadnych zamieszek. To w sąsiednim Kirgistanie w kwietniu tego roku wybuchła rewolucja. W Tadżykistanie to się nie zdarzy. Jak pisałam kiedyś, Tadżycy mają dość kłótni po krwawej wojnie domowej, która zakończyła się w 1997 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na ten temat i inne może napisze Adam. Nie załamujmy rąk, kiedy będzie na początku pisał o możliwościach rozwoju chłodnictwa i klimatyzacji w Tadżykistanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro lot. Szerokości zatem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8431420340681775929?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8431420340681775929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/zamiana-tadzykistan-wita-adama.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8431420340681775929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8431420340681775929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/08/zamiana-tadzykistan-wita-adama.html' title='Zamiana -  Tadżykistan wita Adama'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8141065392419346599</id><published>2010-06-29T01:02:00.019+05:00</published><updated>2011-04-20T02:15:09.536+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamieszki w Kirgistanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kirgistan'/><title type='text'>Zamieszki na południu Kirgistanu</title><content type='html'>"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Półmilionowe miasto Osz, które tętniło życiem, kolorowymi  ulicami pełnymi ludzi i rynkiem, dziś (oprócz dzielnic zamieszkanych przez Kirgizów) przypomina miasto widomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do dziś ze spalonego rynku oszskiego wydobywa się duszący swąd spalonego plastiku. W mieście zostały tylko sklepy Kirgizów. Ulice są puste, zobaczyć można tylko samochody szybko przejeżdżające  w obawie przed snajperami. W ostatnich dniach zatrzymano kilkunastu snajperów, w tym najemników, którzy siali panikę i tak wśród wystraszonych mieszkańców. Nieznaczne ożywienie w mieście widać tylko w dzielnicach kirgiskich i na placu centralnym, gdzie do dziś stoi Lenin. Plac otoczony jest wozami bojowymi – mieści się tam kwatera władz. Na plac przyjeżdżają ciężarówki z pomocą humanitarną z Biszkeku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Osz rozruchy zaczęły się po północy 11 czerwca w okolicach hotelu Alaj. Była to bardzo dobrze przygotowana prowokacja ludzi bliskich byłemu prezydentowi, Bakijewowi.  Nieznani ludzie zaczęli strzelać do Kirgizów i Uzbeków. Za chwilę rozeszła się plotka o gwałtach  na kirgiskich dziewczynach dokonanych przez Uzbeków.  Na efekty nie trzeba było długo czekać – ludzie w panice zaczęli opuszczać ten rejon miasta. Uzbecy (których w Oszu i regionie mieszka 50%) pamiętając rzeź sprzed dwudziestu lat, w panice zaczęli uciekać w kierunku granicy z Uzbekistanem (do granicy jest zaledwie 5 kilometrów). Za chwilę pojawiły się barykady na drogach ustawione z samochodowych kontenerów, wzmocnione kratami i kamieniami. Barykady te na co dzień oddzielają terytoria etnicznych Uzbeków o gęstej i niskiej zabudowie, zwane mahalami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak opowiadali Uzbecy, których spotkałem w dzielnicy Czeromuszki, do tego regionu miasta wjechał wóz opancerzony, a na nim wojskowi i ludzie przebrani za wojskowych. Strzelali do domów, do których za chwilę wchodzili szabrownicy, a potem podpalali domy. Widziałem spalony ośrodek zdrowia, szkołę nr 13. W mieście nie ma gazu, nie pracują sklepy. Dostarczana jest pomoc humanitarna, głównie mąka i makaron. Dla małych dzieci nie ma mleka. Brakuje środków czystości. Wczoraj pojawiły się ziemniaki i warzywa z pobliskich wsi. Ale Uzbecy boją się przychodzić na plac po pomoc, a władza boi się wchodzić na terytorium ich mahali. Mieszkańcom kończą się pieniądze, a miejsca pracy są zniszczone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzbecy z bólem mówią o ofiarach tej wojny, ale sami nie są w stanie powiedzieć ilu było zabitych. Dane ograniczają się do ofiar, które zmarły w szpitalach. Zabitych, którzy bliscy zabrali z miejsc tragedii nikt nie policzył. (Wg religii, Uzbecy chowają swoich zmarłych w dniu śmierci). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Regularnie od czterech lat w każdą niedzielę, odwiedzamy Osz. W naszej kaplicy odprawiamy Msze Świętą z katechezą dla garstki katolików pochodzenia polskiego, niemieckiego. Większość myśli o jak najszybszym wyjeździe stąd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Uzbekistanu, z obozów uchodźców niektórzy wracają już do domów. Również po kirgiskiej stronie granicy są obozy. Mieszkają w nich ludzie, których nie wpuszczono do Uzbekistanu. Granicę dla nich zamknięto we wtorek (15 czerwca). Uzbecy boją się wracać do miejsc, gdzie zostały zgliszcza ich domów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja jest nadal napięta, tym bardziej na zbliżające się referendum konstytucyjne, które będzie znakiem legitymizacji rządu tymczasowego. Siłom byłego prezydenta Bakijewa będzie zależało, by referendum nie doszło do skutku. To może oznaczać kolejne rozruchy&lt;/span&gt;" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten e-mail dostałam 20 czerwca od polskich jezuitów z Dżalalabadu, których odwiedziliśmy z Adamem latem 2009 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Referendum w Kirgistanie odbyło się w niedzielę i przebiegło spokojnie. 90,8% głosujących poparło zmiany w konstytucji, które zaproponował rząd tymczasowy. Nowa konstytucja wprowadza system parlamentarny, w miejsce prezydenckiego. Roza Otunbajewa, stojąca na czele rządu zostanie prezydentem do końca 2011 roku. To pierwsza kobieta - prezydent w regionie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według oficjalnych danych w zamieszkach zginęło prawie 300 osób. Nieoficjalnie mówi się o kilkakrotnie większej liczbie zabitych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z domów uciekło 400 000 osób, do tej pory wróciło 75 000. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ludzi w Dżalalabadzie jest bardzo mało, bo większość Uzbeków uciekła przeważnie do Uzbekistanu, gdzie wciąż pozostają. W kirgiskich miastach jest strasznie. W Dżalalabadzie czy w Oszu całe kwartały i ulice są wypalone. Spalono również niektóre wsie. Najgorsza jest nienawiść zasiana między Kirgizami i Uzbekami. Nie wiadomo teraz, jak sąsiad z sąsiadem będzie mógł dalej żyć, jeżeli takie straszne rzeczy się działy między nimi&lt;/span&gt; - powiedział Brat Damian dla Radia Watykańskiego. Walki toczyły się w Dżalalabadzie, blisko kościoła prowadzonego przez jezuitów z Polski. Na szczęście jezuici i kościół pozostały bezpieczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rząd Rozy Otunbajewy stara się o ekstradycję Bakijewa i jego syna do Kirgistanu. Prawdopodobnie to oni są odpowiedzialni za zamieszki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 czerwca rząd tymczasowy zaprzeczył, jakoby z 11 na 12 czerwca miał miejsce gwałt na Kirgizce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8141065392419346599?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8141065392419346599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/06/list-z-kirgistanu-20-czerwca-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8141065392419346599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8141065392419346599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/06/list-z-kirgistanu-20-czerwca-2010.html' title='Zamieszki na południu Kirgistanu'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-1040548997398154408</id><published>2010-05-06T18:35:00.010+05:00</published><updated>2011-04-20T02:15:34.848+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rewolucja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kirgistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bakijew'/><title type='text'>Kirgizi nauczyli się robić rewolucje</title><content type='html'>Jak się rozkręcili, tak zrobili dwie rewolucje w ciągu 5 lat. Jak ktoś określił – nauczyli się demokracji, ale mimo wszystko nie nauczyli się rządzić państwem, jednocześnie nie rozkradając go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7 kwietnia dostałam informację, że na głównym placu Biszkeku, gdzie normalnie gapie podziwiają fontanny i gdzie toczy się towarzyskie życie miasta, obecnie toczą się walki. Zdjęcia były szokujące: zabici na ulicach, płonący pałac prezydencki. Adam, który był również w Biszkeku, w każdym Kirgizie na zdjęciach widział naszych znajomych i dziwił się skąd demonstranci wzięli tyle karabinów. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S-LGeXOJKoI/AAAAAAAAEyw/hnsv-1SN_BM/s1600/z7740066X,Plonaca-ciezarowka-przed-palacem-prezydenckim-w-Biszkeku-.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S-LGeXOJKoI/AAAAAAAAEyw/hnsv-1SN_BM/s400/z7740066X,Plonaca-ciezarowka-przed-palacem-prezydenckim-w-Biszkeku-.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468151122512915074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tulipany zwiędły. Prezydent Kurmanbek Bakijew, wygrany w bezkrwawej właściwie Rewolucji Tulipanów sprzed 5 lat, w tym ubiegłym miesiącu został wielkim jej przegranym. Niezadowoleni Kirgizi z północy zmusili go do ustąpienia. Jedną z bohaterek wydarzeń jest Roza Otunbajewa, która 5 lat temu pomogła „posadzić” Bakijewa na tronie, a teraz go z tego tronu zdjęła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyczyny rewolucji to oczywiście autorytaryzm prezydenta i nepotyzm, (czyli krótko mówiąc ustawianie całej rodziny na stołkach rządowych, o których już pisałam). Prezydent od 2005 roku powoli usuwał swoich współpracowników z czasów rewolucji, a zastępował ich swoją rodziną. Wreszcie ludzie zdenerwowali się, że syn prezydenta Maksim szaleje po Biszkeku samochodem wartym tyle co 20% PKB w kraju, że brat jest ambasadorem w Niemczech i pobiera ogromne wynagrodzenie, że drugi brat kontrolujący wojsko podejrzewany jest o polityczne morderstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne przewinienia pana Kurmanbeka to m.in. próba zmiany konstytucji wg. której miałby zostać dożywotnim prezydentem, a także przekonywanie ludu, że demokracja i prawa człowieka są dla kraju zbyt nowoczesne i należy wrócić do tradycyjnych rad plemiennych. I najbardziej dotkliwe dla prostego ludu: 100% podwyżki za energię elektryczną i gaz i zapowiadane kolejne 500% (!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Protesty zaczęły się już w lutym. W ich wyniku jeden z liderów został aresztowany. Na dobre rewolucja zaczęła się 7 kwietnia, gdy opozycjoniści podłożyli ogień pod budynek rządu w Biszkeku. 7 kwietnia prezydent uciekł ze stolicy na południe kraju z którego pochodzi. Uciekając, ogołocił państwowy skarbiec (podobno jego rodzina „zagospodarowała” sobie 200 mln USD z państwowej kasy, zostawiając w niej łaskawie 16 milionów euro). Potem rewolucja potoczyła się jak lawina – protesty na ulicach, podpalenie budynku telewizji. W tłumie znaleźli się oczywiście złodzieje i maruderzy, którzy korzystając z zamieszania zaczęli demolować i rozkradać towary w sklepach w centrum miasta (podobno nawet kradli komputery z kawiarenek internetowych).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S-LH6qMIjKI/AAAAAAAAEy4/8T7_ktgJIDA/s1600/z7741779X,Skradziony-zolnierzowi-specnazu-granatnik-przeciwpancerny.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 274px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S-LH6qMIjKI/AAAAAAAAEy4/8T7_ktgJIDA/s400/z7741779X,Skradziony-zolnierzowi-specnazu-granatnik-przeciwpancerny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468152708152724642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Demonstracje nie przebiegały bezkrwawo. Brat prezydenta – Szanysz –ten sam odpowiadający za aparat ucisku w kraju, pozwolił strzelać do tłumu – zginęło 85 demonstrantów (dane są rozbieżne, mówi się też o 65 lub 89...), 400 było rannych. Opozycja oskarżyła Bakijewa o „masowy mord”i zażądała jego poddania się. Nie było jednak tak łatwo jak z poprzednim prezydentem – Akijewem, który szybko poddał się i uciekł z kraju. Bakijew postanowił bowiem walczyć i otoczył się swoimi zwolennikami z południa. Tam też zaczął wiecować i nawoływać do jego obrony. Sytuacja stawała się bardzo poważna, tym bardziej, że Bakijew ostrzegał, że jeśli ktoś podejmie się zamachu na niego, kraj utonie we krwi. Wg opozycji próbował rozpętać wojnę domową w kraju. Do akcji wkroczyło ONZ, Rosja, Ameryka i Kazachstan. Miedwiediew przestrzegał przed rozpadem Kirgistanu na bogatszą „północ” i biedniejsze „południe”. Ameryka również nie mogła stać obojętnie – w końcu jej baza lotnicza Manas była zagrożona. Mimo wszystko, 15 kwietnia w mieście Osz prezydent wiecował ze swoimi zwolennikami. Czuł się bardzo pewnie otoczony swoimi ziomkami, jednak jeszcze tego samego dnia musiał wyjechać z kraju prawdopodobnie pod naciskiem Moskwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bakijewa nie chciał nikt oprócz naszego przyjaciela zza wschodniej granicy – Pana Łukaszenki, który ostro skrytykował Rosję, Amerykę i ogólnie cały świat za pomoc opozycji w zawaleniu się rządu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie, według niektórych Rosja maczała palce w rewolucji, wiedząc, że podwyżki ceny energii i gazu doprowadzą do protestów. Pod koniec kwietnia służby specjalne Rosji zatrzymały w swoim kraju i oddały w ręce opozycji w Biszkeku byłego szefa kirgiskiego MSW. Nie jest też tajemnicą, że Bakijew co rusz podpadał Rosji swoimi proamerykańskimi gestami dotyczącymi bazy Manas (za co oczywiście Ameryka słono Bakijewowi płaciła).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kraju doszło też do rzeczy niesłychanych: prorządowi Kirgizi przekonywani, że Rosja doprowadziła do upadku rządu zaatakowali Rosjan (zginęło 5 osób) a przy okazji i Turków mieszkających na przedmieściach Biszkeku. Rosjanom w głowie nie mieści się, że mieszkańcy służalczych jeszcze niedawno republik podnoszą na nich rękę. Rosjan, którzy przecież Kirgistan zbudowali od zera! Nie było to mądre posunięcie ze strony Kirgizów, których setki tysięcy  pracują w Rosji. Rosyjskie nazistowskie bojówki czekają tylko na sygnał do ataku na „czarnych”. Zareagował ostro sam Miedwiediew, i wysłał do Kirgistanu swoich żołnierzy mających bronić rosyjskich cywilów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja na razie jest w miarę ustabilizowana, opozycja zapowiedziała wybory 10 października. Ponadto nowy, tymczasowy rząd domaga się ekstradycji Bakijewa i osądzenia go. W jego imieniu z Białorusi przemawia Łukaszenka, nazywając żądania kirgiskiej opozycji „poniżającymi” i zapewniając, że Bakijew zostanie na Białorusi jak długo zechce. Tymczasowy rząd próbuje odszukać również trzech braci i syna Bakijewa i postawić ich przed sądem. Uwaga, jest biznes! Za ich odnalezienie można zgarnąć nawet 100 000 USD. Podejrzewam jednak, że jeśli zrabowali 200 000 000 USD, (nie wspominając ile „zarobili” przez ostatnie 5 lat) próżno ich szukać w naszej zimnej i deszczowej Polsce, ale pewnie gdzieś na Karaibach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Będę pisać częściej. Będzie ku temu okazja - wyjeżdżam w lipcu do Tadżykistanu:) Szczegóły w następnym odcinku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-1040548997398154408?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/1040548997398154408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/05/kirgizi-nauczyli-sie-robic-rewolucje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1040548997398154408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1040548997398154408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/05/kirgizi-nauczyli-sie-robic-rewolucje.html' title='Kirgizi nauczyli się robić rewolucje'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S-LGeXOJKoI/AAAAAAAAEyw/hnsv-1SN_BM/s72-c/z7740066X,Plonaca-ciezarowka-przed-palacem-prezydenckim-w-Biszkeku-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2943203254155774694</id><published>2010-02-24T22:05:00.005+05:00</published><updated>2011-04-20T02:16:09.111+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><title type='text'>Leczebnyj grzebień</title><content type='html'>Dałam się zrobić w bambuko. Do tego dałam się zrobić w bambuko jeszcze w Tadżykistanie trzy miesiące temu i dopiero niedawno się o tym zorientowałam. Zostałam oszukana w perfidny sposób. Palce w całym procederze maczała wszechobecna globalizacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z TJ wyjeżdżałam w pośpiechu. Parę godzin przed wylotem z obłędem w oczach biegałam po bazarze w poszukiwaniu pamiątek. Nie udało mi się kupić małego garnka (kazana) w którym gotuje się płow, ani czajnika porcelanowego z „logo” bawełny – symbolem Tadżykistanu. Zrezygnowana wybiegałam z bazaru, gdy moją uwagę przykuło stoisko z tradycyjnymi wyrobami. Czyli kołyski dla niemowląt, skrzynie na posag, drewniane misy i inne. I leżały grzebienie – zwykłe, mniejsze i większe. &lt;br /&gt;Przypomniało mi się, że w tym harmiderze jaki miałam w Duszanbe w ostatnim tygodniu nie czesałam chyba włosów. Do tego grzebyk mały i ładny, poręczny i wszędzie się zmieści. Tradycyjny taki trochę nawet mi się zdawał. Tadżycki taki. Pomyśłałam, że gdzieś w dalekich górach kobiety takich pewnie używają - ręcznie struganych, pachnących drewnem. Odpłynęłam. I pomyślałam, że grzebienie mogą być dobrą pamiątką dla koleżanek w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Zapytałam o cenę. Była dość wysoka, ale Pan sprzedawca niezrażony moim zniechęceniem „podłapał temat” i zaczyna zachwalać: „on musi tyle kosztować! że to ręcznie strugany, z bardzo cennego drewna, pani powącha jak pachnie. A do tego UWAGA – „leczebnyj”! Czyli leczniczy. Od razu miałam mieć zdrowe włosy, potem skórę głowy, potem grzebyk miał mnie całkowicie uleczyć. Cudowny grzebyk. Ale stać mnie było tylko na jeden egzemplarz, więc miałam wyrzuty sumienia, że do Polski nie przywiozę ich więcej. Nawet zapytałam sprzedawcę, czy bez problemu wypuszczą mnie z kraju i czy muszę deklarować go na lotnisku. "Oczywiście, że nie! u nas wszystkie kobiety się takimi czeszą! Pani się nie martwi, ale używa na zdrowie!". Bałam się trochę, no bo to jak przemyt, może z drzewa chronionego czy coś, ale pomyślałam, że jeśli ma mnie uzdrowić to biorę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; I ostatnio cała idea grzebyka runęła, tak szybko jak została zbudowana. Zauważyłam jeden detal wskazujący na to, że facet okrutnie mnie oszukał. I to wcale nie mały detal, ale całkiem spory. Słabowidzący by go zauważył, ale widocznie w ferworze zakupów całkowicie go nie dostrzegłam. Wszystko wskazuje na to, że mój cudowny grzebień nie został ręcznie zrobiony. Ani nawet nie pochodzi z tadżyckiego drewna. I chyba nie leczy… I nie sądzę, żeby kobiety w kraju się nimi czesały.&lt;br /&gt;A oto dowód:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S4Vc0s0c1SI/AAAAAAAAEuA/z1PpnyDMETc/s1600-h/grzebyk+raz.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S4Vc0s0c1SI/AAAAAAAAEuA/z1PpnyDMETc/s400/grzebyk+raz.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441857785201218850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S4VfizFSRRI/AAAAAAAAEuI/zt35LsSzJ48/s1600-h/IMGP0640.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S4VfizFSRRI/AAAAAAAAEuI/zt35LsSzJ48/s400/IMGP0640.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441860776179680530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co tu dużo gadać... Grzebień wystrugały, ale pewnie małe chińskie rączki w niewolniczej fabryce. A potem sprzedawca zeskrobał gwoździem logo firmy i tak oto wcisnął mi bubel nie wart kilku groszy. Na pewno nie leczy. I pewnie z jakichś przemysłowych odpadów jest.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jestem rozgoryczona i obrażona. Złożyłabym skargę do tadżyckiego rzecznika praw konsumenta najchętniej. I zrobię to. Niech tylko pojadę kolejny raz. Może po mojej interwencji chociaż dokładniej będą zeskrobywali chińskie litery z podróbek:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nasi bracia z południa - Czesi chyba mają większe powody do wkurzenia. Otóż cała porcelana produkowana w Chinach na spodzie ma napis "made in Czech Republic" albo "made in Chechoslovakia":)Legenda czeskiej porcelany dotarła do Azji Środkowej podczas ZSRR. Dotarła też legenda wysokiej jakości polskich butów i odzieży. Dlatego gdy wyjeżdżałam, kobiety z Save the Children prosiły o przywiezienie kolejnym razem polskich bucików dla dzieci i ubrań. I przywiozę. Nie mogę przywieźć im żubrówki ani kiełbasy, to chociaż buty dla dzieci przywiozę. Niech dalej polskie produkty cieszą się uznaniem za granicą, niech trwa legenda polskich fabryk, których już prawie nie ma! Bo Chińcyki mocno trzymajo. Cały świat za mordkę trzymają skubańcy. Globalizacja panie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2943203254155774694?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2943203254155774694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/02/leczebnyj-grzebien.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2943203254155774694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2943203254155774694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/02/leczebnyj-grzebien.html' title='Leczebnyj grzebień'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S4Vc0s0c1SI/AAAAAAAAEuA/z1PpnyDMETc/s72-c/grzebyk+raz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8701760813707128877</id><published>2010-02-03T20:06:00.005+05:00</published><updated>2010-02-03T20:35:33.536+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czyli Popielów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poupendlow'/><title type='text'>Podziękowania z Pope&amp;lova</title><content type='html'>Nie jestem bynajmniej w Tadżykistanie, ale czas napisać posta. Podziękowania znaczy się napisać, za sms-y wysyłane na konkurs Blog Roku 2009. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głosów oddano na gromkistan sporo, ok. 200, więc uznaję to za duży sukces i dziękuję wszystkim, którzy wysłali. A szczególnie tym, którzy bardzo się zaangażowali i agitowali wśród znajomych, rodziny, parafian itp:)&lt;br /&gt;Ale nie udało się niestety przejść do kolejnego etapu. Mój blog utknął na 12 miejscu, do kolejnego etapu zaś przeszło blogów 11. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucie podobne do tego z 6 klasy podstawówki, kiedy zabrakło ciut ciut do świadectwa z czerwonym paskiem. Dosłownie - gdybym z tej fizyki miała 5 a nie 4,5 mogłabym się chociaż raz w życiu pochwalić świadectwem z wyróżnieniem. Ale nie... Zawsze brakuje ciut-ciut. Zawsze jestem druga. Jak Adaś Miauczyński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale konkurs minął, trzeba żyć dalej. Tyle interesujących wydarzeń dookoła - mrozy 30. stopniowe, przewroty w polityce (wreszcie rozumiem na czym polega ta słynna afera hazardowa i ja chce Arłukiewicza na prezydenta!!!), Avatar w kinie, nagroda Grami dla Bejonse. Trzęsienie ziemi na Haiti, nowe samoloty dla polskich żołnierzy w Afganistanie. Wreszcie mogę pożyć jak normalny Polak na bezrobociu. Czyli 5 godzin telewizji dziennie (jak nie pada śnieg i dobrze odbiera) - stąd to wszystko wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem w swoim Pope&amp;lovie, niewielkiej wiosce, ok. 80 kilometrów od Warszawy. W swoim urzędzie pracy zarejestrowałam swoją bezrobotność w celu uzyskania bardzo ważnego papierka - ubezpieczenia iii....zamiast rzucić się w wir poszukiwań pracy jak mi kazał pan doradca zawodowy, żyję sobie na wsi spokojniej, wsi wesołej czekając spokojnie na zaplanowany wyjazd w góry. Czytając książki, ucząc się (gotowania między innymi!:), oglądając po dwa filmy dziennie i tv (neta nie mam).  I obserwując. To wielce interesujące zajęcie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie byłam tu tak długo i coś, co kiedyś wydawało mi się tu normalne, teraz przybiera rozmiary paranoi i patologii. Polska wieś jest totalną patologią. A może patologia jest wszędzie, tylko na wsi szczególnie to widać? W sumie wiem nawet ile sąsiad z Pope&amp;lova ma hektarów pola, a nie wiem jak wygląda mój sąsiad w Warszawie.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie hasło na dziś - cudze patologie ganicie (jak ja to robiłam w stanach) a swoich nie znacie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze Tadżyk może mieć kilka żon? No to na przykład taka polska scenka rodzajowa, która na mnie nie robi wielkiego wrażenia, (ale może na innych tak). Mój sąsiad, dziadek lat. 83. Całe życie pił, podczas swoich ciągów alkoholowych gubił sztuczną szczękę i spal po stodołach, jego żona chodziła za nim i tą szczękę odnajdywała. Bili się (i dalej to robią). Kilka lat temu dziadek chciał rozwodu, ale chyba babcia się nie zgodziła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjechałam na studia, wątek ten i wiele innych urwał się w mojej świadomości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł tenże sąsiad do mnie wczoraj, umysł ma jeszcze światły, więc rozmawialiśmy swobodnie (tylko pomylił mnie z mamą na początku). Zapytałam grzecznie o zdrowie, na co dziadek odpowiedział tak: "Pani! Nogi odmawiają posłuszeństwa, ale w sylwestra jeszcze trzy "ćwareczki" sam żem obalił, to chyba nie jest tak źle, nie? Chyba tylko to paliwo trzyma mnie jeszcze przy życiu - 83 lata! Papież jaki był, jak miał 83 lata! A ja jeszcze daję radę!". Z wywiadu lokalnego wiem, ze naprawdę daje rade. Nawet zdarza mu się awanturować z żoną i rozwodzić się co miesiąc i przespać w stodole. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś ten sam sąsiad szedł ze mną ze sklepu. Paliwo działa chyba coraz słabiej, bo powłóczył nogami. Bezzębnymi dziąsłami opowiedział o słabej małżonce i swoim słabym stanie. W jego żyłach płynie chyba C2H5OH, a nie krew. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym, jest bardzo pozytywnym dziadkiem, odwiedzał nas kiedyś często jak nie pil. Dla mnie zawsze normalnym było, ze pije i gubi szczeki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I takich patologii jest masa, miliony patologicznych historii. Nie będę pisać więcej, żeby nikt się nie obraził, zamierzam pobyć na swojej umęczonej wsi jeszcze z tydzień. Więc żeby mnie wieś za obgadywanie publiczne na gnoju nie wywiozła (jak Jagnę w Chłopach, ale ja za coś innego wprawdzie) kończę swoje wypociny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbliża się wieczór, czas na kolejny film. Musze zakopać się w kołdry i śpiwory, bo zimno. Bo rura jakaś pękła i kaloryfery nie grzeją. I przy okazji wody nie ma od trzech dni (podziękowania dla sąsiadki za pożyczanie łazienki każdego wieczora). Prawie jak w Tadżykistanie czasem. Polska prowincja, 80 kilometrów od stolicy. Lubię ją. Dziś przyjechał do mnie kolega, jutro wieś będzie szumieć o moim rychłym zamążpójściu. Moje pojawienie się tutaj po pięciu latach wywołało furę plotek. Ale to nic. I tak ją lubię. Dobrze, ze prąd jeszcze jest, może pojutrze będzie woda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję raz jeszcze za glosowanie na gromkistana i pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8701760813707128877?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8701760813707128877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/02/podziekowania-z-pope.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8701760813707128877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8701760813707128877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/02/podziekowania-z-pope.html' title='Podziękowania z Pope&amp;lova'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4980891269667801791</id><published>2010-01-13T22:30:00.012+05:00</published><updated>2010-01-13T23:49:49.967+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blog roku'/><title type='text'>Bo tu taki konkurs jest....</title><content type='html'>Witajcie ponownie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspomniałam w ostatnim, grudniowym poście, zgłosiłam swojego bloga do konkursu. Znowu muszę podziękować kilku osobom, że uświadomiły mi, że coś takiego istnieje i namówiły do uczestnictwa:) A chodzi konkretnie o konkurs Blog Roku 2009, organizowany przez onet.pl. Adres: www.blogroku.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czym to się je: konkurs składa się z kilka etapów. Drugi ma miejsce właśnie teraz i od Was, a właściwie Waszych smsów zależy, czy przejdzie dalej. A jeśli przejdzie dalej, jego ocena trafi w ręce komisji. Nie ukrywam, że konkurencja jest ogromna, a blogi arcyciekawe (do końca roku najchętniej siedziałabym przed komputerem i czytała:) i w związku z tym szanse na zajęcie miejsca na podium są też niewielkie. Warto próbować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętacie, kiedy w Kirgistanie zostałam okradziona?  Ze znajomymi nabijaliśmy się wtedy, że będę pobierać 0,50 groszy opłaty za wejścia na bloga, albo bezczelnie podam numer konta i wtedy uda mi się odkupić ukradziony aparat. Nie zrobiłam tego oczywiście, ale dostałam propozycje prywatnej pomocy, za które bardzo dziękuję.  &lt;br /&gt;Tym razem cel jest szlachetniejszy: dochód z przesłanych smsów sfinansuje turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznę więc teraz głupio, bo jak w tiwikłizach (ale pytanie nie będzie dotyczyło tym razem „Klanu”:) : &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JEŚLI UWAŻSZ, ŻE GROMKISTAN ZASŁUGUJE NA TWOJE 1,22 ZŁ, A TYM SAMYM WSPARCIE TURNUSÓW REHABILITACYJNYCH, WYŚLIJ SMSA O TREŚCI D00110 NA NUMER 7144. &lt;br /&gt;00 - to cyfry, a nie oo. Głosowanie zakończy się 21 stycznia o godzinie 12.00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli uważasz, że zasługuje, ale wolisz wydać 1,22 zł na KitKata, to się nie krępuj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli uważasz inaczej i chcesz mi bardzo powiedzieć, że był do kitu albo co w nim mogę zmienić w przyszłości (bo ja tam wrócę!), to wyślij smsa pod mój numer z własną uwagę. Koszt zależny od operatora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A! I JEŚLI ZDECYDUJESZ SIĘ NA PIERWSZĄ OPCJĘ, TO Z JEDNEGO NUMERU TELEFONU MOŻNA WYSŁAĆ JEDNEGO SMSA! Żeby moi poddani fani niepotrzebnie nie zapychali skrzynek onetowi, ok:)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vot vsio co chciałam Wam przekazać w związku z konkursem. Bo mam pewien plan. Obiecałam sobie, że jeśli moje pisanie odniesie jakikolwiek sukces, to zastanowią się w przyszłości nad rozwojem w tym kierunku. Bo to fajne jest, to mi się podoba. &lt;br /&gt;A jeśli nie… chyba i tak będę pisać, przynajmniej o tym jak przeciętna melepeta może dać sobie doskonale radę w azjatyckich stanach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie dziękuję wszystkim, którzy smsy wyślą, tym którzy nie wyślą, a czytają też dzięki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia! I trzymajcie kciuki za zgodę między ministerstwami w Tadżykistanie i mój wylot w Pamir!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S04K_ouyLTI/AAAAAAAAEnI/9umY5dAMxHw/s1600-h/blog+do+konkursu.bmp"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 261px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S04K_ouyLTI/AAAAAAAAEnI/9umY5dAMxHw/s400/blog+do+konkursu.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426286689409707314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4980891269667801791?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4980891269667801791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/01/bo-tu-taki-konkurs-jest.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4980891269667801791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4980891269667801791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/01/bo-tu-taki-konkurs-jest.html' title='Bo tu taki konkurs jest....'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/S04K_ouyLTI/AAAAAAAAEnI/9umY5dAMxHw/s72-c/blog+do+konkursu.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6337276612261485137</id><published>2010-01-13T18:52:00.007+05:00</published><updated>2010-01-13T21:11:37.835+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TJ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='01.02.2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trzęsienie ziemi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pamir'/><title type='text'>Trzęsienie ziemi nie wstrząsa polityką w Tadżykistanie</title><content type='html'>Witajcie i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się kilka dni temu okazało, moja przygoda ze azjatyckimi stanami, chociaż przed chwilą przecież się skończyła, to właśnie miała się rozpocząć na nowo. Może nie przygoda, ale przygódka, no i miała, ale utknęła w martwym punkcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż po Nowym Roku dostałam smsa od kolegi o trzęsieniu ziemi w Tadżykistanie. Pomyślałam, że nic nowego w tamtym rejonie – od stycznia 2007 do marca 2009 zarejestrowano ponad 170 wstrząsów. To jednak było silniejsze niż przeciętne i narobiło sporo szkód. Na szczęście nikt nie zginął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się okazało 2 stycznia w Pamirze zatrzęsła się ziemia o skali 5,3 punktów Richtera. Epicentrum znajdowało się ok. 230 kilometrów od stolicy, więc na mieszkańcach Duszanbe lekkie wstrząsy nie zrobiły wrażenia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wracając do Pamiru - w zagrożonym regionie mieszka 25 tysięcy osób. Nikt nie zginął, ale bez dachu nad głową zostało ok. 20 tysięcy (źródło PAP) albo ok. 7 tysięcy ludzi (źródło Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych Tadżykistanu). Zniszczone zostały dwie szkoły, lokalne linie energetyczne, droga dojazdowa do Duszanbe. Poszkodowani mieszkają w szkołach, które przetrwały. Ale nie będą mogli tam przecież mieszkać wiecznie. Ponadto w Pamirze o tej porze roku leży od dawna śnieg do pasa i jest zimno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat jednak nie rzucił się z pomocą Tadżykistanowi. O co chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu z fundacją, z którą współpracuję, skontaktowało się jedno z polskich ministerstw. Poprosili o pomoc w przekazaniu transportu dla Pamiru – głównie namiotów, koców, ciepłych ubrań i najpotrzebniejszych rzeczy, których ludziom tam brakuje. Wraz z kolegą z fundacji wykonaliśmy masę telefonów do Tadżykistanu i do ambasady polskiej w Ubekistanie, z pytaniem co jest potrzebne i jak to zorganizować, gdzie może lądować samolot z darami, kto ma zająć się rozdysponowaniem ich itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko jest gotowe, samolot czeka w pogotowiu na wylot, mój paszport leży w pogotowiu w plecaku. Podobnie czekają samoloty innych krajów – m.in. z USA. I nic nie zapowiada, że ta pomoc poleci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto wyjaśnienie całej zagadki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadżyckie ministerstwo X musi oficjalnie ogłosić apel do społeczności międzynarodowej, że potrzebuje pomocy. Taki apel mogą umieścić nawet na swojej stronie internetowej i jest to sygnał do rozpoczęcia działań. Nieskomplikowana sprawa. Ale nie umieszcza tego apelu, chociaż mija 10 dni od trzęsienia ziemi. Bo żeby ogłosić apel, potrzebują sygnału od podległego im ministerstwa Y. Ale ministerstwo Y obraziło się na X i nie chce dać takiego sygnału. &lt;br /&gt;Pamirczycy toną w śniegu bez dachu nad głową, samoloty czekają, ja czekam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ktoś wpadnie na wspaniały pomysł i zaprosi obu ministrów do programu „Wybacz mi”, żeby w końcu się przeprosili i ten apel umieścili?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6337276612261485137?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6337276612261485137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/01/trzesienie-ziemi-w-tadzykistanie-nie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6337276612261485137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6337276612261485137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2010/01/trzesienie-ziemi-w-tadzykistanie-nie.html' title='Trzęsienie ziemi nie wstrząsa polityką w Tadżykistanie'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4014349858558252238</id><published>2009-12-22T19:09:00.020+05:00</published><updated>2011-04-20T02:16:36.864+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kirgistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska jest faaaaaaajna:)'/><title type='text'>"Witaj Gromku w domku!"</title><content type='html'>Czy w ogóle istnieje coś takiego jak szok popowrotowy? Że niby jak się jest długo poza domem, to po powrocie wpada się w smutek, że to już koniec przygody, trzeba wrócić do normalnego życia itp.? Zupełnie tego nie odczuwam.&lt;br /&gt;Dzięki Dobrym Ludziom – rodzinie, przyjaciołom, geografom i znajomym, mój powrót okazał się bardzo, bardzo przyjemny i bez żadnych szoków!&lt;br /&gt;Może dlatego też, że wpadłam w sam środek przygotowań do świąt - tu wigilia, tam wigilia, niedługo prawdziwa Wigilia, spotkania, zakupy...&lt;br /&gt;Właśnie, zakupy! Jeśli czymś mój szok się objawił, to tym że w sklepach wszystko mi się podoba! Kurtki zimowe, buty, na myśl o których zawsze słabo mi się robiło, teraz nie są problemem, bo wszystko mi się podoba! Tylko dziwnie się ciocia Ewa patrzy – „kupiłaś zieloną czapkę z pomponem? Podoba Ci się toto?!”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku – muszę opisać mój wyjazd, bo to była niezła jazda bez trzymanki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewakuacja z Azji, po prawie półrocznym pobycie, była operacją skomplikowaną i wcale nietanią (patrz akapit 6).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw musiałam zakończyć pracę w biurach Tadżykistanie i Kirgistanie– po dwóch tygodniach ciężkiej pracy do późna, zasnęłam  na ostatnim, pożegnalnym spotkaniu ze znajomymi w Duszanbe. Czego mnie to nauczyło – nigdy nie zostawiać ważnych spraw na ostatnią chwilę, jeśli nie chce się zostawać w biurze do 3. nad ranem. I tak ostatnie faktury i dokumenty w ostatniej chwili, przez wejściem do samolotu przekazał mi kurier – koszmar jednym słowem. Ale ostatecznie mogę zameldować wykonanie zadania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciepłego Tadżykistanu przejechałam do mroźniejszego Kirgistanu. W Biszkeku byłam jeszcze 5 dni, ale minęły mi one głównie na chorowaniu i myśleniu nad prezentami dla rodziny i znajomych (i tak plan nie został wykonany nawet w połowie, wybaczcie…). Biszkek o tej porze roku jest ponurym miastem – nad centrum zalega mgła, pada deszcz ze śniegiem. Nawet nie chciało mi się zdjęć robić. Nie jest tak fajnie jak latem, więc z niecierpliwością czekałam na wylot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nadszedł ten dzień – 15 grudnia, 05:30 rano, wiekopomna chwila. Szczęśliwa stoję w kolejce do odprawy. Plecak upakowany mam do granic możliwości, wszystko przemyślanie ułożone, każda interwencja, otwarcie go może zakończyć się katastrofą, rozsypaniem wszystkiego, zepsuciem suwaka itp.  Ale mimo wszystko staje się – młody Rosjanin kontroler prosi o otwarcie plecaka, bo tam w środku coś jest co mu nie pasuje. Błagania, żeby się odczepił, że jestem grażdanką jewrosojuza i pracuję w poważnej organizacji nic nie dają. Jak się potem okazuje książka przecież przypomina bombę. No bo przecież przypomina, czyż nie?! Przy pakowaniu z powrotem plecaka młody kontroler szepcze mi do ucha, że mam spory nadbagaż i za 50$  „załatwimy sprawę”. Wiem, że mam ponad 10 kg nadbagażu, ale spławiam go wkurzona, że mi cały misternie zapakowany plecak rozsypał i idę oddać te toboły. I już za chwilę żałuję, że odrzuciłam jego propozycję za 50$. Bo pan od bagażu pukając w kalkulator wskazuje mi 308 $ do zapłacenia – 30 dolarów za każdy dodatkowy kilogram do Warszawy! Ja na cenę na kalkulatorze popukałam się w czoło – w życiu nie zapłacę tyle za 10 kilogramów letnich ubrań! Trochę kombinowania i w efekcie mój bagaż podręczny miał 17 kilogramów, a do bagażu samolotowego poszło grzecznie trochę ponad 20 kilogramów. Nie zapłaciłam więc ani grosza. I niczego nie musiałam zostawiać:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem cztery godziny lotu do Moskwy (-27 st. mrozu!), szybka przesiadka do Warszawy(dwie godziny lotu i tylko -3 stopnie zimna) i już jestem w Polsce! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie, w samolocie, poznałam arcyciekawego Rosjanina - pustelnika, który podróżował do Rzymu. Aleksander między Warszawą a Rzymem musiał napić się mleka ze swojego bagażu, a miał tylko 1,5 godziny na przesiadkę. Był głodny, całkiem nie po chrześcijańsku przeklinał samolotowe jedzenie i stwierdził, że umrze z głodu zanim doleci do Rzymu. A w bagażu miał mleko i chleb. Kto więc musiał mu pomóc w sprawnym przeprowadzeniu tej operacji? Kto czekał na mnie na lotnisku, ten wie:) W podziękowaniu Aleksander zrobił przede mną kilka dziwnych znaków, mających zapewnić mi dużo dzieci i dobre zdrowie – niewiem jakim cudem, ale zdążył i napić się mleka i wsiąść do samolotu do Rzymu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I Okęcie wita! Polskie nazwy, polski język, żadnych wiz, formularzy i głupich pytań o cel przybycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję wszystkim, którzy czekali na lotnisku! Za piękne przywitanie i późniejsze, wieczorne spotkanie dziękuję wszystkim geografom i pozostałym! Zdanie tytułowe posta „Witaj Gromku w domku” widniało na „transparencie” z kartek, który przygotowali moi Drodzy Przyjaciele:)&lt;br /&gt;Za wyjście na balet, do teatru, nadrabianie zaległości w filmach, zakupy, pierwszego McDonalda od pół roku też dziękuję odpowiednim osobom:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Azji poznałam super ludzi, to był super czas. Przywiozłam zeszyt cały zapisany adresami i numerami telefonów, pęczek wizytówek i kilkanaście gigabajtów zdjęć. Niezwykłe doświadczenia i wspomnienia przywiozłam i na pewno stałam się mądrzejsza – chociażby dlatego, że w wielkich bólach przez te pół roku urodził mi się ząb mądrości (co przeklinałam cały czas).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec kilka dobrych, spontanicznych rad dla udających się w podróż do Azji Środkowej: &lt;br /&gt;1. Przed jedzeniem Żółtych Owoców (chyba zresztą jakichkolwiek owoców)  nie należy pić zimnej, nieprzygotowanej wody. Grozi mękami do trzech dni. &lt;br /&gt;2. 1,5 l. coca-coli w Kirgistanie kosztuje ok. 2 zł (raj na ziemi). Uwaga! Jest też RC Cola, której w Polsce nie można kupić. Warto spróbować.&lt;br /&gt;3. Uwaga! Tanie linie lotnicze AirBaltica oferują lot Wawa-Dushanbe-Wawa przez Rygę za kwotę poniżej 2 000 zł.&lt;br /&gt;4. Rowerem da się jeździć po obu krajach, ale w mieście najlepiej po chodnikach (jak są) albo poboczem. Generalnie i tak nie jest to bezpieczne. &lt;br /&gt;5. Stosować zasadę ograniczonego zaufania. Każdy europejczyk to potencjalny worek z pieniędzmi. &lt;br /&gt;6. Nie dać się naciągać na usługi/zakupy, za które tubylcy płacą 3x taniej. Targować się! Najwyżej można usłyszeć, że Europejczycy, chociaż przebogaci, to chciwusy.&lt;br /&gt;7. Przed wyjazdem na dłuższy pobyt w Azji iść do dentysty.&lt;br /&gt;8. Uważać z jedzeniem na początku, zawsze mieć przy sobie węgiel aktywny i ewentualnie torbę plastikową na niespodziewany zwrot akcji.&lt;br /&gt;9. Nie uciekać przed milicją, nie robić zdjęć budynkom pod którymi kręci się milicja, nie żartować i nie wciskać im, że istnieje taki kraj jak Radom, w którym mówi się po radomsku i w którym płaci się radomskimi monetami. &lt;br /&gt;10.  Dobrze mieć przy sobie zawsze  kopię paszportu i wizy. I zawsze pilnować terminu wiz!&lt;br /&gt;11. Znać kilka podstawowych słów po rosyjsku. Zresztą rosyjski nie jest trudny dla Słownian, tydzień obcowania i „spasiba”, „pażałsta”, „nie panimaju”, „my iz Polszy" wchodzi w krew.&lt;br /&gt;12. Nie mówić źle o Rosji, Putinie, a tym bardziej „wyzwalaniu” Warszawy. W ogóle nie mówić źle o politykach, i na blogach nie opisywać ich fanaberii (niech mój blog nie będzie przykładem:)&lt;br /&gt;13. Nie przeklinać po polsku – niektóre przekleństwa mamy takie same z Rosjanami. W ogóle najlepiej nie przeklinać, bo prawie każdy zza granicą zna słynny, polski, niechlubny przecinek na "k".&lt;br /&gt;14. Nie kolekcjonować suszonych liści dzikich konopii indyjskich (których jest pełno w KG), w przypadku przeszukania przez milicję można mieć problemy. Duuuuuże problemy.&lt;br /&gt;15. Ubrania zakupić lepiej w Polsce, niż męczyć się i przeklinać chińskie bazary.&lt;br /&gt;16. Nie odwiedzać zoo ani cyrków – wrażliwszym bardzo odradzam.&lt;br /&gt;17. Uważać pod nogi w mieście – omijać studzienki kanalizacyjne (nie deptać po tych deklach na studzienkach), nie skakać przez wybetonowane rowy i kanały.&lt;br /&gt;18. Przygotować się na pytania o szpiegostwo. Nie wkurzać się przy tych pytaniach i nie odpowiadać „A co tu u was można wyszpiegować?! Że prądu i wody wiecznie nie macie i że klepiecie biedę?!” – można wtedy milicjantom sprawić przykrość.&lt;br /&gt;19. Przy dłuższym pobycie znaleźć sobie dobrych znajomych – nie tylko tubylców (szukać pod kościołami katolickimi albo w barach typu „Irish Pub”)&lt;br /&gt;20. Nie wchodzić na pomnik Ismaila Somoniego w centrum Duszanbe!&lt;br /&gt;21. Można kąpać się w fontannach w centrum Biszkeku. Grozi świerzbem albo innym paskudztwem, ale zabawa pierwsza klasa przy 40. stopniowych upałach. &lt;br /&gt;22. Ceny do muzeów i innych przybytków dla obcokrajowców są oczywiście wyższe. Przy dobrym akcencie i odpowiedniej, typowej dla regionu odzieży, można próbować robić za Rosjanina. &lt;br /&gt;23. Ubezpieczyć się w cierpliwość przy przekraczaniu granicy z Uzbekistanem. &lt;br /&gt;24. Przy wynajmie mieszkania – zorientować się wcześniej jak z prądem i wodą w dzielnicy. &lt;br /&gt;25. Nie wynajmować mieszkań na wysokich piętrach – chyba, że ktoś lubi ostre doznania podczas trzęsień ziemi.&lt;br /&gt;26. Jak współlokatorzy lokalni – to tylko sprawdzeni! Bo jeszcze w niedzielę rano każą ci sprzątać mieszkanie.&lt;br /&gt;27. Zawsze, zawsze na pytania o męża odpowiadać twierdząco.&lt;br /&gt;28. Krzewić polską kulturę i historię – Polska NIGDY nie była radziecką republiką i nie mówi się w naszym kraju po rosyjsku! I propagować polską muzykę – Lao Che i Hey bardzo wpada w ucho ludziom z tamtego regionu:) Pamiętać też o Barbarze Brylskiej i Czterech pancernych i Szariku.&lt;br /&gt;29. Odwiedzać groby i miejsca, gdzie stacjonowali żołnierze Generała Andersa. &lt;br /&gt;30. Nie irytować się, wyrzucić zegarek i kalendarz, zacząć się spóźniać (żeby nie czekać zawsze na wszystkich jak osioł). Przyzwyczaić się do ogólnego „nieogarnięcia” wszystkiego i wszystkich dookoła. Ponadto podróżować, poznawać, założyć choć raz tradycyjny ubiór, jeść jak jedzą miejscowi, słuchać miejscowej muzyki, dobrze się bawić, uczyć się. Nie wiadomo, kiedy kolejny wyjazd się przytrafi:)&lt;br /&gt;31. W przypadku pytań o wizy, ceny biletów, przejazdy, hotele zainteresowanych proszę o pytania na maila – magda.gromek@gmail.com. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żegnam się, bo myślę, że co jakiś czas na blogu będą pojawiały się informacje o obu krajach. Ponadto poczynione zostały pewne kroki w kierunku mojego powrotu do Azji Środkowej, więc jeśli się uda – blog na pewno wróci. A może jakiś pokaz slajdów będzie, albo inne spotkania, to też będę pisać. &lt;br /&gt;W galerii kilka zdjęć z powrotu: zamarzająca Moskwa,  brodaty pustelnik – czyli Aleksander, Jaśko, spotkanie z geografami – jak widzicie sukienka i tiubitejki, pamirskie korale i kirgiski kurut były (kurut, czyli białe, twarde kulki z białego sera. Co wam nie smakuje w kirgiskim Ferrero Rosze?!), tadżyckie rodzynki i orzechy też. Swoją drogą kurutu dużo jeszcze mam, każdy będzie miał okazję spróbować:) Pięknie było, dziękuję organizatorom i przybyłym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim czytelnikom bloga dziękuję za odwiedziny i wsparcie z kraju. Dziękuję też wszystkim Polakom spotkanym w Kirgistanie, Tadżykistanie i Uzbekistanie, którzy pomogli mi odnaleźć się w tamtej rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I raz jeszcze raz poproszę wszystkich o pomoc. Zgłosiłam mojego skromnego bloga do konkursu. W jednym z etapów konkursu od 12.01.2010 od godziny 15.00 do 21.01.2010 do godziny 12.00 przez sms-y można będzie głosować na blogi nadesłane do tegoż konkursu. Piszę już teraz, ale przypomnę i o szczegółach napiszę jeszcze. Zobaczymy co z tego wyjdzie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam i Wesołych Świąt. I nareszcie mogę napisać „do zobaczenia”!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDTxYIiPtI/AAAAAAAAEi4/HQQ6N4w8bao/s1600-h/IMGP9235.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDTxYIiPtI/AAAAAAAAEi4/HQQ6N4w8bao/s400/IMGP9235.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418063196972007122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDUuirVFnI/AAAAAAAAEjA/zrkdgQl7foc/s1600-h/IMGP9250.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDUuirVFnI/AAAAAAAAEjA/zrkdgQl7foc/s400/IMGP9250.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418064247774320242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDVqWr1mtI/AAAAAAAAEjI/yl5nccF3qRk/s1600-h/jasio.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 339px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDVqWr1mtI/AAAAAAAAEjI/yl5nccF3qRk/s400/jasio.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418065275347376850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDWQguZDbI/AAAAAAAAEjQ/yVxpEpsrNbI/s1600-h/zdj%C4%99cie+na+bloga.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDWQguZDbI/AAAAAAAAEjQ/yVxpEpsrNbI/s400/zdj%C4%99cie+na+bloga.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418065930877472178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4014349858558252238?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4014349858558252238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/witaj-gromku-w-domku.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4014349858558252238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4014349858558252238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/witaj-gromku-w-domku.html' title='&quot;Witaj Gromku w domku!&quot;'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzDTxYIiPtI/AAAAAAAAEi4/HQQ6N4w8bao/s72-c/IMGP9235.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4250389169574879712</id><published>2009-12-13T22:57:00.004+05:00</published><updated>2010-01-14T16:42:02.934+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawie koniec'/><title type='text'>Marzenia o powrocie niezłomnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich</title><content type='html'>Gdy ktoś zapyta mnie, co dobrego zostawił po sobie ZSRR, odpowiem – nic. Dodam jeszcze, ze był jedną z największych tragedii w dziejach człowieka, westchnę również do Nieba z prośbą by ten czas nigdy więcej się nie powtórzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałam, że w krajach dawnego Związku Radzieckiego nie wszyscy tak sądzą. W lipcu, 5 miesięcy temu w Kirgizji pierwszy raz przeżyłam szok, ze za ZSRR można  tęsknić, a nawet ubóstwiać tamten czas!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W lipcu zaskoczona słuchałam Kirgizów, którzy bardzo pozytywnie odnosili się do ZSRR i Rosjan. (Na marginesie - tym bardziej potem byłam zaskoczona, kiedy poznani Rosjanie w Biszkeku z pogarda odnosili się do Kirgizów. A niektórzy Kirgizi i Tadżycy byli zaskoczeni, ze w Polsce językiem narodowym nie jest rosyjski (!) I że nie byliśmy jedna z republik  radzieckich (!)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kirgizom trudno się dziwić – właściwie cały kraj zbudowali Sowieci. Nie są to bynajmniej moje słowa, ale Tolkun, mojej koordynatorki z Biszkeku: “gdyby nie Rosjanie, dalej siedzielibyśmy w jurtach w górach, nie wiedząc o świecie”. Począwszy od dróg, na kanalizacji kończąc Sowieci im Biszkek zbudowali. A teraz – owszem, budują się nowe osiedla pod Biszkekiem. Ludzie mieszkają w nowych blokach po dwa lata, w których nie ma prądu i bieżącej wody. “Pies mordę lizał tej całej nowej polityce – co ja dzieciom na zimę powiem? – kochani, kolejne miesiące śpimy w kurtkach przy burżujce, żeby nie zamarznąć? Swołocz” – żalił mi się dziś taksówkarz w Biszkeku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem w Kirgistanie i znowu mieszkam na 9 piętrze (w bloku zbudowanym w ZSRR). Winda znowu nie działa, nie ma szans na szybkie naprawienie, bo brakuje pieniędzy, bo Czesiek z 3 piętra się nie dołoży do interesu, bo 7 piętro skłócone jest z 9 i twierdzą, że powinni zapłacić mniej. Gdybym była staruszką, uwiezioną na tym przeklętym 9 piętrze bez windy, sama zatęskniłabym za czasem, kiedy winda zawsze działała. (I co mnie jeszcze wkurza odnośnie tej windy – to, że nie działa, że nie chce się ludziom z psami wychodzić, nie znaczy że mogą swoich pupili wysadzać na klatkach schodowych, najlepiej na 7 piętrze i wzwyż. Potrzeba tutaj pani Basi “git majonez”, która zrobiłaby porządek z takimi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu – w Kirgistanie obecnie chodzi się spać o 24:00. Potem miasto odcięte jest od elektryczności (a przepraszam, jedna ulica, którą przejeżdża prezydent jest oświetlona). W Tadżykistanie jest jeszcze gorzej – tam gdzie kończy się ulica Rudaki, kończą się dostawy prądu także w ciągu dnia. Rozmowa z pracownikiem SC w Duszanbe– “czy z ZSRR było mniej wody w rzekach???” (elektryczność w obu krajach pozyskiwana jest z elektrowni wodnych). Oczywiście do 1991 roku prądu nikomu nie brakowało. Tymczasem dwa lata temu kraj prawie zamarzł, kiedy podczas wyjątkowo mroźnej zimy (-25st. C) prąd wyłączany był każdej nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największy szok  jednak (i cios jednocześnie) dostałam od matki koleżanki. Mama  jest wykształconą jeszcze w ZSRR (w Moskwie i Petersburgu) panią laryngolog .Bardzo narzekała na obecne wykształcenie w Tadżykistanie, szczególnie medyków. Mówiła o łapówkarstwie na uczelniach i dramatycznie niskim poziomie nauczania. To samo mówiła wzięta na autostopa wiekowa pani ginekolog. Dodała jeszcze, że obecnie umieralność noworodków w Tadżykistanie jest o wiele wyższa niż do 1991 roku. (No i teraz powiedz facetowi, którego zdrowy noworodek udusił się w inkubatorze z braku prądu w szpitalu, ze ZSRR był zły (pierwsza moja rozmowa w Tadżykistanie dotyczyła tego wypadku w Duszanbe – pierwszy post z Tj).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do ciosu, jaki zadała mi mama koleżanki. Okazało się, że nigdy nie słyszała o Lechu Wałęsie. No to dumna na rodzinnej uroczystości  opowiadam, jak przez płot skoczył, Solidarność, obalenie komunizmu, Nobel itp. a ona na to : “co??? Kto mu na to pozwolił??? Powiesić go za to! Razem z Gorbaczowem, obu ich powiesić!”. A goście obok potwierdzili, a mi zabrakło tchu i słów słysząc takie bluźnierstwa. I poczułam się jak conajmniej współwinna tej tragedii narodowej, jaką było obalenie komunizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartek przyleciałam do Biszkeku z Duszanbe. Dwugodzinny lot Antonovem trzeba zaliczyć do ostrych wrażeń w Azji. Ciekawe ile samolotów zostało wymienionych po rozpadzie ZSRR? Bilet na samolot Duszanbe- Biszkek do tanich nie należy, jest to conajmniej kilkakrotność tadżyckiej pensji. Latanie to luksus dla nielicznych. Mieszkańcy obu krajów z rozrzewnieniem wspominają czasy, kiedy na operę do Moskwy można sobie było lecieć z Duszanbe za kopiejki.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj rozmawiałam z ok. 50-letnim Kirgizem – Sultanem (imię). Dowiedziawszy się, że jestem z Polski ucieszył się jak dziecko i zaczął wymieniać – Boniek, Lato, Górnik Zabrze, stadion w Chorzowie, Kraków, Gdańsk i Warszawa, Franciszek Pieczka, Cztery tankisty i sobaka.  A kiedy mu zanuciłam “Deszcze niespokojne” prawie popłakał się ze szczęścia. Wymienił też kilku znanych zapaśników polskich, o których ja nigdy nie słyszałam. To było bardzo, bardzo miłe spotkanie, jedno z milszych podczas mojego pobytu tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla porównania - w Tadżykistanie jechałam z młodym ok. 20- letnim taksówkarzem, który ciut-ciut mówił po rosyjsku i nie wiedział gdzie jest Polska. Dopiero umiejscowienie naszego kraju miedzy Niemcami a Rosją rozjaśniło mu trochę umysł, ale tylko dlatego, że znajomi z Niemiec “ganiają” samochody do Tadżykistanu.&lt;br /&gt;50 – letni Sultan, chociaż wykształcony w ZSRR, w ideologii komunistycznej miał ogromne pojecie o świecie. 20-letni Tadżyk natomiast zerowe. Więcej o obecnym poziomie wykształcenia w porównaniu z wykształceniem ludzi w okresie ZSRR napisała bardzo fajnie Ludwika “Cywilizacja odeszła razem z Rosją” na swoim blogu www.sputniczka.blox.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Biszkeku dotarłam chora. Ostatnie dni spędzam więc w łóżku, chce bez problemów dotrzeć do Polski. Mimo to, koleżanka wyciągnęła mnie wczoraj do ruskiej bani, zapewniając, że przy chorobie pomoże.  Średnio wierze w te gusła z ziołami, olejami eterycznymi, a mleko z miodem na przeziębienie to dla mnie największy kit świata. Ale dałam się namówić na piekło sauny, na olejki i inne maści. I co? I to, że jestem teraz w café internet i majstruje tego posta zawdzięczam chyba tylko tej wczorajszej bani. RUSKIEJ bani. Czy ruska bania dotarłaby tu bez Rosjan?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby mnie Kuba S. nie zrugał za tego posta – nie tęsknię do ZSRR bynajmniej, nigdy! Chce tylko przedstawić, dlaczego przeciętny obywatel SNG tęskni do tamtego świata. Obecne życie jest nieporównywalnie trudniejsze niż wtedy. Profesorowie myjący okna, dorabiający do 70$ emerytury, to przykry widok. Co 70- letnią staruszkę, mieszkającą na 9 piętrze bez windy interesuje partia czy cenzura? Ona musi mieć windę, żeby wyjść z domu! I wtedy winda zawsze działała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec pogadanki, cafe internet zamykają, zaraz prądu nie będzie w stolicy Kirgistanu. We wtorek ląduje w naszej wspanialej Polsce:) Cieszę się, baaaaaaaaaardzo się cieszę:)&lt;br /&gt;Nad ostatnim postem muszę nieco pomyśleć, także napisze go z Polski. Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna. Do zobaczenia w kraju (tylko bez szopek na lotnisku, pazhalsta:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4250389169574879712?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4250389169574879712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/marzenia-o-powrocie-niezomnego-zwiazku.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4250389169574879712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4250389169574879712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/marzenia-o-powrocie-niezomnego-zwiazku.html' title='Marzenia o powrocie niezłomnego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4146251704202941476</id><published>2009-12-07T21:14:00.013+05:00</published><updated>2010-01-18T05:05:00.294+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='otoczysz sprężystą łydką nananana....&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;wydrylujesz śliną mnie'/><title type='text'>Migawka z Duszanbe</title><content type='html'>Przyjechał z sąsiedniego kraju do Tadżykistanu jakiś czas temu. Jest niezależnym artystą z rozwianym włosem i wielkim aparatem fotograficznym NIKONdużonumerków.  Dziwne tylko, że wszystkie zdjęcia swoim mega wielkim aparatem robi zawsze w typie „automat”, i są wszystkie takie same jak zrobione aparatem NIKONmałonumerków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno w jego kraju miały miejsce wydarzenia o którcyh chętnie rozmawia – szczególnie gdy policja rozganiała demonstrantów. Twierdzi, że nie może wrócić na ojcowiznę, gdyż grozi mu śmierć – jest artystą niezależnym, dziennikarzem, fotografem, walczy w słusznej sprawie, a w jego kraju takich nie lubią. Chce wyjechać do Europy i zrobić w Szwecji wielką karierę fotografa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Artysta” sprawia generalnie szczęśliwego beztroskiego człowieka, ale bardzo lubi wypłakiwać się dziewczynom – szczególnie Europejkom - na temat swojego podłego losu i tragicznego losu swego kraju. Tadżyczek nie lubi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo nie lubi też, gdy Europejka, która „wpadła mu w oko” nie ma ochoty słuchać jego popłakiwań. Wtedy bardzo się złości, pisze smsy o skończonej znajomości, jakby co najmniej dochodziło do rozwodu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest dużo niewiast, które lubią słuchać jego żalów i wycierać nos – niestety Europejek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obserwujemy to z Piotrem i dumamy, że strategia działania „Artysty” kojarzy nam ze strategią Simona Molla – bohatera polsko-kameruńskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna przedstawicielka zachodniej kultury poszła wycierać nos naszemu koledze. &lt;br /&gt;Nie to, że mamy coś przeciwko, nie!&lt;br /&gt;Obędzie się bez komentarza tym razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4146251704202941476?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4146251704202941476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/migawka-z-duszanbe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4146251704202941476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4146251704202941476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/migawka-z-duszanbe.html' title='Migawka z Duszanbe'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4983250285550027531</id><published>2009-12-04T18:34:00.011+05:00</published><updated>2009-12-23T19:00:03.953+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urodziny gromkistana'/><title type='text'>Urodziny bloga – rachmat wszystkim czytelnikom:)</title><content type='html'>Witajcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między kolejną kawą, raportami, mapami, rachunkami dostrzegłam co? – 10 000 wejść na bloga! Ile tak naprawdę ludzi śledzi gromkistan nie mam pojęcia, ale liczba 10 000 robi na mnie wrażenie. Kiedy blog powstawał sądziłam, że tylko Szydło, Roman i Kaucz będą zainteresowani, a tu proszę jaka popularność. Czy już jestem sławna w Polsce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno mi uwierzyć, że już za 11 dni będę w kraju. Bardzo dobrze, ale i trochę źle –przyznam, jestem nieco rozdarta. Bo naprawdę dobrze mi tu, „międzynarodowi”, którzy tu pracują i uczą się są naprawdę fajnymi ludźmi – obecnie stanowimy bardzo zgraną i dobrą kompanię. Rozumiecie już dlaczego w poprzednich miesiącach blog miał po 10 postów, a w listopadzie tylko 6? &lt;br /&gt;No i dalej nie umiem gotować płowa i czak-czaka, co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że bardzo chcę tu wrócić. Duszanbe jest obecnie dla mnie jak drugi dom. I przyznam, że boję się trochę powrotu do Polski. Istnieje coś takiego jak „szok poprzyjazdowy”. Że niby ciepła woda może lecieć z kranu?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę wrócić do Tadżykistanu. Jeśli nie w ramach pracy, to koniecznie turystycznie w Pamir i Góry Fańskie (jezioro Iskanderkul - może pamiętacie). Obiecuję sobie też od dłuższego czasu napisać post na temat Pamiru – najbardziej niezwykłego regionu w kraju, a sądzę, że nawet w Azji Środkowej. Winna to jestem chociażby mojej Mamlakaszce, z którą mieszkam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu posta – dzięki (czyli rachmat po tadżycku) wszystkim raz jeszcze za odwiedziny. Tym, którzy czytają a nawet o tym niewiem, też dzięki. Bardzo dobrze się pisze, wiedząc, że ktoś to czyta. Kiedy było ciężko, wiedziałam, że zawsze w Polsce jest ktoś, kto trzyma za mnie kciuki. No wiecie, co chcę powiedzieć...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli tu wrócę, blog ruszy ponownie. A może kontynuacja w Warszawie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zapomniałabym dodać jeszcze ciekawą rzecz. Ostatnio Piotr przeczytał bloga i zadzwonił lekko zaskoczony, że za swoje niepoprawnie politycznie posty nie zostałam jeszcze deportowana. Zapytałam Łukasza, który jest w Uzbekistanie i również pisze bloga (www.taszkentczyk.blogspot.com), co o tym sądzi. Łukasz odpowiedział, że swojego prezydenta „nie troga” – „czyli nie dotyka”. Ale on ma Karimowa, a ja Rahmona, trochę nie ta ranga:) W każdym razie, w najbliższym czasie z bloga mogą zniknąć nieładne posty, bo mogę mieć problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki wszystkim jeszcze raz i pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Szydło, za Twoje "przymuszanie" mnie do pisania na początku i późniejsze komentarze powinnam przywieźć Ci coś ekstra – tradycyjnej sukienki nie chcesz:)?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4983250285550027531?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4983250285550027531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/urodziny-bloga-rachmat-wszystkim.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4983250285550027531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4983250285550027531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/12/urodziny-bloga-rachmat-wszystkim.html' title='Urodziny bloga – rachmat wszystkim czytelnikom:)'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-1838473026624307995</id><published>2009-11-30T18:36:00.007+05:00</published><updated>2010-01-18T21:58:11.135+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kurbam Bajram w TJ'/><title type='text'>Kurbam Bajram, czyli Święto Ofiarowania</title><content type='html'>&lt;em&gt;„Święto Ofiarowania to najważniejsze święto muzułmańskie. Ustanowione na pamiątkę ofiary uczynionej przez Abrahama ze swego syna Izmaela (według Biblii Izaaka), a zamienionej przez Boga na ofiarę z baranka. Na pamiątkę tego wydarzenia wiele rodzin muzułmańskich zakupuje baranka, którego zabija się zgodnie z przepisami rytualnymi i wspólnie spożywa. Mięso zwierzęcia dzielone jest na trzy części: pierwszą spożywa się z rodziną, drugą otrzymują ubodzy, a trzecią - krewni. Podczas posiłku podaje się również ryż, warzywa i leguminę jabłkową. Wszyscy muzułmanie modlą się w tym dniu w meczecie, czytają Koran, odwiedzają znajomych i składają życzenia. Istnieje również zwyczaj obdarowywania się prezentami, a wielu wyznawców islamu składa w tym dniu ofiarę pieniężną wynoszącą 10% rocznego dochodu. Podczas Święta Ofiarowania wyznawcy islamu odbywają pielgrzymkę do Mekki, będącą jednym z filarów wiary”&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;Tak mi powiedział portal http://dziedzictwo.ekai.pl/@@swieto_ofiarowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak to wygląda w Tadżykistanie? W piątek praca trwała tylko do południa, poniedziałek (czyli dzisiejszy dzień) również jest wolny od pracy. Dziś już sklepy i restauracje są otwarte, ale w sobotę miasto świętowało. Świętowało – ale w domach, bo cały dzień padał deszcz. Nie wiem więc ile baranków zginęło w Duszanbe, jaki odsetek mieszkańców miasta poszedł do meczetu. Wprawdzie składano mi życzenia z okazji święta i ja składałam, ale prezentu np. już dostałam… Ale nie było tak źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza niemiecko – polsko – francusko – angielska- pamirska  paczka została zaproszona na kolację do Irańczyków. Mamlakat (Pamirka, z którą mieszkam) zrezygnowała jednak, twierdząc, że będzie nudno. Pamirczycy niezbyt przykładają się do obchodów tego święta (w przeciwieństwie do Irańczyków), toteż wyjaśniła mi na czym takie spotkanie będzie polegać – będziemy grzecznie pić herbatę, jeść ryż z warzywami i rozmawiać. Jak się okazało – nic bardziej błędnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi Irańczycy okazali się zupełnie nietradycyjnymi ludźmi. Nie było baranka do zarżnięcia, za to były  piwo i wódka (!), dobre jedzenie, tańce, a późnym wieczorem nawet dyskoteka (oczywiście pełna obcokrajowców). W głowie niepotrzebnie segregują mi się „szufladki” z narodowościami. W głowie mam kolejną szufladę – Irańczycy, których znam, są chyba najlepszymi tancerzami, z którymi przyszło mi się kiedykolwiek bawić:) W czwartek ja oraz Niemki organizujemy pożegnalną imprezę. Kambisa, Ruzbeha i Amira nie może zabraknąć:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedzielę, czyli dzień wczorajszy spędziłam aktywnie. Pojechaliśmy w góry, ok. 30 km za Dusznabe, do sanatorium. Celem była sauna radonowa (jak nas zapewniali jedyna albo druga na świecie, jaaaaaaasne). Przy okazji w sanatorium można pograć w bilard, ping-ponga i piłkarzyki z czego chętnie skorzystaliśmy. W górach już dużo śniegu leży, aż chce się kolędy śpiewać i iść na sanki, krajobrazy piękne – spójrzcie sami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post miał być dłuższy, ale muszę iść. Święto jeszcze się nie zakończyło – zostałam zaproszona do Tadżyków na kolację. Zgadnijcie co będzie? – Płow rzecz jasna, dlatego rzucam wszystko i idę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPLqHc154I/AAAAAAAADtY/TDTSWZ4-eIQ/s1600/IMGP9144.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPLqHc154I/AAAAAAAADtY/TDTSWZ4-eIQ/s400/IMGP9144.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409891501817063298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPMhxJpC4I/AAAAAAAADtg/XsQsOnGIvj4/s1600/IMGP9110.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPMhxJpC4I/AAAAAAAADtg/XsQsOnGIvj4/s400/IMGP9110.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409892457903623042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPN9HQVXzI/AAAAAAAADto/GR4NxQnMUoQ/s1600/IMGP9132.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPN9HQVXzI/AAAAAAAADto/GR4NxQnMUoQ/s400/IMGP9132.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409894027205369650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-1838473026624307995?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/1838473026624307995/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/swieto-ofiarowania.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1838473026624307995'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1838473026624307995'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/swieto-ofiarowania.html' title='Kurbam Bajram, czyli Święto Ofiarowania'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SxPLqHc154I/AAAAAAAADtY/TDTSWZ4-eIQ/s72-c/IMGP9144.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4809724967714690081</id><published>2009-11-25T13:21:00.020+05:00</published><updated>2009-12-23T20:37:18.999+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mówię Wam &quot;salam&quot; #2'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hej Uzbecy'/><title type='text'>Trzeci stan – Uzbekistan, czyli Taszkent, Samarkanda i … Skaldowie:)</title><content type='html'>As-Salam alejkum!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie obraziłam się, nie przepadałam, blog działa dalej. &lt;br /&gt;Tzn. przepadłam, ale tylko na tydzień i to w pobliskim Uzbekistanie. Trzeci stan zaliczony! Już od dawna wyjazd do Uzbekistanu był planowany, ale nie chciałam zapeszać. Nie sądziłam, że się uda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku - otóż do Taszkentu zawitali Skaldowie. Zrobili małe tournee po krajach Azji, m.in. grali w Turkmenistanie. Pewnie starsze pokolenie uzna to za herezję, ale musiałam chwilę pomyśleć jakie utwory Skaldów znam. Ostatecznie okazało się, że nie tylko "ktoś mnie pokochał, świat nagle zawirował", ale wiele innych,tylko nie zdawałam sobie sprawy, że to oni są wykonawcami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z Piotrem, który mieszka w Duszanbe, stwierdziliśmy, że koncert będzie dobrą okazją do odwiedzenia znajomych Polaków pracujących w ambasadzie w Taszkencie i zwiedzenia miast – Samarkandy i Buchary. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baliśmy się, że wyjazd się nie uda. Uzbekistan = biurokracja i problemy z wizą. Sądziłam, że Kirgistan i Tadżykistan są zbiurokratyzowane pod tym względem, ale to co dzieje się w konsulatach i na granicy uzbeckiej przechodzi ludzkie pojęcie. Chociaż mieliśmy zaproszenie z ambasady polskiej w Taszkencie, trzeba było odczekać w kolejkach w tłumie Tadżyków i Uzbeków. I tak zostaliśmy bardzo ulgowo potraktowani – Piotr załatwiał wizy, a ponieważ mieszkał kilka lat w Uzbekistanie i Tadżykistanie, umie wykorzystać fakt, że jest „biały” i, że pracuje w poważnej organizacji (ale i tak pan z konsulatu na niego nakrzyczał).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samolotem dolecieliśmy do miasta Chodżent na północy Tadżykistanu (nie ma połączeń lotniczych Duszanbe – Taszkent - niepojęta polityka), a następnie dostaliśmy się do granicy. Granicę trzeba przejść pieszo – idzie się z 500 metrów przez strefę buforową. Kilka posterunków tadżyckich i uzbeckich, deklaracje, pytania, rewizje i w ekspresowym tempie 1,5 godziny znaleźliśmy się na ichniej ziemi. Oczywiście nie odbyło się bez kombinowania. Ja nie mogłam przyznać się, że pracuję w Save the Children, ponieważ kilka lat temu prezydent Karimow przeprowadził czystki w kraju i m.in. ta organizacja została „wyproszona”. Poszło o to, że NGO zaczęły bojkotować zmuszanie dzieci do pracy przy zbiorze bawełny. Wszyscy więc zostali pogonieni, a dzieci dalej pracują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załatwianie formalności zajęło nam 1,5 godziny. Tadżycy i Uzbecy pół dnia czekają, aż łaskawie pogranicznicy przepuszczą ich przez granicę. Byliśmy świadkami rewizji samochodu obywatela Kazachstanu – z auta wyjęto nawet szybę, fotele, zdjęto koła. Koszmar. I po co to wszystko? &lt;br /&gt;Uzbecy bronią swojego kraju do tego stopnia, że zaminowali granicę z Tadżykistanem. Skarżą się, że przez Tadżykistan przenikają na ich terytorium fundamentaliści z Islamskiego Ruchu Uzbekistanu. W Uzbekistanie jak i Tadżykistanie mniejszości obu narodów są znaczne. W okresie ZSRR nie było granic, społeczeństwa wymieszały się. Ci, którzy przechodzą przez granicę, to głównie krewni i rodziny odwiedzający swoich bliskich. I tak samo Tadżyk jak i Uzbek mieszkający w Tadżykistanie nie jest mile widziany na terenie Uzbekistanu. &lt;br /&gt;Waśnie tadżycko-uzbeckie, sprawa Samarkandy i Buchary to bardzo długi i skomplikowany temat. Tadżycy twierdzą, że najchętniej Uzbecy zmietliby ich z powierzchni ziemi. Jeśli chcecie więcej, zapraszam na bloga Ludwiki - http://sputniczka.blox.pl/html &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taszkent – czteromilionowe miasto, w którym nie mogłam się zupełnie połapać i odnaleźć. Nie mogłam na początku również połapać się w miejscowej walucie – sumach. W kraju nie ma kantorów, pieniądze wymienia się na bazarach albo w banku narodowym (po bardzo marnym kursie).  I tak mniej więcej 1 dolar to 2 000 sumów. Tymczasem banknoty kończą się  na kwocie 1 000 sumów. Czyli tak jakby w Polsce banknoty kończyły się na 1,5 zł. A ceny są porównywalne. Chcąc wymienić 300 dolarów trzeba zabrać ze sobą reklamówkę, żeby pomieścić tak dużo papierków (zresztą zobaczcie w galerii). Dwa tłumaczenia takiego systemu – przeciwdziałanie inflacji (?!) oraz polityka przeciwdziałająca oszczędzaniu. Rzeczywiście łatwo wydaje się takie pieniądze. &lt;br /&gt;W Taszkencie widzieliśmy tramwaje i metro, wszędzie można kupić coca-colę – cywilizacja! Kobiety rzadko wdziewają chustki na głowę (Karimow zakazał noszenia chust w szkołach). I wszędzie trzeba mieć ze sobą paszport, za każdą zamianą miejsca zamieszkania trzeba się meldować, spokojnie odpowiadać na głupie pytania milicjantów, nie uciekać na dźwięk milicejskiego gwizdka i bez nerwów kasować zdjęcia w aparacie, które wg. milicjanta są nielegalne. W Taszkencie zdążyłam jeszcze przejechać się metrem, zwiedzić polską ambasadę i poznać jej pracowników (wszystko dzięki uprzejmości Chargé d'Affaires – p. Jerzego Stankiewicza) i zobaczyć kościół katolicki (który jest naprawdę piękny). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do sedna – przyjechaliśmy na koncert Skaldów przecież. Sala koncertowa była pełna! Przyszło wielu Polaków – jak się okazało Polonia w Uzbekistanie jest liczna. Skaldowie dali piękny koncert, kilka utworów wykonali nawet po rosyjsku. Po koncercie zespół został zaproszony przez ambasadę polską na kolację. Przedstawiciele polscy z Duszanbe oczywiście również zostali zaproszeni i wzięli udział w kolacji:) &lt;br /&gt;Podczas spotkania wraz z Anią i Łukaszem, którzy pracują w ambasadzie podjęliśmy decyzję – jutro jedziemy do Buchary! (zresztą w ślad za Skaldami i jak się okazało kolacja po koncercie nie była ostatnią z artystami:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Buchara - stare miasto Buchary jest jednym z najcenniejszych zespołów architektury islamu w środkowej Azji i obejmuje około ok. 140 obiektów. Miasto zostało założone ok. I wieku naszej ery. Starsza jest Samarkanda. Właściwie starzeje się w oczach – wciąż odkopywane są dowody na jest wieloletnią historię – ostatnie wyniki badań dają Samarkandzie 2 750 lat. Samarkanda jest stanowczo symbolem Azji Środkowej. Nawet na okładce przewodnika Lonely Planet po Azji Srodkowej widnieje zdjęcie jednej z budowli. Samarkandzkie zabytki są monumentalne i piękne. Ale tuż obok nich pobudowane są socjalistyczne bloki. Co wam powiem, to wam powiem – ale Buchara jednak ma swój niesamowity klimat, zabytki położone są blisko siebie, gdyby przymknąć oko na handlarzy i auta można poczuć się jak w XV wieku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia miast jest długa. Żyli i tworzyli w nich najwięksi myśliciele i filozofowie perscy z Awicenną na czele. Rozumiem, czemu Tadżycy ubolewają nad utratą tych miast. Cytat z bloga Ludwiki: &lt;br /&gt;&lt;em&gt;„I co my mamy pokazać cudzoziemcom, którzy do nas przyjeżdżają? - żalił się Dżalil. -Te suche góry? Bez Samarkandy, Bez Buchary jesteśmy jak dzikusy, którzy nie mają własnej historii. A Uzbecy teraz chwalą się całemu światu naszymi zabytkami. Dobrze by było gdyby choć z 10 procent ludzi na Ziemi wiedziała jaka nam się stała krzywda. - Dżalil, wielki, barczysty chłop miał prawie łzy w oczach”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie będzie obiektywne, ani dyplomatyczne co teraz napiszę. Po kontroli granicznej przy powrocie mieliśmy ochotę ucałować ziemię tadżycką i uściskać pierwszego  tadżyckiego pogranicznika. Piotr zapewniał, że to była jego ostatnia wizyta w Uzbekistanie. W TJ poczuliśmy się jak w domu wśród przyjaznych ludzi. Żaden z pograniczników tadżyckich nie przegrzebał mi plecaka, nie przeszukał butów, brudnych skarpetek. Nikt z Tadżyków nie obmacał mi kieszeni. Za to prawie wszyscy z uśmiechem odpowiadali na nasze „As-Salam alejkum”! Nie chcę wierzyć w te stereotypy (które panują w całej Azji Środkowej), jakoby Uzbecy byli złymi ludźmi. Może dlatego są nie lubiani, ponieważ są najliczniejszym narodem regionu (27 mln ludzi), może obecna polityka wpływa na ich zachowanie. Polacy, którzy pracowali w Uzbekistanie, a obecnie są w Duszanbe zgodnie twierdzą, że narody te bardzo się różnią. Na tego typu opinie na razie patrzę z przymrużeniem oka.&lt;br /&gt;Jakby z tymi Uzbekami nie było, mają dobry płow, no i na ich terenie położone są perełki w postaci Samarkandy i Buchary. Zapraszam do galerii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był naprawdę intensywny i fajny tydzień! Pominęłam w poście nocne oglądanie filmów w pociągu płackartnym w drodze do Buchary, wieczory ze Skaldami, spotkanie z polskimi księżmi, szaleństwo zakupowe z Anią (po co nam kolejne uzbeckie obrusy Aniu?!), wieczór w knajpie „Blues” z której dostałam filiżankę na pamiątkę. Pominęłam wizytę na pustyni i nad jeziorem na stepie, „spotkanie” z wielbłądami. &lt;br /&gt;Rachmat wszystkim za ten czas – Ani, Łukaszowi, pracownikom ambasady za zaproszenie, Skaldom no i głównie Piotrowi z Duszanbe (gdyby nie Ty kolego, pewnie bym jeszcze tkwiła na granicy:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw0y5t0C8nI/AAAAAAAADjQ/vvRuxRPliYU/s1600/IMGP8244.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw0y5t0C8nI/AAAAAAAADjQ/vvRuxRPliYU/s400/IMGP8244.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408034694673658482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzI47xXqGMI/AAAAAAAAEjo/pp6uPtUkAlg/s1600-h/sklad.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SzI47xXqGMI/AAAAAAAAEjo/pp6uPtUkAlg/s400/sklad.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418455901196130498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw01TRrt0LI/AAAAAAAADjg/ftm_ckoA3K4/s1600/IMGP8433.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw01TRrt0LI/AAAAAAAADjg/ftm_ckoA3K4/s400/IMGP8433.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408037332822380722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw0z7QiFUPI/AAAAAAAADjY/zkSXSQnXgFI/s1600/IMGP8339.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw0z7QiFUPI/AAAAAAAADjY/zkSXSQnXgFI/s400/IMGP8339.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408035820685054194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw02j5KcgDI/AAAAAAAADjo/WDWyYa2XdC8/s1600/IMGP8534.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw02j5KcgDI/AAAAAAAADjo/WDWyYa2XdC8/s400/IMGP8534.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408038717809786930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4809724967714690081?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4809724967714690081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/trzeci-stan-uzbekistan-czyli-taszkent.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4809724967714690081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4809724967714690081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/trzeci-stan-uzbekistan-czyli-taszkent.html' title='Trzeci stan – Uzbekistan, czyli Taszkent, Samarkanda i … Skaldowie:)'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Sw0y5t0C8nI/AAAAAAAADjQ/vvRuxRPliYU/s72-c/IMGP8244.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5278082048443768797</id><published>2009-11-16T14:37:00.007+05:00</published><updated>2009-11-17T09:32:01.392+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawnie'/><title type='text'>Od wesela w kiszlaku, przez amerykański bal i wycieczkę w góry</title><content type='html'>To był dobry weekend. Różnorodny i ciekawy. Otarłam się o tradycyjny tadżycki świat, po czym za chwilę wpadałam w środek  luksusowej imprezy w pięciogwiazdkowym hotelu. Jedno i drugie było dobrym doświadczeniem i dało do myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale zacznę chronologicznie. W sobotę mój znajomy Polak zaprosił mnie na „svadbę”, czyli wesele tadżyckie do znajomego. Ponieważ „svadba” odbywała się na dworze dostaliśmy przykaz ciepło się ubrać. Chociaż impreza zorganizowana została pod Duszanbe, po raz kolejny przyznać muszę, że tam gdzie kończy się ulica Rudaki, kończy się też cywilizacja w Tadżykistanie – błoto i śmieci, wykopy, glinianie domy i krasule grasujące na śmietnikach w poszukiwaniu odpadków. Zostaliśmy przywitani jak co najmniej delegacja polityczna – oddzielny stolik dla obcokrajowców, obsługa pierwsza klasa i najlepsze jedzenie. Nawet dostałam sweterek, kiedy trochę było mi zimno. Starszyzna wsi przywitała nas pięknie, co jest dowodem wielkiego szacunku. Byliśmy lokalną atrakcją, a „svadba”  z obcokrajowcami zyskała renomę. „Wesele” – czyli gdzie są państwo młodzi? Okazało się, że jest tylko pan młody, a właściwie bardzo młody. „Svabda” to również uroczystość z okazji obrzezania. Sześcioletni bohater wieczoru siedział na tapczanie (jak wygląda tapczan - w galerii) odświętnie ubrany, wraz ze starszyzną i swoimi kolegami. &lt;br /&gt;Na czym polega takie wesele? Kobiety siedzą oddzielnie od mężczyzn (ja jednak siedziałam z moim Polakiem, Rosjanką i Francuzem), jest zespół i tancerka. Zasada na „svadbie” jest taka – im głośniej ryczy muzyka, tym lepiej. Cała okolica ma wiedzieć, że u nas dziś święto! W takim hałasie nie da się rozmawiać, trzeba tańczyć. I tańczyliśmy – ja i Polak, Francuz i Rosjanka wraz z miejscowymi. Nawet nam wychodziło i było wesoło:) Przyznam, że mogłam założyć swoją wyjściową tadżycką sukienkę – wtopiłabym się w tłum. Ale zdążyłam już dawno wybrudzić ją owocem granata i sukienka nie wyschła na wesele (a plamy są dalej…jakieś rady babuni?)&lt;br /&gt;Opuszczając wesele obcokrajowcy musieli coś koniecznie powiedzieć do mikrofonu, podziękować. Podziękowaliśmy a  potem przez cały orszak gospodarzy zostaliśmy odprowadzeni do auta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za kilka godzin zaczynał się bal z okazji 234 urodzin amerykańskiej armii. W Duszanbe stacjonują amerykańscy żołnierze, jest ambasada amerykańska, toteż bal przyciągnął wielu obcokrajowców (chociaż bilet kosztował tyle, ile dwie miesięczne pensje przeciętnego Tadżyka. Ja zostałam zaproszona przez Polaka). Był tort, przemówienia, kolacja a potem tańce. Trzeba było się ładnie uczesać, założyć wyjściową sukienkę, wytrzepać buty po tańcach w kiszlaku. W dobrym tonie  było rozdawanie i przyjmowanie wizytówek. Oczywiście wszystko z uśmiechem numer 5. &lt;br /&gt;Zapomniałam o ważnym przepisie, którego miałam przestrzegać za granicą – unikać miejsc, gdzie przebywają Amerykanie i Izraelczycy. Trochę się śmialiśmy z Polakiem, że gdyby terroryści chcieli dziś zaatakować miasto, hotel Hyatt w którym odbywał się bal, byłby celem nr 1.  &lt;br /&gt;Nie mam żadnych zdjęć z tej imprezy, myślę że Pan ambasador amerykański nie życzyłby sobie swojego zdjęcia na Gromkistanie:)&lt;br /&gt;Jak na tak kosztowny wstęp, bal skończył się o 1.00 w nocy. Akurat wystarczyło na szybki sen i wypad w góry. &lt;br /&gt;Ekipa – międzynarodowa. Od Irańczyków, po Francuzów po Amerykanów. Byłam jedyną Polką i od razu zostałam przechrzczona na Margaritę albo Margaret. Może zacznę się przedstawiać po prostu „Gromek”:)?&lt;br /&gt;Cała nasza gromada to stażyści, zaczynający prace w NGO albo studenci – więc średnia wieku o wiele niższa niż na balu amerykańskim. Zaprzyjaźniłam się z Francuzką, która jest od kilka dni w Duszanbe i już zdążyła narobić sobie kłopotów. Tłumaczyłam, że Tadżykowi, który pozwolił sobie na klepnięcie w pośladek cudzoziemki w dyskotece, nie daje się od razu w twarz – bo a nuż może okazać się ważną personą na mieście. Dominika nie pojmuje jeszcze tego systemu, ale pół roku przed nią. Byleby zaczęła cokolwiek gadać po rusku albo tadżycku i nie dała zrobić sobie tu krzywdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo by pisać, w górach jak zawsze było przepięknie, dobra drużyna się nam zebrała, zrobiliśmy piknik, Irańczycy śpiewali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnie było i w kiszlaku i na balu i w górach. Ale ckni mi się za Wami – przyznaję to szczerze po raz pierwszy od kiedy tu jestem. Najwyższy czas, żeby zacząć przygotowywać się na ewakuację z Azji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kryzys w ostatnim tygodniu złożyło się kilka spraw – uświadomiłam sobie, że GIS jest zupełnie nie dla mnie, nie chcę więcej pracować w tej działce. A z drugiej strony na maila dostaję codziennie oferty pracy z gratki.pl, która oferuje mi np. pracę przedstawiciela handlowego w Zabrzu. Może powinnam się przekwalifikować, albo zacząć kolejne studia…? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5278082048443768797?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5278082048443768797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/od-wesela-w-kiszlaku-przez-amerykanski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5278082048443768797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5278082048443768797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/od-wesela-w-kiszlaku-przez-amerykanski.html' title='Od wesela w kiszlaku, przez amerykański bal i wycieczkę w góry'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8877237200176237035</id><published>2009-11-13T09:53:00.007+05:00</published><updated>2009-11-13T15:26:48.824+05:00</updated><title type='text'>Tadżykistan się nawraca</title><content type='html'>Przyleciałam do Duszanbe 1 października i wpadałam w sam środek przedstawienia jakie urządził prezydent Rahmon. Miasto oklejone było plakatami, chorągiewkami, bannerami z portretem brodatego męża. Wielu innych brodatych mężów, w turbanach można było zobaczyć na żywo w autobusach przemykających ulicą Rudaki pod eskortą milicji.  Delegacje muzułmańskich duchownych przybyły z islamskich i nie islamskich krajów świata. Na ich pobyt zamknięto nawet bazar blisko centrum miasta, ulice były wysprzątane i pełne mundurowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co chodziło w tym zamieszaniu? Otóż w Duszanbe odbywała się konferencja z okazji 1310 rocznicy urodzin Imama A’zama, nazywanym również Abu Hanifą.  „Imam A’zam jest lustrem, w którym odbija się boska prawda” – tak mi powiedział jeden z wielu plakatów. A bardziej przyziemnie – Imam był znanym islamskim myślicielem, filozofem i prawnikiem. Był założycielem szkoły prawnej zwanej hanaficką – jednej z czterech sunnickich szkół prawnych. Szkoła hanaficka jest najbardziej liberalną i popularną ze szkół islamu. Zezwala na tłumaczenie Koranu i modlitwy w rodzimych językach. Dlatego jest najbardziej rozpowszechniona wśród nie arabskich  wyznawców proroka Mahometa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent Rahmon rok 2009 uczynił rokiem upamiętniającym Imama A’zama. A nawet napisał o proroku trzy potężne książki, które od razu zostały przetłumaczone na kilka języków. Trochę nakłamał i naciągnął historię twierdząc, że Imam był Tadżykiem (pochodzi z dzisiejszego Iranu). Zorganizował konferencje, okleił miało plakatami, przeciętny Tadżyk jadący w trolejbusie mógł poczytać o życiu i działalności Imama. Telewizja i radio po kilka godzin dziennie nadawały transmisje z konferencji. I po co to wszystko? Przecież jeszcze niedawno prezydent głosił, że Tadżykistan ma być państwem świeckim – o takie walczył. Dziś konstytucja kraju nadal gwarantuje świeckie państwo, ale prezydent kazał do niej wstawić wzmiankę o islamie hanafickim, jako podstawowej religii Tadżykistanu. Wg jednej pani socjolog z Duszanbe, stąd tylko o krok do prześladowań innych wyznawców w kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent jest jednak cwany i to wszystko co robi ma swój sens. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze niedawno widok kobiety szczelnie zakrytej chustką był rzadkością w Duszanbe. W czasie ZSRR obrano kierunek świeckości państwa i islam zachował się na wsiach. Teraz obserwuje się zjawisko reislamizacji kraju. W stolicy widok szczelnie zakrytej dziewczyny nikogo nie dziwi, a nawet pochwala się takie postępowanie. Zakryta kobieta nie jest zaczepiana, zawsze ktoś pomoże z zakupami i przy wsiadaniu do autobusu. Nawet miejscowe prostytutki mają przy sobie chustkę i udają cnotliwe przy spotkaniu z milicją.  Społeczeństwo przejmuje wzorce z telewizji irańskiej, afgańskiej. Wielu młodych wyjeżdża do krajów arabskich i wracają „ustawieni” na taki tor. Kraj więc chce powrotu do islamu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna korzyść wynikająca z islamizacji kraju, to podlizanie się Amerykanom. O taki liberalny i humanitarny islam biją się żołnierze w sąsiednim Afganistanie. Rahmon przeistoczył się z sowieckiego antyislamisty w muzułmańskiego liberała i może być teraz przeciwwagą dla talibów z pakistańsko - afgańskiego pogranicza. Tym samym odbiera argumenty azjatyckim fundamentalistom, którzy zarzucają krajom Azji Środkowej zeświecczenie i pozostałości po ateistycznym ZSRR. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym samym Rahmon piecze trzy pieczenie na jednym ogniu – i Tadżykom się podoba i Amerykanom i fundamentalistom. No i sam nawrócony prezydent zapewnia sobie tym samym długie panowanie. A przynajmniej do 2020 roku, do kiedy może być wybierany.&lt;br /&gt;(na podstawie bloga Ludwiki i Kuby)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecałam Wam zdjęcia w mojej tradycyjnej sukience. Kobiety na co dzień tak się noszą – chustka na głowie zawiązana w ten sposób jest też elementem tradycyjnym. Strój składa się z sukienki oraz spodni w tym samym kolorze. Strój może być z atłasu albo z materiału przypominającego plusz – tak jak u mnie. Do tego kobiety często same ręcznie ozdabiają sukienki kolorowymi nićmi, cekinami itp.  No i jak Wam się podoba?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Svzpzy4RGhI/AAAAAAAADL8/sxYbxqFQsKw/s1600-h/IMGP7936.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Svzpzy4RGhI/AAAAAAAADL8/sxYbxqFQsKw/s400/IMGP7936.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403450728978127378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SvzrXKKcdoI/AAAAAAAADME/6vd4KPqCdN0/s1600-h/IMGP7954.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SvzrXKKcdoI/AAAAAAAADME/6vd4KPqCdN0/s400/IMGP7954.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403452436035434114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SvzsHhwjIXI/AAAAAAAADMM/swVX1fZESHc/s1600-h/IMGP7957.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 255px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SvzsHhwjIXI/AAAAAAAADMM/swVX1fZESHc/s400/IMGP7957.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403453267002990962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8877237200176237035?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8877237200176237035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/tadzykistan-sie-nawraca.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8877237200176237035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8877237200176237035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/tadzykistan-sie-nawraca.html' title='Tadżykistan się nawraca'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Svzpzy4RGhI/AAAAAAAADL8/sxYbxqFQsKw/s72-c/IMGP7936.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4601158083053405619</id><published>2009-11-09T13:39:00.005+05:00</published><updated>2009-11-09T16:17:25.988+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lao Che i Hydropiekłowstąpienie'/><title type='text'>Hydropiekłowstąpienie w Tadżykistanie</title><content type='html'>„Termometr” na moim blogu wskazuje dziś 3°C w Duszanbe. Z temperaturą trochę kłamie –jest o wiele cieplej. Kłamie również, że w Duszanbe jest obecnie light rain – jak dla mnie to oberwanie chmury trwające już trzeci dzień. Ulicami płynie woda, wszędzie fruwają brudne liście, tworzą się korki na ulicach, jest wciąż ciemno i ponuro. Najlepiej leżeć całymi dniami oglądając 9 Kompanię i Seksmisję (tak mi wczoraj minął dzień). &lt;br /&gt;Do tego zaczyna się historia z odłączaniem prądu – dziś rano prądu nie było chyba w całym mieście poza ulicą Rudaki. Nie jest miło obudzić się w lodowatym mieszkaniu, bez prądu, wody i ciepłej herbaty na dzień dobry. Do tego w biurze też totalny paraliż – chociaż działają generatory, Internet się rozłącza, nie ma wody. I to podobno wszystko przez deszcz… &lt;br /&gt;A pomyśleć, że jeszcze tydzień temu można było chodzić w sandałach, siedzieć w parku do późnej nocy, nie martwiąc się o zimno. &lt;br /&gt;Ta pogoda przypadła na 3 wolne dni w Tadżykistanie. W piątek (6 listopada) obchodzono święto uchwalenia konstytucji. Każdego wieczora pakowałam plecak w góry, z nadzieją że pogoda się poprawi. I co rano było to samo – telefony i smsy do znajomych, że odwołujemy wycieczkę a w zamian spotykamy się na sok albo film. W ciągu tych dni ze znajomymi Polakami, Niemcami, Węgrami, Anglikami zwiedziliśmy wszystkie bary i dyskoteki w mieście. Nie ma tego dużo, a na dodatek (jak to w państwie policyjnym) po 23.00 znaleźć klub nie jest łatwo. Chociaż w sumie jest – tylko jeden działa o tej porze, więc nie ma wyboru. Można również organizować dyskoteki w… biurze. Byłam na takim spotkaniu u Hiszpanów, zebrało się naprawdę dużo osób – oczywiście samych obcokrajowców. Na pytanie czy często organizują takie imprezy, odpowiadają – „a co robić w tym mieście?”&lt;br /&gt;Poprzedni tydzień był więc bardzo intensywny. Miałam wizytę pracownika MSZ, który monitorował projekt, potem do Duszanbe przylecieli przedstawiciele ministerstw z Polski oraz ambasador Polski z Uzbekistanu. Oczywiście nie w sprawie mojego projektu, nie nie:) W każdym razie każdego wieczora Polacy „tutejsi” i z delegacji spotykali się na omawianiu ważnych kwestii o randze państwowej:)&lt;br /&gt;Ten tydzień wybił mnie z rytmu dbania o bloga. Mogłabym dużo pisać. Bo dzieje się przecież dużo -  byłam na uroczystościach obchodu Dnia Konstytucji, w muzeum narodowym, przy najwyższej na świecie tamie wodnej (300 metrów!), pojechałam na południe Tadżykistanu 80 km od granicy z Afganistanem, dostałam propozycję pracy w Tadżykistanie (ale spokojnie, bez płaczu, wracam w grudniu, najwyżej od lutego blog znowu ruszy;), znowu było lekkie trzęsienie ziemi w Duszanbe (ale nawet nie chciało mi się wstać z łóżka i biec pod futrynę).&lt;br /&gt;Może za dużo się dzieje i nie umiem się skupić. Więc ten post jest taki krótki.  Ale w zamian są zdjęcia.&lt;br /&gt;Będę się starać. Będę się starać nie zapaść w zimowy sen, nie uzależnić od kawy i nie spać z głową na biurku. Napiszę niedługo coś fajnego, zobaczycie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko trzymajcie kciuki, żeby słońce wróciło...&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4601158083053405619?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4601158083053405619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/hydropiekowstapienie-w-tadzykistanie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4601158083053405619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4601158083053405619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/hydropiekowstapienie-w-tadzykistanie.html' title='Hydropiekłowstąpienie w Tadżykistanie'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2480590078622487162</id><published>2009-11-01T21:21:00.009+05:00</published><updated>2012-01-25T23:45:41.591+05:00</updated><title type='text'>Dzień na 102</title><content type='html'>Przewracam okładkę kalendarza na listopad. Obraz przedstawia dwa konie w deszczu. Obraz o tytule „Jesień” namalował Stanisław Dobrowolski, a kalendarz dostałam z Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego. Dwa konie w deszczu nijak nie pasują do atmosfery w listopadzie w Tadżykistanie. Jakby były barany w słońcu, to może…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu 1 listopada urodziny obchodzą Wszyscy Święci. Pierwszy dzień tego miesiąca zawsze kojarzy mi się z deszczem, mgłą i błotem, grobami i zniczami. Właśnie zadzwoniłam do Mamy – jak co roku zebrała się cała rodzina, świętują. Nie to, żeby było mi smutno, nie. No może trochę… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale są też pozytywne aspekty obchodzenia Święta Wszystkich Świętych w Tadżykistanie – 1 listopada jest jeszcze bardzo ciepło, toteż na cmentarz można iść w sandałach, deszcz nie gasi zniczy na grobach (bo go nie ma) świeci słońce jest i wesoło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrałam się rano do kościoła katolickiego prowadzonego przez Hiszpanów. Ładnie się odprawiało, jakby to Babcia powiedziała. Nawet sporo osób przyszło i Polacy byli. &lt;br /&gt;Poprzez znajomych Polaków poznałam dziś Panią Nataszę – pół Polkę, pół Litwinkę, która urodziła się w Kownie. Pani Natasza ma 70 lat, siwe włosy, chustkę na głowie,  mówi łamaną polszczyzną, trzyma pieniądze w opakowaniu po serkach „Hochland” i swoim wyglądem rozczula. Przypomina  babulkę z „Chłopów” Reymonta. Pani Natasza mimo swoich 70. lat dalej pracuje - jest nauczycielką języka angielskiego i pod swoją opieką ma 40 uczniów. Oprócz angielskiego włada również 6 innymi językami. Spotykamy się w przyszłym tygodniu (na lekcji angielskiego oczywiście). Chyba się polubiłyśmy, dostałam dziś nawet kwiaty z jej ogrodu, który obiecałam jej pomóc posprzątać przed zimą. Natasza jest samotna. Nie chce wyjechać na Litwę, mieszka w Tadżykistanie już 30 lat.  Nie wiem co mogę napisać, ale to jedno z najdziwniejszych moich spotkań w Azji Środkowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak może niektórzy wiedzą, wczoraj wyprowadziłam się z mieszkania na 7. piętrze. Przewiezienie i rozładowanie moich rzeczy trwało pół dnia. W drodze pękł suwak od wypchanego plecaka i wszystkie ubrania, książki, kubki i pierdoły rozsypały się na tylnym siedzeniu taksówki. Litościwy kierowca znalazł czarny worek na śmieci i pomógł mi wszystko zanieść do mojego nowego pokoju. Daremny trud, jak się okazało. Niecałą dobę pomieszkałam w domu ze studentkami z Tadżykistanu. Różnice kulturowe okazały się trochę zbyt duże i… mieszkam już w innym miejscu. Oczywiście Polonia pomogła:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo wprowadza się do mnie koleżanka - Pamirka. Mamlakat, bo tak jej na imię, to „sprawdzony” człowiek i z nią na pewno nie będzie nudno. Nawet wczoraj byłyśmy razem na karaoke.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będzie nudno tym bardziej, że znowu mieszkam w bloku, na 4 piętrze. A do tego w bloku, „po ciemnej” stronie miasta, za rzeką Duszanbinką. Dziś o 18:00 wyłączony został prąd w mieście. Spanikowałam, że zaczął się sezon wyłączania prądu i w tej dzielnicy również po 18:00 trzeba będzie siedzieć przy świeczce. Ale nieeee… prezydent Rahmon obiecał, że w tym roku zimą w Duszanbe będzie prąd. O 19:00 prąd powrócił. Trzeba kolekcjonować mocne wrażenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś 102 dzień mojego pobytu w Azji. Zostało 45. Czyli jeszcze 1/3. Mam mieszane uczucia. Dwie przeprowadzki w ciągu dwóch dni niezbyt dobrze mnie nastroiły. Ale płow na obiad i telefon do przyjaciela do Polski zadziałały jak zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu – mój kalendarz, który tak lubię, że nie chcę żeby rok się skończył. I kwiatki od Pani Nataszy. Chryzantemy złociste w Starbuniu. Zrobiło się świątecznie-polsko-europejsko w Tadżykistanie na ulicy Ismoila Somoni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Su6YpIc6KGI/AAAAAAAADBo/IcCQUJ0XFc4/s1600-h/IMGP7831.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Su6YpIc6KGI/AAAAAAAADBo/IcCQUJ0XFc4/s400/IMGP7831.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399420835674597474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2480590078622487162?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2480590078622487162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/dzien-na-102.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2480590078622487162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2480590078622487162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/11/dzien-na-102.html' title='Dzień na 102'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Su6YpIc6KGI/AAAAAAAADBo/IcCQUJ0XFc4/s72-c/IMGP7831.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2487111154923932874</id><published>2009-10-30T13:37:00.012+05:00</published><updated>2010-01-19T18:47:59.940+05:00</updated><title type='text'>Duszanbe, czyli poniedziałek. Lubię poniedziałki.</title><content type='html'>Duszanbe,  oznacza „poniedziałek”. „Poniedziałek”, bo do tej pory miasto znane jest ze swoich poniedziałkowych bazarów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duszanbe zostało założone w 1924 roku. Nie jest to bynajmniej najstarsze miasto Tadżykistanu. W 1929 roku komuniści zdołali utworzyć Tadżycką Socjalistyczną Republikę Radziecką (zdołali, bo od 1917 po 1929 rok trwały walki Tadżyków z rewolucjonistami) i doprowadzili do największej tragedii narodowej. Miasta tadżyckie - Samarkanda i Buchara będące obecnie wizytówką Azji Środkowej, dostały się Uzbekom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucia Tadżyków można porównać do uczuć Polaków, którym odebrano Wilno i Lwów. Dobrze jest pamiętać, że Samarkanda i Buchara to tadżyckie miasta. Odebranie ich to stanowczo, obok wojny domowej, najbardziej bolesny okres historii narodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda mi Tadżyków. Co mają pokazać turystom, przyjeżdżającym do Tadżykistanu? Duszanbe? Chociaż jest to miłe miasto, to główną ulicą Rudaki można przejść w jedną i drugą stronę w godzinę. Jest jeszcze park, ogród botaniczny i nieszczęsne ZOO. I właściwie tyle. Za główną ulicą, reprezentacyjną ulicą Rudaki, zaczynają się małe uliczki, parterowe domy. Miasto rozrasta się i wkracza na suche wzgórza.  Druga część miasta za rzeką Duszanbinką, jest brzydsza i tam turyści właściwie się nie udaję. To raczej sypialnia miasta - wysokie blokowiska i brudne podwórka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak przystało na państwo policyjne, mało liczne knajpy zamykane są o 23.00, po 21.00 nie ma szans na złapanie trolejbusa, czy marszrutki. Zresztą trolejbusy jeżdżą tylko głównymi ulicami Duszanbe, więc mieszkańcy inwestują w samochody, które zapychają ulice podczas szczytów. Wracając do państwa policyjnego – kiedy ulicą Rudaki przejeżdża prezydent ulice są blokowane przez stojących co 100 metrów milicjantów. Milicjanci karzą mandatami niepokornych, którzy nie chcą się zatrzymać na poboczu, kiedy przejeżdża Najważniejszy Człowiek w Kraju, ze swoją świtą. Do tego przejeżdżający dwór Rahmona wydziera się na całe miasto niezrozumiałym dla mnie bełkotem. W każdym razie to coś w stylu – „z drogi śledzie, bo król jedzie!". Wkurza i irytuje mnie ten bełkot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mimo wszystko lubię Duszanbe i dobrze mi tu. Ponadto poznałam Polaków (pewnie czytają bloga, więc z tego miejsca pozdrawiam:), zapisałam się na kurs tańca hinduskiego (jako zamiennik aerobiku) i jogę w Ambasadzie Indii, codziennie wieczorem organizujemy spotkania (czasem z Polakami, czasem międzynarodowe), jest kino, teatr, w miarę obiektywna gazeta Asia Plus i mój ulubiony płow. Nawet jest kościół katolicki prowadzony przez Hiszpanów. Ale jest jedna rzecz, do której nie przywyknę w Tadżykistanie– trzęsienia ziemi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj znowu było trzęsienie (to już kolejne, ale to było najsilniejsze do tej pory jakie poczułam), i całym, siedmiopiętrowym blokiem huśtało silnie. Stałam pod futryną drzwi, nad ścianą działową i powstrzymywałam się przed ucieczką z bloku. Ucieczka po schodach nie jest sensownym rozwiązaniem, bo przy zawalaniu się budynków, podobno pierwsze padają schody. A że mieszkam na 7 piętrze, to zejście byłoby tym bardziej niebezpieczne. Ponadto chyba mieszkańcy mojego bloku przywykli do trzęsień. Na klatce schodowej wiecznie kradzione są żarówki, a mieszkańcy urządzają śmietniki na schodach. Dosłownie – stoją kubły ze śmieciami, przewalają się odpadki. Więc gdyby nawet chcieli uciekać, to prędzej pozabijają się o te kubły śmieciowe na ciemnych schodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że wpadnę w nerwicę, więc między innymi dlatego przenoszę się do parterowego domu w całości wynajmowanego studentkom. Przynajmniej z mojego pokoju do drzwi wyjściowych na podwórko będzie parę metrów, jakby co będę zmykać. Ponadto matka właścicielki domu jest Ukrainką w wieku mojej babci, już mnie wyściskała i ogromnie ucieszyła się, że będzie mieszkać u niej Polka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mogę jeszcze rzec? Kiedy widzę Polaków i innych Europejczyków, którzy pracują w organizacjach pozarządowych i ambasadach, stwierdzam, że tu da się całkiem fajnie i normalnie żyć. Niektórzy z poznanych przeze mnie Polaków nie wyobrażają sobie powrotu do Polski. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie, gdy pomyślę sobie, że teraz w Polsce są 4 stopnie ciepła, a w Duszanbe 17, że w Polsce nie ma płowu, migdałów i hurmy to też czuję, że może trudno będzie mi stąd wyjeżdżać. Dostałam nawet już tradycyjną, pluszową sukienkę od Tadżyczek. Niedawno jeszcze nie wyobrażałam sobie życia na stałe w Azji, a teraz wydaje mi się, że mogłabym tu zostać na parę lat, ale potem koniecznie wrócić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim rankingu Polska nadal wygrywa, ze swoimi pozytywnymi i negatywnymi stronami. Tutaj zrozumiałam jak Polska jest dla mnie ważna, ze swoją historią i kulturą. I z Jaśkiem, Adaśkiem, ciocią Ewą, rodziną i z wszystkimi znajomymi. &lt;br /&gt;I z dumą odpowiadam, że jestem z Polski. Mam nadzieję, że robię Polakom dobrą reklamę. Chyba jednak jestem patriotką...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2487111154923932874?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2487111154923932874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/duszanbe-czyli-poniedziaek-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2487111154923932874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2487111154923932874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/duszanbe-czyli-poniedziaek-lubie.html' title='Duszanbe, czyli poniedziałek. Lubię poniedziałki.'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5712869351176826413</id><published>2009-10-28T13:43:00.010+05:00</published><updated>2009-10-29T09:34:21.913+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemianie'/><title type='text'>O słoniu co połknął piłkę i o niedźwiedziu na łyżwach</title><content type='html'>Chociaż tytuł może śmieszyć, post będzie przygnębiający. Był o wojnie, teraz będzie o zwierzakach w Azji Środkowej. Uwaga – będzie naprawdę smutno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było – nie jestem z Greenpeace, nie angażuję się silnie w obronę praw zwierząt. Ale dla mnie każdy człowiek, który ma choć trochę poukładane w głowie, nie będzie cieszył się na widok niedźwiedzia jeżdżącego na łyżwach w cyrku. &lt;br /&gt;Dostałam ostatnio link o wypadku w Biszkeku (dziękuję Józefie). Do miasta przyjechał cyrk, atrakcją był m.in. niedźwiedź jeżdżący na łyżwach. Podczas prób zwierzę zaatakowało dyrektora cyrku i swojego „opiekuna”. Zginął 25-letni człowiek, niedźwiedź został zastrzelony. Czyżby zwierzakowi nie podobała się jazda na łyżwach? Dziwne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo w ZSRR wszystko było wielkie, najlepsze i reprezentatywne. Również ogrody zoologiczne. I taki podobno był też ogród w Duszanbe. Ale sojuz się rozpadł, a zwierzaki zostały i można się domyśleć co tam się działo. Bynajmniej nie było im tak fajnie jak zwierzakom z Nowego Jorku z filmu „Madagaskar”. W czasie wojny domowej, kiedy w Duszanbe zapanował głód niektóre zwierzaki poszły pod nóż, większość zdechła od chorób i z głodu. Na przykład tytułowy słoń, który z głodu połknął starą piłkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była sobota, przechodziłam główną ulicą Duszanbe. Zauważyłam, że stary człowiek ma śmieszną zabawkę – wielkiego pluszowego niedźwiedzia, który bujał się rytmicznie na boki, jakby był na baterie (wielu jest takich „przedsiębiorców” w Duszanbe, którzy stoją z wielkimi maskotkami i proponują przechodniom fotografie). I przeszłabym dalej bez emocji, gdyby nie fakt, że stary człowiek zaczął tłuc tę maskotkę kijem, a ona szybciej i szybciej bujała się na boki. O co chodzi do diabła? Podchodzę bliżej, doznaję szoku i mam ochotę zabrać dziadkowi tego kija i sama dać mu w czapkę – to był prawdziwy niedźwiedź! Ludzie stojący obok, robili zdjęcia, głaskali niedźwiedzia, który był otępiały, zachowywał się jakby zwariował, bujał się jak dziecko z chorobą sierocą. Byłam wtedy z Azizą i Aloszą, wytłumaczyli mi że dziadek od wielu lat chodzi po mieście z niedźwiadkiem. Nie zdziwię się jak kiedyś zwierzę zaatakuje swojego opiekuna, tak jak niedźwiedź z cyrku w Biszkeku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego samego dnia postanowiliśmy pójść do ZOO, bynajmniej nie dla dobrej zabawy. Aziza chciała mi pokazać co się dzieje w duszanbińskim parku zoologicznym. Wejście do ZOO kosztowało 70 gorszy. Przy bramie ustawione były kramy ze słodyczami. Aziza i Alosza nakupili ze trzy kilogramy herbatników, co bardzo mnie zdziwiło (ale myślę sobie - może lubią ciastka). Już po wejściu niezły szok – ZOO widocznie po wojnie nie zostało odbudowane, wszystko się sypie. Ciasne, małe klatki, żadnych wybiegów, otępiałe i głodne zwierzęta. I po to nam były potrzebne trzy kilogramy herbatników. Zwierzęta na widok przechodzących rzucają się do klatek i wystawiają pyski przez dziury w ogrodzeniach. Reakcja ta sama – od kaczek, po niedźwiedzie. Podobno dyrektorzy zezwalają a nawet pochwalają dokarmianie. &lt;br /&gt;W ZOO jest bardzo mało zwierząt. Ale zachowały się lwy, lamy, barany, kozy, kaczki, kury, psy (!) i koty (!). I w ZOO znowu były niedźwiedzie. Ale nie jeden czy dwa, ale ze dwadzieścia poupychane w klatkach o rozmiarach 3x4 m. Część bujała się (znowu jak dzieci z chorobą sierocą), kilka uderzało łbami o ściany, co doprowadzało do śmiechu publiczność, kilka żebrało o herbatniki. Mi nie było do śmiechu, chciałam zapytać kogoś z dyrekcji parku na diabła im tyle tych niedźwiedzi. Tadżykistan to same góry i niedźwiedzie są przecież wszędzie, to nie jest dla ludzi wielką atrakcją. Nikogo nie znalazłam. Dyrekcja chyba stwierdziła, że brak żyraf, słoni, zebr załatają miśkami, baranami i owcami, kotami, psami i kaczkami ciśniętymi po kilka w klatkach dla większej atrakcji. To był żałosny, naprawdę trudny widok.&lt;br /&gt;Ochrona praw zwierząt to temat rzeka, więc nie będę się nad tym rozwodzić, są ludzie którzy lepiej się na tym znają (pozdrowienia dla Tomka i Orzecha z Węgrowa i Ani P. z geografii - po informacje do nich). &lt;br /&gt;Swoją drogą ja się złapałam na tym, że w kupiłam niedawno torbę, która została uszyta ze skóry obdartej ze zwierzęcia. W second hand wprawdzie, ale zawsze. Po wizycie w ZOO sama do siebie miałam ochotę powiedzieć - miej świadomość, że te zwierzęta wariują w klatkach dla uciechy prostego ludu, obdzierane są ze skór żebyś ty, gromku niemądry, miała fajną torbę. &lt;br /&gt;Nie będzie mądrej myśli na koniec posta. Bardzo, bardzo wszystkim polecam film „Ziemianie” (Earthlings). To film dokumentalny o prawach zwierząt, bardzo drastyczny, ale daje dużo do myślenia. Na Filwebie dostał 8,8 gwiazdek na 10. Dodam, że muzyka jest naprawdę świetna a czytają Natalie Portman, Charlize Theron a nawet Pamela Anderson! Film można ściągnąć bezpłatnie z portalu „Alterkino”, www.alterkino.org. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto mieć świadomość. Ale jeśli ktoś nie umie żyć bez ZOO, cyrków, skórzanych torebek i parówek, to rzeczywiście lepiej świadomości nie mieć. Można sobie wtedy słodko sobie żyć w przekonaniu, że niedźwiedzie uwielbiają jazdę na łyżwach, słoniom smakują piłki, i że w kwestii ochrony naszych braci mniejszych wszystko gra i buczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugJDz6K0nI/AAAAAAAAC_0/qy7UI5lLEMg/s1600-h/IMGP7686.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugJDz6K0nI/AAAAAAAAC_0/qy7UI5lLEMg/s320/IMGP7686.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397574114481984114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugG-saKI2I/AAAAAAAAC_k/pbWlpIxTJYA/s1600-h/IMGP7726.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugG-saKI2I/AAAAAAAAC_k/pbWlpIxTJYA/s320/IMGP7726.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397571827546071906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugIJVbT5lI/AAAAAAAAC_s/4cb6_eetpZs/s1600-h/IMGP7713.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugIJVbT5lI/AAAAAAAAC_s/4cb6_eetpZs/s320/IMGP7713.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397573109867079250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugNvn1dKHI/AAAAAAAAC_8/ePMErqLQiCc/s1600-h/IMGP7732.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugNvn1dKHI/AAAAAAAAC_8/ePMErqLQiCc/s320/IMGP7732.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397579265201743986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5712869351176826413?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5712869351176826413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/o-soniu-co-pokna-pike-i-o.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5712869351176826413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5712869351176826413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/o-soniu-co-pokna-pike-i-o.html' title='O słoniu co połknął piłkę i o niedźwiedziu na łyżwach'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SugJDz6K0nI/AAAAAAAAC_0/qy7UI5lLEMg/s72-c/IMGP7686.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5534418936140604758</id><published>2009-10-25T19:21:00.007+05:00</published><updated>2009-10-29T12:44:52.951+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TJ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna domowa'/><title type='text'>Wojna domowa w Tadżykistanie, 1992 - 1997</title><content type='html'>Ostatnio uczęszczam na smutne, rodzinne uroczystości. W zeszłym tygodniu  rodzina Azizy zaprosiła mnie na modlitwy a potem przyjęcie na cześć jej zmarłego ojca. Przyszli mułłowie, czytali Koran, ma stole stał portret zmarłego. Po modlitwach nastąpiła część rozrywkowa, wszyscy jedli płow (rękami, ja też się wreszcie nauczyłam i nie bałaganię już), gospodyni domu podsuwała jedzenie gościom, a we mnie dosłownie wmuszała (aż mi się Babcia Jadzia przypominała z wieczną mantrą „jedz, jedz, pij herbatę, jedz…..). Czułam się jak w domu. Przybysz z Polski okazał się lokalną atrakcją dla gości i byłam wypytywana o wszystko, a nawet zostałam obdarowana pierścionkiem z któregoś ze świętych miast islamskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy. Ojciec Azizy zginął w wojnie domowej, jak ok. 100 – 150 tysięcy mieszkańców Tadżykistanu (do tej pory nie można oszacować dokładnie ofiar). Jak na siedmiomilionowe społeczeństwa, odsetek ofiar był ogromny. Wojna wywołała fale migracji - tysiące uciekło przed głodem  do Afganistanu i Rosji. Ze strony ekonomicznej – straty na 7 miliardów dolarów amerykańskich, zacofanie gospodarcze. Tadżykistan stał się jednym z najbiedniejszych krajów świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam szczerze, że nie od Tadżyków dowiaduję się o wojnie. Zapytani wykręcają się, jakby sami nie wiedzieli o co chodzi. Ale kiedy miałam jechać do miasta Garm (skąd pochodziła jedna z walczących stron, ostatecznie przegrana) każdy dawał radę – nie wspominać o wojnie. I chociaż nikt mi nie wytłumaczył o co chodziło, wszyscy zapytani zgodnie potwierdzają, że to była bratobójcza, okrutna  walka.&lt;br /&gt;Jedynie Aziza opowiedziała mi jak wyglądało życie w Duszanbe podczas wojny. Mówiła o trupach leżących na ulicach, kolejkach za kawałkiem chleba, o zupie z roślin i odpadków, głodzie, strachu. Kulabczycy spali w ubraniach i zawsze byli gotowi do ucieczki przed Pamircami, a Pamircy gotowi do ucieczki przed Kulabczykami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby pojąć o co chodziło, trzeba zacząć od podziału na regiony kraju.&lt;br /&gt;Bardzo ogólnie można uznać, że Tadżykistan dzieli się na trzy regiony: największy region to gory Pamir, w którym zamieszkuje ok. 10 % ludności kraju. Gornobadachszański Region Autonomiczny (w skrócie GBAO) jaki zajmują, to ponad połowa kraju. Region stanowią wysokie góry, do 7 000 m n.p.m. Pamirczycy są bardzo charakterystyczną grupą  w kraju – mówią własnym językiem, są ismailitami (odłam szyizmu. Ismailici w Tadżykistanie to najbardziej zwarta grupa na świecie). Pozostali mieszkańcy Tadżykistanu to głównie sunnici. Pamircy podczas wojny stanowili opozycję i nazywani byli „Wowczykami”, islamistami lub mudżahedinami.&lt;br /&gt;Drugi region to południe kraju na czele z miastami Kurgan-tube i Kulabem, które przez okres ZSRR było bardzo zacofane, rolniczne i biedne. Mieszkańcy południa w okresie ZSRR zasilali szeregi KGB i milicji. &lt;br /&gt;Trzeci region – północny przynadleżał komunistom, tzw. Leninabadcom. Z północy kraju pochodziły elity rządzące krajem w okresie komunizmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwinięta północ kraju wraz z zacofanym południem utworzyła jeden front podczas wojny - front przeciwko Pamircom. Dziwnych koalicjantów nazywano „Jurczykami”. Jurczyki oficjalnie, według ideologii, w odróżnieniu od Wowczyków, walczyli o świeckie państwo. Jednak tak naprawdę nie wojowano w imię religii. Grupy walczyły o to, która z nich przejmie władzę w młodym, niepodległym państwie. &lt;br /&gt;Zaczęło się  w 1991 roku, kiedy w pierwszych i jedynych wolnych wyborach na prezydenta wybrano Pamirczyka – Dawłata Chdonazarowa. Była to wielka przegrana komunistycznych  elit z północy. Rząd powołany w 1991 roku nie przetrwał jednak nawet roku, prezydent zmarł. Po jego śmierci parlament zwołał zebranie na północy kraju, w Leninabadzie (dzisiejsze miasto Chodżent), a nie w Duszanbe i  odwołał swojego przewodniczącego – Pamirczyka i wybrał Emomali Rahmanowa (Kulabczyka, dyrektora kołchozu w Kulabie, obecnego prezydenta). Pamirczycy nie zaakceptowali odwołania przewodniczącego parlamentu. Wtedy doszło do podziału kraju na dwa wrogie obozy – Wowczyków (Pamirczycy) i Jurczyków (Leninabadcy i Kulabczycy). &lt;br /&gt;W Duszanbe doszło do protestów i zamieszek. Ponieważ Kulabczycy stanowili siłę roboczą milicji, organizowali bojówki przeciwko protestującym Pamirczykom. Dochodziło do rzezi Pamirczyków w mieście. Milicjanci wchodzili do mieszkań, przeprowadzali rewizje i sprawdzali miejsce urodzenia. Jeżeli ktoś urodził się w Pamirze, nie miał szans na przeżycie. Mudżahedini również brali odwet i urządzali rzezie we wsiach oraz w mieście Kulab. W Kulabie właśnie, w takim pogromie zginął ojciec Azizy. Działania wojenne zakończyło wkroczenie 201 rosyjskiej dywizji zmechanizowanej. Samoloty rosyjskie ostrzeliwały wsie, w których ukrywali się mudżahedini. Opozycja ostatecznie przegrała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraj był wyniszczony, wkrótce wliczony został w poczet najbiedniejszych krajów świata. Pojawił się głód w całym kraju, także w stolicy. W szczególnie trudnej sytuacji znalazł się Pamir, ponieważ przerwano dostawy żywności (Pamir zawsze był dotowany przez rząd). W poszukiwaniu pracy tysiące ludzi wyjechało do Rosji albo pobliskiego Afganistanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokój podpisano dopiero w 1997 roku. Według umowy między stronami, 30% miejsc w parlamencie przynależy opozycji, czyli Pamirczykom. Obecnie po opozycji nie ma jednak śladu, działacze ginęli w nie do końca jasnych okolicznościach, innym składane były „propozycje nie do odrzucenia” przejścia do jedynej słusznej Partii Ludowo Demokratycznej Tadżykistanu. W kraju nie wspomina się o ofiarach wojny i opozycji. W Duszanbe, przy placu na którym protestowali Pamirczycy znajdował się kiedyś kamień z krótkim zdaniem „Pamięci poległych na Placu Męczenników”. Został usunięty. W muzeum w Khorogu (stolica Pamiry) nie ma słowa o tragedii Pamirczyków. Ale są portrety prezydenta Rahmona - Kulabczyka, jego przesłania do ludu, cytaty, książki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent Rahmon rządzi więc właściwie nie podzielnie. O tym, że nie zamierza szybko odejść na emeryturę świadczy fakt, że może być wybierany na prezydenta do 2020 roku. Przez lata jego „posługi państwu”  ziomkowie z Kulabu, niegdyś kołchoźnicy, zdążyli wybudować rezydencje na najbardziej reprezentatywnych działkach w stolicy, założyć własne biznesy, na które mają w kraju monopol. Sam prezydent jak to mówią Tadżycy, ma swoje posiadłości dosłownie wszędzie. I kilka w Duszanbe (ma nawet prywatny most przez rzekę Duszanbinkę do dojazdu na swoją posiadłość) i złoty pałac pod Duszanbe nad rzeką Varzob i nawet nad Iskanderkulem.  Niedawno jego córka została ministrem. Prezydent chyba ma się za bardzo uczonego, gdyż transparenty z jego mądrościami porozwieszane są na płotach nawet w najbardziej zapadłych kiszłakach (wsiach)Tadżykistanu. Mądrości dotyczą wszystkiego – od potrzeby dbania o czystą wodę, po wagę handlu w gospodarce kraju. Kulabczycy „ustawili się” więc na kilka pokoleń. Chyba nikt w 1991 roku nie myślał, że najbardziej zacofana prowincja w kraju przejmie władzę. &lt;br /&gt;Chociaż podpisano pokój, animozje między regionami pozostały bardzo silne. Kulabcy nie znoszą Pamirców i na odwrót. Co jakiś czas ostatni mudżahedini schodzą do dolin w Pamirze, ale nikt nie liczy się z ich głosem, szybko są likwidowani w imię walki z fundamentalizmem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słyszałam opinie, że gdyby opozycja wygrała wojnę, Tadżykistan byłby państwem religijnym, kobiety chodziłby w hidżabach (to słowa Tatarki, urodzonej w Duszanbe). Tymczasem Pamirczycy nie są bardziej religijni od Kulabczyków. To była wojna o władzę, a nie religię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwne jest natomiast  to co w ostatnim czasie robi prezydent Rahmon. Chociaż walczył o świeckie państwo, zaczyna propagować idee państwa religijnego. W ciągu 5 lat Katar wybuduje w Duszanbe meczet na 100 000 osób. To będzie największy meczet w Azji Środkowej. &lt;br /&gt;Dlaczego prezydent zrobił się nagle taki pobożny i dlaczego Tadżykistan się islamizuje, o tym może w kolejnym poście.&lt;br /&gt;Pozdrawiam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5534418936140604758?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5534418936140604758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wojna-domowa-w-tadzykistanie-1992-1997.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5534418936140604758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5534418936140604758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wojna-domowa-w-tadzykistanie-1992-1997.html' title='Wojna domowa w Tadżykistanie, 1992 - 1997'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3386732890046552290</id><published>2009-10-23T13:19:00.009+05:00</published><updated>2010-01-14T21:50:58.547+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zemletreslenie'/><title type='text'>Wstrząśnięta, nie zmieszana</title><content type='html'>Wiedziałam, że kiedy trzęsie się ziemia, należy stanąć pod futryną drzwi. Tam jest podobno najbezpieczniej. Ale wczoraj mój instynkt nie zadziałał i zamiast stać pod futryną i modlić się, żeby wstrząsy szybko się skończyły, ratowałam talerze. Żaden się nie zbił w ostateczności:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A było to tak, że spałam sobie spokojnie, kiedy obudziło mnie jakby huśtanie, zsuwające mnie z łóżka. Jakby cały blok z sowieckiej płyty się chwiał. Za chwilę zaczęło chwiać silniej i naczynia w kuchni zaczęły „szczękać”, więc pobiegłam je asekurować. Jak szybko się zaczęło, tak szybko się skończyło. Trochę jeszcze pobujało blokiem i potem było już spokojnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było moje pierwsze trzęsienie ziemi w życiu. Jadąc do Azji najbardziej bałam się chyba wstrząsów. Jak widać nie ominęło mnie. Trzęsienie było lekkie, ale dostateczne, żeby je odczuć. Dziś wszyscy mnie pytali o wrażenia. Co można powiedzieć…było przez chwilę strasznie. Miałam wrażenie, że blok za chwilę się rozpadnie. Tym bardziej, że mieszkam na 7 piętrze, a im wyżej tym wstrząsy są bardziej odczuwalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś sprawdziłam, że epicentrum było (prawie jak zawsze) w górach Hindukusz, na granicy Pakistanu, Afganistanu i Indii. Zresztą wczoraj w dzień również tam trzęsła się ziemia o całkiem sporej sile 6,2 w skali Mercallego (na 12 stopni). Niektórzy w mieście poczuli wstrząsy – epicentrum było tylko ok. 300 km od Dusznabe. Wstrząsy w nocy prawdopodobnie były wtórnymi. I według lokalnych, przyzwyczajonych Tadżyków, miały siłę ok. 3 stopni („bo zawsze jak mi się żyrandol tak majta, to jest ok. 3”). Kolejny raz cieszę się, że mieszkam w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mówią Tadżycy, cały czas coś się dzieje pod naszymi stopami, ale nieliczne wstrząsy są odczuwalne. Trzęsienia w tym regionie związane są z wypiętrzaniem gór Hindukusz i Himalajów (płyta indyjska napiera na północy na płytę euroazjatycką). Dlatego najsilniejsze wstrząsy notowane są w Pakistanie i Afganistanie i południu Tadżykistanu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet SC zaangażowało się w przeszkolenie ludności na wypadek trzęsień ziemi. Byłam na treningu na południu Tadżykistanu, który obejmował przeszkolenie w pierwszej pomocy i szybkiej reakcji na trzęsienie. Zastanawiałam się jaka może być „szybka reakcja” na trzęsienie ziemi. Okazało się, że w każdej wiosce jest przeszkolony  „komitet”, który ma za zadanie po kataklizmie zebrać ludzi z wioski na odkrytym terenie (najczęściej stadion sportowy), są przeszkoleni ludzie w pierwszej pomocy, logistycy, lekarze itp. Byłam pozytywnie zaskoczona. Ciekawe tylko jak bardzo te szkolenia są efektywne. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie tego nigdy sprawdzać. Ale przynajmniej kobiety z południa wiedzą, że gdy trzęsie się ziemia, nie ma czasu na ratowanie garnków i talerzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dołączam zdjęcie strony earthquake.usgs.gov/ z informacjami o wczorajszym trzęsieniu i kilka zdjęć z treningu w mieście Kurhan-tyube. Na zdjęciach uczestnicy i koordynatorzy programu Disatrer Risk Reduction. &lt;br /&gt;Dobrego weekendu wszystkim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFqoCFNAKI/AAAAAAAAC-0/-a5N8amg6io/s1600-h/Untitled.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 249px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFqoCFNAKI/AAAAAAAAC-0/-a5N8amg6io/s320/Untitled.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395711064552571042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFv52X34bI/AAAAAAAAC_M/XT4otXtl7fc/s1600-h/IMGP7072.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFv52X34bI/AAAAAAAAC_M/XT4otXtl7fc/s320/IMGP7072.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395716868205437362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFvnamJ3ZI/AAAAAAAAC_E/KvYq5OsLG3c/s1600-h/IMGP7041.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFvnamJ3ZI/AAAAAAAAC_E/KvYq5OsLG3c/s320/IMGP7041.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395716551511498130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFty0C4RHI/AAAAAAAAC-8/s2lZzk8AC6g/s1600-h/IMGP7033.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFty0C4RHI/AAAAAAAAC-8/s2lZzk8AC6g/s320/IMGP7033.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395714548298171506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFwouBf3WI/AAAAAAAAC_U/txpnbw5hHc0/s1600-h/IMGP7068.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFwouBf3WI/AAAAAAAAC_U/txpnbw5hHc0/s320/IMGP7068.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395717673417956706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFx3edf2AI/AAAAAAAAC_c/9ZFXmmOprac/s1600-h/babuszka.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 264px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFx3edf2AI/AAAAAAAAC_c/9ZFXmmOprac/s320/babuszka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395719026450094082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3386732890046552290?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3386732890046552290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wstrzasnieta.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3386732890046552290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3386732890046552290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wstrzasnieta.html' title='Wstrząśnięta, nie zmieszana'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SuFqoCFNAKI/AAAAAAAAC-0/-a5N8amg6io/s72-c/Untitled.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3159574746320867725</id><published>2009-10-22T10:05:00.005+05:00</published><updated>2010-01-14T22:28:51.900+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zakupy w Duszanbe'/><title type='text'>Shopping w Tadżykistanie</title><content type='html'>Jak zawsze o tej porze roku mam problem. Bo robi się coraz chłodniej, trzeba iść na zakupy, poszukiwanie pary butów zajmuje mi zawsze masę czasu i męczę się bardzo przy kupieniu czegokolwiek. W tym roku moje cierpienia odwlekły się o jakiś miesiąc, ale co się odwlecze to nie uciecze… Jak czas pokazał, męczarnie zakupowe są nawet o wiele większe w Azji niż w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Tadżykistanie zaczyna się jesień. Chociaż w ciągu dnia jest nadal bardzo ciepło, rano i wieczorem jest już chłodno. Z Polski nie wzięłam żadnych ciepłych ubrań (oprócz kurtki górskiej, polaru i  butów trekkingowych). W Kirgistanie we wrześniu było jeszcze ciepło i też zapomniałam o zakupach. Zresztą pod koniec września w Kirgistanie był jeszcze Adam i nie miałam sumienia zrobić mu takiej krzywdy jak zakupy na Dordoju. Więc teraz mam. A rynek w Biszkeku – Dordoj, jest największy w Azji Środkowej i wybór jest naprawdę ogromny (jest nawet sklep Fjorda Nansena, oryginalny (!) który importuje odzież dla żołnierzy amerykańskich). I to był błąd, kiedy sądziłam że w Tadżykistanie coś kupię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Duszanbe są owszem sklepy z ubraniami w jednej „galerii handlowej” (coś jak Kupieckie Domy Towarowe w Warszawie, czyli chiński bazar pod dachem). Ubrania importowane są z Chin i Turcji. A ponieważ są przywożone (a benzyna kosztuje ok. 3 zł/ litr w tym najbiedniejszym kraju dawnego ZSRR) to ich koszt również jest zawrotny. Żeby jeszcze te ubrania były takie jak w KDT, byłoby cudownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udałam się więc na bazar- to było bardzo, bardzo męczące przeżycie. Bazar przypomina nasz warszawski stadion dziesięciolecia sprzed lat i można tam kupić wszystko –od wiadra, po ubrania. Nie ma tam czegoś takiego jak sektor z ubraniami, sektor z wiadrami, ale wszystko jest przemieszane z wszystkim, więc pół dnia trzeba tam łazić w poszukiwaniu czegokolwiek.  Ubrania również są ale znowu tylko tandetne podróbki z Chin. Albo podróbki z Turcji, uważane za podróbki najwyższej jakości. Wróciłam znowu na tarczy (chociaż nie, zakupiłam kolczyki:) Ale dalej jest mi zimno...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Został mi więc jeszcze second hand. W Duszanbe takich sklepów jest bardzo mało i prawie nikt do nich nie chodzi. Kobiety chodzą w tradycyjnych sukienkach, a mężczyźni wiadomo… (bez obrazy panowie). Wczoraj poszłam do takiego second handu z Azizą. Aziza była bardzo ciekawa jak to wygląda, bo nigdy nie była w takim sklepie. I była w ogromnym szoku jak dużo jest fajnych ciuchów, za małe pieniądze. Mi na pierwszy rzut oka wydawało się, że ubrania przeszły drogę z Europy, przez Afrykę i dopiero same ochłapy dotarły do Tadżykistanu. Ale jak dłużej poszukać, to nawet sporo rzeczy jest markowych i ciekawych –  kupiłam dwie skórzane torby znanych marek za małe pieniądze. Ale torby też nie grzeją… Wróciłam na tarczy ponownie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W biurze koleżanki zaczęły się martwić. Zaproponowały mi to, czego się najbardziej obawiałam – że uszyją mi tradycyjną, pluszową sukienkę wraz ze spodniami. Uwierzcie, w sportowych butach z cholewkami i górskiej kurtce do pluszowego, tadżyckiego zestawu wyglądałabym co najmniej śmiesznie. Jakoś się więc wymigałam, ale nie dały za wygraną i dziś na biurku znalazłam słodki, błękitny golf, który mnie dusi, ale chodzę w nim dzielnie. Aż się wzruszyłam z tego podarku i dobrego serca moich Tadżyczek. Nawet specjalnie wybrały błękitny, że niby pod kolor moich oczu. I dziś kogo nie spotkam, mówi mi, że tak pięknie wyglądam... Tym bardziej, że wczoraj Aziza zaciągnęła mnie również do fryzjera. Nie dałam się przefarbować, a jedynie przystrzyc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba Tadżyczki powzięły sobie na cel zrobienie ze mnie „krasawicy”. Bo znalazłam dziś też niebieski cień do powiek na biurku i nikt się nie przyznaje do tego podarku. Czy to jakaś aluzja?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3159574746320867725?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3159574746320867725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/shopping-w-tadzykistanie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3159574746320867725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3159574746320867725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/shopping-w-tadzykistanie.html' title='Shopping w Tadżykistanie'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5586492240360497179</id><published>2009-10-19T12:41:00.004+05:00</published><updated>2009-10-19T13:07:43.719+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teatr Opery i Baleta w Tadżykistanie'/><title type='text'>Trochę kultury!</title><content type='html'>Żeby tradycji stało się zadość, w Tadżykistanie zatrułam się (tak jak na początku w Kirgistanie, mleko z targu jak widać niebezpieczne, a z kartonu śmierdzi ścierką, jest z Rosji i kosztuje majątek).  Mowy nie było o wyjeździe gdziekolwiek w góry. Ale nie nudziłam się i w sumie weekend minął bardzo kulturalnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam plakat o imprezie „Europejski tydzień w Duszanbe”! Na plakacie w języku angielskim i rosyjskim, było napisane, że impreza ma za zadanie przybliżyć Tadżykom europejską kulturę, młodym ludziom ma przedstawić perspektywy nauki i pracy w Europie itp. W jej ramach odbywały się konferencje, koncerty, były pokazy europejskiego kina. Wszystko bezpłatnie. &lt;br /&gt;I co?&lt;br /&gt;Właśnie wróciłam z kina, a właściwie spod kina, w którym miał być przedstawiony „Billy Elliot” (bardzo dobry film). Spod kina, bo nikt oprócz mnie nie przyszedł. &lt;br /&gt;Za to na koncerty przyszło bardzo dużo ludzi. Muzycy europejscy grali tradycyjną tadżycką muzykę. Na drugi koncert przyszło mniej osób, grano muzykę klasyczną europejskich kompozytorów. Co łączyło oba koncerty – 90% słuchaczy to Europejczycy, chociaż impreza skierowana była do Tadżyków. Ależ byłam w szoku! Tylu Europejczyków w jednym miejscu nie widziałam od 4 miesięcy i poczułam się prawie jak między swoimi słysząc niemiecki, angielski… Ta cała śmietanka pracuje również w organizacjach pozarządowych, ambasadach i na co dzień zupełnie jej nie widać w mieście. Chociaż nie, czasem widać. Ich przedstawiciele poruszają się ogromnymi jeepami po ulicach Duszanbe,  nie trudno domyślić się, że auto należy do UN czy innej organizacji (tym bardziej, że tablice rejestracyjne mają czerwony lub niebieski kolor)&lt;br /&gt;W każdym razie, jak dla mnie impreza europejska w Duszanbe zakończyła się trochę fiaskiem. Europejczycy dawno obejrzeli Billy Elliota (film jest z 2000 roku), a Tadżyków po prostu nie interesuje kultura zachodu. Jakby był tydzień kultury rosyjskiej albo arabskiej, to może jakoś by się to udało. &lt;br /&gt;Parę dni temu poszłam zapytać o bilet do opery. Był piątek, a opera Verdiego miała odbyć się w niedzielę. Byłam przekonana, że już wszystkie bilety zostały wyprzedane. Do tego sądziłam, że będzie mnie to słono kosztować.  Tymczasem pani w kasie zdziwiła się, że kupuję bilet na operę niedzielną w piątek. A ja zdziwiłam się, że bilet kosztuje 10 somoni – czyli 7 złotych! Przy kasie przejęła mnie pani sprzątaczka z gadką, że od razu widać, że jestem z zagranicy i że skoro nigdy nie byłam na ich balecie, to koniecznie powinnam iść bo właśnie przed chwilą się zaczął. I wpycha mnie to sali. Ja tłumaczę, że nie mam biletu, że w dżinsach i z siatką owoców jak to wygląda?! Pani jednak miała jeden argument – muszę iść żeby artystom było miło. Że co?! I po chwili zrozumiałam – na sali na 500 miejsc, było może ze 20 osób. W tym sami obcokrajowcy w dżinsach i wycieczka ze szkoły – chłopcy przyszli w dresach.&lt;br /&gt;Pytam ludzi w biurze czemu nie chodzą do tych przybytków, skoro to prawie nie kosztuje. I o to co się dowiedziałam: budynki teatrów, opery itp. zostały zbudowane podczas ZSRR, kiedy w Tadżykistanie mieszkało więcej Rosjan. Zresztą na pewno wiecie jak bardzo Rosjanie uwielbiają teatr, balet i operę. Ale chyba tej miłości nie udało im się zaszczepić wśród Tadżyków. Ponadto wiadomo, że po rozpadzie ZSRR poziom sztuk dość mocno się obniżył. Jest jeszcze jeden powód. Dla muzułmanów w operze, a tym bardziej balecie jest zbyt dużo nagości. &lt;br /&gt;Poszłam wczoraj na „Traviattę” Verdiego. Dostałam w kasie bilet rodem z ZSRR – wydany przez Ministerstwo Kultury Tadżyckiej SSR. Kiedyś opera nosiła nazwę oczywiście Lenina. Było bardzo mało ludzi a do tego znowu sami Europejcy. Niewiem czy mi się wydawało, czy jeden ze skrzypków miał bluzę dresową na sobie gdy wyszedł pokłonić się publiczności. &lt;br /&gt;Usłyszałam od znajomej koneserki opery i teatru, że poziom wykonania w Duszanbe jest fatalny. Mi się podobało w każdym razie. Chociaż cena 7 złotych i bluza dresowa u skrzypka może zastanawiać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę zostałam zaproszona do Gulnory z biura aby pomóc w przygotowaniu uroczystości za zmarłych. Rodzina zaprosiła mułłów, gdyż poczuła potrzebę modlitwy za przodków. Gulnora miała sen, w którym jej ojciec pakował się i wyjeżdżał za granicę. Rodzina wierzy, że jeśli we śnie zmarły zabiera coś ze sobą z domu, źle to wróży i należy przeprowadzić modlitwy. &lt;br /&gt;Uroczystość odbywała się w jej domu. Zostali zaproszeni sąsiedzi i rodzina, przyszli mułłowie i śpiewali wersy Koranu. Ja z innymi babami nie mogłam w tym uczestniczyć oczywiście. Gotowałyśmy więc płow, hałwę, ciasta i inne dobrze potrawy dla gości. Mi przypadło czyszczenie 10 kg ryżu na płow (mało wdzięczna robota, wyskubuje się brudki z ryżu). Kiedy mułłowie poszli, mogłyśmy usiąść (ale oddzielnie od mężczyzn) zjeść to wszystko i plotkować. Było ciekawie i naprawdę smacznie, tym bardzie, że Gulnora jest Uzbeczką, a wiadomo w całej Środkowej Azji, że Uzbecy super gotują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle. W Tadżykistanie cały czas ciepło - do 20 stopni (docierają do mnie przerażające wiadomości z Polski o jakimś śniegu (?!)), odwiedzam lokalne targi, poznaję miasto popołudniami. I co najlepsze – koleżanka z biura chce żebym uczyła ją polskiego (ja w zamian chcę angielski albo tadżycki;). Dlaczego polskiego? W Duszanbe bardzo znana jest Viva Polska i 4fantv.  Od wielu osób słyszałam więc, że polski język jest piękny i piosenkarki mamy ładne. Szczerze powiedziawszy wolałabym, żeby Tadżycy z innych źródeł dowiadywali się o Polsce niż w 4funtv, ale to w końcu też jakaś kultura (chyba).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwbkR_i5yI/AAAAAAAAC9s/18-I2kall4o/s1600-h/IMGP7663.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwbkR_i5yI/AAAAAAAAC9s/18-I2kall4o/s320/IMGP7663.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394216763802183458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwbDxSHk2I/AAAAAAAAC9k/lrDQIh7r7gs/s1600-h/IMGP7652.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwbDxSHk2I/AAAAAAAAC9k/lrDQIh7r7gs/s320/IMGP7652.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394216205265900386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Stwd5ep3aQI/AAAAAAAAC98/w-Ath-df9ho/s1600-h/IMGP7636.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Stwd5ep3aQI/AAAAAAAAC98/w-Ath-df9ho/s320/IMGP7636.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394219327001422082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwcwtlSgFI/AAAAAAAAC90/8frQRXMyVv4/s1600-h/IMGP7645.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwcwtlSgFI/AAAAAAAAC90/8frQRXMyVv4/s320/IMGP7645.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394218076878307410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5586492240360497179?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5586492240360497179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/troche-kultury.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5586492240360497179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5586492240360497179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/troche-kultury.html' title='Trochę kultury!'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StwbkR_i5yI/AAAAAAAAC9s/18-I2kall4o/s72-c/IMGP7663.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7115885283998104747</id><published>2009-10-16T09:22:00.005+05:00</published><updated>2009-10-16T11:35:16.905+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielożeństwo w Tadżykistanie'/><title type='text'>Kobiece szczęście w Azji Środkowej</title><content type='html'>Jaka powinna być idealna żona dla tadżyckiego mężczyzny?&lt;br /&gt;Przede wszystkim powinna dbać o męża. Dlatego kobiety z biura spóźniają się nawet o godzinę do pracy, chociaż niepisana zasada mówi, że do 9 rano dobrze się stawić. Bo nie tak łatwo wstać o 6 rano, zrobić całej rodzinie śniadanie, obiad i najlepiej kolację (na wypadek gdyby trzeba było do wieczora pracować). Gulnora z naszego pokoju codziennie rano przeżywa koszmar gotowania i wciąż się spóźnia. Nawet jeśli jej mąż nie pracuje, ona wracając wieczorem po pracy usługuje mu przy kolacji. Hasło Gulnory, które często mi powtarza – „nie ufaj nikomu”. „Nawet swojemu mężowi?”- pytam ja. – „tym bardziej mężowi”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadżycka żona nie skarży się, nawet jak jest drugą czy trzecią żoną. W Tadżykistanie wielożeństwo jest przez prawo zakazane, ale wiadomo, że istnieje (ślubów „kościelnych” udzielają mułłowie). Co mnie zaskoczyło, nawet finansista z biura – człowiek wykształcony i wydawałoby się – prozachodni, ma dwie żony. Myślicie, że tylko bogaci mają wiele żon? W końcu Mahomet zezwolił na wielożeństwo, pod warunkiem, że mąż zapewni swoim żonom oddzielne mieszkania i dobrobyt. To prawo zostało bardzo zniekształcone i mężowie czasem mają problem z policzeniem i zapamiętaniem dat urodzenia swoich „wyprodukowanych” dzieci (sama rozmawiałam z mężczyzną, który nie kojarzył ile jego dzieci mają dokładnie lat).  Nie umiem znaleźć też  innego określenia niż „wyprodukowanych”, bo szczególnie na wsiach mężczyzn czasem nie interesuje czy te dzieci i ich matka mają co jeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z bohaterek mojego bloga, której imię wiele przewijało się przez posty, również doświadczyła życia z „prawdziwym” tadżyckim mężczyzną. Wyszła za niego z rozsądku – miała 24 lata (co oznacza, że była już starą panną bez szans na wyszukanie „dobrej partii”) Mąż już w pierwszym roku małżeństwa pokazał, gdzie jest jej miejsce. Gdy była w ciąży bił ją tak, że prawie straciła dziecko. Po trzech latach, na przekór wszystkim (rozwód nie wypada, a do tego potem z małym dzieckiem kobieta ma małe szanse na pełną rodzinę) uciekła od niego, przeszła depresję, potem wyzdrowiała, skończyła kursy, wychowała córkę i teraz jest ważną osobą w Save the Children. Jej mąż bardzo szybko zapomniał o ich wspólnym dziecku, a teraz już ich ma z pięcioro (ma dwie żony, obie młodziutkie, ledwo piśmienne, które również bije). Gdy były mąż dowiedział się na jakiej obecnie pozycji jest jego pierwsza żona, przypomniał sobie o miłości do niej i zaproponował jej bycie trzecią żoną. Oczywiście, został wyśmiany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy przyjechałam do Tadżykistanu dostałam dużo dobrych rad, jak się zachowywać. Oprócz zakazu smarkania w chusteczkę (tutaj jest to uważane za takie paskudztwo, jak co najmniej zrobienie kupy w środku dnia na ulicy), dostałam też kilka innych. Jedne z najważniejszych – nie reagować na zaczepki, nie zapoznawać się z obcymi mężczyznami, nie patrzeć w oczy mężczyznom (to oznaka śmiałości). Generalnie unikać tego rodu jak ognia. I już pierwszego dnia miałam dobrą praktykę – oprócz natarczywych spojrzeń i uśmiechów, krzyków „dziewuszka!”, „hello!” po francuskie „mademoiselle!”, kiedy nie reagowałam, słyszałam także wyznania miłości (i to od starych, podtatusiałych milicjantów).  Panowie w Tadżykistanie mają do tego bardzo bystre oczka. Dziwne, że większość z nich nie ma kręczu szyi od wypatrywania kobiet na ulicach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzyło mi się jechać taksówką z Tadżykiem, bardzo prostym człowiekiem, który słabo mówił po rosyjsku. Nie wiedział za bardzo czy mieszka na południu czy północy kraju. Chyba też sądził, że wszystkie kobiety świata są tak proste jak on (albo tak uległe i bez sprzeciwu, jak jego wiejskie rodaczki) i nie spodziewał się mojej reakcji, gdy jego ręka spoczęła na moim kolanie (a wiedział, że mój wyimaginowany mąż mieszka ze mną w Duszanbe i czeka z kolacją).Zdziwił się bardzo gdy wyjaśniłam mu, że w mojej kulturze żonatych kobiet nie należy podrywać  i że jeden mąż ma jedną żonę (przynajmniej w teorii). Tadżyk próbował mi to wyjaśniać,  że u nich to normalne i że nawet jego brat ma dwie żony. Zapytałam, czy dzieci nie tęsknią za tatą, gdy ten akurat jest u drugiej żony. Odpowiedź jak zawsze – „eta normalna”. Jasne… „normalna”, ciekawe czy dla wszystkich zainteresowanych stron. &lt;br /&gt;Oczywiście nie można powiedzieć, że wszyscy mężczyźni w tym kraju tacy są. Widziałam na ulicach Duszanbe szczęśliwe kobiety i dobrych ojców. Nie wszyscy oglądają się za kobietami i zaczepiają. Nie można więc też uogólniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele kobiet skarży się na mężczyzn – że mają drugie żony, albo kochanki i zdradzają. Ale z kimś przecież muszą zdradzać swoje pierwsze żony. Nie dotarłam jeszcze do drugich żon czy kochanek, zresztą niewiem czy takie kobiety chcą się ujawniać. Rozmawiałam o tym z dziewczynami z biura. Tłumaczą mi, że niewykształcone dziewczyny ze wsi muszą dość szybko wychodzić za mąż. Jeśli nie ma kandydata pośród niezamężnych, wychodzą za mąż za już zamężnego, żeby nie być ciężarem dla rodziców. Potem mają szybko gromadę dzieci i są na łasce mężów, którzy są jedynymi ich żywicielami. A mężowie oczywiście nie pytają o zgodę swoich pierwszych żon, kiedy chcą mieć inne.  Kolejny powód wielożeństwa  - w kraju jest mniej mężczyzn niż kobiet, bo wielu z nich wyjechało do pracy do Rosji i już nie wróciło i również wielu zginęło podczas wojny domowej w latach 1992-1997. Niewiem jeszcze ile w tym prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc mężowie w tej kulturze decydują właściwie o wszystkim: o ilości dzieci, czy kobieta będzie pracować (jeśli jest wykształcona, mąż i tak może jej tego zabronić), czy będzie spotykać się ze znajomymi kobietami (z mężczyznami nie ma mowy), jak będzie się ubierać, czy będzie nosić makijaż. Do tego np. w Afganistanie mąż wraz z teściową decydują również, czy zawieźć rodzącą kobietę do szpitala, czy też benzyna do samochodu przyda się na inny cel. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Niewiem, w którym kierunku pójdzie ta kultura. Z jednej strony wielu młodych kończy studia (bardzo znany jest Uniwersytet Amerykański w Biszkeku, w Kirgistanie)  i przyjmuje bardziej prozachodni styl życia. Jednak na prowincji styl życia zmienia się bardzo wolno, albo wcale. (Ponadto  trzeba odpowiedzieć na pytanie czy kultura zachodu jest lepsza???  Przecież w Polsce też jest tyle patologii w rodzinach). Z drugiej strony obecna polityka państwa dąży do stworzenia państwa religijnego (nawet prezydent zaangażował się w tę akcję), obecny jest coraz większy wpływ islamu z krajów arabskich, coraz więcej kobiet nosi chusty. Zostaje jeszcze pozostałość kulturowa po ZSRR…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może powinnam być obiektywna pisząc takie posty, albo nie powinnam ich w ogóle pisać, w końcu nie znam prawa szariatu rządzącego krajem muzułmańskim, może dla tych kobiet normalne są takie stosunki w rodzinie (jak powiedziała mi jedna Kirgizka „całą młodość jesteśmy przygotowywane do takiego życia”). Żeby potem nie było, że Europejka przyjechała do muzułmańskiego kraju i jest zbulwersowana dyskryminacją kobiet. Bo tutaj pewnie nie można tego nazwać dyskryminacją, ale kulturą.  &lt;br /&gt;Jak w dowcipie, w którym przyjechała obrończyni praw kobiet do Afganistanu i jest zbulwersowana, że zawsze kobieta idzie trzy kroki za mężczyzną. A dlaczego idzie za nim? Bo kraj jest zaminowany i mężczyzna chroni swoją żonę. Jakby co to jemu urwie nogę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja chyba nie pojmuję po prostu tego systemu, nie jestem specjalistą od krajów muzułmańskich. Na szczęście mój blog jest niekomercyjny, ja tu jestem dyrektorem naczelnym i mogę pozwolić sobie na takie rozmyślania:) Nawet mogę napisać, że na tym etapie moich doświadczeń, kultura Europy o wiele bardziej mi pasuje, bo kobiety przynajmniej mają wybór. I cieszę się, że nie urodziłam się w kraju muzułmańskim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Azji Środkowej, kiedy kobieta ma urodziny życzy się jej „kobiecego szczęścia”. Nie kariery, zdrowia czy czegokolwiek innego. Mi też życzyły tego wszystkie kobiety w SC w Biszkeku, kiedy wyjeżdżałam do Tadżykistanu. A co to w ogóle jest to „żeńskie szczęście?”- kiedy małżeństwo jest szczęśliwe, kobieta może wyrażać swoją opinię w rodzinie,  mąż nie zdradza a kocha i interesuje się dziećmi. &lt;br /&gt;I między innymi na tej podstawie i na podstawie rozmów z tadżyczkami wnioskuję, że chociaż wychowane w takiej kulturze, nie są do końca szczęśliwe, kiedy w życiu ich mężów pojawiają się kolejne kobiety albo przemoc. Co by nie gadali mądrzy tego świata, którzy stanowią prawa – każdy człowiek chce być szanowany. Nawet kobiety muzułmanki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7115885283998104747?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7115885283998104747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/kobiece-szczescie-w-azji-srodkowej.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7115885283998104747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7115885283998104747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/kobiece-szczescie-w-azji-srodkowej.html' title='Kobiece szczęście w Azji Środkowej'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-1465280691248264940</id><published>2009-10-13T13:58:00.004+05:00</published><updated>2009-10-13T15:39:42.331+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Góry Fańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Iskanderkul'/><title type='text'>Nad jeziorem, w którym pluskał się Aleksander Wielki</title><content type='html'>Udało mi się wyjechać na trzy dni z Duszanbe. Wraz z Ludwiką, Kubą i Witkiem pojechaliśmy w Góry Fańskie, nad jezioro Iskanderkul, znane również jako jezioro Aleksandra (podobno przebywał nad nim Aleksander Wielki).&lt;br /&gt;Niby plan wycieczki prosty – jezioro znajduje się ok. 100 kilometrów od Duszanbe,przy jednej z głównych dróg  w kraju więc dwie godziny jazdy taksówką i po krzyku. Na mapie bardzo prosto to wygląda. Tyle, że 93% Tadżykistanu to góry i przejazd tą drogą to karkołomny i męczący wyczyn. Pytając mieszkańców Duszanbe o możliwość dojazdu nad Iskanderkul wszyscy pukali się w głowę – że już tak zimno (jezioro znajduje się na wys. 2 200 m n.p.m.), droga ciężka, bo z wysokości 700 m n.p.m. trzeba pokonać przełęcz na wys. ponad 3 000 m, a potem znowu zjechać i znowu podjechać na 2 000 m. Ponadto na przełęczach może być śnieg itp itd. Trochę nie słuchaliśmy ich, bo zawsze wyolbrzymiają. Większym problemem jednak okazało się znalezienie kierowcy. Ceny u taksówkarzy osiągały zawrotne ceny kilkuset polskich złotych za przejechanie nad jezioro. Złościłam się okropnie – czy oni powariowali? W jednym z najbiedniejszych krajów Azji przejazdy są droższe niż Polsce! Udało się wreszcie znaleźć samochód nad jezioro, nie za 500 złotych, ale ok. 140 za naszą czwórkę. Kierowca oczywiście dopakował jeszcze jedną babinkę do auta, żeby bardziej mu się opłacało.&lt;br /&gt;A sama podróż - kilkadziesiąt kilometrów za stolicą kończy się asfalt i zaczyna wąska, nie utwardzona, kamienisto – pylasta droga przez góry. A ruch na tej drodze jak na Marszałkowskiej, począwszy od Tico po terenowe auta i TIRy. Jest to jedna z głównych arterii w kraju, którą 100 kilometrów jedzie się  6 godzin. Mieliśmy mały kryzys podczas tej podróży, ale warto było, bo jej cel okazal się wart tej katorgi.&lt;br /&gt;Nad jeziorem w starej i rozpadającej się bazie turystycznej spędziliśmy prawie dwa dni. W domkach (z dykty) temperatura nocą spadała do kilku stopni. Na stołówce w turbazie, dzięki uprzejmości pracownika, żywiliśmy się frytkami smażonymi na baranim tłuszczu, rybkami z puszek i starymi lepioszkami. Powiedzieli nam wcześniej , że „oczywiście, w schronisku można dobrze zjeść” (znowu ściema). Jak się okazało, choć jezioro bardzo znane i turystyczne, to turbaza wyglądała jakby miała za chwilę się rozsypać. Do tego cwany pracownik rzucił nam cenę ok. 30 złotych za osobę za domek z dykty bez ogrzewania, wody, toalety (stargowaliśmy połowę tej ceny). Po tychże wszystkich perypetiach mogliśmy wreszcie udać się nad jezioro i spacery po okolicy. &lt;br /&gt;Jak się okazało nad jeziorem swoją jedną z setek rezydencji ma prezydent Rahmon i nawet ochroniarz rezydencji poczęstował nas herbatą i ciastkami. Wędrując po okolicy widzieliśmy m.in. świeże tropy niedźwiedzia, pocisk lotniczy, stacje meteorologiczne i hydrologiczne. Rozmawialiśmy z tutejszym alpinistą, którzy skutecznie zachęcił nas do trekkingów po Górach Fańskich (już z Ludwiką mamy plany na przyszły rok:) Było bardzo wesoło. &lt;br /&gt;Z powrotem było mniej śmiesznie. Rozstałam się z Polakami, którzy pojechali dalej do Uzbekistanu. Trudno było mi złapać taksówkę do stolicy, ponieważ było już późno (czyli ok. południa) więc postanowiłam złapać stopa. Kierowca wiozący 14 ton cebuli kamazem zapewniał, że w 5-6 godzin dojedziemy do Duszanbe. &lt;strong&gt;Jechaliśmy 11 godzin&lt;/strong&gt;. 100 kilometrów w 11 godzin. Z okna samochodu mogłam liczyć kamienie przy drodze, bo tak wolno jechaliśmy. Do tego kierowca okazał się bardzo, baaaardzo prostym człowiekiem, nie wiedział za bardzo gdzie jest Europa i sądził chyba, że cały świat jest muzułmański i mówi po rosyjsku. Miałam w tej drodze ze sto kryzysów, chciałam wysiadać i złapać normalny samochód, ale wszystkie były załadowane jak w reklamie IKEI. A pod Duszanbe o 22.00 zepsuł się ten złom z cebulą. Chyba nigdy nie byłam tak wyczerpana psychicznie, że nie tłumacząc nic kierowcy (mało po rosyjsku rozumiał) rzuciłam mu tylko „na razie!” i poszłam w kierunku miasta (co też nie było mądre o tej porze). Generalnie – to było jedno z najgorszych doświadczeń w Azji i chyba w moim życiu. Może dlatego teraz tak mówię, bo wróciłam kilka godzin temu i nadal czuję zapach cebuli pomieszanej z benzyną, tę koszmarną drogę.  Może mi minie kiedyś. W każdym razie – chyba już nigdy nie wsiądę do samochodu ciężarowego i w najbliższym czasie nie tknę cebuli. &lt;br /&gt;Wracając do tematu postu i pomijając jedenastogodzinny koszmar w kamazie – to były cudowne dwa dni z moimi Polakami. Obawiam się, że w tym roku już się w góry nie wybiorę, bo nie mam z kim, turyści zagraniczni już wyjechali, Tadżycy pukają się w głowę na wspomnienie wycieczek w góry, robi się coraz chłodniej (chociaż słońce świeci cały czas). A samej jest niezbyt przyjemnie i bezpiecznie podróżować. Ten kraj jednak różni się bardzo od Kirgistanu. Zostaje mi rzucić się w wir pracy, znaleźć kurs językowy, może aerobik, zdobyć repertuary wszystkich oper, baletów i teatrów w mieście. &lt;br /&gt;Pozdrawiam Ludwikę, Kubę i Witka oraz czytelników. A w galerii zdjęcia jeziora, w którym podobno kąpał się Aleksander Wielki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StRA-z8n4EI/AAAAAAAAC1g/UdMO_kDxdvs/s1600-h/IMGP7354.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StRA-z8n4EI/AAAAAAAAC1g/UdMO_kDxdvs/s320/IMGP7354.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392006101709873218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-1465280691248264940?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/1465280691248264940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/nad-jeziorem-w-ktorym-pluska-sie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1465280691248264940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1465280691248264940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/nad-jeziorem-w-ktorym-pluska-sie.html' title='Nad jeziorem, w którym pluskał się Aleksander Wielki'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/StRA-z8n4EI/AAAAAAAAC1g/UdMO_kDxdvs/s72-c/IMGP7354.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-1649549568203804673</id><published>2009-10-08T17:12:00.004+05:00</published><updated>2009-10-08T17:29:00.632+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szymonbrzoska.com'/><title type='text'>Wspomnienie Isykkul - fot. szymonbrzoska.com</title><content type='html'>Witajcie, przesyłam spóźnione zdjęcia znad jeziora Isykkul wykonane przez Szymona Brzóskę. Może pamiętacie, że w Biszkeku poznałam Szymona i Filipa i razem pojechaliśmy nad Isykkul. &lt;br /&gt;Ale uwaga – zdjęcia Szymona są niesamowite. Aby reklamy stało się zadość, polecam stronę Szymona - szymonbrzoska.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia znajdują się rónież w mojej galerii - zapraszam i pozdrawiam wszystkich czytelników, a SZCZEGÓLNIE komentujących:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZomNvWxI/AAAAAAAACvo/IeIUz4ra6Tw/s1600-h/IMG_1020.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZomNvWxI/AAAAAAAACvo/IeIUz4ra6Tw/s320/IMG_1020.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390203620508523282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZVbr0fKI/AAAAAAAACvg/HIxwNYL79_g/s1600-h/IMG_1049.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 221px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZVbr0fKI/AAAAAAAACvg/HIxwNYL79_g/s320/IMG_1049.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390203291264384162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZFfGA9hI/AAAAAAAACvY/-kFdbitm3rQ/s1600-h/IMG_1282.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZFfGA9hI/AAAAAAAACvY/-kFdbitm3rQ/s320/IMG_1282.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390203017301653010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-1649549568203804673?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/1649549568203804673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wspomnienie-isykkul-fot.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1649549568203804673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/1649549568203804673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/wspomnienie-isykkul-fot.html' title='Wspomnienie Isykkul - fot. szymonbrzoska.com'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/Ss3ZomNvWxI/AAAAAAAACvo/IeIUz4ra6Tw/s72-c/IMG_1020.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3550911315508746111</id><published>2009-10-05T10:16:00.006+05:00</published><updated>2010-01-14T22:25:16.070+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tadżykistan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Duszanbe'/><title type='text'>Tadżykistan - pierwszy tydzień</title><content type='html'>Znowu kopnął mnie prąd od bojlera (takiego baniaka, który grzeje wodę). Rezygnuję z ciepłego prysznica na dobranoc – zostaje gotowanie wody w czajniku. Przyszedł majster – spaliła się część od bojlera, jutro przyjdzie wymienić.Albo i nie, bo tu nikt z niczym się nie spieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie sprawia bardzo dobre pierwsze wrażenie. Wielkie małżeńskie łoże w pokoju, szafy, ładne tapety, nowe szafki w kuchni, telewizor z dvd. Ale po pierwszej godzinie widać, że wszystko się sypie- chińskie szafy i szafki rozpadają się w rękach, wspomnianej ciepłej wody nie ma, kontakt już zdążyłam urwać, spalić dwie żarówki. Wielkie małżeńskie łoże to kilka desek ze kiczowatymi złoceniami. Dodam, że przy włączeniu wody i podłączeniu komputera do prądu elektryka zupełnie siada. Ponadto na pytanie po co w mieszkaniu tyle baniaków z wodą, gospodarz jakoś nie chciał odpowiedzieć, ale zachwalał i zapewniał, że wody na ogół nie odłączają. Mieszkanie, które wynajmuję jest kawalerką na 7 piętrze. Do tego piętra woda nie dociera (małe ciśnienie), więc trzeba włączać specjalny „motorczik”. Czasem chyba i motorczik zawodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najlepsza jest winda. Jadąc na 7 piętro muszę wcisnąć przycisk „3” i czerwony przycisk alarmowy. Ponadto winda zamyka się kiedy chce i trzeba uważać, żeby nie przytrzasnęła. Postanowiłam korzystać ze schodów, ale na niektórych piętrach są kraty z kłódką, niektórzy urządzili śmietniki na półpiętrach itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cena wynajmu za tę kawalerkę nie odbiega od cen warszawskich, a nawet śmiem twierdzić, że jest wyższa. Ale jak to mówią „ne perezhyvai”! eta normalna! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza rozmowa z Tadżykiem-taksówkarzem na lotnisku też nie była zbyt radosna. Ja po półtoragodzinnym locie Iłem z Biszkeku do Duszanbe czułam się jak wrak ("chcesz być pyłem, lataj Iłem!") a i młody Tadżyk nie miał najlepszego humoru. Ten młody 23 letni chłopak po politechnice „taksuje”, i nie ma perspektyw na pracę w zawodzie. Zresztą, taksując więcej zarobi. Tydzień temu żona taksówkarza urodziła chłopca, co napawało go ogromną dumą (w krajach muzułmańskich posiadanie dzieci płci męskiej to powód do dumy. Czym więcej tym lepiej). Dziecko urodziło się wcześniakiem i oddychało z pomocą maski tlenowej. W wyniku wichury, odłączono prąd w całym Duszanbe. W szpitalu nie zdążono włączyć generatorów prądu. Troje dzieci, w tym syn mojego taksówkarza udusiło się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadżykistan jest najbiedniejszym krajem byłego ZSRR. Wojna domowa w latach 1992 – 1997 dodatkowo osłabiła młode struktury państwa (może powstanie oddzielny post o tej wojnie). Na 7 milionów mieszkańców, 1 milion osób co roku wyjeżdża do pracy, głównie do Rosji. Tam pracują nielegalnie przy najbrudniejszych i najcięższych pracach. Mężczyźni Tadżycy dzielą się na trzy kategorie: tych którzy są w Rosji, tych którzy wrócili, tych którzy pojadą do Rosji. Z roku na rok w Rosji wzrasta nacjonalizm i Tadżycy również znajdują się „pod ostrzałem”. W Tadżykistanie mają jednak małe perspektywy. Idąc do biura koło "Zielonego Bazaru" widzę codziennie mężczyzn siedzących przy ulicy i czekających, aż ktoś chociaż na parę godzin wynajmie ich do pracy (w Tadżyskistanie bezrobocie sięga 40%). To straszny widok. Wielu z nich jest bardzo skromnie, ale schludnie ubranych,w garniturach, ogolonych i czystych. Tylko wygniecione, prawie puste reklamówki z logo "Adibas", "Dolcze and Gabbana" w ich dłoniach mówią o biedzie i nędzy ich rodzin. Albo te młode dziewczyny z dziećmi. Po rosyjsku nie mówią prawie wcale. Tu, bardziej niż w Polsce, jestem skłonna uwierzyć, że żebrzą, bo nie mają wyboru. Nie muszę pisać, jak beznadziejnie czuję się biegnąc z laptopem przez ten tłum. Mam wrażenie, że wszyscy patrzą na mnie, wiedząc doskonale, że nie jestem stąd. I wstyd mi wtedy, że dopada mnie wygodnictwo i irytuje mnie zimna woda albo jej brak w mojej kawalerce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duszanbe jest ładnym miastem, mniejszym niż Biszkek, więc łatwiej mi je na początku „ogarnąć”. Miasto wydaje się bardzo czyste i zielone, przepływa przez nie rzeka Duszanbinka. W ciągu ostatnich lat powstały nowe parki, sklepy, ulice są czyste. I więcej kobiet ubiera się tradycyjnie. Wiem to od Ludwiki, która była w Duszanbe kilka lat temu, a teraz wraz z Kubą, Witkiem i Anią przyjechała tu ponownie. Jak pamiętacie, w Kirgistanie razem z nimi byliśmy na południu. Przez kilka dni zostaną u mnie, co bardzo mnie cieszy, bo będzie weselej. A ponieważ Ludwika pisała doktorat o Tadżykistanie, to i ciekawiej, bo wciąż opowiada nam o Azji, polityce w regionie i historii (z ciekawych pierwszych wrażeń nt. polityki – prezydent polecił wszystkim swoim pracownikom wymienić złote zęby na białe. A tak poważnie jego dyktatorskie rządy w TJ nie różnią się od innych rządów w „stanach”- może kolejny post o dyktatorach w Azji?).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Inne pierwsze wrażenia – ciepło i bardzo sucho. Wzgórza za miastem są nagie, bez roślinności. &lt;br /&gt;I dość wysokie ceny jak na najbiedniejszy kraj wśród byłych ZSRR (takie jak w Polsce, a nawet wyższe).&lt;br /&gt;I dominujący język tadżycki albo perski (tadżycki wywodzi się z perskiego, a Rosjan jest w Tadżykistanie bardzo mało – ok.2 %, toteż język rosyjski jest bardzo rzadki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety ubierają się tradycyjnie. Strój tradycyjny to sukienka za kolana z materiału podobnego do weluru (jak dla mnie te sukienki wyglądają jak pluszowe) lub bawełny. Spod sukienki wystają nogawki spodni w tym samym kolorze, ozdobione cekinami albo kolorowymi nićmi. Na głowie kobiety noszą chusty, wiele z nich zakrywa szyję, niektóre twarze. Mężczyźni noszą czapki tzw. „tubitejki”, czasem tradycyjne płaszcze. Starsi obowiązkowo noszą brody. Tradycja muzułmańska jest tu więc dobrze zachowana i niektórych zachowań kobiecie nie wypada. Dobrze, że dość wcześnie się o niektórych dowiedziałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pierwsze wrażenia z Duszanbe. Jednak Tadżykistan dzieli się na wiele regionów i w każdym z nich stroje a nawet dialekty perskiego nieco się różnią. To niesamowite! Najciekawszy jest Pamir, a język pamirski jest zupełnie niepodobny do tadżyckiego. Bardziej brzmi jak francsko-angielska mieszanka. Do tego Pamirczyk z jednej doliny niekoniecznie dogada się po pamirsku z Pamirczykiem z drugiej. Historia Tadżykistanu i jego regiony, tradycja to tematy na wiele, wiele postów. Nie wiem czy 2 miesiące wystarczą mi na poznanie tego wszystkiego. A na razie zapraszam do galerii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3550911315508746111?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3550911315508746111/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/tadzykistan-pierwszy-tydzien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3550911315508746111'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3550911315508746111'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/10/tadzykistan-pierwszy-tydzien.html' title='Tadżykistan - pierwszy tydzień'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-5657211251349727479</id><published>2009-09-30T12:59:00.002+05:00</published><updated>2010-01-16T18:12:00.469+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sary-Chelek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dżlalabad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Arslanbob'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polscy jezuici'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osz'/><title type='text'>„Eta nie Polsza – eta Kyrgyzstan"</title><content type='html'>Można powiedzieć, że od tych słów zaczęła się nasza wycieczka na południe Kirgistanu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowa te wypowiedział nasz rosyjski kierowca Igor, zanim w nasze auto uderzył trolejbus. Tak – stary trolejbus wjechał w tył naszego samochodu, ale na szczęście leżały tam tylko nasze plecaki, więc na strachu, szkle i bólu karku się skończyło. Szukałam dość długo niedrogiego kierowcy z terenowym autem, który zgodziliby się z nami pojechać, tam gdzie zaplanowałam. Polecono mi Igora, jako doświadczonego kierowcę i uczciwego człowieka. Nasza wycieczka z Igorem skończyła się 500 metrów za domem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znalezienie nowego transportu okazało się bardzo proste. Wystarczy iść na dworzec, a tam toczy się walka o klientów. Ludwika i Kuba do dworca dotarli pierwsi i tam prawie zostali rozszarpani przez taksówkarzy. Każdy kierowca obiecuje bezpieczne i tanie dotarcie do celu, chociaż czasem nawet nie wie gdzie ten cel się znajduje i jaka prowadzi do niego droga. Generalnie – taksówkarze obiecują złote góry, po czym w trakcie drogi okazuje się, że dochodzą kolejne opłaty. Nasi taksówkarze również zwietrzyli interes, sądząc, że turyści z Europy są wielkim workiem z pieniędzmi i na każdym kroku próbowali nas okantować jak się da. Chociaż za trzy dni pobytu z nami otrzymali pieniądze jak miesięczną zapłatę, wciąż poszukiwali nowych źródeł. Ale nasz dość dobry rosyjski, stanowczość (a według nich - chciwość)pozwoliły okiełznać biznesmenów-kanciarzy. (Ale śmieszną Adam miał minę, gdy jeden z nich - menago- żalił się mu jacy jesteśmy źli. Odpowiedź Adama, który chciał się wykręcić z tej gadki brzmiała mniej więcej "Panie, ja po rusku nie panimaju, nie znaju o co chodzi";)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do naszej wycieczki – było naprawdę super! Pewnie też dlatego, że byliśmy z Polakami. Ludwika jest specjalistką krajów Azji Środkowej i dzięki niej dużo się dowiedzieliśmy, Kuba gadał z taksówkarzami, żeby nas wciąż nie okłamywali, Witek rozśmieszał, Ania opowiadała o swoich podróżach. Byliśmy też dwa dni z Michałem i Piotrem i poszliśmy z nimi w góry. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam już, że północ i południe kraju bardzo się od siebie różnią. Istnieją antagonizmy między mieszkańcami obu regionów. Północ od południa oddziela pasmo gór Tien-Szan. Prezydent Bakiev pochodzi z południa (co się bardzo rzadko zdarza, by bogatsza północ pozwoliła na władcę stamtąd). Z Biszkeku do Oszu samochodem jedzie się ok. 10 godzin, górską drogą, przez przełęcze powyżej 3 000 m n.p.m. Jeszcze do niedawna ta główna droga północ – południe była tylko szutrowa. Prezydent zadbał, by została wyasfaltowana. Niektórzy twierdzą, że gdyby nie ona, kraj mógłby rozpaść się na dwie części. &lt;br /&gt;Jak wspominałam wcześniej, w Dżalalalabadzie i Oszu mieszaliśmy u polskich jezuitów – dziękujemy im bardzo za pomoc i opiekę nad nami. Ojciec Krzysztof zabrał nas na małą wycieczkę po Dzalalabadzie i pokazał polskie ślady w mieście. Jak się okazało w mieście przebywała 5 Dywizja Piechoty Armii gen. Władysława Andersa. Po armii pozostały zabudowania - m.in. kaplica, w której dziś mieści się klub sportowy. Ksiądz Krzysztof pokazał nam również miejsce gdzie zostali pochowani żołnierze. Nie można powiedzieć, że jest to cmentarz, a raczej górka śmieciowa na której swoje domy postawili Kurdowie. Na szczęście polski rząd zaczyna interesować się tym miejscem i być może w przyszłości powstanie chociaż symboliczny cmentarz. W tym roku odkryta została tablica upamiętniająca pobyt Armii gen. Andersa, co dobrze rokuje (w galerii umieściłam zdjęcia związane z polskimi żołnierzami). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Odwiedziliśmy również miasto Osz, słynące z wielkiego bazaru i Góry Sulejamana i większego orientalizmu niż północ kraju. Miasto powstało 3 000 lat temu na trasie Jedwabnego Szlaku. W Oszu mieszka duża mniejszość uzbecka, ponieważ tuż obok znajduje się granica z Uzbekistanem. Uzbecy są większymi tradycjonalistami, toteż klimat miasta jest inny. Kobiety ubierają się tradycyjnie, zakrywają głowy, czasem twarze. Ludwika była bardzo zaskoczona jak wiele kobiet w mieście nosi chusty na głowach. Kiedy była w Kirgistanie 10 lat temu, miasto było stanowczo bardziej laickie. Kobiety kirgiskie raczej nie zakrywają twarzy. Islam jest dla Kirgizów raczej częścią kultury, a nie religią. Wynika to z ich pochodzenia  - są narodem koczowniczym, w którym trudno było zaszczepić silny tradycjonalizm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Również odwiedzona przez nas miejscowość – Arslanbob (słynąca z największych na świecie obszarów porośniętych lasem orzechów włoskich) w całości zamieszkana jest przez Uzbeków. Uzbecy rzadziej mówią po rosyjsku, ale za to prawie wszystkie dzieci widzące turystów krzyczą „hello!” i proszą o zdjęcie. W Arslanbob rzadko w sklepach można było kupić piwo, czy wódkę. Wynika to również z prawa szariatu, silniej przestrzeganego przez Uzbeków, niż Kigizów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzbecy niezbyt lubią Kirgizów i na odwrót. Uzbecy uważani są za złych i chciwych ludzi, a Kirgizi za niezbyt rozwiniętych kulturowo i nie potrafiących gotować. Jest jeszcze wiele stereotypów, ale wszystkie sprowadzają się do tego samego – oni są niedobrzy. Wynika to geografii i historii. Geografii – Dolina Fergańska zamieszkiwana była przez Uzbeków, Tadżyków, Kirgizów. Do 1991 roku narody te właściwie mogły swobodnie poruszać się po terenie Fergany.  Po 1991 roku republiki uzyskały niepodległość i dolinę podzielono.  Od niedawna żeby przejechać z jednego do drugiego kraju potrzebna jest wiza. Uzbecy pamiętają jeszcze jeden fakt, za który mają żal do Kirgizów. Na początku lat 90. w Uzgeniu (niedaleko Osza) miał miejsce pogrom Uzbeków (zginęło od 300 do 1000 osób). W mieście rozeszła się wiadomość, iż Uzbekom rozdawana będzie ziemia lub mieszkania w miastach. To rozeźliło Kirgizów i zaatakowali tych drugich. Podobno milicja i władze nie reagowały. Rozmawiając z młodymi Uzbekami ma się wrażenie, że ten pamięć o tym pogromie jest bardzo pielęgnowana, a wraz z nią niechęć do Kirgizów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dużym skrócie tak można opisać południe. Mam nadzieję, że dzięki zdjęciom w galerii sami dostrzeżecie różnicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rano Adam wyjechał z Kirgistanu, a ja jutro lecę do Tadżykistanu. Cieszę się, ponieważ po pobycie na południu miasto Biszkek wydaje mi się nieciekawym, socjalistycznym molochem. Stanowczo Dzalalabad, z migdałowymi i pistacjowymi lasami na wzgórzach, leczniczymi błotami, orientalnym klimatem, spodobał mi się najbardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas mi pożegnać się z ekipą SC, sprzedać mój rower (cały dzień targuję się z Talayem o 500 somów, co obojgu nam sprawia chyba radochę – nauczyłam się targować!) i jutro ruszać na lotnisko. Chyba będę trochę tęsknić za Kirgistanem. Ale ja tu jeszcze wrócę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia w Duszanbe! I trzymajcie kciuki za lot - "chcesz być pyłem, lataj Iłem"! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-5657211251349727479?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/5657211251349727479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/eta-nie-polsza-eta-kirgistan.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5657211251349727479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/5657211251349727479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/eta-nie-polsza-eta-kirgistan.html' title='„Eta nie Polsza – eta Kyrgyzstan&quot;'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8684467809380948142</id><published>2009-09-25T13:36:00.002+05:00</published><updated>2010-01-13T02:55:34.347+05:00</updated><title type='text'>Hej Uzbecy! Mówię Wam "salam"!</title><content type='html'>Salam - czyli pozdrowienie. As-Salam alejkum (السلام عليكم) to popularne w krajach muzułmańskich powitanie, znaczące dosłownie "pokój z Wami". Na południu rzadziej używa się rosyjskich powitań i dobrze przestawić się na miejscowe. &lt;br /&gt;Hej Uzbecy! Mowie Wam "salam"! - Tak mały Witek krzyczał do swoich rówieśników Uzbekow,gdy ci go ignorowali i nie chcieli się bawić. Przypominamy sobie z Adamem teksty Witka i nie możemy się nie śmiać.&lt;br /&gt;Jesteśmy w Dżalalabadzie ponownie. To miasto bardzo nam się spodobało. Korzystając z okazji,  że mamy dostęp do internetu, wrzucamy kilka zdjęć na bloga, coby nasze rodziny miały dowód, żeśmy cali i zdrowi a Kirgistan piękny.&lt;br /&gt;PS. Roun, złapałeś mnie na błędzie, 1:0 dla Ciebie. Aczkolwiek i mi jezuici się podobają:) A i drobne pamiątki Adam kupił (ale pod moim naciskiem)i wszyscy powinni być zadowoleni. Lepiej zęby wam się podobały, bo półgodzinny trud Adama pójdzie na marne:)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryFo0UrNHI/AAAAAAAACHQ/b-ucN4JEOJ4/s1600-h/IMGP6085.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryFo0UrNHI/AAAAAAAACHQ/b-ucN4JEOJ4/s320/IMGP6085.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385326190714893426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryFYeecmAI/AAAAAAAACHI/HPycB-V4ZDQ/s1600-h/IMGP6082.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 284px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryFYeecmAI/AAAAAAAACHI/HPycB-V4ZDQ/s320/IMGP6082.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385325909972391938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEvPJLVYI/AAAAAAAACHA/2XteIN2C7YM/s1600-h/IMGP5896.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEvPJLVYI/AAAAAAAACHA/2XteIN2C7YM/s320/IMGP5896.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385325201482012034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEhG3x7PI/AAAAAAAACG4/HtSF2OmeKTI/s1600-h/IMGP5836.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEhG3x7PI/AAAAAAAACG4/HtSF2OmeKTI/s320/IMGP5836.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385324958743391474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryET-SWVQI/AAAAAAAACGw/P7aOFmbGDaQ/s1600-h/IMGP5883.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryET-SWVQI/AAAAAAAACGw/P7aOFmbGDaQ/s320/IMGP5883.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385324733100610818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEFZgEEwI/AAAAAAAACGo/erieLI1nYMk/s1600-h/IMGP5619.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryEFZgEEwI/AAAAAAAACGo/erieLI1nYMk/s320/IMGP5619.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385324482707854082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryD56c44yI/AAAAAAAACGg/Jb1KaKPytQI/s1600-h/IMGP5777.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryD56c44yI/AAAAAAAACGg/Jb1KaKPytQI/s320/IMGP5777.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385324285394477858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryDhT-iJqI/AAAAAAAACGY/g50Lul9djuc/s1600-h/IMGP5703.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryDhT-iJqI/AAAAAAAACGY/g50Lul9djuc/s320/IMGP5703.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385323862749750946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryHt_tHSbI/AAAAAAAACHY/N5egyhWXpLA/s1600-h/z+061.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryHt_tHSbI/AAAAAAAACHY/N5egyhWXpLA/s320/z+061.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385328478692788658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryIkDLnlCI/AAAAAAAACHo/BaN2jblnaIo/s1600-h/z+068.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryIkDLnlCI/AAAAAAAACHo/BaN2jblnaIo/s320/z+068.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385329407338976290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryI4isv59I/AAAAAAAACHw/7yiyo4iwg_E/s1600-h/z+047.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryI4isv59I/AAAAAAAACHw/7yiyo4iwg_E/s320/z+047.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385329759396816850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8684467809380948142?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8684467809380948142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/hej-uzbecy-mowie-wam-salam.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8684467809380948142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8684467809380948142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/hej-uzbecy-mowie-wam-salam.html' title='Hej Uzbecy! Mówię Wam &quot;salam&quot;!'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SryFo0UrNHI/AAAAAAAACHQ/b-ucN4JEOJ4/s72-c/IMGP6085.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-2570073375909311285</id><published>2009-09-24T13:17:00.001+05:00</published><updated>2010-05-31T20:43:07.567+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osz'/><title type='text'>Osz</title><content type='html'>Pytajac Kirgizow w Biszkeku o to, czy warto jechac do Osz, odpowiadali - "nie - tam niczego nie ma". Zamierzalismy wiec Osz ominac, ale jednak dotarlismy tu razem z naszymi Polakami. Jezuici poznani w Dzalalabadzie pozwolili nam zatrzymac sie w ich kaplicy w Oszu. Ale to nie tak, ze mieszkamy w kosciele - kaplica znajduje sie w zwyklym domu, podzielonym na kilka pomieszczen. W jednym z nich znajduje sie kaplica.&lt;br /&gt;Osz jest drugim co do wielkosci miastem Kirgistanu - zamieszkuje go okolo 500 000 ludzi. Jest to najstrsze miasto w kraju - powstalo w V wieku przed Chrystusem. Jak na miasto o tak starej historii, zabytkow w Oszu jak na lekarstwo. Najwieksza atrakcja jest Gora Sulejmana, nazywana tez Gora albo Tronem Salomona. Gora wpisana jest na liste UNESCO i uwaza sie, ze wejscie na nia i modlitwa gwarantuje plodnosc. Na gorze znajduje sie kamien w ksztalcie rynienki albo zjezdzalni, po ktorej kobiety zjezdzaja nawet po kilka razy (moze im wiecej zjazdow tym wiecej dzieci?) Jakis czas temu nawet bezdzietna zona znanego polityka weszla na gore z prosba o plodnosc. Z naszj ekipy tylko maly Witek zdecydowal sie na taki zjazd:) Na gorze, w wykutej skale znajduje sie jedno z najwiekszych w Azji Srodkowej muzeow archeologicznych, do ktorego pojdziemy dzis.&lt;br /&gt;Druga atrakcja Oszu jest najwiekszy w Azji Srodkowej bazar. Bazar jak i miasto powstaly na trasie Jedwabnego Szlaku. Ja, Ludwika i Ania szalalysmy wczoraj na bazarze. Nakupilysmy chustek, obrusow, poszewek na poduszki i uzbeckich pieknych, recznie robionych nozy (nawet maly nozyk z rekojescia z kosci dostalam w prezencie od starego Uzbeka). W domu uswiadomilam sobie - po co mi zielony, uzbecki obrus?!&lt;br /&gt;Adamowi i Kubie bazar tez sie podobal, ale przez pierwsze pol godziny. Przez kolejne cztery juz nie i trzeba bylo ich potem udobruchac piwem i szaszlykami. &lt;br /&gt;Swoja droga bazar jest o wiele bardziej orientalny i egzotyczny niz np. bazary w Biszkeku. Jest miedzynarodowo (w Oszu 40% mieszkancow to Uzbecy), kolorowo, tradycyjnie, smacznie, ale rowniez nieco tandetnie - bliskosc Chin. &lt;br /&gt;Adamowi najbardziej spodobalo sie jednak miasto Dzalalabad i jezuici, ktorzy nas przyjeli. Jutro wiec planujemy wrocic tam jeszcze. Ja rowniez czuje sie tu zupelnie inaczej i zapominam, ze dalej jestem w Kirgistanie Przez dwa miesiace w Biszkeku, zakodowalam w glowie, ze Kirgistan = Biszkek. A to jak dwa inne panstwa. Dzis nasi przyjaciele - Ludwika, Kuba, Witek i Ania pojechali do Tadzykistanu, wiec troche pusto i smutno sie zrobilo. Ja dwoje sie i troje, zeby Waznemu Gosciowi zapewnic atrakcje i rozrywki ale slysze tylko od niego - "ne perezhyvai!" czyli - "nie panikuj, nie przezywaj!". Adam widocznie wtopil sie juz w kulture, wyluzowal i nigdzie mu sie nie spieszy. Pozostaje mi rowniez porzucic zegarek i kalendarz i udac sie na szaszlyka. Akurat pora obiadowa:)&lt;br /&gt;Poniewaz pisze z internetu i nie mam czasu rozwinac swojej tworczosci, pomijam wiele zabawnych sytuacji z tubylcami. Jak juz obiecalam wczesniej - postaram sie nadrobic wszystko.&lt;br /&gt;pozdrawiamy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-2570073375909311285?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/2570073375909311285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/7-dzien-wycieczki-osz.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2570073375909311285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/2570073375909311285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/7-dzien-wycieczki-osz.html' title='Osz'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6885298118249963391</id><published>2009-09-22T09:24:00.001+05:00</published><updated>2010-05-31T20:42:35.666+05:00</updated><title type='text'>Sary-Chelek, Arslanbob i Dzalalabad</title><content type='html'>Mija 5 dni od kiedy wyjechalismy z Biszkeku. &lt;br /&gt;Obecnie jestesmy w miescie Dzalalabad na poludniowym zachodzie Kirgistsanu. Miasto znajduje sie na obrzezach slynnej Doliny Ferganskiej - najwiekszej doliny w Azji Srodkowej. Mieszkamy u polskich Jezuitow - brata Damiana i ksiedza Krzysztofa. Dzis nawet bylismy na mszy sw. W sumie bylo nas 4 osoby (i ksiadz).&lt;br /&gt;Rzeczywiscie, poludnie bardzo rozni sie od polnocy kraju zarowno klimatem jak i klimatem. Ten drugi klimat to malo Rosjan, wiekszy konserwatyzm i religijnosc. Biszkek to rzeczywiscie wyspa liberalizmu i bogactwa w Kirgistanie.&lt;br /&gt;Aby przejechac z Biszkeku do Dzalalabadu potrzebowalismy ok. 10 godzin jazdy samochodem gorska droga na wysokosci 3 500 m n.p.m. Widoki jak z pocztowki:)&lt;br /&gt;Caly czas jestesmy z Polakami - Ludwika i jej mezem Kuba, piecioletnim synem Witkiem i siostra Kuby Ania. Przez dwa dni byli z nami rowniez Michal i Piotrek (wolontariusze z budowy nad Isykkulem). Przyznam, ze nasza komanda jest bardzo dobra:) Juz przy wyjezdzie z Biszkeku wiedzialam, ze bedzie smiesznie. Maly Witek widzac snieg w gorach zaczynal spiewac “wsrod nocnej ciszy wiatr sie rozchodzi”, "przybiezeli do Betlejem pasterze" i inne piesni swiateczne. Znalazlam wreszcie kompana do koled na caly rok:)Ponadto Witek zadaje setki pytan, wysnuwa teorie o bolszewikach i doprowadza nas do atakow smiechu.&lt;br /&gt;Podczas tych dni bylismy w parku narodowym Sary-Chelek oraz w slynacym z lasow orzechowych (wloskich) Arslanbob, zamieszkalym przez Uzbekow. Wprawdzie orzechow nie zjedlismy duzo , ale za to na koniach wspielismy sie na wysokosc 3 000 m n.p.m (to bylo niesamowite! ale dzis wszystko boli) i jedlismy uzbeckie dania. Ta wycieczka byla bardzo pouczajaca - Adam dowiedzial sie ze istnieje cos takiego jak Dolina Ferganska (jego odpowiedz - “bo to takie dziwne ze pierwszy raz o tym slysze? Zapytaj moich znajomych i nikt nie bedzie wiedzial! A ty wiesz co to jest entalpia? No wlasnie:)!” &lt;br /&gt;Dowiedzielismy sie, ze orzechy wloskie wcale nie pochodza z Wloch, ale z regionu Azji Srodkowej, a do Europy dotarly poprzez Aleksandra Macedonskiego. W Kirgistanie znajduja sie najwieksze na swiecie polacie tych orzechowych lasow.&lt;br /&gt;Duzo by pisac o tej czesci Kirgistanu, o Ferganie, histroii, uzbeckich enklawach, konfliktach, gorach, narastajacej religijnosci muzulmanow, o polskich jezuitach. Dlatego nadrobie zaleglosci po powrocie do Biszkeku, albo juz Duszanbe (poniewaz juz 1 pazdziernika wylatuje z Kirgistanu).&lt;br /&gt;Na zakonczenie - Adamowi sie bardzo podoba (szczegolnie wczorajsza wycieczka w gory na koniach, gory i arbuzy), przyzwyczail sie do jedzenia (oprocz kaszy)i szaleje z Witkiem. &lt;br /&gt;A ja wreszczcie po biegu odpoczywam. Tutaj musze odpoczac:)&lt;br /&gt;Pozdrawiamy!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhaKmgo6BI/AAAAAAAACF8/5kc06VuHbAY/s1600-h/IMGP5993.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhaKmgo6BI/AAAAAAAACF8/5kc06VuHbAY/s320/IMGP5993.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384152492704065554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhZ4lzCYlI/AAAAAAAACF0/5K_qCfiHU5M/s1600-h/IMGP5795.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhZ4lzCYlI/AAAAAAAACF0/5K_qCfiHU5M/s320/IMGP5795.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384152183275151954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhbHh2D79I/AAAAAAAACGE/NpK6H0gW_Ss/s1600-h/IMGP6024.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhbHh2D79I/AAAAAAAACGE/NpK6H0gW_Ss/s320/IMGP6024.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384153539423760338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6885298118249963391?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6885298118249963391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/witajcie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6885298118249963391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6885298118249963391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/witajcie.html' title='Sary-Chelek, Arslanbob i Dzalalabad'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SrhaKmgo6BI/AAAAAAAACF8/5kc06VuHbAY/s72-c/IMGP5993.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-3310571592268027950</id><published>2009-09-17T15:28:00.000+05:00</published><updated>2009-09-17T15:36:18.699+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierwszy dzien Adama'/><title type='text'>Przyjechał Chłodnik i od razu zrobiło się cieplej</title><content type='html'>Ale cieplej zrobiło się tylko na sercu. Bo pogoda jest fatalna, od rana leje i jest zimno…Nieładnie więc Biszkek go przywitał. Albo adekwatnie do przyszłej wykonywanej profesji.&lt;br /&gt;Pojechałam po Ważnego Gościa  na lotnisko, ale trochę się spóźniłam (samolot wylądował o 5 rano). Adam czekał na mnie około pół godziny. W tym czasie zdążył już poznać się chyba ze wszystkimi taksówkarzami i milicjantami z aeroporta. Tak się nawet spoufalił, że zadzwonił do mnie jeden milicjant z pytaniem kiedy będę i czy Adamowi zacząć szukać drugiej Magdaleny?&lt;br /&gt;Ale Adam dał radę, przeżył ataki wszystkich nachalnych taksówkarzy i pytania ciekawskich milicjantów. A teraz śpi, a ja trochę pracuję. Na śniadanie chcę zrobić to, co tu na śniadanie jest dość popularne– kaszę manną  (ja jem z konfiturami, przywykłam i bardzo to lubię), ale Adam się krzywi. Straszę go, że tu nie ma kanapek i jak nie zje kaszy, to pójdziemy wieczorem do teatru dramatycznego (genialne sztuki tu grają).&lt;br /&gt;A jutro jedziemy już na południe. Znalazłam dobry samochód i dobrego kierowcę. Jedziemy z wcześniej poznanymi Polakami do parku narodowego Sary-Chelek, a potem do Dżalalabadu, po drodze zahaczając o słynne orzechowe lasy. Czuję, że będzie wesoło, bo w kompanii mamy pięcioletniego Witka, którego rozsadza energia.&lt;br /&gt;Postaramy się pisać i zamieszczać zdjęcia (tak, mam wreszcie aparat:)!), żeby nasze rodziny się nie martwiły i wiedziały jak nam podróż mija. &lt;br /&gt;Tymczasem zapraszam również na bloga mojego kolegi Adama Kryszkiewicza. Adam i Kasia jadą do Tanzanii i trzymam kciuki, żeby im tam dobrze było:)&lt;br /&gt;Pozrawiam(y)! &lt;br /&gt;PS. Juz sie rozjasnia, a pogoda nawet Adamowi sie podoba, bo nie jest za goraco. A na  sniadanie byl torcik wedlowski. Wiec za kare bedzie dzis teatr.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-3310571592268027950?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/3310571592268027950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/przyjecha-chodnik-i-od-razu-zrobio-sie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3310571592268027950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/3310571592268027950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/przyjecha-chodnik-i-od-razu-zrobio-sie.html' title='Przyjechał Chłodnik i od razu zrobiło się cieplej'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-561651615563109678</id><published>2009-09-15T13:52:00.000+05:00</published><updated>2009-09-15T14:23:51.528+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adaś Miauczyński i zła szefowa'/><title type='text'>180 schodów</title><content type='html'>Wciąż biegnę. Jestem zmęczona tym ciągłym biegiem. Chociaż nigdzie przecież jeszcze nie dobiegłam…Muszę odpocząć. Kto zna Adasia Miauczyńskiego, mojego idola, wie o co chodzi.&lt;br /&gt;No może przesadzam z tym, że nigdzie nie dobiegłam. Mieszkam teraz na 9 piętrze, a w bloku winda od roku nie działa. Mogę więc chyba powiedzieć, że codziennie „dobiegam” i „zbiegam” z tego 9 piętra pokonując tytułowe 180 schodów. Więc gdzieś dobiegam. Przygarnęła mnie Dobra Zamira - koleżanki z SC. Akurat miała wolne jedno z kilku mieszkań, które posiada, więc dała mi klucze. Mieszkanie wolne również od zwierzątek (zresztą jaki karaluch pokona 180 schodów w górę?!).&lt;br /&gt;Jestem zmęczona. Ostatnie dni były ciężkie, musiałam zrobić szkolenie, dokończyć mapy, opublikować je, napisać artykuły z mojego pobytu tutaj. Do tego w niedzielę miałam wypadek. Jakby to babcia określiła „chciałam się zabić” uderzając głową w metalową okiennicę wystającą z domu na chodnik. Do tej pory mam guza i łykam tabletki przeciwbólowe.&lt;br /&gt;Kończę swoją pracę w Kirgistanie. Zrobiłam, co do mnie należało. Od 17 do 30 września będę mieć Ważnego Gościa z Polski i wraz z nim udaję w podróż po Kirgistanie. &lt;br /&gt;Ważny Gość to nikt inny jak Chłodnik. Niewiem czego na politechnice uczą, ale im bliżej przyjazdu Chłodnika, tym w Kirgistanie robi się coraz goręcej (obecnie ok. 30 stopni ciepła, a ma być jeszcze cieplej:) Cieszę się bardzo z jego przyjazdu, bo przywiezie mi aparat i torcik wedlowski. I siebie przywiezie...:)&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że Złej Koordynatorce zdanie się nie zmieni na temat mojego urlopu. Zresztą przez dwa miesiące zrobiłam sobie tutaj dobry grunt pod interesy i jakby co naskarżę Farogat. Bo to jest tak… Tolkun (koordynatorka w Kirgistanie) była przyjaciółką Farogat (moja koordynatorka w Tadżykistanie). Ale Farogat została przełożoną Tolkun i przyjaźń się skończyła (rozumiecie coś z tego?) Tolkun bardzo  Farogat już nie lubi. A ja mieszkałam z Farogat i bardzo się polubiłyśmy. Tylko, że Farogat już pojechała do Tadżykistanu, a ja zostałam z tą złą kobietą w jednym pokoju. Ze stresu powiedziałam do niej kilka razy „Farogat”, raz weszłam do pokoju z kawą z tekstem, że „wreszcie mamy nescafe!” (a ona obchodzi Ramadan). Tolkun teraz mnie też nie lubi. Zresztą – ma ponad 40 lat, nie ma rodziny, jest zazdrosna o wszystko i zgorzkniała.  Babcia Jadzia miała rację mówiąc, że baby w pracy są gorsze od facetów. &lt;br /&gt;Ale po swojej stronie mam też nowego szefa – Geoffa z Kanady, który jest super. Pożyczam mu na te dwa tygodnie mój rower. Więc tak jakby trzymamy już razem. Jakby co, on da mi urlop:)&lt;br /&gt;Miałam dziś ciekawe spotkanie. Pojechałam do ambasady tadżyckiej po wizę. Swoją drogą przy okienku, które było na wysokości mojego pasa, schylona, odpowiadam 15 minut na kolejne bzdurne pani („czy informację na temat sytuacji dzieci w Tadżykistanie wykorzysta Pani w swojej pracy w Polsce, kto otrzyma te informacje?”- o losie…) I pod ambasadą spotkałam polskie małżeństwo dziennikarzy – Ludwikę i Jakuba wraz z synem Witkiem. Mały Witek zgubił okulary pod ambasadą i dzięki niemu się poznaliśmy. I jak się nam powiedzie, razem pojedziemy na południe. Rodzina podróżuje już trzeci miesiąc, a oto ich blogi: http://www.redakcja.pl i http://sputniczka.blox.pl. &lt;br /&gt;Niewiem co jeszcze Wam napisać. Pewnie ciekawi Was Kirgistan, a ja piszę o złej szefowej. Ale już chyba wsiąkłam trochę w ten kraj (a przynajmniej w Biszkek) i już tak wiele mnie nie dziwi jak na początku. To, że winda nie działa w 9. piętrowym bloku? Eta normalna... – po prostu winda przejeździła swoje 20 lat i powiedziała „dość!” i chce dużo pieniędzy za dalszą pracę. Piękne góry na południu dalej zachwycają, ale nie stoję już godzinami na balkonie z otwartą gębę (za przeproszeniem). Ot, 15 minut z rana wystarczy:)&lt;br /&gt;Dlatego chcę się jeszcze zdziwić i pojechać na południe. Podobno północ i południe kraju bardzo się od siebie różnią. Inna kultura (na południu większy konserwatyzm), mało Rosjan, mało języka rosyjskiego. &lt;br /&gt;Muszę odpocząć. W tym celu pojedziemy z Chłodnikiem  nad osławiony Isykkul. Przecież od zawsze tak bardzo mnie koił szum odwiecznych fal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec – przekupiliście mnie tymi siedmioma ostatnimi komentarzami i z radością odwieszam bloga:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-561651615563109678?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/561651615563109678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/180-schodow.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/561651615563109678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/561651615563109678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/180-schodow.html' title='180 schodów'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-8197637991570936625</id><published>2009-09-10T16:47:00.000+05:00</published><updated>2009-09-10T17:33:24.221+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bardak'/><title type='text'>Krótko i na temat</title><content type='html'>Aizada: Magda czemu zmieniasz mieszkanie?&lt;br /&gt;Ja: (nie pamiętając jak jest karaluch i rybik odpowiadam kombinacją rusko-polsko-angielską) – bo w wannie znajduję te… no te…zwierzątka&lt;br /&gt;(i teraz wszyscy się ze mnie śmieją, że trzymam zebry w łazience)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani w ambasadzie tadżyckiej beznamiętnym głosem:&lt;br /&gt;-po co do Tadżykistanu?&lt;br /&gt;-ma Pani AIDS?&lt;br /&gt;-czy była Pani kiedykolwiek w organizacji terrorystycznej?&lt;br /&gt;-ma Pani powiązania z Al-kaidą?&lt;br /&gt;-70$ poproszę &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuję w jednym pokoju z Japonką. Haruka zawsze wychodzi najpóźniej. Dziś wyjaśniła mi dlaczego – w Japonii pracownicy niższego szczebla nie mogą wyjść z pracy, dopóki ich szef nie wyjdzie. A Farogat zostaje do 20:00 (a ja nawet mieszkam z Farogat, i zawsze zmykam o 16:00 na rower, co jest dla Haruki nie pojęte).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja koordynatorka jako jedyna w biurze obchodzi Ramadan. Ramadan – wstaje o 4 rano, je  „śniadanie”. Potem cały dzień zupełnie nic – „nawet ślina nie może popaść na żołądek”, więc nawet wody koordynatorka nie pije. A potem dopiero po zachodzie słońca je kolację.  Swoją drogą, że koordynatorka jest złą kobietą, ale podczas postu chyba jeszcze gorszą. Diana z pokoju jest przekonana, że wysysa z nas energię. Haruka boi się przynosić herbatę do pokoju. A ja mam co jakiś czas kontrolę swojej pracy (ale zawsze jakoś ją urobię tak, że odpowiada „molodiec”)  Jak na (jej) złość mamy super kucharkę, która świetnie gotuje. Koordynatorka nie je z nami, zresztą z wszystkimi ma na pieńku. I pojechała w delegację „na żądanie”. W biurze odetchnęliśmy i nie boimy się już rozmawiać o jedzeniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja koleżanka Gosia mieszka w nowo wyremontowanym mieszkaniu. Zostało również pomalowane. Wystarczy jednak przesunąć lodówę lub łóżko, i widać że podczas malowania mebli nie przesuwano. Ot, remont po kirgisku:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam tutejsze arbuzy. Chcę kupić dobrego arbuza. Dobrego tzn. nie przejrzałego, po których zawsze tydzień ciężko choruję (nie umiem sobie odmówić). Przestraszyłam chyba sprzedawcę, który obiecał, że arbuz będzie dobry. Powiedziałam, że jestem „grażdanką jewrosojuza”, pracuję w poważnej organizacji i jak arbuz będzie przejrzały i będę chorować, to wrócę na ten targ z szefem i czyjaś główka poleci. Czy ja nie przesadzam? PS. – właśnie zjedliśmy arbuza – był super świeży, jutro pójdę po następnego i przy okazji uściskam sprzedawcę:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JAK SIĘ MIEWA GEOGRAFIA I JAK IDĄ OBRONY???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak nie zaczniecie komentować, zawieszę bloga!:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-8197637991570936625?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/8197637991570936625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/krotko-i-na-temat.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8197637991570936625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/8197637991570936625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/krotko-i-na-temat.html' title='Krótko i na temat'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-4756310204550780134</id><published>2009-09-08T08:21:00.000+05:00</published><updated>2009-09-08T08:36:37.775+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>Szampan z malinami na pożegnanie lata</title><content type='html'>Chyba zbliża się jesień. Prawie codziennie rano pada i jest coraz chłodniej. W ciągu dnia jest ok. 20. stopni ciepła. To stanowczo za mało po 30. stopniowych upałach jakie były do tej pory. W biurze rano marzniemy, więc ja i Diana włączamy klimatyzator i ustawiamy go na 30 stopni ciepła. Ja przeciągam swoje biurko do biurka Diany, bo tam najsilniej wieje ciepłe powietrze. I mamy prawie lipiec:) Od wczoraj mamy też w biurze panią kucharkę - Nadieżdę, wiec nie trzeba wychodzić na obiad (nawet urobiłam wszystkich, żeby Nadzieja zrobiła dzis na obiad plov, czyli uzbeckie, pyszne danie z ryżu, z kawałkami warzyw i mięsa).&lt;br /&gt;W niedzielę byłam w górach i chociaż świeciło słońce, wiał okropnie zimny wiatr. A góry już są pokryte śniegiem. Kirgizi mówią, że dawno nie było tak zimno we wrześniu. Ponoć zbliża się potężna zima, jakiej nie było od 30 lat. Więc super trafiłam. &lt;br /&gt;W Tadżykistanie powinno być cieplej niż w Biszkeku. Ale za to w Tadżykistanie są większe problemy z ogrzewaniem, kanalizacją itp. Podobno jak okna będą szczelne, to powinnam być już szczęśliwa.&lt;br /&gt;W niedzielę byłam pierwszy raz w katolickim kościele. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że taki jest. Pojechałam z Panią Zenoną i Gosią. Msza w języku angielskim w tym małym, poniemieckim kościółku  trwała ok. 35 minut. Na mszy byli głównie pracownicy ambasad, toteż nie dziwiła mnie ilość terenowych aut z żółtymi tablicami pod kościołem. Proboszcz parafii jest Słoweńcem. Jest też ksiądz Jerzy z Polski (o którym wcześniej wspominałam), który jeździ po okolicznych wioskach i tam odprawia mszę. &lt;br /&gt;Po mszy Gosia poznała mnie z Francuzką, Columbe. Razem z Columbe pojechałyśmy do małżeństwa – Olafa (Niemca) i jego żony (Kazaszki). Cała trójka pracuje w ambasadach i innych organizacjach. Więc możecie sobie wyobrazić jak wyglądają domy pracowników tych instytucji. Dom Olafa znajduje się w dość ubogiej dzielnicy. Otoczony jest wysokim murem i ochraniany cały czas przez człowieka z bronią palną. Piękny dom, z ogrodem i basenem. Naprawdę dawno nie piłam tak pysznej kawy, jak u nich. Enklawa luksusu w slumsach.&lt;br /&gt;A po co do nich pojechałyśmy? Otóż Columbe wraz z nimi zaplanowała wyjazd w góry na kilka godzin. Zabrałyśmy ich ze sobą, a  po drodze dosiadła się jeszcze jedna osoba –Petra, żona byłego ambasadora Belgii. Było to smutne spotkanie, ponieważ Petra przyjechała zabrać rzeczy męża. Ambasador zachorował na nowotwór i bardzo szybko zmarł. Naszym celem było podtrzymanie Perty na duchu. Ta wycieczka była jej ostatnim wyjazdem w kirgiskie góry.&lt;br /&gt;Petra z pochodzenia jest Niemką. Ale kiedy była młoda, miała narzeczonego Polaka (Tomasza, częstochowianina). Jego rodzina wyemigrowała do USA i tam się poznali. Było to na początku lat 70. I może Petra miałaby męża Polaka, gdyby nie dziadek Tomasza. Nie mógł on znieść, że Petra jest Niemką. Pamięć wojny, okupacji była w nim tak żywa, że nie odezwał się do niej ani słowem przez pół roku, kiedy mieszkali pod wspólnym dachem. Związek Petry i Tomasza rozpadł się.&lt;br /&gt;W górach udaliśmy się doliną ok. 4 kilometry w głąb gór. Tam zrobiliśmy piknik. Była pyszna baklava (tureckie lub bałkańskie ciastko, z ciasta półfrancuskiego, z orzechami i miodem - bardzo słodkie) , mięso (w końcu szynka) i tytułowy szampan z malinami. Zmarzliśmy trochę, nieco wyżej padał śnieg i wiał silny wiatr. Kirgizi składali już swoje jutry i zganiali stada koni i baranów do doliny. Zaczyna się jesień.&lt;br /&gt;Swoją drogą, kompania okazała się bardzo sympatyczna, Olaf chce pożyczyć mi swój namiot w góry (niedługo mam urlop:), Columbe zaprasza do siebie na kawę i na inne wycieczki swoim jeepem. Chętnie skorzystam!&lt;br /&gt;A Petra pojechała do Belgii. Wspominała, że chciałaby zobaczyć Wrocław. Obiecałam jej, że jeśli przyjedzie, to chętnie dotrzymam jej towarzystwa. Petra przystała na taki układ. Pod warunkiem, że pojedziemy również do Częstochowy:)&lt;br /&gt;pozdrawiam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-4756310204550780134?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/4756310204550780134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/szampan-z-malinami-na-pozegnanie-lata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4756310204550780134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/4756310204550780134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/szampan-z-malinami-na-pozegnanie-lata.html' title='Szampan z malinami na pożegnanie lata'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-6260935855014327692</id><published>2009-09-05T17:25:00.001+05:00</published><updated>2010-01-13T02:58:56.636+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Adas Miauczynski i Lao Che'/><title type='text'>Moja prawda jest mojsza, niż twojsza</title><content type='html'>A szczególnie Rosjanie twierdzą, że ich prawda jest najmojsza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Rosjanami nie należy wchodzić na temat historii. W dobie obecnej propagandy w Rosji na temat II wojny światowej, dyskusja na ten temat jest zupełnie bez sensu. &lt;br /&gt;Rok temu przed naszym wyjazdem do Rosji, dr Wites wspominał, żeby nie poruszać z Rosjanami historii polsko-rosyjskiej. A szczególnie kwestii „oswobodzenia” Warszawy przez Armię Czerwoną. Również tematów politycznych nie należy poruszać –  kwestia tarczy antyrakietowej i nasza „przyjaźń” z USA, traktowana była jak zdrada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rosjanie w Kirgistanie są pod ogromnym wpływem mediów moskiewskich. Jeżeli media w Rosji powiedza, że to Polska napadła z Niemcami na ZSRR, to 60% społeczeństwa ślepo w to uwierzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam już dość tłumaczenia pytającym, że Polska nigdy nie była jedną z republik radzieckich. Chociaż i tak zawsze kwitują – „ale to tak jakby była”. Czasem jak się odważę, to odpowiadam, że według mnie to była okupacja. &lt;br /&gt;Czasem pytają, czemu Polacy nie lubią Rosjan? Czy naucza się jeszcze języka rosyjskiego? Czemu Litwa, Łotwa i Estonia tak silnie chcą przeprowadzić dekomunizaję? (często włączają Polskę do tego prądu wschodnioeuropejskiej „destalinizacji”).&lt;br /&gt;Jednak po dłuższej dyskusji czy sporze i tak dochodzi się do konsensusu. Wniosek jest na ogół ten sam – polityka to jedno, przyjaźń drugie. Bądźmy ponad polityką.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tydzień temu wracałam 5 godzin na marszrutce znad Issyk-kula. Dosiadł się do mnie Rosjanin średniego wieku. Kiedy dowiedział się, że jestem z Polski skwitował to jednym stwierdzeniem: &lt;br /&gt;ON : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;w Polsce nie ma człowieka, w którym nie płynęłaby żydowska krew&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Myślę sobie „oho, trafiłam na antysemitę”.&lt;br /&gt;JA: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gratuluję Panu wiedzy, czyżby był Pan genetykiem? &lt;/span&gt; &lt;br /&gt;ON:&lt;span style="font-style:italic;"&gt; nie, ale czytałem książkę znanego historyka rosyjskiego o niemieckich korzeniach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;JA: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;czy historyk wspomniał, że jego naród wymordował prawie wszystkich Żydów w Polsce, a i Polaków nie mało? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Genetyk zaśmiał się tylko i wybełkotał:&lt;br /&gt;ON:  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;aleś ty głupia. Jakich wszystkich?  Żydki wyjechały po wojnie do Izraela. A podczas wojny Hitler  zabił może z… 200 000 Żydów maksymalnie. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A potem długa przemowa na temat jak to Żydzi trzymają w garści cały świat i nim żądzą.  &lt;br /&gt;Niewiem czy Żydzi rządzą czy nie, mało obchodzą mnie te spiskowe teorie. Ale Holocaust jest faktem. &lt;br /&gt;Niektórzy z was wiedzą, że czasem szybko się irytuję. Żeby więc mądrze zabrzmiało, to co chcę powiedzieć,  ułożyłam sobie w głowie mowę na temat wszystkiego co pamiętam o hitlerowskich obozach koncentracyjnych i gettach. Człowiek kiwał głową, kiwał, po czym odpowiedział „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eta łoż&lt;/span&gt;” – czyli kłamstwo.&lt;br /&gt;Machnęłam tylko ręką i postanowiłam zakończyć dyskusję.&lt;br /&gt;Przez kolejną godzinę cisza. Czytam sobie gazetę, on śpi. Z nosa coś mu kapie. Potem budzi się i zaczyna opowiadać o sobie. Że nie ma żony i czuje się taki samotny. A może ja też jestem samotna?&lt;br /&gt;Zaraz wysiadam. Odpowiadam więc szybko lodowatym tonem, że nie potrzeba mi kompana. Pyta więc o imię:&lt;br /&gt;ON: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Magdalena? A to nie jest żydowskie imię?  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niewiem, czy jest czy nie, ale z satysfakcją kłamię:&lt;br /&gt;JA:  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jest! I jestem Żydówką! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Chociaż nijak nie jestem podobna).&lt;br /&gt;Głupio mu się zrobiło. Nie bardzo wie co ma dalej zrobić. W końcu tyle się nagadał o Żydach,  tej „swołoczy”. Z drugiej strony wpadłam mu w oko. A może dostrzegł, że skłamałam?&lt;br /&gt;Stoję przy drzwiach marszrutki, chcę wysiadać. On patrzy na mnie obleśnym i błagalnym wzrokiem. Chwyta mnie za rękaw. &lt;br /&gt;ON: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Magdalena, a nie dasz mi chociaż swojego numeru telefonu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Marszrutka zatrzymuje się.  Wyszarpuję rękaw z jego uścisku.&lt;br /&gt;JA : &lt;span style="font-style:italic;"&gt;od Żydówki?! Odchrzań się pan, panie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I wyskakuję z samochodu. Prosto w wielką kałużę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(PS. W tym poście przedstawiałam poglądy jednego, przypadkowego człowieka, z małą wiedzą. Takich ludzi w Polsce także nie brakuje. Przeciętni Rosjanie znają bardzo dobrze historię (daty, fakty) jest to jednak historia z rosyjskiego punktu widzenia. &lt;br /&gt;O ile dość łatwo trzymać się zasady„teraz bądźmy ponad polityką”, to ciężej jest słuchać o historii „z rosyjskiego punktu widzenia”. Najlepiej w ogóle nie słuchać. Albo przyjąć zasadę „co było a nie jest, nie pisze się w rejestr”. Ale tak chyba się nie da).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-6260935855014327692?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/6260935855014327692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/moja-prawda-jest-mojsza-niz-twojsza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6260935855014327692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/6260935855014327692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/moja-prawda-jest-mojsza-niz-twojsza.html' title='Moja prawda jest mojsza, niż twojsza'/><author><name>Magdalena Gromek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09996627022265266590</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-1PIVR-GGSQQ/TyBCnZlLnQI/AAAAAAAAIpQ/2YPkPQfG7RE/s220/gromek.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5299440497539205587.post-7044265332612980818</id><published>2009-09-04T08:21:00.001+05:00</published><updated>2010-01-18T16:21:45.073+05:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samaya horoshaya komanda mira'/><title type='text'>Rok temu o tej porze…</title><content type='html'>Dokładnie rok temu, 4 września Roku Pańskiego 2008 wraz z Arturem Zadrozińskim, czyli naszym Kauczem, znaleźliśmy się w zabawno – tragicznej sytuacji. Może niektórzy jeszcze pamiętają, że byliśmy wtedy w Jakucji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed wyjazdem do Kirgistanu dostałam od Magdy, Artura i Piotrka kalendarz ze zdjęciami z Jakucji, z adnotacjami z poszczególnych dni co wtedy robiliśmy. Adnotacja na dziś brzmi „Rok temu o tej porze…zbierałaś grzyby w tajdze, a Kaucz panikował”:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzenie miało miejsce na „autostradzie” Jakuck-Magdan, na słynnej „drodze na kościach”, „trakcie kołymskim”. Po upalnym lecie na Syberii spadł deszcz. Autostrada tonęła w błocie, a my razem z nią i całym sznurem aut. Pamiętasz Arturze? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcieliśmy dostać się na północ. Szydło i Roman szybko złapali autostopa. I to nie byle jakiego – terenowe auto. A my skromniutkie, małe coś, które co chwilę się zatrzymywało w tym bagnie i trzeba było je brać na hol. Czasem korek na wpół utopionych aut był tak długi, że trzeba było czekać, aż łaskawy kierowca Land Cruisera, albo chociaż UAZika wyciągnie pierwszego, który tamował ruch, potem kolejne samochody. I staliśmy co chwila w takich „kolejkach”. Cóż można robić, kiedy ma się dużo czasu, przed i za sobą bagno aż po horyzont, a z lewej i prawej tajgę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panikować – przecież utknęliśmy tu, nie dojedziemy przed nocą do Czurapczy (która byłą naszym celem) nie wiemy też czy da się stąd wydostać z powrotem! Uspokajać panikujących – spokojnie, mamy namiot, ponadto najwyżej wrócimy do najbliższych wsi, albo do Aleksandry (naszej jakuckiej koleżanki poznanej przed chwilą). Zbierać grzyby – jesteśmy przecież w tajdze, kolejna okazja do zbierania grzybów na Syberii szybko się nie nadarzy. Dumać dalej i bić się z myślami– wracać, nie wracać??? Obiecać sobie – nigdy więcej nie przyjadę na Syberię wczesną jesienią, po upałach. Można zająć się skrobaniem gliny pylastej z butów (która przywierała kilogramami do podeszwy). Obserwować jak Rosjanie i Jakuci radzą sobie w takich ekstremalnych sytuacjach, jak wyciągają auta z błota, jak urywają się liny holownicze. Rozmawiać z oczekującymi – ale odpowiedź zawsze ta sama - „eta normalna”…I cieszyć się, że nie jestem tą Jakutką z małymi dziećmi, której auto utknęło w błocie na amen. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podjęliśmy decyzję o powrocie do naszej Jakutki Aleksandry. I dobra to była decyzja. Pierwszy raz byliśmy w prawdziwej rosyjskiej bani (do tego ja z Jakutką). Aleksandra powzięła sobie za cel opowiedzenie historii swojej rodziny (chyba od 300 lat wstecz) i była to bardzo ciekawa opowieść. Tak się rozgadała, że spałyśmy razem a ona gadała, gadała, gadała…Dostałam od niej talizman w postaci plastikowego, obgryzionego breloczka na klucze z symbolem Jakucji i kamyk znad Leny. Uwierzcie, więcej to jest dla mnie warte niż inne talizmany i suweniry udające autentyczne, tradycyjne pamiątki. I masę książek dostaliśmy,  po rosyjsku i jakucku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co ciekawe – poznaliśmy młode małżeństwo Kirgizów znad Issyk-kula:)! Przyjechali do Jakucji do pracy, mieszkali u Alksandry i zapraszali do siebie, do Kirgizji. Chętnie bym ich odwiedziła, może Dobry Szydłosz albo Roman odnajdzie kontakt do nich? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominając sobie tamten dzień zbiera mi się na śmiech i ogromną nostalgię. Arturowi trauma szybko minęła i na drugi dzień ruszyliśmy ponownie do Czurapczy. Dotarliśmy nieśmiertelnym i niezniszczalnym UAZikiem do Szydłosza i Romana. I tu zaczyna się kolejny odcinek. pt „Czurapcza”,o którym można poczytać na naszym blogu sprzed roku http://jakucja2008.blogspot.com. Swoją drogą, ekipo jakucka, to był niezapomniany czas, dobra drużyna i super, bezcenna przygoda. Dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szydłoszu, nie wzruszaj się i nie czytaj codziennie bloga sprzed roku, no ile można?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCLfzd2wzI/AAAAAAAAB-0/Ub57pjObU1w/s1600-h/IMGP3675.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCLfzd2wzI/AAAAAAAAB-0/Ub57pjObU1w/s320/IMGP3675.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377451333588009778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCNBF0dI3I/AAAAAAAAB_E/pjfIydSusRY/s1600-h/IMGP4135.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCNBF0dI3I/AAAAAAAAB_E/pjfIydSusRY/s320/IMGP4135.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377453004961948530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCNA0RXByI/AAAAAAAAB-8/qAJlr9rXljY/s1600-h/IMGP3471.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_ZCEVhyD7wB8/SqCNA0RXByI/AAAAAAAAB-8/qAJlr9rXljY/s320/IMGP3471.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377453000251344674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zastanawiacie się czy w tajdze są grzyby? I to jakie! Po maślaki i podgrzybki nawet tam się schylają. Byle tylko się nie zgubić i nie trafić na niedźwiedzia (a najlepiej mieć lokalnego przewodnika). Jak dla mnie raj na Ziemi. Ktoś chętny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5299440497539205587-7044265332612980818?l=gromkistan.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://gromkistan.blogspot.com/feeds/7044265332612980818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://gromkistan.blogspot.com/2009/09/rok-temu-o-tej-porze.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7044265332612980818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5299440497539205587/posts/default/7044265332612980818'/><link rel='alternate' type='
