Skróś okien różnofarbnych powoju roślina,
Wdzierając się na głuche ściany i sklepienia,
Zajmuje dzieło ludzi w imię przyrodzenia
I pisze Balsazara głoskami "RUINA".
W środku sali wycięte z marmuru naczynie;
To fontanna haremu, dotąd stoi cało
I perłowe łzy sącząc woła przez pustynie (…)
No nie taka do końca ruina, zieleń rzeczywiście w kompleksie pałacowym jest wszędzie, ale budowle zachowały nieco elementów z czasów chańskich. No i ta słynna fontanna… Ponadto Mickiewicz pewnie by się zdziwił – jest szansa, że Bakczysaraj zostanie wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i w dużej mierze wróci do swojej pierwotnej postaci z XV wieku.W przeszłości Bakczysaraj był stolicą Chanatu Krymskiego. Kompleks pałacowy ukończony został w 1551 roku. Dziś zajmuje 4 ha, ale kiedyś był o wiele większy – pałac otaczały łąki i sady. Pałac chanów do dzisiaj jest symbolem dawnej Tatarskiej potęgi. Zachowany tam meczet jest najważniejszą świątynią Tatarów Krymskich. Za meczetem pochowanych jest szesnastu władców Chanatu Krymskiego. Ponadto pałac w Bakczysaraju jest to jeden z trzech takich obiektów zachowanych w Europie. Dwa pozostałe to Topkapı w Stambule oraz Alhambra w Granadzie.
Na podstawie tego co zostało, można sobie wyobrazić jak wielki przepych panował w pałacu. Niestety w 1736 roku strawił go pożar. A zaraz potem w 1774 roku Krym trafił w ręce Rosji w wyniku porozumienia z Turcją. Ostatni chan udał się zatem na emigrację do Turcji, zabierając swoje liczne żony oraz bogactwo. Dopóki Rosją władali carowie (do 1917 roku) to oni byli głównie rezydentami pałacu. Potem wspaniała myśl bolszewicka chciała pałac oddać w ręce ludu, ale zapobiegł temu tatarski artysta przekonując władzę, by pozwoliła na utworzenie Muzeum Historii i Kultury Tatarów Krymskich.
Trafiła nam się sympatyczna Pani przewodnik, która bardzo interesująco mówiła o architekturze pałacu, historii Tatarów, życiu chana i jego żon. Dla Polaków interesujący jest wątek związany z domniemanym mezaliansem Polki i krymskiego chana. Na tyle interesujący, że zainspirował się nim sam Mickiewicz, a dowodem rzeczowym mezaliansu jest Fontanna Łez. Fontanna została wyciosana z jednego kawałka marmuru w drugiej połowie XVIII wieku na rozkaz chana Kryma Gereja dla zmarłej żony Dilary Bikecz. Pani Bikecz nie była jakąś tam sobie setną żoną w haremie, ale wyjątkową postacią, piękną i mającą wpływ na rządy w pałacu. I była chrześcijanką. Fontanna bardzo ładna, ale nie działała jak byliśmy, toteż nie słyszeliśmy jak „rzeczywiście cichutko płacze” nad duszą zmarłej żony. W każdym razie jedna z historii mówi, że Dilara Bikecz to Maria Potocka, która została porwana do haremu w XVIII wieku przez oddziały tureckie. Maria najpierw chana nie chciała, potem on chciał ją uwolnić, po czym jednak ona się rozmyśliła i została z chanem do końca życia. Druga historia mówi, że Dilara była Gruzinką. W każdym razie była chrześcijanką o czym świadczy fakt, że nie została pochowana w haremowym ogrodzie. Więcej o tej historii tutaj: www.eastway.pl/diljara+bikecz.
Bakczysaraj to także skalne miasto-twierdza Czufut-Kale oraz Monastyr Uspieński. Czufut-Kale to jedno z najlepiej zachowanych i najłatwiej dostępnych skalnych miast na Krymie. Nie wiadomo kiedy dokładnie powstało miasto, prawdopodobnie między VI a X wiekiem n.e. Było ważnym centrum rzemieślniczo-handlowym, a w XV wieku pełniło funkcję stolicy Chanatu Krymskiego. Stąd chanowie przenieśli się do doliny w Bakczysaraju, a wraz z nimi Tatarzy. W mieście pozostali Karaimi, a ponieważ karaimizm pochodzi z judaizmu, miasto przechrzczono na Czufut-Kale, czyli „Żydowską Twierdzę”. Najciekawsze jest to, że Karaimi zamieszkiwali w Czufut-Kale do lat 70.XX wieku! Niedaleko miasta znajduje się największy na świecie cmentarz karaimski, cel pielgrzymek Karaimów z całego świata, których nie zostało wiele - stanowią obecnie zaledwie kilkutysięczną grupę. W Polsce narodowość karaimską zadeklarowało 45 osób w ostatnim spisie powszechnym w 2002. Czufut-Kale, chociaż mocno zrujnowane, warte jest zwiedzenia, aczkolwiek jest bardzo mocno zrujnowane. Ostało się parę starych budowli jak np. mauzoleum córki chana, domy modlitewne Karaimów oraz wrota i mury miasta. Mimo wszystko robi wrażenie, polecamy zdjęcia w galerii.
Ma się wrażenie, że całe prawie czterdziestotysięczne miasto Bakczysaraj żyje z turystyki. Co metr stoją panowie kierujący ruchem, oferujący w pakiecie z parkowaniem kolację w knajpie. Mało tego – ci panowie stają na drodze, pokazują ruchem dłoni czynność jedzenia i prawie pakują się na maskę próbując na kierowcy wymusić skręt tam, gdzie oni chcą.
Ponadto w knajpach podają płow, szaszłyki, baklawę, ajran (turecki kefir), miejscowe wina, kawę. Podsumowując: to było stanowczo najlepsze jedzenie na Krymie z dobrym winem i baklawą. Polecamy Bakczysaraj jako ucztę uczta dla ciała i ducha.
I znowu nie wyrobiłam się w jednym poście. Zachód Krymu i droga powrotna, konkretnie ostrzeżenia dla przekraczających granicę ukraińsko-polską w kolejnym, ostatnim poście. Obiecuję.

zdecydowanie musisz odwiedzić Tatarów na Podlasiu :)
OdpowiedzUsuń na zawszenazwa tej zupy z małymi pierożkami to brzmi jakoś w stylu "jufakasz" :)
OdpowiedzUsuń na zawszeNa całym wyjeździe dwa razy zasnęłam w towarzystwie i akurat te dwa razy ktoś uwiecznił. Do wszystkich czytelników bloga: NIE PRZESPAŁAM TEJ WYCIECZKI TO WSZYSTKO POMÓWIENIA.
OdpowiedzUsuń na zawszeŻeby Bakczysaraj wrócił do pierwotnej postaci z XV wieku, to musiałby z powrotem harem tu powstać.
OdpowiedzUsuń na zawszeAsia H.: stanowczo muszę jechać. Jak nie, to się do Ciebie wpraszam:)
OdpowiedzUsuń na zawszeSzydło: dobrą masz pamięć!
Ewa: nie spałaś, nie...
roun: o chanacie krymskim nie wspominając! A na to się nie zanosi..